Ewa Goral jest artystką wizualną zajmującą się głównie malarstwem i grafiką. W swej twórczości czerpie inspiracje z natury, traktując ją jako obszar do eksploracji. Ogromny wpływ na rozwój jej zainteresowań twórczych miała podróż po Indiach, podczas której artystka oddawała się z pasją kontemplacji natury i studiowała jej powiązania ze światem człowieka, w szczególności ze sferą obrzędowości i rytmów życia. Wielowarstwowe spojrzenie na świat przyrody uzmysłowiło twórczyni jak przemożny jest wpływ natury na nasze życie i jak bardzo są z nią związane różne obrzędy kulturowe i religijne.
Celem jaki stawia sobie malarka nie jest jednak wierne odzwierciedlanie tego, co w przyrodzie widzimy. Nie usiłuje ona niewolniczo kopiować piękna natury, ale ją interpretować nadając elementom przyrody swoistej duchowości i znaczenia. Artystka główny nacisk kładzie na kolor, fakturę i kompozycję, a jej prace ewoluują w trakcie intuicyjnego procesu twórczego, w trakcie którego poprzez nakładanie kolejnych warstw farby tworzy bogate powierzchnie. Widoczne ślady pociągnięć pędzla, grubość impastu i zróżnicowane faktury świadczą o kolejnych etapach tworzenia, wymazań i ponownych nałożeń. Te wizualne sploty odzwierciedlają emocje towarzyszące artystce podczas pracy i zachęcają widzów do prowadzenia własnych, wewnętrznych dialogów z płótnami.
Rośliny, które maluje Goral stają się przyczynkiem do tworzenia własnych alternatywnych wizji świata przyrody. Artystka szuka inspiracji w pracach etnobotaników, biologów czy kulturoznawców, dla których natura jest integralnym podmiotem, a nie tylko tłem dla człowieka. Goral mono akcentuje dualizm natury pokazując jak jest piękna i krucha, a jednocześnie nieokiełznana i groźna.
Gdy uważnie przyjrzymy się detalom na obrazach, takim jak płatki kwiatów, żyłki na liściach, sploty korzeni to dostrzeżemy, że niektóre rośliny przybierają nieco abstrakcyjne formy. To, co znamy z naszych ogrodów zaczyna się wymykać jasnym definicjom, bo w rzeczywistości te przepiękne obrazy pełne ekspresji i intensywnych barw przywołują nam wizję natury powstałą gdzieś na granicy jawy i snu, balansując pomiędzy realnością a abstrakcją.
Kuratorką wystawy jest Mira Walczykowska, historyczka sztuki, założycielką galerii Kolonia Artystyczna w Zalesiu Dolnym, organizatorka wielu warszawskich wydarzeń kulturalno-artystycznych, od ponad 25-ciu lat Przewodnicząca Rady Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego, od 2008 r. koordynatorka Festiwalu Otwarte Ogrody w Zalesiu Dolnym.
Z kolei do 13 maja potrwa ekspozycja prac Poli Dwurnik „Duch przodków i anioł przyszłości albo ignorancja” w Ursynowskim Centrum Kultury „Alternatywy”. Pola Dwurnik jest znaną rysowniczką, malarką, graficzką i kuratorką. Jest córką Edwarda Dwurnika jednego z najbardziej rozpoznawalnych i charyzmatycznych artystów polskiej sztuki powojennej, zajmującego się grafiką, malarstwem i rzeźbą. Matką Poli jest Teresa Gierzyńska artystka zajmująca się szeroko rozumianą fotografią, technikami jej powielania i przetwarzania.
Pola Dwurnik studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie była współzałożycielką i pierwszą redaktorką naczelną pisma „Sekcja” oraz prowadziła Galerię. Jest też autorką sześciu książek z rysunkami. W 2013 roku wydała autorską książkę artystyczną „Girl on Canvas” („Dziewczyna na płótnie”), do której współtworzenia zaprosiła ponad trzydzieści piszących osób, m.in. Olgę Tokarczuk, Marię Poprzęcką, Andrzeja Depkę, Oskara Ziętę. Teksty zaproszonych autorów odnoszą się do wybranych obrazów artystki. W 2022 roku Muzeum Narodowe w Warszawie wspólnie z Krupa Gallery wydało powieść graficzną narysowaną przez Polę Dwurnik na podstawie ostatniej powieści Stanisława Ignacego Witkiewicza „Jedyne wyjście”.
Prezentowane aktualnie na ekspozycji w „Alternatywach” prace Poli Dwurnik stanową refleksję nad kondycją współczesnego człowieka rozdartego pomiędzy wspomnieniami przeszłości a czasem przyszłym. Poprzez symboliczne przedstawienia zwierząt artystka opowiada o lęku, chaosie informacyjnym i zacieraniu się granic między dobrem a złem. W sercu ekspozycji znajduje się obraz tytułowy z 2016 roku, przedstawiający dwie przeciwstawne siły: „anioła przyszłości” – dynamiczną, impulsywną energię popychającą ku działaniu i destrukcji – oraz „ducha przodków”, symbol pamięci i doświadczenia. Między nimi stoi człowiek, odwrócony i zamknięty na oba głosy. To właśnie jego postawa, tytułowa ignorancja, staje się najważniejszym przesłaniem dzieła.
Całość ekspozycji tworzy spójną, przejmującą opowieść o rzeczywistości pełnej napięć i niepewności, w której kluczowe staje się pytanie: czy potrafimy uczyć się z przeszłości tak, by nie powielać jej błędów i świadomie kształtować przyszłość. Prace artystki nie podsuwają nam żadnych gotowych odpowiedzi czy rozwiązań, a jedynie skłaniają nas do głębokiej refleksji nad własną postawą wobec świata i odpowiedzialnością za jego kształtowanie.
