Czy bliskie spotkanie pierwszego stopnia z wyścigami konnymi to dla pana zupełnie nowe doświadczenie?
PAWEŁ RABANTEK: To nie jest dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Od kilkunastu lat, z różną częstotliwością, przychodziłem na Tor Służewiec, więc dobrze znam perspektywę odwiedzających. Wiem, jak wygląda ich ścieżka – od dojazdu i kołowrotów, przez strefę gastronomiczną, po trybuny i same zakłady. Dzięki temu dużo sprawniej mi wejść w tę rolę. Znam specyfikę tego miejsca i samego produktu jakim są wyścigi konne, co bardzo pomogło na etapie wdrożenia i ułatwia codzienną pracę.
Pana pierwsze wrażenie po objęciu w listopadzie ub.r. stanowiska dyrektora oddziału Służewiec i wejściu na ten ogromny, zabytkowy 137-hektarowy obiekt...
To niezwykłe, piękne i wyjątkowe miejsce z bogatą historią i specyficzną atmosferą, której nie da się podrobić. W samych wyścigach jest też dużo magii. Pozytywnie zaskoczył mnie zespół – bardzo zaangażowany, kompetentny i dobrze przygotowany merytorycznie. Z drugiej strony to ogromna skala i różnorodny zakres działań. To nie tylko wyścigi, ale bardzo szeroka rozpiętość spraw administracyjnych, inwestycyjnych, remontowych. Przy takiej infrastrukturze jest to obszar, który wymaga ogromnej uwagi i działania, choć na co dzień nie jest to widoczne dla gości.
Od tego dnia mija pół roku, czy dostrzega pan, osoba reprezentująca potężną spółkę jaką jest Totalizator Sportowy, szansę przywrócenia polskim wyścigom konnym i Służewcowi dawnej świetności? Gdzie widziałby pan potrzebę działania?
Nie porównywałbym obecnych realiów do lat 70. czy 90. Dziś konkurujemy o czas i uwagę odbiorców z wieloma innymi formami spędzania czasu – wyjściem na mecz, koncert, do restauracji, a także z portalami streamingowymi oraz rozrywką dostępną w formie cyfrowej. Warszawiacy mają znacznie szerszy wybór w sposobie spędzania czasu niż w erze przed Internetem, a tym bardziej kilkadziesiąt lat temu. Otoczenie jest zupełnie inne, dużo bardziej konkurencyjne.
Widzę jednak możliwość rozwoju wyścigów konnych w Polsce i na Służewcu – to proces, który wymaga współpracy wielu stron. My jesteśmy jednym z jego elementów. Praca stoi również po stronie instytucji takich jak Polski Klub Wyścigów Konnych, czy Ministerstwo Rolnictwa, a także całego środowiska wyścigowego. Tylko wspólne działania mogą realnie wzmocnić pozycję wyścigów. Po pierwszych efektach pracy naszego zespołu w tym sezonie widać, że ma to sens. Podnieśliśmy frekwencję r/r na otwarciu sezonu o 36 proc., a Galopfest zgromadził ponad 9000 osób, wydawałoby się – wynik nieosiągalny.
Od 2008 r., kiedy TS przejął Służewiec w 30-letnią dzierżawę, kolejne zarządy spółki hucznie zapowiadały uczynienie ze Służewca – obiektu dysponującego gigantycznym potencjałem – „towarzyskiego salonu stolicy”. Są na to dowody medialne. Mija 18 lat i pozostały jedynie obietnice. Jak pan to skomentuje?
Nie chcę odnosić się do decyzji poprzednich zarządów. Od listopada, kiedy objąłem stanowisko, koncentruję się na tym, co możemy zrobić teraz i w najbliższych sezonach, by wyścigi coraz bardziej się rozwijały. Naszym obecnym kierunkiem jest dalsze otwieranie Służewca na szeroką publiczność i budowanie miejsca, które przyciąga odbiorców z różnych grup. Nie tylko VIP-ów, ale przede wszystkim warszawiaków, którzy chcą spędzić weekend w unikatowym miejscu, odpocząć, niektórzy poczuć dodatkowe emocje, bez przeglądania telefonów. Dlatego rozwijamy ofertę wokół dni wyścigowych, poprawiamy komfort odbioru wydarzeń i konsekwentnie pracujemy nad tym, by tor stał się miejscem, do którego chce się wracać.
