Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Zło niejedno ma imię

06-04-2022 20:29 | Autor: Tadeusz Porębski
Słynny amerykański generał George S. Patton Jr., wyzwoliciel sporej części Europy spod hitlerowskiego jarzma, tak mówił o Rosjanach: „Problem z nimi jest taki, że bierzemy ich za Europejczyków, a są to Azjaci i dlatego myślą pokrętnie. Od kiedy mam z nimi do czynienia, nie miałem żadnej szczególnej potrzeby zrozumienia ich poza obliczeniami, ile ołowiu i stali trzeba zużyć, by ich zabić. W dodatku, poza innymi cechami charakterystycznymi dla Azjatów, Rosjanie nie mają szacunku dla ludzkiego życia i są sukinsynami, barbarzyńcami i pijakami”.

Tak jakby czterogwiazdkowy generał z czasów II wojny światowej przemówił dzisiaj zza grobu. Potwierdzeniem jego przesłania są obrazy z miasta Bucza, gdzie Rosjanie dopuścili się zbrodni wojennych, mordując bezbronnych cywilów. Podobnie jest we wszystkich miastach na wschodzie Ukrainy, do których wkroczył rosyjski najeźdźca. Chcę posypać niniejszym swój głupi łeb popiołem, bo byłem bardzo prorosyjski. Niektórzy powiadali wręcz, że jestem rusofilem. Faktycznie, w moich oczach Rosja to byli Dostojewski, Tołstoj, Puszkin, Gogol, Czechow i oczywiście rosyjski balet, niemający sobie równych na świecie. Tak było do 24 lutego 2022 roku.

Dzisiaj kiedy usłyszę słowo Rosja, Federacja Rosyjska, Rosjanie, Putin czy Ławrow, robi mi się niedobrze (z małymi wyjątkami oczywiście). Zaczynam zadawać sobie pytanie, jak długo jeszcze świat, a przede wszystkim Europa, będzie bać się rosyjskich gróźb? Jak długo dzicz ze wschodu, preferująca wyłącznie siłowe rozwiązania, będzie traktowana przez cywilizowany Zachód z respektem i poważaniem? Wszak oni od wieków straszą, najeżdżają sąsiadów, grabią, gwałcą i mordują. No i oczywiście, niczym wytrawni przestępcy zawsze chodzący „w zaparte”, kłamią w żywe oczy i manipulują. W tych konkurencjach są niekwestionowanymi mistrzami. Dzisiaj okazuje się, że Europa ucywilizowała się po II wojnie światowej, nauczyła się zgodnie i godnie żyć we Wspólnocie (z wyjątkiem Orbana i Kaczyńskiego), rywalizować wprawdzie ze sobą na różnych polach – handlowych, naukowych, gospodarczych, czy w sporcie, ale szanować się wzajemnie. Natomiast Rosja pod względem cywilizacyjnego rozwoju pozostała w blokach startowych ze swoimi fobiami, kompleksami oraz imperialnymi marzeniami o osiągnięciu wielkości kosztem innych.

Kiedy tydzień temu badanie nastrojów społecznych w Rosji, przeprowadzone przez niezależny ośrodek Centrum Lewady, pokazało, że aż 83 proc. Rosjan popiera działalność Putina, bezpowrotnie straciłem szacunek do tego kraju i jego obywateli. Zbiegło się to z utratą szacunku do Węgrów, których uważaliśmy za bratanków. Nie może być dla mnie bratnim naród, który popiera swojego przywódcę, popierającego z kolei działania innego przywódcy, zaliczonego przez demokratyczny świat do grona zbrodniarzy wojennych. Kontrole OLAF, czyli Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć, wykazały, że ich skala w związku z wykorzystaniem środków unijnych jest na Węgrzech ponaddziesięciokrotnie wyższa niż średnio w Unii. W miniony wtorek Ursula von der Leyen poinformowała, że zapadła już decyzja o wdrożeniu wobec Węgier mechanizmu „pieniądze za praworządność”. To uruchamia procedurę, która może doprowadzić do odebrania, bądź znacznego zmniejszenia środków unijnych dla Węgier. Jeśli doda się fakt, że aż 28 proc. wszystkich uprawnionych do głosowania Węgrów uważa, iż Putin słusznie napadł na Ukrainę, by bronić interesów i bezpieczeństwa kraju, wszystko, co węgierskie, stało się dla mnie obce.