Kuratorem wystawy jest Marek Kałużyński zastępca dyrektora ds. programowych Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy”, historyk sztuki, kurator wielu uznanych wystaw.
W Muzeum Narodowym niedawno miał miejsce wernisaż kolejnej niezwykle interesującej wystawy organizowanej przez tę placówkę w tym roku. Od 17 kwietnia dostępna jest dla zwiedzających wystawa „Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846–1926)”, poświęcona jednej z najważniejszych postaci polskiego kolekcjonerstwa przełomu XIX i XX wieku – Ignacemu Korwin-Milewskiemu. W tym roku przypada 180. rocznica urodzin i 100. rocznica śmierci tego zasłużonego dla kultury polskiej mecenasa, co stało się impulsem dla przypomnienia jego wielkich dokonań dla świata polskiej sztuki. Założeniem wystawy jest prezentacja zrekonstruowanej kolekcji, która po śmierci hrabiego uległa rozproszeniu, a która pierwotnie liczyła około 250 obrazów.
Hrabia tworzył swą cenną kolekcję na przestrzeni 30 lat nie tylko z wielką pasją, ale i z wielkim znawstwem. Dzieła zamawiał u malarzy polskich wykształconych w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, uczelni, której sam był studentem przez pięć lat. Znajomości z poznanymi tam artystami podtrzymywał przez kolejne lata, niektórych otaczając opieką mecenasowską. Wybory Korwin-Milewskiego świadczą o jego niebywałej umiejętności oceny wartości artystycznej nabywanych dzieł. W centrum jego zainteresowań znajdowały się przede wszystkim portrety oraz sceny rodzajowe, a także prace czołowych twórców realizmu i symbolizmu. Kolekcja Milewskiego wyróżniała się konsekwencją oraz wysokim poziomem artystycznym, stanowiąc świadectwo świadomego i nowoczesnego podejścia do kolekcjonowania. Większość obrazów tworzących jego kolekcję weszła na stałe do kanonu arcydzieł malarstwa polskiego.
Na wystawie prezentowane są wybrane dzieła m.in. takich artystów jak Józef Chełmoński, Aleksander Gierymski czy Jacek Malczewski. Towarzyszą im materiały archiwalne oraz dokumenty, które pozwalają prześledzić historię kolekcji i jej losy po śmierci właściciela. Celem ekspozycji jest nie tylko prezentacja wybitnych dzieł sztuki, lecz także refleksja nad rolą kolekcjonera jako twórcy kanonu artystycznego. Wystawa ukazuje, w jaki sposób prywatne pasje i wybory estetyczne mogą wpływać na kształt dziedzictwa kulturowego.
Kuratorką wystawy jest Renata Higersberger historyczka sztuki, kuratorka muzealna i kustoszka związana z Muzeum Narodowym w Warszawie, zajmuje się popularyzacją i interpretacją polskiego malarstwa XIX–XX wieku.
Zupełnie innego typu dzieła zobaczymy na trwającej jeszcze do 7 czerwca w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki wystawie prac Barbary Kasten „Postabstrakcja”. Kasten jest amerykańską artystką wizualną, której twórczość obejmuje fotografię, instalację, malarstwo oraz sztukę wideo. Uznawana jest za jedną z ważniejszych postaci eksperymentalnej fotografii XX i XXI wieku. Szczególne znaczenie w jej dorobku mają prace fotograficzne, w których bada relacje między światłem, kolorem, przestrzenią i formą. Artystka często tworzyła złożone, abstrakcyjne kompozycje z wykorzystaniem szkła, luster i geometrycznych konstrukcji, które następnie rejestrowała fotograficznie. Jej twórczość pozostaje pod wyraźnym wpływem modernizmu, zwłaszcza takich nurtów jak Bauhaus czy konstruktywizm. W swej artystycznej działalności Barbary Kasten koncentruje się na percepcji i sposobie, w jaki doświadczamy przestrzeni wizualnej, skłaniając nas do refleksji nad naturą obrazu oraz relacją między rzeczywistością a jej prezentacją.
Trwająca aktualnie w Zachęcie wystawa jest pierwszą tak obszerna ekspozycją twórczości amerykańskiej artystki w tej części Europy, a zarazem powrotem do miejsca, które przed laty pomogło ukształtować jej artystyczny język. Na początku lat siedemdziesiątych Kasten, jako stypendystka programu Fulbright-Hays, pracowała z rzeźbiarką Magdaleną Abakanowicz w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu. Zafascynowana polską szkołą tkaniny artystycznej – traktującej włókno jak medium rzeźbiarskie – stworzyła tu serię rzeźb z sizalu. Prace trafiły następnie do Warszawy na indywidualną prezentację w Galerii Rzeźby. Choć były to jej ostatnie realizacje rzeźbiarskie, doświadczenie pracy w Polsce okazało się przełomowe. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych artystka zaczęła eksperymentować z fotografią – od fotogramów i cyjanotypii po inscenizowane Polaroidy.
Przekrojową prezentację prac Barbary Kasten w różnych mediach – fotografii, rzeźbie i instalacji – uzupełnia interwencja artystki w przestrzeni klatki schodowej Zachęty. Wystawa nie ma układu chronologicznego. Zwiedzający poruszają się pomiędzy zagadnieniami: rzeźbą jako punktem wyjścia, fotografią jako polem eksperymentu, architekturą jako sceną dla światła oraz przestrzenią jako medium samym w sobie.
Kuratorką wystawy jest Agnieszka Pindera - teoretyczka sztuki współczesnej, jedna z ważniejszych postaci młodszego pokolenia kuratorów w Polsce, specjalizująca się w sztuce XX i XXI wieku.