Madagaskar kojarzy z Polską nie tylko nazwisko Beniowskiego. Powojenny polski rząd wiedział, że w 1931 r. w Lidze Narodów nastąpi rewizja mandatów kolonialnych, co mogło otworzyć Polsce drogę do pozyskania własnych terytoriów zamorskich. Rozważano brazylijską Paranę, Angolę, Mozambik, Gwineę, Afrykę Równikową, Gambię i Liberię, w końcu wymyślono polską kolonię na Madagaskarze, wyspie u wybrzeży Afryki wschodniej, która była wówczas francuską kolonią. Francuzi byli zainteresowani sprzedażą dużej części ziem, taką propozycję złożył ministrowi spraw zagranicznych Józefowi Beckowi francuski minister kolonii Marius Moutet. W 1937 r. na Madagaskar wyjechała polska delegacja, by zbadać możliwości kolonizacji wyspy. Na jej czele stanął major Mieczysław Lepecki, adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego. Madagaskar uchodził za wyspę niezwykle nęcącą ze względu na wyjątkową faunę i florę. Po wyprawie Lepecki miał przygotować raport dla MSZ i odpowiedzieć na pytanie, czy wyspa nadaje się do zamieszkania przez Polaków.
Polska delegacja dotarła na Madagaskar 31 maja 1937 r. i spędziła tam dziesięć tygodni. Zwiedzali, analizowali, badali, rozmawiali, wyliczali. Lepecki raportował: „Łącznie Komisja Studiów przejechała około 30.000 km drogi morskiej i około 11.000 km drogi lądowej po wyspie… odwiedziła kilkadziesiąt miejscowości, zwiedziła szereg stacji rolniczych i hodowlanych oraz gospodarstw i plantacji, przeprowadziła setki rozmów i wiele konferencji”. Komisja doszła do wniosku, że centralny Madagaskar, położony powyżej 800 m nad poziomem morza, nadaje się na gospodarkę rolną typu chłopskiego i wiąże się z koniecznością ściągnięcia na Madagaskar tysięcy polskich osadników, co może być problemem. Aspiracje kolonialne Polski studził Arkady Fidler – pisarz i podróżnik, który miał podobne odczucie i dowodził, że „przeważająca część wolnej ziemi leży na zachodnich nizinach i nadaje się jedynie do kolonizacji tubylczej”. Plany kolonizacji Madagaskaru dość szybko więc upadły, a 1 września 1939 r. Hitler napadł na Polskę rozpoczynając II wojnę światową. To przekreśliło marzenia o polskiej kolonii.
Lepeckiemu nie udało się to, co 163 lata wcześniej udało się innemu Polakowi, hrabiemu Maurycemu Beniowskiemu. W Rzeczypospolitej brał udział w konfederacji barskiej, za co został zesłany na Syberię i na Kamczatkę, z której zorganizował ucieczkę statkiem. Przebył trasę od Morza Arktycznego i wybrzeży Alaski, poprzez Japonię i Tajwan do Makau w Chinach, skąd trafił na Madagaskar. Założył osadę Maroantsetra u ujścia rzeki Antainambalana (Tanguebale) oraz port zwany de Boynes. W ciągu około dwóch lat podporządkował sobie wyspę sprawując surowe, a jednocześnie sprawiedliwe rządy. Zorganizował budowę dróg, osiedli i osuszanie bagien, zakładał plantacje bawełny, wanilii i trzciny cukrowej. W sierpniu 1776 r. został proklamowany przez wodzów 22. plemion jako „Ampansakabe” – król, władca lokalny. W dniu 11 września 1776 r. wobec 30 tys. zgromadzonych dokonano rytuału przypieczętowania krwią tego faktu z każdym z przywódców plemiennych. „Ampansakabe” Beniowski szybko opanował francuską faktorię handlową w Zatoce Antongila i stolicę kraju, wybudował też kilka fortów. Zginął od zabłąkanej kuli w potyczce z Francuzami 23 maja 1786 r. Pomnik Maurycego Beniowskiego znajduje się w centrum Antananarivo, stolicy Madagaskaru, ulica nosi nazwę Rue Benyowski.