Czy prawdziwa jest informacja, jakoby Tor Służewiec miałby nie przedłużyć współpracy sponsorskiej z firmą Westminster w sezonie 2026?
Tak, to prawda, nie doszliśmy do porozumienia w kwestiach finansowych i nie zdecydowaliśmy się na kontynuację współpracy w sezonie 2026. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, tak wygląda biznes. Westminster oczekiwał bardzo szerokich świadczeń obejmujących m.in. sponsoring kluczowych wydarzeń sezonu, w tym naming rights do dwóch najważniejszych gonitw w Polsce, obecność w komunikacji, na prostej finiszowej, padoku, w Internecie, a także pakiety VIP. W zamian oferował kwoty nieprzystające do realiów sponsoringowych.
Nie możemy sprzedać pakietów obejmujących najbardziej wartościowe świadczenia, jak nazwa do Derby czy Wielkiej Warszawskiej, za ułamek ich wartości. Byłoby to działanie na szkodę spółki i rozwoju wyścigów konnych. Fakt, że nasze pakiety są wycenione rynkowo potwierdza zainteresowanie sponsorów. Już podczas dnia Otwarcia Sezonu umowy z pojedynczymi partnerami opiewały na wyższe kwoty niż Westminster proponował na cały sezon, oczekując nieporównywalnie większych świadczeń. Nie zmienia to faktu, że niezmiennie pozostajemy otwarci na współpracę w przyszłości.
Czy trwają poszukiwania kolejnego sponsora?
W tym roku współpracujemy już m.in. z UAE President Cup, miastem stołecznym Warszawa oraz Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa. Równocześnie prowadzimy rozmowy z kolejnymi potencjalnymi partnerami. Podczas otwarcia sezonu silną i widoczną współpracę nawiązaliśmy z firmami MAN oraz Denza. Niezależnie od tego pracujemy nad uporządkowaniem i rozwojem piramidy sponsorskiej, która będzie obejmowała cały sezon, cykle, pojedyncze dni wyścigowe oraz gonitwy. Naszym celem jest stworzenie stabilnego, długofalowego modelu współpracy z partnerami.
Czy rozważaliście państwo skierowanie oferty sponsorskiej do zamożnych spółek Skarbu Państwa, które jako podmioty rodzime wydają się być naturalnymi kandydatami na sponsora polskich wyścigów konnych, jak też będącego własnością Skarbu Państwa Służewca?
Spółki z udziałem skarbu państwa to poważna ciekawa grupa potencjalnych partnerów. Pracujemy nad tym, aby pozyskać SSP do grona sponsorów, wykonałem już szereg działań w tym kierunku. Na TWKS oferujemy przede wszystkim możliwość produkcji wyjątkowego contentu. Sponsor, który wchodzi na Służewiec, może korzystać z naszych unikatowych zalet i przekładać je na własną komunikację. W ten sposób może budować wizerunek, którego nie zbuduje w żadnym innym miejscu. Także taka współpraca byłaby z dużą korzyścią dla obu stron.
Mocno podnosicie państwo wysoką frekwencję w dniu inauguracji sezonu wyścigowego i jest to prawda – marketing sprawił się na piątkę z plusem. Jednak w pozostałe 40 dni sezonu trybuny często świecą pustkami. Ma pan receptę, jak można by je choć w części zapełnić?
Żeby zwiększać frekwencję realizujemy szereg działań – od poszerzania grupy docelowej przez rozbudowę oferty atrakcji, po szeroką komunikację digital, outdoor i działania 360. Osiągnęliśmy świetne wyniki. W pierwszych trzech dniach tego sezonu mamy łączny wzrost frekwencji o 73 proc. w porównaniu do pierwszych trzech dni roku ubiegłego. Trzeba jednak pamiętać o kontekście – mamy bardzo dużą liczbę dni wyścigowych w sezonie w Warszawie, a jednocześnie funkcjonujemy w realiach silnej konkurencji o uwagę odbiorców. W zasadzie żaden zespół piłkarski czy siatkarski nie zbliża się nawet do połowy liczby wydarzeń domowych, które mamy na Służewcu. Kluby Ekstraklasy grają 17 meczów u siebie i dodatkowo do kilku w pucharach. Co więcej, dla laika – osoby, która przychodzi na Służewiec od przypadku do przypadku – nie ma dużej różnicy, czy danego dnia jest gonitwa Strzegomia, Cometa, bądź Pamira. Z punktu widzenia takich osób, a to one głównie budują frekwencję, te dni są dość podobne do siebie, a przez to dużo trudniej jest utrzymać wysoką częstotliwość odwiedzin. Zatem, w dzisiejszych czasach nie można oczekiwać, że każdy dzień będzie wypełniony widzami w takim samym stopniu.
