Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Wiedzieli, że śmierć czeka za progiem

12-11-2025 21:20 | Autor: Tadeusz Porębski
Za kilka dni włoski świat prawniczy uczci 85. urodziny sędziego śledczego Giuseppe Di Lello, jednego z nielicznych żyjących jeszcze członków antymafijnego sztabu zwanego „Antimafia Pool”. Jest okazja, by przypomnieć powody, dla których nieznany w Polsce Di Lello stał się jedną z ikon włoskiego wymiaru sprawiedliwości.

Walka z sycylijską mafią Cosa Nostra zaczęła się w latach sześćdziesiątych, kiedy bossowie z Palermo zaczęli wypierać z narkobiznesu marsylczyków, którzy od lat mieli monopol na handel narkotykami w Europie i USA. Trzeba wiedzieć, że do połowy lat osiemdziesiątych termin „mafia” nie istniał we włoskim kodeksie karnym. Wielu włoskich sędziów i prokuratorów głosiło, że mafia to wymysł mediów. Trudno było zatem walczyć z czymś, czego oficjalnie nie było. Pierwszym odważnym był sycylijski sędzia Cesare Terranova, kluczowa postać w tzw. Procesie 114, w którym wielu prominentnych mafiosów stanęło przed sądem za ich krwawą rolę w pierwszej wojnie mafijnej na początku lat sześćdziesiątych. Jednak sąd w Catanzaro uniewinnił wszystkich mafiosów z wyjątkiem najgroźniejszych – Angelo La Barbery i Tommaso Buscetty, którzy i tak wkrótce wyszli na wolność. Warto zapamiętać to ostatnie nazwisko.

We wrześniu 1979 r. sędzia Terranova, szef Biura Śledczego w Sądzie w Palermo, został zastrzelony w centrum miasta przez mafijnych egzekutorów. W listopadzie tego roku jego miejsce zajął sędzia Rocco Chinnici, który zdołał utworzyć antymafijny sztab nazwany „Antimafia Pool”. Pozyskał do współpracy czterech niezłomnych sędziów śledczych – Giovanniego Falcone, Paolo Borselino, Leonardo Guarnottę oraz wspomnianego na wstępie Giuseppe Di Lello. „Antimafia Pool” położyła podwaliny pod największy w historii włoskiego sądownictwa proces przeciwko mafii, który odbył się w 1986 i 1987 r. Niestety, sędzia Chinnici nie dożył procesu. W piątek 29 lipca 1983 r. wyszedł ze swojego mieszkania w centrum Palermo, udając się jak co dzień do pracy, kiedy tuż przy budynku wybuchła potężna bomba podłożona pod jednym z parkujących samochodów. Rocco Chinnici zginął na miejscu, a wraz z nim dwóch jego ochroniarzy oraz konsjerż apartamentowca. Bombę odpalił osławiony mafijny zabójca Pino Greco na rozkaz swojego wuja Michele Greco.

Pałeczkę po Chinnicim przejął doświadczony sędzia Antonino Caponnetto. Poprzednik położył podwaliny, ale to pod kierownictwem Caponnetto sędziowie Falcone, Borsellino, Di Lello i Guarnotta, wspierani przez prokuratorów Giuseppe Ayalę, Antonio Ingroię oraz Gioacchino Natoli, przygotowali największy proces przeciwko sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Kluczową rolę odegrały zeznania Tommaso Buscetty, zwanego „Bossem dwóch światów”. Gangster był jednym z najważniejszych „starych” bossów w Palermo. Uciekł do Brazylii, ponieważ podczas wojny klanów przejmujący władzę w Cosa Nostra Salvatore Riina, szef mafii z Corleone, kazał wybić prawie całą jego rodzinę. Buscetta został w Brazylii aresztowany za handel narkotykami i czekał na ekstradycję do Włoch. Giovanni Falcone poleciał do Sao Paulo i sprytnie wykorzystał nienawiść „Bossa dwóch światów” do Riiny. Po raz pierwszy w historii prominentny mafioso złamał sycylijską omertę i zdecydował się mówić.

