Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Wnioski z ostatnich wyścigów na Służewcu

18-05-2022 20:24 | Autor: Tadeusz Porębski
Kolejny mityng wyścigowy na Służewcu należy ocenić jako bardzo udany. Dopisały pogoda, frekwencja, na wysokości zadania stanęły także konie i jeźdźcy. Rozegrano dwa klasyki dla trzyletnich folblutów – nagrody Wiosenną dla klaczy oraz Rulera dla ogierów i klaczy.

Od kilku lat frekwencja była najsłabszym elementem wyścigowych mityngów na służewieckim torze. W tym roku ten niekorzystny stan rzeczy odwrócił się o 180 stopni. Przynajmniej na razie. Tylu widzów, co na pierwszych trzech dwudniówkach w nowym sezonie, dawno na Służewcu nie widziano. Wielu stałych bywalców spekuluje, jaka byłaby frekwencja, gdy podobnie jak na wrocławskich Partynicach wstęp na tor był wolny, bądź za symboliczną opłatą, na przykład pięciozłotową. Należy mocno zaznaczyć, że nadspodziewanie wysoka frekwencja, to w dużej mierze zasługa przemyślanej i rozsądnie prowadzonej promocji wyścigów na Służewcu, przede wszystkim w mediach społecznościowych. Przyciąga ona bowiem na tor wielu młodych pasjonatów koni wyścigowych i całe rodziny. Jeśli chodzi o „Passę”, to nasza współpraca z działem promocji Toru Służewiec i panią Hanną Zalewską układa się wyjątkowo harmonijnie.

Jesienią ubiegłego roku Matt Machine ze stajni Macieja Jodłowskiego wygrał nagrodę Mokotowską i stał się zimowym faworytem na tegoroczne Derby, które zostaną rozegrane w niedzielę 3 lipca. Matt Machine musiał wówczas stoczyć zaciętą walkę ze stajennym kolegą ogierem Jolly Jumper. W minioną sobotę w klasycznej nagrodzie Rulera (1600 m) role odwróciły się. Pierwszy zaatakował Matt Machine, ale fantastyczny finisz Jolly Jampera będzie długo pamiętany na Służewcu. Dopadł rywala tuż przed celownikiem i wygrał o koński łeb. Dosiadany przez dżokeja Kamila Grzybowskiego utalentowany ogier jest własnością panów Adama Gawryszewskiego, Zygmunta Sobolewskiego i Stanisława Wiśniewskiego. W nagrodzie Rulera mocno zawiódł Kaneshya, faworyt służewieckich ekspertów. Zdaniem wielu graczy, dosiadający ogiera Stefano Mura popełnił kilka błędów w dystansie, co mogło mieć wpływ na kiepski wynik podopiecznego trenera Krzysztofa Ziemiańskiego. To kwestia dyskusyjna i jazdę dżokeja oceni trener, ale tak słaby występ wysoko ocenianego w stajni trzylatka rodzi wątpliwości, czy Kaneshya posiada na tyle klasy, by skutecznie walczyć o lipcową Błękitną Wstęgę. Wątpliwości mogą zostać rozwiane w nagrodzie Iwna na dystansie 2200 m, która zostanie rozegrana 11 czerwca.

Emocjonujący przebieg miała gonitwa o nagrodę Wiosenną (1600 m). Wiaczesław Szymczuk, dżokej i trener w jednym, postanowił wziąć sprawy we własne ręce i osobiście dosiąść będącej w jego treningu klaczy Jenny of Success. Wybrał bardzo prostą taktykę – zaraz po starcie wysforował się na prowadzenie i… minął celownik jako pierwszy. W końcówce Jenny of Success usiłowała zaatakować faworyzowana Moonu pod Aleksandrem Reznikowem, ale nie dała rady. Trzecie miejsce niespodziewanie wywalczyła mało liczona w końskim totalizatorze Be My Girl, jednak na końcowej prostej wyraźnie przeszkodziła klaczy Iva Grey i po proteście Komisja Techniczna przesunęła ją na miejsce czwarte. Co warte zaznaczenia – czasy osiągane w sobotę przez czołówkę rocznika derbowego można określić jako mocno średnie, choć tor był nośny. Jolly Jumper i Matt Machine potwierdziły, że są milerami z najwyższej służewieckiej półki, ale im dystanse dłuższe, tym szanse tych ogierów wydają się maleć. Tak przynajmniej wynika z ich rodowodów. Większe szanse na dłuższych dystansach powinien mieć Jolly Jumper. Co do Jenny of Success, pochodzenie wskazuje, iż jest to klasyczna milerka, podobnie jak jej ojciec i ojciec matki, klasowy ogier Johannesburg.

