Bąkiewicz wyszkolił się jako spec od demonstracji w obronie Wolnej Niezwisłej Polski i Prawdziwych Polaków. Wspólnie z Kaczyńskim i Braunem broni nas przed wrogami, którymi są w kolejności: Niemcy, Żydzi, Ukraińcy, czarni imigranci, LGBT, Unia Europejska, lewactwo oraz wróg numer jeden – Donald Tusk, zdrajca na niemieckim żołdzie. Patrząc na tę zgraję warchołów pomyślałem, że czegoś mi w ich marszach brakuje. W końcu zaświtało w głowie: brakuje marszów przeciwko Putinowi i rosyjskiemu imperializmowi, który na dzień dzisiejszy jest jedynym i realnym zagrożeniem dla Polski. W odróżnieniu od Niemców, Skandynawów, czy Brytyjczyków warcholstwo mamy w genotypie, co wielokrotnie stawało się przyczyną narodowych nieszczęść, a nawet utraty niepodległości. Warcholstwo oddało nas na długie 123 lata w pacht trzem mocarstwom, zdrada polskich komunistów, przy bierności USA i wielkich tego świata (zdrada faktyczna, a nie jak u Brauna i Bąkiewicza wyimaginowana), oddała Polskę w pacht na 44 lata Stalinowi i Sowietom.
Dzisiaj moim zdaniem – faceta, który przeżył komunę – Polska jest w najlepszym miejscu w dziejach. Kim bowiem byliśmy przed 2004 r., kiedy przyjęto nas do UE? Zapyziałym europejskim zadupiem, które kojarzyło się Zachodowi z ulicami, po których chodzą niedźwiedzie. Kim zaś był Polak? Wypłoszem smarkającym w rękaw, który o świecie wiedział tyle, co przeczytał w encyklopedii. Posiadanie paszportu było sennym marzeniem i nobilitacją. Kiedy go nam łaskawie dali (nie każdemu) staliśmy nocami pod ambasadami w chłodzie bądź spiekocie marząc o wizie wjazdowej, by popracować u Niemca na zmywaku lub u Skandynawa albo Francuza przy zbiorach owoców. Dzisiaj Polaka można spotkać wszędzie, nawet w najelegantszych hotelach, często w luksusowym aucie. Dzięki unijnemu paszportowi nie musimy żebrać o wizę – wskakujemy w samolot i lądujemy gdzie tylko nam się zamarzy. Jesteśmy w tak dobrej sytuacji, że nawet niezamożnych Polaków stać na zwiedzanie świata. Jako obywatele UE mamy przywilej korzystania na lotniskach z bramek ABC (Automated Border Control), zwanych bramkami biometrycznymi, które pozwalają podróżnym przejść przez szybszą kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku. Już nie stoimy w kolejkach i nie czujemy się na Zachodzie jak ubodzy krewni.
Unia Europejska jest najlepszym projektem politycznym od zakończenia II wojny światowej. Nikt mi nie wmówi, że jest inaczej, za długo żyłem w komunie. Oczywiście UE nie jest organizmem idealnym i ma swoje wady, ale prawda jest taka, że właściwie tylko w Polsce lawinowo narasta niechęć do UE, podsycana przez harcowników w typie Brauna i Bąkiewicza. W dużo mniejszych od nas krajach, jak Litwa, Łotwa, Estonia, Czechy, czy Cypr praktycznie nie ma ruchów odśrodkowych. Perfidia Bąkiewicza, Brauna, Zajączkowskiej z Konfederacji oraz im podobnych polega na tym, że na obrzydzaniu UE i tendencyjnym ukrywaniu korzyści płynących z naszej przynależności do Wspólnoty zbijają polityczny kapitał. A korzyści jest wiele, bo poza potężną infrastrukturą drogową wybudowaną z unijnych środków, Polska pozostaje największym beneficjentem budżetu UE do 2034 r. „Polska będzie największym beneficjentem narodowego i regionalnego planu w nowym budżecie UE” – poinformował Piotr Serafin, unijny komisarz ds. budżetu. Mamy otrzymać ponad 123 mld euro, czyli około pół biliona zł, m.in. na politykę spójności i rolnictwo. Jaki udział w pozyskaniu tej gigantycznej puli mają europosłowie Braun i obdarzona niewyparzonym jęzorem Zajączkowska? Zerowy. Fani Brauna i Zajączkowskiej powinni wiedzieć, że wystarczy tylko jedna kadencja, by poseł Parlamentu Europejskiego nabył prawa do unijnej emerytury, która wynosi 6 tys. zł netto.
Mam odruch wymiotny kiedy widzę Brauna niszczącego na swojej drodze wszystko, co jest sprzeczne z jego osobistymi poglądami. Potrafił napaść i uwięzić w szpitalu lekarkę przygotowującą się do legalnego zabiegu aborcji – bezkarnie. W styczniu 2023 r. zniszczył w krakowskim sądzie choinkę ozdobioną bombkami z symbolami Ukrainy, UE i LGBT – bezkarnie. W Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie ten polityczny łobuz brutalnie przerwał wykład historyka prof. Jana Grabowskiego wyrywając mikrofon ze statywu i wrzeszcząc „Won! Znikaj z Warszawy, prowokatorze” – bezkarnie. W czerwcu br. zniszczył w Sejmie wystawę LGBT – bezkarnie (tylko zakaz wstępu do Sejmu). Krzyczał też do ministra Adama Niedzielskiego: „Będziesz pan wisiał” – bezkarnie. Wcześniej zniszczył wystawę w Opolu – bezkarnie. Braun twierdzi otwarcie, że Polska to „kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym”, a NATO i UE są „dziełem szatana”. Jednak pochodzące od szatana euro jakoś mu śmierdzą, choć jako żarliwy katolik wierzący, że „Matkę Boską w Gietrzwałdzie widziały dwunastolatka i trzynastolatka z biednych rodzin chłopskich i nie ma wątpliwości, iż objawienie musiało się wydarzyć!” powinien odrzucać z obrzydzeniem wszystko, co pochodzi od szatana. Jak można być fanem tak prymitywnego warchoła? Można, ale tylko w Polsce, gdzie indziej prawdopodobnie zostałby umieszczony u czubków.
Polski warchoł kojarzy się ze skrajną prawicą i przedwojenną endecją. Dzisiaj coraz częściej mówi się o déjà vu z okresu międzywojnia. W grudniu 1922 r. Eligiusz Niewiadomski, zwolennik nacjonalizmu związany z endecją, zastrzelił w Zachęcie prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Marszałek Józef Piłsudski podczas przyjęcia w Hotelu „Bristol” określił endecję mianem „zaplutego, potwornego karła”. Mówiąc o zabójstwie Narutowicza stwierdził: „Prezydent nasz zamordowany został po burdach ulicznych przez tych samych ludzi, którzy ongiś tyle brudu, potworności i niskiej nienawiści wykazali. Teraz spełnili zbrodnię”. W 1924 r. wywiad wojskowy wpadł na trop przygotowań do zamachu na życie Piłsudskiego. Do zamachu nie doszło, ale kilkakrotnie willę w Sulejówku obrzucano kamieniami, sprawcami prawdopodobnie byli prawicowi bojówkarze. Schwytano kilku osobników, lecz konsekwencji żadnych nie wyciągnięto. Czym różnią się Braun i Bąkiewicz – zadeklarowani nacjonaliści i narodowcy, siejący nienawiść oraz agresję – od endeka i nacjonalisty Niewiadomskiego? W moim odczuciu jedynie tym, że jeszcze nie wzięli do ręki broni palnej.
Dla mnie przerażające jest to, że w wyborach prezydenckich na Brauna zagłosowało aż 1.242.917 Polaków, co dało mu poparcie w wysokości 6,34 proc. i wysokie czwarte miejsce. Wzrost poparcia aż o 20 punktów procentowych uzyskał Braun w pasie od północnego mazowieckiego, przez granicę z Ukrainą, aż po Karpaty. Największy skok dotyczy powiatów w woj. lubelskim, w których wykręcił dwucyfrowy wynik, w całym województwie zdobył 10,3 proc. Nie jestem w stanie tego pojąć, to jest poza moim zasięgiem intelektualnym. Może za wschodnim brzegiem Wisły należałoby utworzyć dla tamtejszych wyborców Najjaśniejszą Rzeczpospolitą z premierem Braunem i Rydzykiem jako duchowym przywódcą? Czemu nie, skoro niejaka @krystynaslavin8525 pisze na FB: „Pan Braun to prawdziwy Polak i prawdziwy Patriota. My Polacy możemy tylko polegać na Panu Braunie. Reszta WON!!!”. Z chęcią poszedłbym sobie won od Brauna, jego wyznawczyni @krystynaslavin8525 i wszelkich im podobnych osobników, ale dopóki nie utworzą sobie osobnej Rzplitej na rubieżach wschodnich RP, nie mam na to szans.
Nie czas na żarty. Nacjonalizm, będący ojcem faszyzmu, już nie puka do naszych drzwi, on już je sobie otworzył i wkracza w nasze życie z coraz większą siłą. Co będzie, jeśli w kolejnych wyborach Liga Polskich Kretynów da nacjonalistom władzę w państwie? W kontekście odkrycia ostatnio na polskich wodach terytorialnych bogactwa w postaci 22 mln ton ropy naftowej i 5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego, ciarki mi po grzbiecie przechodzą.