To dzięki jego zeznaniom śledczy poznali nazwę „Cosa Nostra” oraz strukturę organizacyjną mafii, docierając do jej najwyższego szczebla „Cupoli” – specjalnej komisji nadzorującej działalność wszystkich Rodzin. Aresztowano i postawiono przed sądem 475 mafiosów, praktycznie całą siatkę mafijną, włącznie z jej zagranicznymi gałęziami. Akt oskarżenia liczył 8600 stron i ponad ćwierć miliona stron materiałów dowodowych. Zarzucał oskarżonym popełnienie setek zabójstw, uprowadzeń, wymuszeń rozbójniczych, handel narkotykami na wielką skalę i zabór miliardowych kwot ze środków publicznych. Wyroki zapadły w grudniu 1987 r. Ponad 300 oskarżonych zostało uznanych winnymi i skazano ich łącznie na 2665 lat pozbawienia wolności, czyli 26 stuleci, zaś 19 najważniejszych bossów – w tym Michele Greco zwany „Papieżem” i zaocznie Salvatore Riina zwany „Bestią” – otrzymało wyroki dożywocia.

Zanim jednak rozpoczął się proces i zapadły surowe wyroki wyłonił się poważny problem logistyczny – codzienne doprowadzenie z więzienia do sądu i z sądu do więzienia prawie pół tysiąca najgroźniejszych przestępców Europy. Falcone, Borsellino i Di Lello wymogli na władzy centralnej wybudowanie w ekspresowym tempie odpornego na atak rakietowy bunkra przy więzieniu Ucciardone, który został połączony z sądem specjalnym tunelem. Bunkier wyposażono w 30 klatek przeznaczonych dla oskarżonych, których broniło 300 adwokatów. Prasa nazwała bunkier „Kosmicznym statkiem sprawiedliwości, który wylądował w Palermo”. Co chwila wyłaniały się kolejne problemy. Siedmiu sędziów z wydziału karnego znalazło pretekst, by nie przyjąć funkcji przewodniczącego trybunału. Ostatecznie „maksi procesowi” przewodniczył cywilista, sędzia Alfonso Giordano, co jest ewenementem w historii nie tylko włoskiego sądownictwa.

Salvatore Riina miał ścisłe powiązania z politykami chadecji z najwyższego szczebla i liczył, że sędzia sądu kasacyjnego Corrado Carnevale, zwany „zabójcą wyroków”, tradycyjnie znajdzie błędy formalne w „maksi procesie” i unieważni wyroki, bądź radykalnie je złagodzi. Uniemożliwił to Giovanni Falcone, który w 1991 r. został dyrektorem Wydziału Spraw Karnych Ministerstwa Sprawiedliwości w Rzymie. Niezwłocznie dokonał zmian organizacyjnych, w wyniku których Carnevale został odsunięty od orzekania w sprawach dotyczących mafii. W marcu 1992 r. sąd kasacyjny w Rzymie utrzymał wyroki „maksi procesu” w mocy. Wtedy Paolo Borsellino wypowiedział znamienne słowa: „Od tej chwili wszystko może się zdarzyć”. Wiedział, że jest to wyrok śmierci dla niego, Giovanniego Falcone i Giuseppe Di Lello, jak również dla kilku ważnych polityków chadecji, którzy obiecali Riinie unieważnienie w kasacji wyroków i nie dotrzymali słowa.