Beniowski to nie jedyny polski ślad w historii Madagaskaru. Wcześniejszym królem wyspy był Michał Dzierżanowski pieczętujący się herbem Grzymała, o którym, jako mistrzu fechtunku, wspominał Adam Mickiewicz w XII księdze „Pana Tadeusza”: „Pięknie, doskonale! Tak się Dzierżanowski składał”. Życiorys tego awanturnika i obieżyświata jest trudny do sprawdzenia. Jedna z wersji powiada, że był korsarzem na wodach Oceanu Indyjskiego, gdzie łupił angielskie okręty. Jego żaglowiec został zapędzony ku wybrzeżom Madagaskaru. Tam Dzierżanowski nakazał go podpalić i zbiegł na wyspę. Szybko zyskał szacunek wśród Malgaszów, wspierał ich w walce z Francją i wkrótce obwołano go „z Bożej łaski Michałem I – królem Madagaskaru”. W jednej z bitew jego malgaska armia został rozbita i musiał uciekać. Ukradł holenderski statek, na którym dopłynął do wyspy Świętej Heleny. Po powrocie do Polski przystąpił w 1767 r. do konfederacji radomskiej i potem barskiej. Wraz z Janem Ponińskim i Szymonem Kossakowskim przygotował plan porwania posła rosyjskiego Nikołaja Repnina, który spalił na panewce.
Polskość na Madagaskarze krzewią dzisiaj Polacy zrzeszeni w prężnie działającym polsko – malgaskim stowarzyszeniu „POLka”, któremu prezesuje Albert Zięba mieszkający na wyspie od prawie 30 lat. Jest nauczycielem w Liceum Francuskim w Antananarivo, członkiem skautów Madagaskaru oraz Stowarzyszenia Kombatantów. W krzewieniu polskości wspierają go Dominik Włoch – popularny w Antananarivo fizjoterapeuta oraz Michał Pater, zwany „Miszą” – szalony podróżnik uwielbiający igrać ze śmiercią. Jego wyprawy starą łodzią na Spitsbergen, czy ubiegłoroczna autostopem (z dronem) do wrogiej naszemu krajowi Rosji, którą przemierzył aż do Syberii często nocując w jamach wykopanych w śniegu, otaczają legendy. W tym roku przejechał z Dominikiem motocyklami przez prawie wszystkie bezdroża Madagaskaru odwiedzając miejsca, których człowiek rozważny unikałby niczym bomby wodorowej. Szukali m.in. śladów fortu założonego przez Beniowskiego i znaleźli to miejsce.
Stowarzyszenie „POLka” corocznie organizuje w Antananarivo obchody 3 Maja oraz koncerty chopinowskie. Wykonali i odsłonili pomnik Maurycego Beniowskiego (rzeźba autorstwa Alberta Zięby), jedna z ulic stolicy Madagaskaru została nazwana dzięki inicjatywie stowarzyszenia – „Rue Arkady Fidler”. Dzięki członkom stowarzyszenia „POLka” pamięć o Maurycym Beniowskim nie ginie. Jest obecny w podręcznikach szkolnych, ponieważ w oczach Malgaszów uchodzi za symbol walki o wyzwolenie kraju spod francuskiej zależności kolonialnej. Członkowie stowarzyszenia POLka zajmują się też od lat poszukiwaniami i renowacjami na terenie wyspy polskich grobów. Jest ich sporo, przeważnie są to groby żołnierzy Legii Cudzoziemskiej, wśród których było wielu Polaków – patriotów, powojennych uciekinierów z opanowanej przez komunistów ojczyzny. Prezes Albert Zięba pretenduje do funkcji polskiego Konsula Honorowego, które od ponad roku jest wakat.