Tu mogę wpaść w pułapkę, którą sam na siebie zastawiam. Co bowiem napiszę o Polakach, jeśli Kaczyński i PiS wygrają kolejne wybory? Z jednej strony będę musiał uszanować wybór ludu, bo mamy demokrację, ale z drugiej… PiS przejęło władzę w Polce w październiku 2015 r. Dzień po wyborach de facto rozpoczęła się "dobra zmiana". Litr benzyny "95" kosztował wówczas 4,36 zł, dziś to już prawie 7 zł. Jednak ocena "dobrej zmiany" jedynie przez pryzmat cen byłaby złudna. Wojna w Ukrainie jest ważnym czynnikiem, ale to umocnienie się dolara spowodowało, że ropa w złotych podrożała mocniej niż w dolarach. Nasze kieszenie drenuje galopująca inflacja, która jest już dwucyfrowa i osiągnęła poziom 11 procent. Błyskawicznie rosną ceny wszystkiego – od żywności, poprzez energię, leki i towary pierwszej potrzeby, na cenach samochodów kończąc. Co napędza inflację? Potocznie za sprawcę uważa się skokowy wzrost cen paliw. Jednak wielu ekonomistów twierdzi, iż to inne czynniki, nie tylko paliwa, spowodowały, że mamy do czynienia z tak wysoką stopą inflacji. Przekroczyła ona górną granicę odchyleń już w kwietniu 2021 r., więc prawie rok przed wybuchem wojny w Ukrainie, a od czerwca z miesiąca na miesiąc przyspiesza.

Czy zatem nasz rząd jest nieudolny i w sposób nieudolny oszukuje społeczeństwo? Ostatnio Klub Jagielloński – wiarygodny, bo niezależny think tank o profilu konserwatywnym i republikańskim – przedstawił swój coroczny ranking polityk publicznych. Co z niego wynika? Działania wobec pandemii i wymiar sprawiedliwości na dnie, niewiele lepiej edukacja. Średnia ocen rządu w skali od 2 do 5 po raz pierwszy spadła poniżej 3. Najlepiej, bo na 4, oceniono politykę budżetową, którą rozdzielono z polityką podatkową (3,25) i gospodarczą (3,0). Przyzwoicie na tle innych polityk (3,25) wypadły też cyfryzacja, administracja, planowanie przestrzenne, innowacje, środowisko oraz rozwój regionalny. Jednak plusów jest zdecydowanie mniej niż minusów. Rząd zupełnie nie radzi sobie z coraz wyższą inflacją. W strefie euro wynosi ona 5 procent rok do roku i jest najwyższa w historii pomiarów prowadzonych przez Eurostat od 1997 r. No i gwóźdź do trumny PiS – kompletna demolka wymiaru sprawiedliwości i jego niespotykane od upadku komuny upolitycznienie. Próby podporządkowywania personalnego sędziów ludziom wiernym ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze, jak i eskalowanie konfliktu z Unią Europejską są niszczące dla kraju i narażają na szwank wizerunek państwa polskiego na arenie międzynarodowej.

Polityka Ziobry doprowadziła do bezprecedensowej katastrofy w relacjach Polski z UE, czego przejawem jest blokowanie funduszy należnych nam w ramach Krajowego Planu Odbudowy oraz groźba wstrzymania wypłat środków z unijnego budżetu w oparciu o mechanizm warunkowości. Upór, z jakim rząd PiS (przhy akceptacji prezydenta forsuje politykę personalnego podporządkowania sędziów ministerstwu sprawiedliwości, jest już nie tylko niezrozumiały, ale staje się jednoznacznie sprzeczny z polską racją stanu. „Tzw. reforma wymiaru sprawiedliwości nie tylko nie przyniosła żadnych pozytywnych skutków, ale doprowadziła do sytuacji, w której Polska może zostać pozbawiona środków finansowych, od dostępu do których może zależeć rozwój kraju” – podsumowuje dr Jacek Sokołowski z Klubu Jagiellońskiego. Mogę pogodzić się z marnotrawieniem państwowych środków, nepotyzmem na skalę dotychczas niespotykaną od roku 1989, głupotą poszczególnych członków rządu, bajzlem w polskiej służbie zdrowia i setką innych rządowych przywar oraz błędów, ale jako człek, który przeżył mroczne czasy komuny i realnego socjalizmu, nie poprę ugrupowania demolującego sądownictwo i nawołującego do wyjścia Polski z UE.

Co byłoby z nami dzisiaj, gdybyśmy nie byli członkami UE i NATO? Strach myśleć. Rozumieją to chyba nawet osoby z dolnej półki intelektualnej. Dlatego nasi decydenci odżegnują się jak tylko mogą od niedawnych przyjaźni z czołowymi eurosceptykami i fanami Putina – Le Pen, Salvinim i Orbanem. Wszyscy Polacy muszą zrozumieć, że tylko w członkostwie w UE i NATO można upatrywać spokojnej przyszłości dla przyszłych pokoleń. Nigdy, przenigdy nie poprę ugrupowania, które będą szermować antyunijnymi hasłami. I mam nadzieję, że tak postąpi większa, rozumna część polskiego społeczeństwa. I na koniec tradycyjnie z innej beczki. Taka jedna wychudła i mocno denerwująca cizia reklamująca jeden z francuskich banków powtarza w reklamowych spotach niczym mantrę, że „kiedyś zagrożeniem dla pieniędzy były sztormy i piraci, a dzisiaj inflacja”. Nie tylko, laleczko. Moja żona miała w twoim banku przez trzy lata lokatę w wysokości 10 tys. złotych. Zarobiła na tym dealu aż… 83 złote.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA