Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Z kijkami wokół Jeziorka Czerniakowskiego

27-05-2026 20:47 | Autor: Bogusław Lasocki
Marsze miłośników Nordic Walking wokół Jeziorka Czerniakowskiego stały się już tradycją. W niedzielny poranek, 24 maja, ponad setka miłośników tego sportu spotkała się ponownie na już 11. edycji Marszu Po Zdrowie. Impreza mokotowska z roku na rok przyciąga coraz więcej uczestników, dając okazję nie tylko do rekreacji, ale i nauki prawidłowego technicznie marszu pod okiem doświadczonych instruktorów. To zarazem świetna okazja do spotkania z coraz liczniejszą bracią kijkową, do wymiany doświadczeń, porozmawiania o zawodach i różnorodnych wydarzeniach, w których uczestniczyła większość przybyłych.

Mokotowski Nordic Walking

Uczestnicy XI Marszu Po Zdrowie zaczęli pojawiać się już przed 9 rano. Przybyli nie tylko z Mokotowa, ale również z Ursynowa, Ochoty, Śródmieścia i innych, bardziej odległych dzielnic. Rozpiętość wieku zawodników była ujmująca: najmłodszy miał niewiele ponad 10 lat, najstarsi 80 ze sporymi plusami.

Wkrótce dla początkujących miała rozpocząć się nauka prawidłowego chodzenia techniką Nordic Walking. Dla nie posiadających odpowiednich kijków organizatorzy przygotowali sporą ilość zestawów. Początkujący często korzystają z „okazyjnie” zdobytych kijków zazwyczaj trekkingowych, dostosowanych do wędrówek po skalistych ścieżkach górskich i w trudnym terenie, które jednak nie sprawdzają się na płaskich drogach. Takie niedostosowane kijki podczas dłuższych marszy mogą powodować zmęczenie, które przy odpowiednich kijkach w ogóle by nie wystąpiło.

Jeszcze ważniejsza jest prawidłowa technika chodzenia. Celem jest, aby podczas marszów techniką Nordic Walking uruchamiane były również górne partie ciała. Wzmacniamy górę, rotacja idzie z tułowia, docieramy do mięśni przykręgosłupowych, wzmacniamy kręgosłup, wykorzystując kijki odciążamy stawy i lędźwiową część kręgosłupa. Jednak gdy chodzimy nieprawidłowo, większość tych dobrych efektów nie występuje. Najczęstszy błąd początkujących to zginanie ręki w łokciach. Powoduje on, że kijki zachowują się jak laski inwalidy, ułatwiając jedynie utrzymanie równowagi. Ręce powinny być prawie wyprostowane w łokciach i przenosić siłę z ramion łukiem do tyłu, poza tułów, dając dodatkowy napęd nogom. Właśnie tego uczyła trenerka Marta Radomska wraz ze swoimi instruktorami.

Świetna rekreacja, przyjemny marsz

Zgodnie z tradycją o godz. 10 mokotowski burmistrz Rafał Miastowski powitał zgromadzonych uczestników. Oficjalnie wydarzenie zainicjował dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji Krzysztof Rosiński - koronnym stwierdzeniem „dzisiejsze spotkanie uważam za otwarte”. Następnie pałeczkę przejęła trenerka Marta Radomska. - Zaraz zaczynamy. Moi drodzy, zanim pójdziemy wokół Jeziorka Czerniakowskiego zapraszam Was na rozgrzewkę. Rozgrzewka odbywa się tam za kawiarenką, instruktorzy będą na górce. No dobra, jesteście gotowi na rozgrzewkę? No to ruszamy! – oznajmiła trenerka.

Rozgrzewka to bardzo ważny element każdego poważniejszego marszu techniką Nordic Walking. Chodzi o to, by poszczególne partie mięśni, przyczepy i stawy były rozluźnione i nie tworzyły się jakieś przeciążenia. Rozgrzewka i również rozluźnianie to bardzo ważne części marszy z kijkami, żeby marsz po zdrowie był faktycznie „po zdrowie”. Nawet spokojne, powolne chodzenie jest wysiłkiem dla organizmu, zresztą o to właśnie chodzi. Uruchamiają się, zaczynają intensywniej pracować grupy mięśni, będące dotychczas w spoczynku. Niezbędny jest bardziej intensywny dopływ krwi, by lepiej odżywić i dotlenić mięśnie, i również odprowadzić produkty przemiany materii. Już po rozgrzewce organizm jest przygotowany do wzmożonego wysiłku. Nawet po dłuższej trasie nie czuje się zmęczenia lub jest ono minimalne. Tego również trzeba się nauczyć.

I jeszcze niezbędne ustalenia organizacyjne. Przypomnienie o zasadach bezpieczeństwa, o oznakowaniu trasy i podział na grupy. Marsz rozpoczyna grupa najszybsza i następne – w kolejności możliwości fizycznych, aby nie blokować drogi tym z lepszą kondycją. To po prostu wymóg praktyczny, gdyż każdy idzie swoim tempem zgodnie z własnymi możliwościami.