Już kilka dni po utrzymaniu wyroku przez kasację „cyngle” Riiny publicznie rozstrzelali Salvatore Limę, byłego burmistrza Palermo, który był numerem dwa włoskiej chadecji po premierze Giulio Andreottim. W sobotę 23 maja 1992 r. kolumna samochodów eskorty z sędzią Falcone i jego żoną Francescą zmierzała z lotniska w Palermo do centrum miasta. Na wysokości Capaci morderca Giovanni Brusca, mający na koncie ponad 100 zabójstw, zdetonował ponad 450 kg materiałów wybuchowych umieszczonych w kanale odpływowym pod autostradą. Eksplozja była tak potężna, że zarejestrowały ją lokalne sejsmografy. Na miejscu zginęli sędzia Falcone, jego żona Francesca oraz pięciu policjantów ochrony. Paolo Borsellino przeżył przyjaciela zaledwie o dwa miesiące. W niedzielę 19 lipca 1992 r. kiedy wyszedł z odwiedzin u matki stojący pod budynkiem samochód eksplodował. Borsellino zginął wraz z pięcioma towarzyszącymi mu policjantami z ochrony.

Tego było za wiele mieszkańcom Palermo. Podczas uroczystości pogrzebowych, na których pojawili się politycy i sam prezydent Republiki, skandowano: „Mafia precz z kościoła!”. Rozwścieczony tłum przełamał policyjny kordon. Popychano prezydenta i lżono polityków, kilku z nich odniosło obrażenia. Nazajutrz w centrum miasta zebrało się ponad 100 tysięcy mieszkańców Palermo, którzy zażądali od władz definitywnej rozprawy z mafią. Przestraszony nie na żarty rząd w ciągu zaledwie miesiąca złożył w parlamencie projekt ustawy o świadku koronnym. Falcone i Borsellino domagali się tego od 10 lat. Pojawiło się ponad 1000 nowych „skruszonych”, a aresztowanie ukrywającego się od ponad 10 lat Salvatore „Toto” Riiny, który zlecił m. in. zabójstwa Falcone i Borsellino, było równoznaczne z ucięciem hydrze łba. Riina zmarł w 2017 r. w więzieniu w Parmie z przyczyn naturalnych.

To sędziowie Falcone i Di Lello jako pierwsi pojęli, że przestępcze praktyki mafii rządzą się wewnętrzną logiką, której głównym obszarem są przepływy pieniędzy. Wspólnie z sędzią Borsellino wykryli istnienie w mafii tzw. trzeciego poziomu, czyli powiązań z wybitnymi uczestnikami życia politycznego, którzy czerpali zyski ze współpracy ze zorganizowaną przestępczością oraz udzielali jej pomocy. Zeznania Tommaso Buscetty miały wymiar historyczny dla włoskich organów ścigania, ale kiedy Falcone zapytał go o tzw. trzeci poziom Buscetta spojrzał mu głęboko w oczy i powiedział: „Jeśli zacznę mówić o powiązaniach ze światem wielkiej polityki, od razu możemy ustalać, kto zginie pierwszy – ja czy pan”. W uznaniu wyjątkowej odwagi sędziowie Falcone i Borsellino zostali pośmiertnie odznaczeni „Medaglia d'Oro al Valore Civile” (Złoty Medal za Wartości Obywatelskie), a nazwę „Falcone – Borsellino” otrzymało międzynarodowe lotnisko w Palermo. Di Lello uniknął śmierci, został wybrany do Europarlamentu, był też członkiem włoskiego Senatu.

Falcone, Borsellino i Di Lello nie mieli złudzeń, co do swojego losu. Wiedzieli, że śmierć czeka za progiem. Mimo to nie odpuścili mafii, zadając jej w 1987 r. potężny cios. Falcone pytany przez dziennikarzy, czy upodobnia się do Robin Hooda odparł: „Nie jestem Robinem Hoodem, ani pilotem – kamikadze, jestem zwykłym sługą Republiki Włoskiej na wrogim terytorium. Moje życie jest już zaplanowane – któregoś dnia dostanę kulę mafii. Nie wiem tylko, kiedy to nastąpi”. Wiernymi sługami Republiki na wrogim terytorium byli także Paolo Borsellino, Giuseppe Di Lello, Leonardo Guarnotta, Antonino Caponnetto, jak również zabici przez mafię Cesare Terranova i Rocco Chinnici. Ci ludzie wypowiedzieli potężnej Cosa Nostra wojnę na śmierć i życie i wygrali ją.

Fot. wikipedia

Wróć