Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

SENNE KOSZMARY

28-08-2025 20:36 | Autor: Wojciech Dąbrowski
.

Już najwyraźniej jestem stary,

Bo nocą śnią mi się koszmary.

Często się budzę, zrywam z krzykiem.

Horror! Zostałem politykiem!

 

Przyśniło mi się, wyznam szczerze,

Że zamieszkałem w Belwederze.

Ruszam się po nim, potem zlany,

Niczym słoń w składzie porcelany.

 

Szybko poczułem się jak w klatce,

Więc Kempę wziąłem na doradcę,

Andruszkiewicza i Przydacza,

Choć każdy wie, co to oznacza.

 

Codziennie mnie nawiedza we śnie

Prezes, co śmieje się obleśnie,

Wyrywa ze snu ciemną nocką,

Wzywając mnie na Nowogrodzką.

 

Idę, choć są przeszkody liczne,

Po przekaz dnia i po wytyczne.

I znów się często budzę z krzykiem,

Bo to źle działa na psychikę.

 

Co powiem słowo to niewypał,

A haki na mnie ma pryncypał,

Brak mi doświadczeń, nie mam wprawy,

Mimo to dla mnie jest łaskawy.

 

Mam w opozycji być do rządu,

Znacznie obniżyć ceny prądu.

I jak Don Kichot, ustawami,

Skutecznie walczyć z wiatrakami.

 

Ja z Grand Hotelu wożę laski.

Kumpel co jeździ do Alaski,

Chciał mnie zaprosić na ustawkę,

Lecz potraktował jak zabawkę.

 

Liczyłem na to powitanie,

By na czerwonym stać dywanie.

Miał zabrać mnie do Waszyngtonu,

Ale widocznie spuścił z tonu.

 

Czekałem długo, lecz daremnie.

Schadzka odbyła się beze mnie.

I tak codziennie. Od miesiąca!

Kolejnym wpadkom nie ma końca.

 

Lecz mam wątpliwość, głupia sprawa,

Czy to na pewno sen, czy jawa?

Dobry sen przecież ma znaczenie,

Więc co brać na uspokojenie?

 

Lekarz mnie zbadał, kręci głową.

- Trzeba terapię dać szokową.

W przeciwnym razie, znając świat,

Ten koszmar potrwa 10 lat!

 

© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)

Wróć