Nadal podczas organizowanych uroczystych gal mocno kuleje gastronomia wokół trybuny środkowej – kupno porcji frytek wymagało 19 kwietnia półgodzinnego stania w kolejce. Jest możliwość zwiększenia liczby gastronomicznych punktów, a także zwiększenia liczby kas w te kluczowe dni?
Mamy to na uwadze. Zwracamy uwagę nie tylko na liczbę punktów, ale także na menu, różnorodność, a także szybkość wydawania posiłków. Podczas Otwarcia Sezonu znacząco zwiększyliśmy liczbę punktów gastronomicznych względem roku ubiegłego z 22. do 37. food trucków, a także dodaliśmy rozwiązania dla komfortu gości, w tym dodatkową infrastrukturę, jak telebim dla osób oczekujących w kolejkach. Kolejki pojawiły się również podczas Galopfest do barów „Pod Podkową” na parterze i drugim piętrze Trybuny Honorowej, przy czym osobiście uważam, że to dobrze, że w porozumieniu z paniami Aliną i Patrycją udało się przywrócić bar także na piętro. Analizujemy również kwestie przepustowości gastronomii i punktów obsługi. W przypadku kas sprzedażowych trzeba jednak rozróżnić strefy – w części kas, na przykład w Trybunie 2, nie odnotowano kolejek podczas Otwarcia Sezonu. Każde takie wydarzenie jest dla nas źródłem danych, które wykorzystujemy, by poprawiać jakość przy kolejnych dniach.
Pojawiła się informacja o wprowadzeniu wolnego wstępu na tor przez połowę sezonu. Proszę o więcej szczegółów.
Tak, w sezonie 2026 planujemy około 20 dni z bezpłatnym wstępem na Tor Służewiec. Potwierdzone daty obejmują wybrane dni w maju i czerwcu. Minął już 3 maja z darmowym wstępem i festiwalem food trucków GalopFest. Przed nami darmowe dni 23 i 24 maja oraz 27 i 28 czerwca. Zależy nam, by tym działaniem przyciągnąć nowe osoby, które być może po raz pierwszy zetkną się z wyścigami konnymi i będą do tego miejsca wracać. Równolegle wprowadziliśmy też zmiany w polityce biletowej, znosząc opłatę dla seniorów. Bezpłatny wstęp obowiązuje też dzieci do 13. roku życia.
Wąska grupka właścicieli koni domagała się sezonowych karnetów w gratisie. Uzasadnienie: płacimy duże pieniądze za treningi koni, więc powinniśmy mieć wstęp wolny na trybunę. Pański komentarz?
W tym sezonie właściciele koni mają zapewniony dostęp na II piętro Trybuny Honorowej w ramach karnetu obejmującego aż 41 dni wyścigowych. Opłata za taki pakiet wynosi 200 zł dla dwóch osób, co w przeliczeniu na jeden dzień daje symboliczny koszt. Jednocześnie trzeba pamiętać, że Trybuna Honorowa jest strefą komercyjną, w której w wybrane dni funkcjonują bilety VIP o znacznie wyższej wartości. Dodatkowo właściciele koni korzystają z wysokiej zniżki na bilety VIP. Mają również do dyspozycji darmowe karty wstępu. Obecny model to wyważone rozwiązanie, które uwzględnia zarówno specyfikę oraz oczekiwania części środowiska, koszty organizacji wydarzeń, jak i potencjalny przychód organizatora ze stref VIP.
Podczas marcowej rozmowy z Szymonem Gawryszczakiem, wiceprezesem TS, poddałem pod rozwagę pozyskanie przez Służewiec tysięcy mieszkających w Warszawie Azjatów, u których gry hazardowe mają głębokie zakorzenienie kulturowe. Konieczne byłoby jedynie wydrukowanie programów gonitw w językach chińskim i wietnamskim. Czy pana zdaniem jest to pomysł, nad którym warto się pochylić?
