Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Za kulisami podwójnego najazdu Polski

15-09-2021 22:12 | Autor: Prof. dr hab. Marian Marek Drozdowski
Warto poznać szczegóły sytuacji, w jakiej we wrześniu 1939 roku znalazło się państwo polskie i miasto stołeczne Warszawa w kontekście bohaterskiej postawy prezydenta Stefana Starzyńskiego.

Wybory do Rady Miejskiej Warszawy 18 grudnia 1938 r. traktował Starzyński jako porażkę swej koalicji Narodowo Gospodarczego Komitetu Samorządowego, który uzyskał tylko 32,8 % głosów i 39 % mandatów. Konkurencyjna PPS i Warszawski Klub Demokratyczny uzyskały 23.9 % głosów i 27% mandatów, żydowski Bund 14,4 % głosów i 16% mandatów. Stronnictwo Narodowe zdobyło 11,2 % głosów i 11 % mandatów, a Obóz Narodowo Radykalny 9,2 % głosów i tylko 4 % mandatów. Sromotną klęskę przeżyły żydowski partie mieszczańskie zdobywając 9,2 % głosów i 3 mandaty. Koalicja antyrządowa zdobyła w tych wyborach większość głosów i mandatów i teoretycznie była w stanie wybrać swego kandydata Tomasza Arciszewskiego –wybitego socjalistę – na prezydenta Warszawy. Wśród socjalistów były obawy, czy zmiana na stanowisku prezydenta stolicy w skomplikowanej sytuacji międzynarodowej będzie służyła interesom państwa polskiego tym bardziej, że Starzyński wykazał wielki talent dobrego organizatora wielkiego programu inwestycyjnego w Warszawie, radykalnie zmniejszającego odsetek bezrobotnych i poprawiającego sytuację mieszkaniową ludności stolicy. W mieszkaniu prywatnym Tadeusza Szturm de Sztrema prowadził on konspiracyjne rozmowy z socjalistami na temat ich ewentualnej współpracy z Narodowo Gospodarczym Komitetem Samorządowym. Mimo braku formalnego porozumienia na posiedzeniach Rady Miejskiej socjaliści na ogół popierali propozycje prezydenta dotyczące przede wszystkim przygotowania Warszawy do obrony. Na wniosek Starzyńskiego Rada Miejska 23 marca 1939 r. przyjęła jednomyślnie następującą uchwałę:

„W związku z sytuacją polityczną państwa, która może spowodować powołanie wszystkich obywateli do najwyższych ofiar na rzecz dobra państwa, Rada Miejska stolicy staje u boku Wodza Naczelnego jako symbolu obrony państwa, dając tym samym wyraz gotowości obywateli stolicy do spełnienia swego obowiązku obywatelskiego i żołnierskiego.” Tak reagowała Warszawa Starzyńskiego na likwidację przez hitlerowską Rzeszę niepodległości Czechosłowacji i powstanie satelickiej Republiki Słowackiej.”1

Cała opozycja warszawska i krajowa przystąpiła w kwietniu 1939 do obywatelskiego Komitetu Propagandy Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej, kierowanego przez kardynała Augusta Hlonda, prymasa Polski, wykupując akcje i obligacje Pożyczki. W skali krajowej jej jedna dziesiąta część została wykupiona przez warszawiaków (ca 40 mln zł z 1939 roku).

W dniu 30 maja 1939 Starzyński żegnał w Katedrze Warszawskiej i na cywilnych Powązkach swoją małżonkę Paulinę Starzyńską, zmarłą po długiej chorobie. Wcześniej żegnał swego ideowego przyjaciela Walerego Sławka, po jego samobójczej śmierci. Czuł wielki żal do prezydenta Ignacego Mościckiego, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego i premiera gen. Felicjana Sławoja-Składkowskiego, za sposób potraktowania najbliższego przyjaciela i powiernika marszałka Józefa Piłsudskiego. Chodziło o sparaliżowanie wyboru Sławka do Sejmu i niezaproszenie go do Obywatelskiego Komitetu Pożyczki.