Trasa marszu miała długość prawie 5 km, ale jej pokonanie sprawiało wrażenie, jakby upłynęło tylko niewiele minut. Znaczna część uczestników znała się z wcześniejszych imprez kijkowych, można było zatem porozmawiać podczas marszu i jednocześnie podziwiać piękno natury. Trasa wokół Jeziorka Czerniakowskiego jest przepiękna, wśród wiosennych barw liści okolicznych drzew, krzewów i trzcin. Idąc prawidło właściwie nie czuło się trasy i marszu, mimo że kilometry przebiegały jeden za drugim. A wraz z tymi kilometrami przybywały korzystne efekty dla całego ciała. Nordic Walking znakomicie aktywizuje organizm i przy dobrej technice wymusza pracę większości mięśni. Bardzo dobrze oddziałuje na układ krążeniowy, ale również na poprawę nastroju i humoru. Znakomicie wpływa na psychikę, zwłaszcza w okresie zimowym, gdy ludzie cierpią na różne jesienno - zimowe depresje.

Po niespełna godzinie zza drzew, ku zdziwieniu oczekujących przy mecie, pojawiła się sylwetka drobnego, biegnącego chłopca, na oko 10 – 11 latka. Okazało się że to Józio, który całą trasę... przebiegł. Podczas typowej imprezy NW za bieganie zostałby oczywiście zdyskwalifikowany, ale na pikniku „po zdrowie” – nie miało to znaczenia.

Dopiero po kilku minutach przybyli kolejni uczestnicy. I tu – następna niespodzianka. Jako pierwszy „czystym marszem” pokonał trasę Grzegorz i następnie po kilku zawodnikach, jako pierwsza kobieta przybyła Zofia. To małżeństwo, również biegające, ale i z zapałem uprawiające Nordic Walking. A biegający junior to ich wnuczek!

Rozmawiam z Zofią i jej mężem Grzegorzem. Obok przysłuchuje się chłopiec, „zwycięzca”, jeszcze trochę zadyszany po marszu. - Grzegorz zwyciężył – mówi Zofia, był jako pierwszy - a Zofia też była pierwszą z pań, ogólnie czwarte miejsce – dodaje Grzegorz. - Biegło się nam bardzo dobrze – kontynuuje Zofia. - Tę trasę już znamy, także było trochę łatwiej. No ale jakby to było pierwszy raz, to trochę ciężko znaleźć ścieżkę, bo miejscami kręta była i korzenie, więc trzeba było uważać. Jednak organizatorzy bardzo dobrze oznaczyli, także nie było kłopotu. Za to przyroda to cudo, cudo! Wszędzie ptaszki śpiewały. Cudo! - zachwycała się Zofia.

A młody? – dopytuję. - To Józio – mówi Zofia, nasz wnuk ze szkoły podstawowej. On pierwszy przyszedł, a właściwie przybiegł. Całą trasę przebiegł. Ma to, jak widzę, chyba w genach – komentuje dumna babcia.

Ciekawy rodzinny zestaw: dziadkowie uprawiają aktywnie nie tylko Nordic Walking, również biegają – często w zawodach. A wnuczek ze szkoły podstawowej przebiega, ot tak sobie, 5 kilometrów i po kilku minutach nie widać po nim zmęczenia. Tylko naśladować!

Kijki dadzą zdrowie

Na przebycie całej trasy wystarczyła niecała godzina. A wartość dodana marszu to zrelaksowany i odciążony kręgosłup. Gdyby ktoś chciał taką pięciokilometrową wycieczkę odbyć bez kijków, trwałoby to znacznie dłużej i byłoby nieporównanie bardziej męczące. Idąc prawidło stylem Nordic Walking właściwie nie czuje się trasy i marszu, mimo że kilometry przebiegają jeden za drugim. A wraz z tymi kilometrami przybywają korzystne efekty dla całego ciała.

Ogromną zaletą Nordic Walking jest brak przeciwwskazań do treningów. - Jeżeli ktoś może wychodzić z domu np. po zakupy, to może również chodzić z kijkami - przekonuje trenerka Marta Radomska. - Warto wyjść, spróbować. Na pewno nie zaszkodzi, a może tylko pomóc.

I pomóc może bardzo, zwłaszcza po zimowym okresie wymuszonego ograniczenia aktywności. Lista korzyści jest długa, a wśród nich można wymienić takie jak: wzmocnienie mięśni całego ciała, poprawienie postawy w przypadku wad kręgosłupa, możliwość szybkiego zrzucenia zbędnych kilogramów, poprawienie wydolności organizmu, wzmocnienie serca, zyskanie lepszej kondycji. Słuchajcie Marty, naprawdę warto!

Wróć