Analizujemy każdą możliwość rozwoju bazy gości. W tym konkretnym temacie mam bogate doświadczenie, przeprowadzałem szczegółowe analizy na wcześniejszych etapach swojej kariery. Jest to wyzwanie. Szczególnie w dobie dostępnych różnych form hazardu online efektywne zaproszenie Azjatów na Tor jest tym bardziej trudne. Najskuteczniejsze jest „pójście” z produktem do Azjatów. Natomiast wiem też, że Traf przygotował ulotki w języku wietnamskim zachęcające do grania i zapewnił ich dystrybucję w Wólce Kosowskiej.
Znaczne podniesienie rocznej puli nagród oraz lifting toru treningowego, to dobre wejście TS w sezon. Środowisko jest ukontentowane, choć znając od dekad to towarzystwo wiem, że nie wszyscy czują się uszczęśliwieni. Może zatem ludzi tych uszczęśliwią obecnie realizowane i planowane inwestycje na torze? Co pan na to?
Mówimy o obiekcie, który ma prawie 90 lat i jest wpisany do rejestru zabytków. Przez wiele lat nie wszystkie elementy były modernizowane, więc dziś w pewnym sensie nadrabiamy wieloletnie zaległości. W ciągu ostatnich kilku lat przeprowadziliśmy szereg znaczących remontów i inwestycji, w tym wymianę kotłów gazowych i grzejników w 43. lokalach mieszkalnych, nowy podziemny automatyczny system zraszania toru wyścigowego i treningowego, nowy kanat i ogrodzenie padoku reprezentacyjnego, remont chodnika w alei dojazdowej i na terenie mieszkalnym, remont budynku biurowego, budowa nowej „budy” dla trenerów, rewitalizacja stawu, remont fontanny w Parku Angielskim, remont sześciu stajni, wymiana pokryć dachowych. Realizujemy inwestycje na dużą skalę, ale trzeba pamiętać, że nie da się przeprowadzić wszystkich prac jednocześnie. Część z nich jest dodatkowo uzależniona od procedur formalnych, w tym uzgodnień z konserwatorem zabytków. Naszym celem jest konsekwentna modernizacja obiektu krok po kroku, tak aby poprawiać jego funkcjonalność i standard bez zaniedbania historycznego charakteru.
Porozmawiajmy też o remontach. Kiedy na przykład zostanie udrożniony przejazd ze stajni „na dołku” do stajni „na górce”? Wyremontowane rondko wydaje się być gotowe do użytkowania...
Tak, rondko jest oddane do użytkowania i funkcjonuje, zamknięte są jedynie zjazdy w kierunku mostów wyłączonych z użytkowania. Ruch kołowy pomiędzy „Osiedlem Górnym” a „Osiedlem Dolnym” zostanie przywrócony po zakończeniu prac związanych z odbudową mostu. Ze względu na ograniczenia konstrukcyjne i tonażowe obiektu ruch kołowy po moście został obecnie wstrzymany i będzie możliwy po jego przebudowie.
Czy remont każdej ze służewieckich stajni wymaga uzgodnień z biurem konserwatora zabytków?
Tak, w przypadku wszystkich stajni na terenie Służewca wymagane są uzgodnienia z konserwatorem zabytków. To obiekty wpisane do rejestru zabytków, co oznacza konieczność prowadzenia prac zgodnie z procedurami i pod nadzorem służb. To znacznie wydłuża cały proces remontowy.
Stajnie są w złym stanie technicznym, więc ich remont wymaga gigantycznych nakładów. To zrozumiałe. Jednak czy dzierżawca Służewca, czyli TS, mógłby rozważyć choćby urządzenie na swój koszt porządnych toalet w stajniach? To naprawdę wstyd, by w XXI w. w stolicy państwa zrzeszonego w UE pracownicy załatwiali potrzeby fizjologiczne w pomieszczeniach przypominających XIX-wieczne latryny albo w krzakach...