Tu zatrzymajmy się na dłużej. Na Madagaskarze nie ma polskiej placówki dyplomatycznej, wszelkie formalności trzeba załatwiać w ambasadzie RP w Nairobi (Kenia). Z trudnych do zrozumienia powodów nasza ambasada w Nairobi przeciąga w nieskończoność procedurę wyboru i powołania Konsula Honorowego RP w Republice Madagaskar. Ostatnio miały tam miejsce polityczne zawirowania, m.in. ucieczka z kraju podejrzewanego o gigantyczną korupcję prezydenta. Nasi dyplomaci w Nairobi i polscy dziennikarze mieli ogromne trudności z przekazywaniem do Polski informacji o sytuacji na wyspie, ponieważ nie było kogo o to zapytać. Taka sytuacja nie powinna być tolerowana przez kierownictwo polskiego MSZ. Mamy znakomitych kandydatów na funkcję Konsula Honorowego w Republice Madagaskar z Albertem Ziębą na czele, wyspa jest wprost usiana śladami polskości, ale pytana o postępy w procedurze wyboru Dominika Mosek, konsul w ambasadzie RP w Nairobi, zdaje się nie wiedzieć, o co chodzi. Ciekawa postawa jak na konsula RP.
Coraz bardziej widoczni na Madagaskarze są polscy przedsiębiorcy, którzy inwestują przeważnie na wschodnim wybrzeżu wyspy w rejonie Tomatave (prowincja Toamasina), głównego portu Madagaskaru. Zaczęło się od zakupu długiego na ponad 800 m pasa terenu w pierwszej linii przy plaży. Ceny nieruchomości na Madagaskarze, szczególnie zlokalizowanych przy plażach, rosną z roku na rok. „Nowe Tomatave” to duży projekt, w którym poczesne miejsce zajmuje osiedle apartamentów pod wynajem i na sprzedaż pod swojsko brzmiącą nazwą „Lechia”, zlokalizowane kilka kilometrów od Parku Narodowego „Ivoloina”. Plany inwestycyjne obejmują budowę tuż przy plaży 21 budynków jednorodzinnych oraz apartamentowca z ośmioma apartamentami o pow. 55 mkw. Każdy dom jest zaprojektowany tak, by współgrał z otaczającym krajobrazem – obszerne tarasy, duże przeszklenia i naturalne materiały mają zapewnić mieszkańcom bliskość przyrody, nie rezygnując przy tym z komfortu. Do dyspozycji na osiedlu będzie też basen i restauracja. Budynki jednorodzinne będą miały powierzchnię od 83 do 123 mkw. Pierwsze pokazowe apartamenty można już oglądać.
Po pierwszych inwestycjach przyszły kolejne – restauracja specjalizująca się w owocach morza w centrum Tomatave (otwarcie w połowie stycznia), zakup kolejnych kilku działek za osiedlem „Lechia” i długiego na 18 m katamaranu, który na razie odbywa próbne rejsy po Bałtyku. No i perła złotem i platyną opleciona – cudowna, otoczona rafą koralową laguna w miejscowości Foulpointe (48 km od Tomatave). Trudno opisać słowami piękno tego zakątka, nasuwa się skojarzenie, że Pan Bóg zmęczony przez sześć dni tworzeniem świata wymyślił sobie tę lagunę jako miejsce niedzielnego wypoczynku. Polacy otrzymali ją od lokalnych władz w 60-letnią dzierżawę. Obecnie w Ministerstwie Środowiska Madagaskaru trwa procedura przyznania pozwolenia polskiej spółce „Terra Nobilitatis na zabudowanie laguny w funkcji rekreacyjno – turystycznej. Warunek: zachowanie różnorodności biologicznej tamtejszej endemicznej przyrody oraz dziedzictwa geologicznego. Kolejny krok to opracowanie szczegółowego biznes – planu dla tego wyjątkowo pięknego zakątka, zgodnego z wytycznymi ministerstwa.