Po zarządzeniu przez marszałka Rydza-Śmigłego 24 sierpnia, po zawarciu paktu Ribbentrop-Mołotow, stanu czujności i przede wszystkim pocztowej, imiennej mobilizacji oficerów i żołnierzy, która objęła 70 %. Armii, wiele rodzin warszawskich żyło tą cichą mobilizacją prowadzoną przy pomocy Wydziału Wojskowego Zarządu Miejskiego. Starzyński, po wydaniu odezwy do mieszkańców stolicy, wzywającej do dojrzałości obywatelskiej, w obliczu nowej sytuacji międzynarodowej Polski, wezwał ludność Warszawy do kopania rowów obrony przeciwlotniczej i szybkiego przygotowania schronów. Aktywny udział w tej akcji brała młodzież warszawska, na czele z harcerzami i Unia Polskiego Związku Obrończyń Ojczyzny na czele z wdową po marszałku Piłsudskim –Aleksandrą Piłsudską. W akcji kopania rowów brali m.in. udział Żydzi, którym udało się opuścić terytorium Niemiec dzięki pomocy polskich konsulów.

Po pierwszych bombardowaniach warszawskich zakładów przemysłu obronnego, a także osiedli mieszkaniowych, biskup polowy Wojska Polskiego Józef Gawlina w liście pasterskim do żołnierzy podkreślał: „Bądźcie godnymi bojownikami Boga i Polski, odrzućcie od siebie wszystko, co poziome, grzeszne, niegodne. Bądźcie pewni zwycięstwa.” W pierwszych dniach wojny Starzyński w urzędach i przedsiębiorstwach miejskich uzupełniał luki spowodowane powszechną mobilizacją, emerytami, członkami rodzin, w tym wielu kobietami. Służby miejskie musiały się liczyć z wprowadzonymi przez rząd obwieszczeniami o stanie wojennym: zawieszeniem praw wolności osobistej, nietykalności mieszkania, wolności słowa, tajemnicy korespondencji i wolności zrzeszeń oraz zapowiedzią powołania instytucji komisarza cywilnego.

Od 3 września 1939 zwierzchnikiem wojskowym prezydenta Starzyńskiego był gen. Walerian Czuma, mianowany Dowódcą Obrony Warszawy. Szefem jego sztabu został płk dypl. Tadeusz Tomaszewski, były dowódca Legii Akademickiej. W tym dniu, po zabezpieczeniu wielkiej demonstracji patriotycznej ku czci Wielkiej Brytanii i Francji, które zgodnie z sojuszem z Polską, przystąpiły do wojny z III Rzeszą hitlerowską, Starzyński rozpoczął wielką akcję organizacji cywilnej obrony Warszawy. Objęła ona: Obywatelski Komitety Obrony Przeciwlotniczej (Julian Kulski), Społeczny Komitet do Spraw Obrony Państwa przy Gminie Żydowskiej (prezes Maurycy Mayzel), Żydowski Komitet Robotniczej Samopomocy Społecznej, Warszawski Robotniczy Komitet Pomocy Społecznej (Zygmunt Zaremba), Straż Obywatelską (Janusz Regulski), Społeczny Komitet Samopomocy Społecznej (Artur Śliwiński). Po opanowaniu chaosu ewakuacyjnego, spowodowanego zarządzeniami władz rządowych i apelami radiowymi ppłk Romana Umiastowskiego w dniach 6-8 września 1939, Starzyński, minowany Komisarzem Cywilnym Obrony Warszawy przy gen. Czumie, wspólnie z nimi i płk. Wacławem Lipińskim – nowym rzecznikiem informacji i propagandy Dowództwa Obrony Warszawy – energicznie uspokoił gorączkę ewakuacyjną.

Wielkim sojusznikiem Starzyńskiego w organizowaniu cywilnej obrony miasta był dotychczasowy kierownik muzyczny Polskiego Radia Edmund Rudnicki, który nie wykonał zalecenia naczelnej dyrekcji w sprawie ewakuacji i nie zamknął stacji i gmachu przy ul Zielnej. Szczególne wrażenie wywoływały dzięki temu codzienne radiowe przemówienia Starzyńskiego, poświęcone warunkom bytu w walczącej stolicy i apelujące do sojuszników o pomoc, zgodnie z zawartymi sojuszami. Starzyński, podobnie jak prezydent RP prof. Ignacy Mościcki, marszalek Rydz-Śmigły i Rząd Polski nie wiedział, że:

- istnieje tajny protokół do układu Ribbentrop-Mołotow o podziale Polski na niemiecką i sowiecką strefę wpływów, wzdłuż linii Wisły, Bugu i Narwi i że wiedza o tym protokole została utajniona wobec polskich dyplomatów – przez dyplomatów anglosaskich;