Budowa i modernizacja zaplecza sanitarnego w stajniach wymaga przygotowania projektowego oraz uzgodnień formalnych, także z konserwatorem zabytków. W tym zakresie podjęliśmy już działania i analizujemy możliwe rozwiązania etapowe. Tego typu inwestycje są jednak bardzo kosztowne i organizacyjnie skomplikowane, wymagają m.in. relokacji koni. Naszym celem jest stopniowa poprawa warunków infrastrukturalnych całego toru, przy uwzględnieniu zarówno potrzeb, jak i realiów budżetowych oraz specyfiki zabytkowego obiektu. Na bieżąco zapewniamy rozwiązania tymczasowe – do dyspozycji są zewnętrzne kabiny sanitarne, które są regularnie serwisowane i utrzymywane w czystości. Docelowo dążymy do podwyższenia standardu zaplecza technicznego całego obiektu, w tym również infrastruktury w strefie stajennej.
Przejdźmy do spraw podlegających pańskiej jurysdykcji. Widzowie skarżą się na kiepskiej jakości transmisję telewizyjną, brak powtórek, fatalną pracę kamerzystów i zawężenie transmisji tylko do Toru Służewiec i YouTube. Mówi się, że popsuto coś, co działało dobrze. Dostrzega pan problem?
Mam świadomość zgłaszanych uwag dotyczących transmisji. Pracujemy nad ich poprawą. Prowadzimy bieżące rozmowy z różnymi stronami – zarówno ze środowiskiem wyścigowym, PKWK, jak i partnerami technicznymi oraz komentatorami – i na tej podstawie wprowadzamy korekty. Proces wymaga czasu, jednak poprawę widać z dnia na dzień. Współpracujemy z nową firmą realizującą transmisję, która wdraża usprawnienia, w tym m.in. w zakresie pracy kamer i realizacji sygnału. Pierwszy dzień był rzeczywiście słaby pod tym względem, nie udajemy, że jest inaczej. Ale jak porównamy z kolejnymi widać bardzo duży progres. Będziemy nad tym dalej pracować.
Zlikwidowano studio telewizyjne. Zdania są różne – od krytycznych, po entuzjastyczne. Proszę o komentarz.
Studio telewizyjne będzie funkcjonowało podczas 12 najważniejszych dni w sezonie. Dodatkowo wprowadziliśmy nową formułę dodatkowego studia o lżejszym bardziej popularyzatorskim charakterze, skierowaną do nowych odbiorców i osób, które dopiero poznają wyścigi konne. To zmiana modelu, w żadnym wypadku rezygnacja z obecności telewizyjnej. Dostosowujemy formaty do różnych grup widzów, by realizować nadrzędny cel jakim jest popularyzacja wyścigów oraz zwiększenie frekwencji. Jeśli chcemy wyjść do szerokiego grona odbiorców, musimy dostosować przekaz na lżejszy. Zapewniliśmy też obecność transmisji tych 12. dni na stronie głównej onet.pl oraz TVP Sport online, co gwarantuje nam dotarcie na bardzo wysokim poziomie z przekazem dopasowanym do masowego odbiorcy.
Czy na Służewcu nadal będą organizowane kolejne edycje zawodów jeździeckich Warsaw Jumping?
Nie planujemy, obecnie skupiamy się na wyścigach konnych.
Czy przewidziany jest remont „dżokejki” przy „bombie” i kiedy? Zestawienie tej totalnie zaniedbanej architektonicznej perełki ze zlokalizowaną obok wspaniale wyremontowaną Trybuną Honorową zakłóca architektoniczny ład i jest dowodem zaniechań, które należałoby szybko naprawić.
Tak, planujemy remont budynku „dżokejki” jeszcze w tym roku. Jesteśmy świadomi, że obiekt wymaga prac modernizacyjnych. To zabytkowa infrastruktura, dlatego cały proces – od dokumentacji i uzgodnień z konserwatorem zabytków po realizację – jest czasochłonny i wymaga szeregu formalności. Zależy nam również, by prowadzić inwestycje w sposób możliwie najmniej uciążliwy dla funkcjonowania wyścigów i środowiska podczas sezonu wyścigowego i treningów. Remont „dżokejki” to część szerszego programu remontowego i inwestycyjnego na terenie Toru Służewiec. Równolegle planujemy kolejne działania związane m.in. z infrastrukturą stajenną, zapleczem technicznym, myjkami, czy przestrzenią padoku. W ostatnich latach wyremontowane zostały m.in. trybuny, co pozwala nam rozwijać ofertę komercyjną i pozyskiwać środki na dalsze inwestycje. Chcemy popularyzować wyścigi konne, przyciągać nowych gości i stopniowo poprawiać warunki infrastrukturalne zarówno dla ludzi tu pracujących i mieszkających, jak i dla samych koni.
