Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Wsparcie Armii Krajowej dla Powstania w Getcie Warszawskim

17-04-2024 20:19 | Autor: Piotr Celej
W kwietniu 1943 roku, kiedy w warszawskim getcie wybuchło powstanie, Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB) stanęła na czele zbrojnego oporu przeciwko nazistowskim Niemcom. Armia Krajowa (AK), będąca największą strukturą polskiego podziemia, miała zdecydowanie ograniczone możliwości wsparcia ŻOB, co było spowodowane zarówno brakiem zasobów, jak i różnicami w celach strategicznych.

Wsparcie AK dla ŻOB było dość skromne i ograniczało się głównie do dostarczania broni i amunicji. W okresie przed powstaniem w getcie, AK przekazała ŻOB kilkadziesiąt pistoletów, niewielkie ilości amunicji oraz granatów. Pomoc ta, chociaż istotna, była daleka od wystarczającej wobec potrzeb i skali konfrontacji, z jaką mierzyli się żydowscy bojownicy. Chociaż istnieją relacje o większych dostawach, takie jak przekazanie 50 pistoletów i amunicji w styczniu 1943 roku, te działania były nadal niewystarczające w kontekście rosnących potrzeb i brutalności niemieckiej reakcji na powstanie.

Armia Krajowa miała inne cele?

Relacje między AK a ŻOB były skomplikowane nie tylko z powodu logistyki, ale także ze względu na różnice w postrzeganiu celów walki. Część kierownictwa AK wykazywała rezerwę uznając, że ŻOB ma odrębne priorytety, które mogą nie być zgodne z ogólnonarodową strategią walki z okupantem. Dodatkowo obawa przed komunistycznymi sympatiami wśród części liderów żydowskiego ruchu oporu wpływała na decyzje o alokacji wsparcia. Mimo tych różnic, AK przekazywała informacje o sytuacji w getcie do rządu na uchodźstwie i próbowała koordynować pewne akcje zewnętrzne, mające na celu osłabienie niemieckiego ucisku na getto.

Podczas IV Międzynarodowej Konferencji Ruchu Oporu w Turynie w 1961 roku doszło do ostrej wymiany zdań między przedstawicielami AK a ŻOB. Stefan Grajek z ŻOB zarzucił AK brak wystarczającej pomocy i antysemityzm, co spotkało się z ripostą generała Tadeusza Bora-Komorowskiego, który bronił działań swojej organizacji, podkreślając dostarczaną pomoc w postaci broni, szkolenia i opieki nad uciekinierami z getta. Propozycja powołania komisji do zbadania tych kwestii nie została zrealizowana, a spór pozostał symbolem głębokich podziałów i niezrozumienia między obiema grupami oporu.

Polska i żydowska flaga

Wszystkie te niesnaski były jednak mniej widoczne podczas trwania powstania w getcie żydowskim, gdy warszawska Armia Krajowa robiła wszystko, by pomóc walczącym Żydom. Teren getta został jednak otoczony szczelnym kordonem policyjnym, co sprawiało, że przy gigantycznej dysproporcji sił i środków zniszczenie murów getta nie miało szansy powodzenia, mimo licznych prób. Powstańcy również nie ukrywali polskiego pochodzenia, co najlepiej pokazuje słynny przekaz z ulicy Muranowskiej 6.

„Na jednym z budynków wywieszono flagi żydowską i polską jako wezwanie do walki przeciwko nam. Sprawa flag miała doniosłe znaczenie polityczne i moralne. […] Sztandary i kolory narodowe są takim samym instrumentem walki jak szybkostrzelne działo, jak tysiąc takich dział” – miał mówić w celi warszawskiego więzienia przy Rakowieckiej Gruppenführer SS Jürgen Stroop.

Największe akcje pomocy powstańcom z getta

Na spotkaniu, które odbyło się w pierwszym dniu walk, 19 kwietnia 1943 roku, w konspiracyjnym lokalu przy ulicy Marszałkowskiej 12 w Warszawie, płk Chruściel przedstawił plan pomocy bojowej dla powstańców żydowskich. Obecni byli zastępca komendanta głównego Armii Krajowej, gen. Komorowski, szef sztabu KG AK płk dypl. Tadeusz Pełczyński „Grzegorz” oraz dowódca Kedywu KG AK płk dypl. Emil Fieldorf „Nil”. Komendant Okręgu Warszawa AK oznajmił, że przygotowania do akcji zostały zakończone i wyraził gotowość do działania, mającego na celu odciążenie getta.

Planowano wybicie kilku wyrw w murze getta od strony Powązek i ulicy Stawki, aby ułatwić bojownikom ucieczkę w kierunku Puszczy Kampinoskiej. Osoby niezdolne do forsownych marszów miały być wyprowadzone kanałami. Aby zmylić Niemców, przewidziano także zsynchronizowane ataki na całym obwodzie murów getta. W tych działaniach miały uczestniczyć oddziały dywersji okręgu, dowodzone przez kpt. Jerzego A. Lewińskiego „Chuchro”.