- że na wieść o mobilizacji dywizji sowieckich na granicy z Polską gen. Gamelin polecił gen. Georges`owi, dowódcy Frontu Północno-Zachodniego, wstrzymanie francuskiej ofensywy. Ta dyrektywa została zatwierdzona przez zebraną 12 września 1939 r. w Abeville Najwyższą Radę Sojuszniczą, która podjęła decyzję, że na froncie zachodnim nie będzie prowadzić żadnych działań zaczepnych. Skazywało to Polskę na samotną walkę z agresorem niemieckim, a od 17 września z agresorem sowieckim;

- że od 5 września 1939 r działała deklaracja rządu amerykańskiego o neutralności w toczącej się wojnie europejskiej. Oznaczała ona zakaz czynnego udziału w siłach zbrojnych państw wojujących, zakaz sprzedaży broni i zbierania składek na rzecz wspomnianych państw, np. na Fundusz Obrony Narodowej przez Polonię amerykańską. 8 września 1939 roku 80 % Amerykanów obarczało Niemców winą za wybuch wojny, a tylko 9 % uważało wówczas, że Stany Zjednoczone winny wypowiedzieć wojnę Niemcom.

Trwająca od 10 do 17 września 1939 bitwa nad Bzurą – rezultat kontrofensywy Armii „Poznań” i „Pomorze”, dowodzonej przez gen. Tadeusza Kutrzebę, dała sporo wytchnienia Warszawie, możliwość konsolidacji jej obrony wojskowej i cywilnej. Od 9 września obroną wojskową kierował gen. Juliusz Rómmel, któremu powierzono Armię „Warszawa”, działającą w rejonie środkowej Polski. Prosił on Starzyńskiego, był czuł się Komisarzem Cywilnym nie tylko przy Dowództwie Obrony Warszawy gen. Waleriana Czumy, ale także przy Armii „Warszawa”. W dniu 10 września gen Rómmel i Starzyński otwartym samochodem zwiedzali wiele placówek cywilnej obrony Warszawy, wszędzie byli witani serdecznie przez ludność.

W dniu 16 września broniło Warszawy i jej przedpola około 100 tys. żołnierzy. Na wschód od Wisły znajdowały się oddziały Armii „Kraków” i „Lublin” oraz oddziały innych armii rozlokowane między Radzyminem i Tomaszowem Lubelskim. Zaczął działać Front Południowy, złożony głównie z Armii „Małopolska”, skoncentrowany wokół Lwowa, a dowodzony przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego, który miał lokalne sukcesy w walce z dywizjami niemieckimi. W rejonie Kobrynia formowała się Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga. W sumie walczyło nadal 25 dywizji polskich. Walczyła też nadal, z lokalnymi sukcesami, załoga Warszawy i obrońcy Helu. W takiej sytuacji frontowej, w nocy 17 września 1939 o godzinie 2.00 polski ambasador w Moskwie Wacław Grzybowski został poinformowany przez Władimira Potiomkina, zastępcę komisarza spraw zagranicznych, że Armia Czerwona wkracza w granice państwa polskiego, które faktycznie przestało istnieć i uległo rozkładowi. „Warszawa jako stolica Polski już nie istnieje, dlatego straciły ważność traktaty zawarte pomiędzy ZSRR a Polską. Rząd ZSRR nie może zajmować dotychczasowego neutralnego stanowiska i musi wziąć w opiekę ludność Zachodniej Ukrainy i Białorusi”.

Obrońcy Warszawy, na czele z Rómmlem, Czumą i Starzyński, nie znali treści tego cynicznego „uzasadnienia” sowieckiej agresji, realizującej tajne porozumienia sowiecko-niemieckie z 23 sierpnia 1939 roku. Ich treść, znana dyplomatom amerykańskim i angielskim, została utrzymana w tajemnicy przed dyplomatami polskimi. Walcząca Warszawa nie został poinformowana o reakcji państw sojuszniczych i Stanów Zjednoczonych na sowiecką agresję na Polskę, o zachowaniu przez nie stosunków dyplomatycznych z agresorem, o przemilczeniu w mediach zbrodni sowieckich na terenach II RP, okupowanych przez Armię Czerwoną, o braku reakcji Ligi Narodów na zdeptanie jej zasad funkcjonowania. przez rząd sowiecki. Sojusznicy Polski wierzyli, że zetknięcie się Armii Czerwonej z armią hitlerowskiej Rzeszy na polskim terytorium, doprowadzi, wkrótce do oczekiwanego konfliktu sowiecko-niemieckiego i tym usprawiedliwiali swoją reakcję na sowiecką agresję na Polskę.

Naczelny Wódz-Marszałek Rydz- Śmigły, po dyskusji z oficerami swego sztabu, na sowiecką agresję, która była dla niego wielkim zaskoczeniem zareagował rozkazem:

„Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie się na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbijania oddziałów. Zadania Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta do których podejmą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub w Rumunii”.

Jak na wspomnianą agresję zareagował walcząca Warszawa pozbawiona obiektywnej informacji o sytuacji?

Gen. Rómmel - stary oficer rosyjski - nakazał traktować oddziały sowieckie jako oddziały sojusznicze. Na wieść o opuszczeniu terytorium Polski przez prezydenta RP, naczelnego wodza, rząd, w porozumieniu z księciem Zdzisławem Lubomirskim, który we wrześniu 1939 r. prowadził swój salon polityczny, postanowił powołać rząd tymczasowy pod swoim kierownictwem z udziałem Zdzisława Lubomirskiego, Mieczysława Niedziałkowskiego, Zygmunta Zaremby, Józefa Everta i innych osób. Rząd ten miał przyznać gen. Rómmlowi specjalne pełnomocnictwa na obszar zajęty przez wojska polskie. Mjr Starzyński i płk Wacław Lipiński byli zaskoczeni tymi planami. W burzliwych dyskusjach przekonywali, że gen. Rómmel nie ma konstytucyjnych uprawnień w sprawie prowadzenia polityki zagranicznej państwa, która należy do kompetencji prezydenta i rządu RP. Realizacja jego propozycji i księcia Zdzisława Lubomirskiego doprowadziłaby do chaosu decyzyjnego, do podpisania aktu kapitulacyjnego, który zburzyłby kontynuację polskiej działalności państwowej na obczyźnie i w okupowanym kraju. W efekcie tej argumentacji gen. Rómmel zgodził się na powołanie Komitetu Obywatelskiego, którego faktycznym przewodniczącym był Stefan Starzyński.

Komitet w ostatniej fazie obrony Warszawy, wzmocnionej rozbitymi oddziałami 15 i 25 Dywizji Piechoty i Brygadą Kawalerii gen. Abrahama, z honorem spełniał swe trudne zdania, korzystając z rad gen. Kutrzeby zastępcy gen. Rómmla. Spory wewnętrzne dotyczyły terminu zaprzestania walki. Gen. Kutrzeba, który budził respekt wśród generałów i oficerów niemieckich, został obarczony przewodnictwem delegacji kapitulacyjnej. Udało się jej zapewnić respektowanie przez stronę niemiecką zasad konwencji genewskiej wobec zawodowych oficerów i podoficerów, zwolnienie wszystkich żołnierzy z poboru i puszczenie ich do domów, dostarczenie pomocy lekarskiej i środków sanitarnych i opatrunkowych dla rannych i chorych oraz porcji żywnościowych dla szpitali i głodującej ludność stolicy.

Szczegóły układu kapitulacyjnego z Niemcami negocjował już jako prezydent Warszawy Stefan Starzyński. On też, po rozmowach mjr Edmunda Galinata z Rómmlem, który przyleciał samolotem do Warszawy i przekazał ostatnie mu polecenia marszałka przebywającego w Rumunii, m.in. w sprawie zorganizowania działalności podziemnej przy pomocy Jana Delingowskiego i Tadeusza Szturm de Sztrema zorganizował pomoc instytucji i przedsiębiorstw miejskich dla rodzącej się Służby Zwycięstwa Polski pod kierownictwem gen. Michała Karaszewicza –Tokarzewskiego. W trakcie trwania rokowań kapitulacyjnych 28 września rząd Rzeszy podpisał z ZSRR układ o granicach i przyjaźni korygujący kształt terytorialny strefy wpływów na korzyść Niemiec, które obejmowały województwo warszawskie i lubelskie, godząc się na oddanie państw bałtyckich i Mołdawii pod sowiecką strefę wpływów. Jeden z tajnych protokołów do tego układu przewidywał współpracę NKWD z Gestapo w zwalczaniu polskich ruchów niepodległościowych, praktycznie była to współpraca niemiecko-sowiecka w likwidacji polskiej inteligencji . Starzyński stał się jedną z pierwszych ofiar tej współpracy.

Fot. wikipedia

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA