Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Wisła na dnie – czy rzeka może wyschnąć?

03-09-2025 21:01 | Autor: Piotr Celej
Wisła – królowa polskich rzek – w ostatnich tygodniach znalazła się na historycznym dnie. Dosłownie. Na warszawskim wodowskazie przy Bulwarach notowano 9, potem 6, a w końcu zaledwie 5 centymetrów. Nigdy wcześniej nie widziano tak niskiego poziomu wody.

Hydrolodzy nie mają wątpliwości: to efekt splotu działalności człowieka, wieloletniej suszy hydrologicznej i zmian klimatu. Najważniejszą rolę odgrywa tzw. erozja wgłębna. Koryto rzeki, częściowo uregulowane i pogłębiane, systematycznie się obniża. Winne są także kopalnie piasku powyżej Warszawy – zatrzymują one naturalny materiał, który Wisła powinna transportować, a bez niego dno się zapada. Drugim czynnikiem jest susza. Paradoksalnie w 2025 roku deszczu nie brakowało – tyle że przychodził gwałtownie, latem, w postaci ulew. Woda spływała w kilka godzin, zamiast powoli zasilać rzeki i wody gruntowe. Brakuje także śnieżnych zim, które dawniej były naturalnym magazynem wilgoci.

Alarm w Warszawie i nie tylko

Efekty widać gołym okiem: Zarząd Transportu Miejskiego zawiesił rejsy promów przez Wisłę. Elektrociepłownia Siekierki – ogrzewająca ponad połowę stolicy – ma poważne problemy z poborem wody do chłodzenia. A na hydrologicznych mapach IMGW większość rzek świeci się na czarno – co oznacza strefę stanów niskich. Niektóre mniejsze cieki w kraju wyschły już całkowicie. Wysychające koryta rzek to raj dla zaskrońców ale problem dla ekosystemu.

Hydrolodzy uspokajają: tak duża rzeka jak Wisła nie zniknie z mapy. „Jeśli jakaś rzeka wyschnie, Wisła wyschnie ostatnia” – mówi Nauce w Polsce PAP Piotr Bednarek z fundacji Wolne Rzeki. Ale ostrzega jednocześnie: zniknąć mogą całe ekosystemy – ryby, małże, płazy – i to szybciej, niż się spodziewamy.

Proste rozwiązania „na wczoraj”

Eksperci wskazują, że nie potrzebujemy wielkich programów, ale zmiany podejścia. Najważniejsze to renaturyzacja rzek, czyli zatrzymanie ich regulacji, likwidacja części rowów melioracyjnych, zatrzymywanie deszczówki i inwestowanie w małą retencję, a także mniej betonu w miastach, więcej zieleni i mokradeł. To działania tanie i możliwe do wprowadzenia natychmiast.

Czy Polska pustynnieje? Jeszcze nie. Ale każdy kolejny rok zamyka się hydrologicznym deficytem. Każdy centymetr ubywającej Wisły to ostrzeżenie, że nasz styl życia i gospodarki wymaga radykalnej korekty. W Polsce przeciętnie wyrzucamy rocznie 235 kilogramów żywności na osobę – połowę kupionego pieczywa, jedną trzecią warzyw i wędlin. Każdy kilogram chleba to 1600 litrów wody, a kilogram wieprzowiny – aż 6000 litrów. Warto więc dbać o niemarnowanie żywności oraz wykorzystywać np. wodę z prysznica do podlewania roślin. Potwierdzona jest natomiast informacja, że przyklejanie się do jezdni nie pomoże.

Wróć