Prezydent znowu się pogrążył.
Chciał zabrać order, lecz nie zdążył.
Żełenski order sam odsyła
I tak ustawka się skończyła.
Tak bywa. Czasem jedno słowo
Wzbudza reakcję łańcuchową.
Skutki brzemienne. Czyn ten sprawi,
Że zasiał wrogość i nienawiść.
Po co do dawnych wracać sporów?
Lepiej nie wskrzeszać dziś upiorów.
Niech sam odpowie mądry człowiek,
Czy nam potrzebny wróg w Kijowie?
Ponurą przeszłość pamiętajmy,
Ale podzielić się nie dajmy!
Pomyślmy raczej o przyszłości,
Bez dalszych burd i złośliwości.
Historia bywa niełaskawa.
Raczej na kiepski żart zakrawa.
Nasz Orzeł Biały, powiem więcej,
W niepowołane trafiał ręce.
Dawany wrogom. Toż to kpina!
Car Piotr, Caryca Katarzyna!
Fryderyk Wielki, Mussolini.
Kogo za takie błędy winić?
Kto z nich zasłużył na ordery?
Kto je przyznawał, do cholery?
Za co go dostał Gulbinowicz?
Kto przyznał Macierewiczowi?
Tylu nie byłoby orderów,
Gdyby nie to poparcie kleru.
Gdy tron w sojuszu jest z ołtarzem,
Stąd tyle niefortunnych zdarzeń.
Ordery dano lekką ręką:
Kuczma, Juszczenko, Poroszenko.
Teraz chcą wszyscy order zwrócić.
Narracja sama się narzuci.
Lech dostał order od Juszczenki.
A dziś słyszymy z pierwszej ręki,
Że Jarek chce ten order zwracać,
Przez Ukraińców mając kaca.
Trudno nie wspomnieć o patronie.
Jarosław Mądry siadł na tronie,
Lecz żeby rządzić długie lata,
Musiał się najpierw pozbyć brata.
Co będzie dalej? Dość orderów!
Miedwiediew żąda Belwederu.
Może oddajmy. W samą porę.
Najchętniej razem z lokatorem.
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)