Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Salon towarzyski stolicy na wyciągnięcie ręki?

06-05-2026 19:58 | Autor: Tadeusz Porębski
W minioną niedzielę służewiecki tor pękał w szwach, mimo że nie rozegrano żadnej gonitwy najwyższych kategorii. To ewenement, ponieważ dotychczas poza uroczystymi galami (Derby, Wielka Warszawska, Nagroda Europy) trybuny Służewca często świeciły pustkami.

W niedzielę można było powiedzieć, że wreszcie rozpoczął się proces oddawania Służewca w ręce warszawiaków. Zaparkowanie auta na – trzeba powiedzieć – bardzo obszernym parkingu graniczyło z cudem. Z informacji płynących z budynku dyrekcji Toru Służewiec wynika, że frekwencja w tym dniu przekroczyła 9 tys. widzów. Dokładną liczbę przekaże firma obsługująca kołowrotki. Skąd tak nagłe ogromne zainteresowanie służewieckimi torami? Zarząd państwowej spółki Totalizator Sportowy, która dzierżawi Służewiec od Skarbu Państwa i organizuje tam mityngi wyścigowe, radykalnie zmienił podejście nie tylko do środowiska wyścigowego, ale również do widza. Prawdopodobnie dostrzeżono, iż urządzanie czterech okolicznościowych uroczystych gal w sezonie to zdecydowanie zbyt mało, by przekształcić Służewiec w towarzyski salon Warszawy, co zresztą obiecywano po podpisaniu w 2008 r. umowy o 30-letniej dzierżawie.

O widza trzeba dzisiaj powalczyć, ponieważ wyścigi konne w Polsce stały się dyscypliną niszową, w odróżnieniu od Wysp, Francji, czy Niemiec, gdzie rywalizacją koni wyścigowych pasjonują się miliony osób. Potrzebna jest kusząca oferta oraz ukłon w stronę widza, w tym przypadku w postaci wolnego wstępu na tor. Tak było w minioną niedzielę – po raz pierwszy wstęp na zabytkowy obiekt był dla wszystkich wolny, a na widzów czekało mnóstwo atrakcji, jak emocjonujące gonitwy, kuchnie z całego świata, food trucki, dmuchańce, warsztaty, strefa Hobby Horse i wiele innych. A że dodatkowo dopisała pogoda frekwencja okazała się rekordowa. Zarząd TS już w kwietniu informował, że w tym sezonie mniej więcej połowa z 45 dni wyścigowych nie będzie biletowana. „W przyszły weekend robimy wejście płatne, ale to wszystko w ramach testowania różnych rozwiązań, by wypracować optymalny model” – informuje Paweł Rabantek, dyrektor Oddziału Służewiec – Wyścigi Konne TS.

Rzeczywiście, warto dokonać porównań frekwencji w dni biletowane i niebiletowane. To da oparty na faktach (liczbach) pogląd, czy to właśnie dni niebiletowane robią wysoką frekwencję. Służewiec zdecydowanie odżył w tym sezonie. Zarząd spółki zrealizował dwa kluczowe postulaty, o które od lat walczyło środowisko wyścigowe – podniesiono „martwą”, nierewaloryzowaną od 2008 r. roczną pulę nagród z 8,5 do ponad 12 mln zł i przeprowadzono lifting toru treningowego generującego kontuzje koni i stwarzającego niebezpieczeństwo dla jeźdźców. Krok po kroku i może wreszcie trybuny Służewca będą zapełniać się w każdy dzień wyścigowy, a cenny zabytek stanie się wreszcie towarzyskim salonem stolicy. W odwodzie pozostaje podejmowany przez „Passę” od lat temat zachęcenia do gry na wyścigach konnych przebywających w Polsce Azjatów. Tylko w pobliskiej Wólce Kosowskiej przewija się ponad 30 tysięcy Wietnamczyków i Chińczyków.