W nagrodzie Golejewka (2000 m) znakomity Timemaster nie dał rywalom najmniejszych szans, wygrywając bieg bez wielkiego wysiłku. Opiewany przez kilku ekspertów Guitar Man wypadł słabo. Zachwyt służewieckich ekspertów budzi rodowód ogiera, ponieważ jest on synem epokowego irlandzkiego Galileo (padł w ub.r.), w ostatniej dekadzie najbardziej pożądanego reproduktora na świecie. Jego przychówek jest wyjątkowo cenny, dlatego chętni płacili za potomstwo Galileo miliony. Guitar Man to nieudany syn wybitnego reproduktora, o czym pisaliśmy kilkakrotnie. Wygrał co prawda ubiegłoroczne Derby, jednak w opinii wyścigowego środowiska rocznik derbowy 2021 był wyjątkowo słaby. W kwietniu br. w Berlinie Guitar Man poniósł druzgocącą porażkę w wyścigu na 2800 m mijając celownik aż 17 długości za zwycięzcą. W sobotniej nagrodzie Golejewka był jednym z faworytów publiczności i ponownie zawiódł na całej linii, zajmując dopiero szóste miejsce około 8 długości za Timemasterem. To powinno definitywnie zakończyć debatę o możliwościach Guitar Mana. W gwarze wyścigowej mówi się o nieudanych synach wielkich reproduktorów, że „mają tylko jedną nogę słynnego ojca”. Wydaje się, że Guitar Man ma zaledwie pół nogi Galileo. Ponadto jest koniem chorowitym, miał aż dziewięciomiesięczną przerwę w startach z powodu powtarzającego się ostrego ropnego zapalenia śródtkankowego (flegmona). To bardzo poważna choroba, ponieważ może zakłócić mikrobiom konia i zdziesiątkować florę bakteryjną, a wówczas tylko krok do kolki, która zagraża życiu zwierzęcia.

Na marginesie klasyków i gonitw poza grupami należy odnotować dwa spektakularne zwycięstwa koni z niskich grup. W sobotę wyhodowany we Francji czteroletni ogier o dźwięcznej nazwie So Good Malpic rozniósł na dystansie 1600 m stawkę złożoną z sześciorga konkurentów. Co prawda pokonani rywale to najniższa półka służewieckich folblutów, ale styl wygranej pozwala na postawienie tezy, że "Małpka" na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Konia trenuje Sergiusz Zawgorodny. Jeszcze korzystniejsze wrażenie pozostawił po sobie francuski trzylatek Izalor, który na takim samym dystansie bez trudu rozprawił się w niedzielę z liczną stawką rywali. Ogier jest własnością powstałego niedawno na Służewcu syndykatu Racing Club, o którym pisaliśmy w poprzednim wydaniu "Passy". Syndykat jest otwarty na nowych członków, czyli osoby, które chciałyby stać się współwłaścicielami koni(a) wyścigowych. Folbluty należące do Racing Clubu trenowane są w stajni Emila Zahariewa. Z ważniejszych wydarzeń ostatniego mityngu należy zaznaczyć powrót na Służewiec wielokrotnego czempiona toru Szczepana Mazura, który w sezonie zimowym dosiada koni w Katarze. Podczas ostatniego pobytu wygrał nad Zatoką Perską aż 43 wyścigi. Przed tygodniem zwyciężył także w dwóch gonitwach w Bratysławie. Jego powrót na Służewiec to gwarancja zwiększonych emocji, ponieważ konie pod tym renomowanym jeźdźcem wprost „fruwają”, podobnie jak pod Kirgizem Dastanem Sabatbekowem, zatrudnionym na stałe w stajni Cornelii Fraisl. Młody Dastan jeździ jak z nut, w sobotę wygrał na arabie Kito 100. gonitwę i zdobył ostrogi dżokeja.

Foto: Tor Służewiec

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA