Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Strzelec Jowisz 82 lata później...

08-07-2026 21:58 | Autor: Wojciech Dąbrowski
Profesor politologii na Teksaskim Uniwersytecie Stanowym w El Paso Zbigniew Anthony Kruszewski, jak co roku, przyleciał ze Stanów, aby wziąć udział w oficjalnych obchodach kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego.

W tym tygodniu profesor Kruszewski na uroczystej sesji Urzędu miasta Szczecina (3 lipca) otrzymał zaszczytny tytuł Honorowego Obywatela, a dzień wcześniej Sala Główna Biblioteki Uniwersytetu Szczecińskiego przyjęła jego imię.

– Kiedy wybuchło Powstanie miałem 16 lat – opowiada strzelec Jowisz, bo taki nosił pseudonim (kilka dni temu skończył 98 lat). – Byłem harcerzem Szarych Szeregów. Godzina W zaskoczyła mnie dokładnie na środku mostu Poniatowskiego, podczas sprawdzania szaroszeregowych posterunków rozstawionych pomiędzy Placem Zamkowym a rondem Waszyngtona. Nie miałem szans na powrót do domu. Na Długiej, gdzie mieszkałem rozgorzało już piekło. Mogłem jeszcze wrócić na Pragę. Mój los potoczyłby się wtedy zupełnie inaczej, ale wybrałem Czerniaków. Mój starszy brat Janusz, żołnierz Armii Krajowej, walczył w tym czasie w rejonie Wyścigów na Służewcu.

Potem była ochotnicza służba kurierska, przenoszenie meldunków z Warszawy do Milanówka i partyzanckich oddziałów w Kampinosie, szkolenie w Lasach Kabackich, wpadka w Wilanowie, brawurowa ucieczka, przedzieranie się kanałami przez Mokotów do płonącego Śródmieścia. Kolejne zadania, 63 dni pojedynku ze śmiercią. Gorzki smak kapitulacji, po której trafił do niemieckiego obozu. Matki Ireny nie zobaczył już nigdy. Wywieziona do obozu w Ravensbruck nie doczekała wyzwolenia.

Po wojnie znalazł się w Anglii, skąd wyemigrował do Stanów, studiował na Uniwersytecie w Chicago. Los sprawił, że jak wielu Polaków rozsianych po całym świecie, znalazł swą przystań dopiero w dalekim Teksasie, nad rzeką Rio Grande przy samej meksykańskiej granicy. Tam poświęcił się pracy naukowej i mieszka do dziś. Ojczyzna przez wiele lat nie chciała, żeby powrócił.

Pomimo 75 lat pobytu w Ameryce mówi nienaganną polszczyzną, bez anglojęzycznych wtrętów, bez obco brzmiącego akcentu. Sprawy Polski i Europy Wschodniej nadały sens jego burzliwemu i pracowitemu życiu, stały się treścią naukowego dorobku. Napisał pierwszą w Stanach pracę doktorską na temat polsko-niemieckiej granicy na Odrze i Nysie. Od tego czasu utrzymuje ścisłe kontakty z Uniwersytetem Szczecińskim i uczestniczy w pracach Szkoły Letniej, organizowanej przez Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. W ramach tego projektu prowadził wykłady, mające na celu odkłamanie historii, docierał do rodaków na Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie, do zapomnianych dotąd skupisk Polaków w Żytomierzu, Kamieńcu i innych odległych miejscowości, a także do Niemców w Berlinie.

Nigdy nie zerwał więzi z polską literaturą i sztuką, śledził rozwój wydarzeń i przeobrażeń w naszym kraju. Razem ze swoją żoną Jadwigą, wykładowcą języka hiszpańskiego, powołał w 1992 roku Fundację promującą naukowców. Przez pewien czas był Wiceprezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Jest przykładem szczerego patriotyzmu i wierności harcerskim ideałom. Za wybitne zasługi w działalności polonijnej otrzymał w 2004 roku z rąk Prezydenta Wałęsy Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP.

Jest wnukiem Antoniego Grabowskiego, inżyniera chemika, który wprowadzał wprowadził polskie słownictwo chemiczne i polskie nazwy w Tablicy Mendelejewa, opatentował kilka wynalazków, ujednolicił terminologię chemiczną i był jednym z współzałożycieli Polskiego Towarzystwa Chemicznego (1919). Jednocześnie był poliglotą, współtwórcą języka esperanto i tłumaczem na ten język najwybitniejszych dzieł literatury polskiej i światowej z Panem Tadeuszem na czele, dzięki czemu zyskał przydomek ojca literatury i poezji esperanckiej. Był założycielem Polskiego Stowarzyszenia Esperantystów (1908) i autorem pierwszego Słownika polsko-esperanckiego (1910).

Profesor Kruszewski od lat wspiera aktywnie Kongresy Esperantystów, opiekuje się szkołą w Toruniu, do której uczęszczał Grabowski i funduje naukowe stypendia. W Parku Narodów w Malborku zasadził grab i odsłonił kamień poświęcony Antoniemu Grabowskiemu. Ufundował pamiątkową tablicę na Wydziale Chemii UW, dwukrotnie odsłaniał tablicę pamiątkową poświęconą Antoniemu Grabowskiemu w warszawskim domu, w którym mieszkał przy ul. Hożej 42, pierwszy raz w 1933 roku jako 5-letni wnuczek i przywracając zniszczoną podczas wojny pamiątkową tablicę po odbudowie w 1988 roku, a także w 100-lecie śmierci Antoniego Grabowskiego w 2021 roku.

Biografię profesora pt. Życie na pograniczach, zawierającą bogatą dokumentację opracowała prof. Beata Halicka. Książka została już wydana w językach angielskim, niemieckim i hiszpańskim.

Dzielę się z czytelnikami Passy tymi wiadomościami z wielką dumą z racji moich więzi rodzinnych, jako, że dziadek profesora, Stanisław Kruszewski jest moim pradziadkiem (mama Wanda była z domu Kruszewska).

Zapraszam wszystkich na spotkanie z weteranem Powstania, które organizuję w Domu Sztuki na Ursynowie w środę 5 sierpnia o godz. 18. Będzie okazja osobiście posłuchać wspomnień sprzed 80 lat i uhonorować człowieka z niezwykłym życiorysem.

Wróć