W pierwszych dniach po rozpoczęciu walk, trwała korespondencja między komendantem Okręgu Warszawa AK, a dowództwem żydowskim, w której pośredniczył Henryk Woliński „Wacław”, referent ds. żydowskich w Biurze Informacji i Propagandy KG AK. Ostatnie z tych pism informowało, że największe natężenie działań AK przewidziano na 23 kwietnia. Działania Armii Krajowej trwały do połowy maja 1943 roku, skupiając się przede wszystkim na obszarach przy cmentarzach oraz ulicach Franciszkańskiej i Stawki, gdzie płk Chruściel codziennie dokonywał inspekcji.

Jedną z pierwszych akcji była próba wysadzenia murów getta na wysokości ulicy Bonifraterskiej 12, zaplanowana jeszcze w lutym 1943 roku. Akcję miało przeprowadzić 25-osobowy oddział dywersyjny z grupy bojowej Saperów Praskich pod dowództwem kpt. Pszennego „Chwackiego”. Akcja miała się rozpocząć sygnałem – strzałami z pistoletu dowódcy oddziału. Niestety, akcja się nie powiodła z powodu wykrycia minerów przez patrol policji granatowej i niemieckiej. Straty po stronie polskiej były znaczące – polegli Eugeniusz Morawski „Młódek” i Józef Wilk „Orlik”, a czterech innych akowców zostało rannych.

Dalsze plany akcji na 23 kwietnia obejmowały zorganizowanie nowych zespołów bojowych, z uwagi na wyłączenie z działań grupy kpt. Pszennego „Chwackiego”. Pierwotnie dowództwo nad główną akcją miało objąć por. Jerzy Skupieński „Jotes”, jednak ostatecznie kpt. Lewiński sam przejął dowództwo. Mimo planów, akcja przy ulicy Okopowej zakończyła się niepowodzeniem z powodu silnej obecności niemieckiej i braku odpowiedniego rozpoznania terenu.

Tego samego dnia, 23 kwietnia, Armia Krajowa przeprowadziła również inne zamachy na niemieckie posterunki, w tym przy ulicy Leszno i na pl. Zamkowym, co przyczyniło się do dezorganizacji niemieckich działań pacyfikacyjnych w getcie.

Polacy pomagający Żydom i ŻOB

Tak naprawdę wspólne działania przeciwko niemieckiemu okupantowi rozpoczęły się już w listopadzie 1939 roku, kiedy to pierwsze kontakty nawiązano pomiędzy żydowskimi oficerami, którzy brali udział w obronie Warszawy, a przedstawicielami formującego się polskiego podziemia. Wśród tych oficerów znajdowali się przyszli założyciele Żydowskiego Związku Wojskowego. W połowie 1942 roku, w odpowiedzi na brutalne traktowanie żydowskiej społeczności przez Niemców, które rozpoczęło się 22 lipca, w warszawskim getcie zawiązała się Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB). Założycielami byli m.in. Icchak Cukierman i Cywia Lubetkin. Organizacja ta zdecydowała się na zbrojne wystąpienie przeciwko nazistom.

Jesienią 1942 roku, ŻOB przystąpiła również do eliminacji kolaborantów, w tym Jakuba Lejkina, komendanta żydowskiej policji, znany z brutalności wobec własnej społeczności. Oprócz tego, żydowskie podziemie prowadziło działania przeciwko niemieckiej infrastrukturze wojennej, podpalając warsztaty, gdzie Żydzi byli zmuszani do pracy. Już wówczas polskie podziemie dostarczało broń i amunicję dla Żydów.

W listopadzie 1942 roku, generał Stefan Rowecki „Grot”, komendant główny AK, wydał rozkaz nawiązania bezpośrednich kontaktów z ŻOB. Współpraca obejmowała plany ułatwienia ucieczki z getta poprzez wyłomy w murach, a także ataki na niemieckie punkty kontrolne wzdłuż granic getta. Wiosną 1943 roku, pomimo ograniczonych zasobów, AK przekazała ŻOB kilkadziesiąt sztuk broni, co świadczyło o znaczącym wsparciu – wiele oddziałów polskiego podziemia wówczas było niezwykle słabo wyekwipowanych.

18 stycznia 1943 roku, kiedy Niemcy rozpoczęli kolejną fazę deportacji do Treblinki, ŻOB stawiała zdecydowany opór. Ten akt odwagi zyskał szersze uznanie i przyczynił się do wzrostu wsparcia ze strony polskiego podziemia. Mimo że plany zniszczenia murów getta i większe akcje zbrojne skończyły się niepowodzeniem z powodu ogromnej przewagi Niemców, te symboliczne gesty, jak wywieszenie flag nad gettem, miały duże znaczenie moralne i pokazywały, że Polacy i Żydzi wspólnie stawiali czoło okrutnym realiom wojny. Ta współpraca, chociaż pełna trudności i ograniczeń, pozostaje ważnym świadectwem braterstwa broni w obliczu wspólnego wroga. Warto podkreślić, że choć wtedy niektóre działania były ograniczone i niewystarczające, istniały również znaczące próby pomocy. Działacze AK jak Jan Karski, który osobiście informował aliantów o sytuacji w Polsce i getcie warszawskim, czy Irena Sendlerowa, ratująca żydowskie dzieci, są przykładami indywidualnej odwagi i empatii.

Fot. wikipedia

Wróć