Jak pan uzasadni nagłe i nie konsultowane z właścicielami podniesienie zapisu najsłabszych koni z IV grupy z symbolicznej złotówki do – w niektórych przypadkach – nawet ponad 400 zł? To dotyczy koni, które nie zarabiają, bądź zarabiają grosze, za to często służą do uzupełnienia pola, by gonitwa w ogóle mogła się odbyć. Sięganie więc do kieszeni ich właścicieli nie wydaje się być sprawiedliwe...
Wzrost opłaty za zapis zmienny w gonitwach IV grupy nie stanowi nagłej zmiany, lecz jest powrotem do standardowych zasad obowiązujących w tym zakresie. Przypominam, że w 2022 roku wprowadzona została symboliczna opłata w wysokości 1 zł, co było konsekwencją braku rewaloryzacji nagród w tej grupie oraz ukłonem organizatora w stronę środowiska. W tym roku jednak sytuacja uległa istotnej poprawie. Znaczące zwiększenie ogólnej puli nagród, a także modyfikacja systemu ich procentowego podziału w gonitwach – wcześniej piąte miejsce stanowiło 5 proc. nagrody za I miejsce, aktualnie 10 proc. – umożliwiły przywrócenie jednolitych zasad dotyczących opłat za zapisy koni we wszystkich kategoriach gonitw. Zwracam też uwagę, że obecny poziom opłat za zapis jest zbliżony do opłat na świecie, na przykład w Niemczech. To także tyle, ile we Wrocławiu, a jednocześnie znacznie mniej niż w Czechach, czy na Słowacji.
Podniesienie rocznej puli nagród można określić jako światełko w tunelu w procesie rozwoju polskich wyścigów konnych. W ostatnich latach, jak idzie o liczbę dni wyścigowych w sezonie, notujemy jednak tendencję spadkową – z 56 do 45. Czy środowisko może liczyć na to, że tendencja odwróci się ze spadkowej na wzrostową i z kolejnymi sezonami dni wyścigowych będzie przybywać?
Chciałbym, żeby dni wyścigowych w całej Polsce było jak najwięcej, także w innych miastach niż tylko Warszawa. Żeby sport był popularny musi dotrzeć do innych ośrodków miejskich. To jednak nie jest decyzja jednego podmiotu. Liczę, że to temat, nad którym pochyli się Polski Klub Wyścigów Konnych oraz resort rolnictwa.
Opinie o panu są różne, pan ich nie słyszy, ja tak. Najczęściej powtarza się teza, że znalazł się pan na obcym terytorium, jakim są wyścigi konne i dlatego stroni od kontaktów z ludźmi. Czy jest to teza trafiona?
Czy trudno było się panu ze mną umówić?
Jakoś nie pamiętam, bym miał z tym problem.
No właśnie. Od momentu objęcia stanowiska byłem na każdym z mityngów na trybunach, na dżokejce i wśród widzów. Regularnie w tygodniu chodzę na tor treningowy, pojawiam się także na zapisach. Wielokrotnie byłem na terenie stajennym i rozmawiałem z większością trenerów. Jeśli ktokolwiek ze środowiska chce się ze mną spotkać i porozmawiać, nie ma z tym najmniejszego problemu. Każdy, kto bywa na wyścigach, wie o tym doskonale.
Ze strony mojej i mojego towarzystwa wyścigowego może pan liczyć na wsparcie – nawet najlepszemu menadżerowi należy w debiucie dać więcej tlenu i okazać zaufanie. Proszę rozmawiać ze środowiskiem, nie unikać kontaktów, my naprawdę nie gryziemy. Nawet największe problemy można rozwiązywać, o ile obie strony chcą ze sobą rozmawiać. Życzę powodzenia!
Dziękuję, jestem dobrej myśli. Zależy mi na otwartym dialogu, więc zapraszam środowisko wyścigowe do rozmowy.