Madagaskar, choć wciąż postrzegany jako dziki i nieodkryty, przyciąga coraz więcej osób szukających alternatywnego stylu życia – miejsca, gdzie można pracować zdalnie w otoczeniu natury, prowadzić biznes na rozwijającym się rynku, lub po prostu cieszyć się spokojem tropikalnego raju. Ten kraj ma jeszcze jeden biznesowy plus – nie podlega CRS (Common Reporting Standard) jednolitemu standardowi raportowania, będącemu globalnym standardem w zakresie automatycznej wymiany informacji w sprawach podatkowych pomiędzy państwami. Na wyspie można więc inwestować i płacić tam uczciwie podatki, nie będąc narażonym na wścibstwo i ingerencję rodzimego fiskusa. Władze Madagaskaru nie udzielają na zewnątrz żadnych informacji na temat inwestorów prowadzących na wyspie biznes. Lista członków polskiego syndykatu biznesowego na Madagaskarze nie jest zamknięta, przedsiębiorcy z Polski posiadający wolne środki inwestycyjne są tam mile widziani. Informacje: www.nouveautamatave.com oraz youtube.com/@nouveautamatave. WhatsApp: Marcin Ługowski, koordynator projektu „Nowe Tomatave” (+48 604-646-599).
Coraz większa liczba polskich turystów ma przesyt sztucznego blichtru typu „all inclusive”. Madagaskar daje spokój i stały kontakt z endemiczną przyrodą. Flora i fauna Madagaskaru to wyjątek na skalę światową, ponad 90 proc. gatunków roślin i zwierząt ma status endemitu (nie występują nigdzie indziej). Wyspa jest światowym producentem wanilii, słynie też z lemurów, których jest na wyspie ponad 100 gatunków, w tym rzadki złoty lemur bambusowy odkryty przez naukowców dopiero w 1986 r. Lemury to małpiatki, prymitywne naczelne z długimi kończynami, elastycznymi palcami u nóg oraz długimi nosami. Kiedy oddzieliły się od rodziny małp, nie wiadomo. Madagaskar jest domem dla prawie 70 proc. światowych gatunków kameleonów, w tym „węża-ducha” (Madagascarophis Lolo), dla około 1000 gatunków orchidei, dla wielu unikalnych gekonów, jak kolorowe felsumy, czy kamuflujące się gatunki Blaesodactylus Sakalava oraz dla endemicznych żółwi lądowych i morskich. Widok różnorodnych ekosystemów, od lasów deszczowych po pustynie i rafy koralowe, czy kamiennych szpil Tsingy de Bemaraha, zapiera dech w piersiach.
W październiku br. prezydent Andry Rajoelina został oskarżony o korupcję, pozbawiony obywatelstwa i wypędzony z kraju. Do abdykacji i ucieczki z kraju zmusiło go malgaskie Pokolenie Z (ruch „Gen Z Mada”), które przekształciło aktywizm internetowy w masowe protesty. Władzę w sposób pokojowy przejęła elitarna jednostka wojskowa CAPSAT, argumentując, że było to „przejęcie odpowiedzialności za kraj na skraju upadku”. Obecnie głową państwa jest pułkownik Michael Randrianirina, który zagwarantował rozpisanie demokratycznych wyborów w ciągu dwóch następnych lat. Jednym z głównych kandydatów pretendujących do objęcia najwyższej funkcji w państwie jest powszechnie szanowany Marc Ravalomanana, były prezydent Madagaskaru. Spotkał się ostatnio z naszymi przedsiębiorcami i wysoko ocenił projekty realizowane przez Polaków. Na Madagaskarze panuje spokój, jest bezpiecznie i wszystko wskazuje na to, że ten przepiękny kraj ma już polityczne zawirowania za sobą.
A więc Czytelnicy „Passy” – Manao ahoana! Salama!, czyli witajcie na Madagaskarze.