Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

ŻYCIOWA LEKCJA

06-03-2024 20:49 | Autor: Wojciech Dąbrowski
.

Spotkałem go niespodziewanie.

On pierwszy rzekł: Co za spotkanie!

Mój były uczeń z Ursynowa.

Tak się zaczęła z nim rozmowa.

 

Na ogół dobre mam wspomnienia.

Z nim nieco gorsze. Kawał lenia,

Był wyjątkowym ananasem.

Taki się uczeń zdarza czasem.

 

Powtarzał klasę. Drugą, trzecią.

Szkoły nie skończył, bo wyleciał.

Cwaniakiem był i niezłym ziółkiem.

Dziś, wiem, państwową objął spółkę.

 

Na ręce złoty miał zegarek,

Na palcach zaś pierścieni parę.

Modny garnitur i fryzurę,

Przed blokiem wypasioną furę,

 

Wygodnie rozsiadł się przy stole.

- A pan – zapytał - ciągle w szkole?

Ja się rozstałem z nią bez żalu.

A pan, belferku? Wciąż bez szmalu?

 

Uważnie się rozejrzał wokół.

- Pan wciąż w tej samej klitce w bloku.

Jak w PRL-u – rzekł z przekąsem,

Uśmiechnął do mnie się pod wąsem.

 

- Ciągle ta sama meblościanka.

Ja super willę mam od Czarnka.

W dodatku od zeszłego roku

Kilka fundacji mam na boku.

I dzięki każdej z tych fundacji

Parę milionów mam dotacji.

 

Mój stary od lat działa w PiSie.

A to jest atut w życiorysie.

A odkąd w PiSie mam sąsiada,

W kilku nadzorczych jestem Radach.

 

I muszę się pochwalić panu:

Dyplom z Collegium mam Humanum!

Tam studiowałem razem z bratem

I dziś się szczycę doktoratem.

 

Potrzebowałem tylko tydzień.

Jak się coś da, to sprawnie idzie.

Mój brat, choć większy z niego matoł,

Został w dodatku dyplomatą.

Załatwiał wizy. Do tej pory

Sprowadzał nam respiratory.

 

Ja teraz idąc jego śladem

Zająłem się Zielonym Ładem.

Sprowadzam zboże z Ukrainy.

Stąd niezłe fuchy dla rodziny.

 

Podobno wszyscy z mojej klasy.

Skończyli studia. To cieniasy!

Andrzej jest ponoć profesorem,

Jacek lekarzem, Jaś aktorem.

Tyrają dzień i noc. I proszę,

Wciąż zarabiają nędzne grosze.

 

A ja - roześmiał się - u brata,

W tydzień mam to, co pan w trzy lata.

Choć wciąż do matmy nie mam głowy.

Mam konto w raju podatkowym.

 

W trzech bankach swoje mam udziały.

A pan wciąż wierzy w ideały?

Pan ciągle swoim uczniom wciska,

Żeby nie splamił nikt nazwiska.

Że trzeba uczyć się, że warto,

Że muszą skończyć klasę czwartą.

 

Chłopak mi dał życiową lekcję.

Od wczoraj, przyznam, mam obiekcje,

Bo pomyślałem przy kolacji

Czy on przypadkiem nie ma racji?

 

© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)

Wróć