Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Zbrodnia katyńska wraca na wielki ekran

04-03-2026 21:13 | Autor: Katarzyna Nowińska
Łukasz Palkowski, znany z takich produkcji jak „Bogowie” (historia Zbigniewa Religi), „Najlepszy” (biografia Jerzego Górskiego - polskiego triathlonisty, mistrza świata w podwójnym Ironmanie), seriali „Belfer”, czy „Chyłka”, 19 lat po premierze „Katynia” w reżyserii Andrzeja Wajdy powraca do tematu zbrodni katyńskiej. Mimo ogromnej wagi sprawy i ładunku emocjonalnego, który jej towarzyszy, reżyser czyni to bez nadmiernego patosu, który najczęściej nierozerwalnie towarzyszy tzw. kinematografii wojennej.

Nieoczywiste podejście do znanego tematu w moim odczuciu jest plusem widowiska, choć są i tacy, którzy uważają, że to słabość tego filmu. Dla niektórych wielkim zaskoczeniem może okazać się fakt, że w filmie nie brak nawet humorystycznych akcentów, a bohaterowie nie są pozbawieni rozmaitych słabości i mają swoje momenty zawahania. Zabieg ten pozwala ukazać jeńców osadzonych w obozie w Kozielsku, w większości oficerów Wojska Polskiego oraz przedstawicieli polskiej inteligencji, jako ludzi bardzo nam bliskich, wiarygodnych, a nie jakichś wyidealizowanych herosów. Zabawny jest również wątek związany z psem (uwaga – nie jest to owczarek niemiecki, który zwykł nam się kojarzyć ze służbami munurowymi) należącym do komendanta obozu, któremu jeńcy nadali imię „Sralin”. Mimo że pies należy do wroga, Polacy żyją z nim w dobrej komitywie, podobnie jak i z kilkuletnim synem komendanta, z którym na co dzień się bawią i żartują. Zabieg ten jasno pokazuje, że Polak i Rosjanin nie zawsze musi oznaczać nienawiść, wrogość rodzi się tam, gdzie zaczynają się rozgrywki polityczne.

Akcja filmu w znakomitej większości rozgrywa się w sowieckim obozie w Kozielsku, który był jednym z trzech głównych, specjalnych obozów NKWD (obok Starobielska i Ostaszkowa) zorganizowanym jesienią 1939 r. dla polskich jeńców wojennych po agresji ZSRR na Polskę. Znajdował się w poklasztornych budynkach (Pustelnia Optyńska) pod Kozielskiem. Większość z ok. 4,5 tys. przetrzymywanych tam oficerów Wojska Polskiego została zamordowana przez NKWD wiosną 1940 r. w lesie pod Katyniem. Wśród osadzonych tu Polaków znajdowali się przede wszystkim oficerowie-rezerwiści będący przedstawicielami polskiej inteligencji. Głównym bohaterem jest porucznik Karol Grabowski (w tej roli doskonały Jakub Gierszał), wybitny polski pianista, laureat konkursu chopinowskiego, którego talentem szczególnie interesuje się dowódca obozu, major Wasilij Zarubin (w tej roli irlandzki aktor Aidan Gillen, znany m.in. z serialu „Gra o tron”, gdzie wcielił się w postać Lorda Petyra Baelisha „Littlefinger” czy z serialu „Prawo ulicy” jako Thomas „Tommy” Carcetti).

Tytułowy „Pojedynek” to starcie charakterów, postaw i wiary w idee – w patriotyzm i walkę o niepodległą, niezależną Polskę w przypadku porucznika Grabowskiego, a w wielkość imperium sowieckiego i sowiecką propagandę w przypadku majora Zarubina.

Wyszkolony przedstawiciel NKWD, dysponujący najróżniejszymi środkami przymusu mniej lub bardziej bezpośredniego (ucieka się nawet do szantaży związanych z najbliższą rodziną pianisty – żoną i córką) niestrudzenie usiłuje złamać ducha polskiego patrioty.

Najmocniejszymi fragmentami filmu są pierwsza i ostatnia scena. Początek wbija nas w fotel. Jest to imponująca rozmachem, nakręcona w jednym ujęciu dynamiczna sekwencja sowieckiego ataku i odbywająca się w jego trakcie ucieczka przez las wśród wojennej zawieruchy. To prawdziwy popis umiejętności operatorskich (operatorem jest znany i wielokrotnie nagradzany Piotr Sobociński Jr). Kamera mistrzowsko, w płynny sposób porusza się za bohaterem rozpaczliwie próbującym znaleźć drogę ucieczki.

Ostatnia scena filmu mimo, że jest bardzo łatwa do przewidzenia dla każdego, kto zna historię i wie, czym była zbrodnia katyńska, to jednak mocno ściska gardło, wywołując nie tylko smutek i przygnębienie, ale przede wszystkim mocny sprzeciw i bunt przeciwko powtarzającym się w naszej historii próbom podporządkowania Polski i Polaków rosyjskim wpływom.

Na ekranie poza wspomnianymi aktorami zobaczymy również m.in. Bogusława Lindę, Wojciecha Mecwaldowskiego, Mateusza Kościukiewicza, Julię Pietruchę, Annę Próchniak, Tomasza Kota czy Antoniego Pawlickiego. Film premierę kinową miał 27 lutego i obecnie można go zobaczyć w większości kin w Warszawie.

Wróć