Hazard i zakładanie się w Chinach i w Wietnamie ma korzenie sięgające wieków – jest w genotypie każdego Azjaty. To dla nich tradycja i system wierzeń dotyczący szczęścia, przeznaczenia, feng shui i karmy. Miękki hazard na wyścigach konnych, czyli szczęście i pieniądze w jednym miejscu, można bez trudu dać Azjatom na Służewcu. Wystarczy wydać papierowy oraz internetowy program gonitw w językach chińskim oraz wietnamskim i poprzeć to odpowiednią promocją. Zlokalizowany w Wólce Kosowskiej punkt ETOTO, prywatnej firmy bukmacherskiej, generował swego czasu obrót równy obrotowi wszystkich punktów na terenie Warszawy. Azjaci są bardzo pracowici, po pracy najchętniej oddają się hazardowi, dlatego pełno ich w kasynach i salonach gry. Może dobrym pomysłem byłoby zaproszenie na jedną z gal reprezentantów Asian Forum (Związek Pracodawców), Izby Przemysłowo-Handlowej Polska – Azja, Stowarzyszenia Polsko-Chińska Rada Biznesu, czy Stowarzyszenia Przedsiębiorców Wietnamskich w Polsce? Oni oddadzą taki ukłon, bo jest to zakorzenione w ich kulturze.

Niedzielny mityng na Torze Służewiec nosił nazwę GalopFest. W gonitwie o Puchar Urzędu Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy (2000 m) klacz Ranevskaya po walce pokonała ogiera Shafran. Triumfatorkę wyścigu udekorował na padoku Klaudiusz Ostrowski, zastępca burmistrza dzielnicy. Szósta gonitwa dla koni czystej krwi arabskiej (1400 m) była niezwykle emocjonująca. O zwycięstwo do ostatnich metrów walczyły dwa konie – Azzam Al Khalediah i francuski ogier Majeste de Bozouls. Nieznacznie zwyciężył ten pierwszy. W siódmym wyścigu na dystansie 1600 m dla koni pełnej krwi angielskiej lekko zwyciężył wałach Savigny pod uczennicą i właścicielką konia Kingą Poruszek. Było to jej pierwsze zwycięstwo w karierze. Ta 24-letnia amazonka, pasjonatka koni wyścigowych, świetnie poradziła sobie na trudnym do jazdy ostrym wałachu, pokazując talent i spore możliwości jeździeckie. W realizowaniu końskiej pasji wspierają ją wuj i mama.

Ostatnia niedzielna gonitwa dla francuskich kłusaków (2400 m) to kpina z wyścigów konnych. Wałach Misclick z powożącym Tarasem Salivonchykiem w sulce zdeklasował rywali wygrywając wyścig z kilkusetmetrową przewagą. Reszta uczestników albo przechodziła w galop, albo też nie wyrażała specjalnych chęci do ścigania się. W niedzielę pula septymy (wytypowanie siedmiu zwycięzców w siedmiu kolejnych gonitwach) przekroczyła kwotę 200 tys. zł. Sporo kontrowersji wzbudziła u graczy otwierająca rekordową septymę Nagroda Otwarcia Sezonu Kłusaczego dla francuskich kłusaków (2400 m), w której wzięło udział 6 koni. Wygrał nieliczony, wyhodowany w Ukrainie wałach Jastin Bonomo bijąc zdecydowanego faworyta, francuskiego wałacha Katko Gede. W opinii wielu graczy, Monika Melinger powożąca Katko Gede nie dołożyła maksimum starań, by zająć lepsze miejsca niż drugie, na którym się zameldowała.

Relacjonujący od 2000 r. wyścigi konne na Służewcu tygodnik „Passa” od zawsze był zwolennikiem gonitw dla kłusaków, w odróżnieniu od wielu graczy krytykujących tego typu wyścigi ze względu na częste dyskwalifikacje zaprzęgów, ewidentne błędy powożących i zbyt wiele kontrowersyjnych rozstrzygnięć. Nadal uważamy, że kłusaki są fajnym urozmaiceniem służewieckich mityngów, jednak inauguracja sezonu kłusaczego 2026 na Służewcu to kompletny niewypał. Takie sytuacje jak w pierwszej i ostatniej gonitwach niedzielnych nie mogą się więcej powtórzyć. Widzowie, pasjonaci i gracze żądają od trenerów i powożących przede wszystkim rzetelności – koni dobrze przygotowanych do wyścigów, w których kluczowym aspektem jest utrzymanie konia w szybkim, czystym kłusie bez przejścia w galop.

Foto Tor Służewiec

Wróć