Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Profesjonalistka...

11-05-2022 21:32 | Autor: Wojciech Dąbrowski
Rzadko się zdarza, żeby jedno słowo było równocześnie nieco przekornym tytułem spektaklu i trafnym określeniem wykonawcy. I tym stwierdzeniem mógłbym właściwie skwitować relację z ursynowskiej premiery monodramu, która odbyła się w niedzielę 8 maja w Dzielnicowym Ośrodku Kultury w wykonaniu Lidii Stanisławskiej (reżyseria: Katarzyna Krakowiak).

Nie wiem, czy autor Jerzy Andrzej Masłowski pisał swoje libretto od razu z myślą o Lidii, czy też Lidia uznała, że gotowy tekst jest wprost wymarzony dla niej, grunt, że dzięki temu duetowi powstało niezwykłe widowisko, które warto polecić miłośnikom Teatru Jednego Aktora.

Pomysł na pozór banalny. Ot, życie przeciętnej współczesnej kobiety. To, że jest niespełnioną artystką, nie ma większego znaczenia, nadaje jedynie postaci trochę pikanterii. W końcu życie każdego człowieka jest już gotowym scenariuszem. Autor nie fantazjuje, dokonał syntezy różnych życiorysów, splatając w losie jednej kobiety zdarzenia, o których każdy z nas słyszał niejednokrotnie, przez co los bohaterki śledzi się z zainteresowaniem, a ona sama wydaje się wiarygodna, a przebieg zdarzeń wysoce prawdopodobny. Takie jest życie! To wszystko mogło się zdarzyć naprawdę.

Monolog ma charakter zwierzenia i jest rozrachunkiem z przeszłością. Nie brak w niej wydarzeń dramatycznych i momentów zabawnych, nieoczekiwanych zwrotów akcji, przypadków, życiowych pomyłek, nietrafnych wyborów. Spektakl budzi refleksje i zmusza do własnych przemyśleń. Widz, mimo woli, zastanawia się – jakby postąpił w danej sytuacji na miejscu bohaterki, czasem decyzję aprobuje, a czasem jest nią rozczarowany. Uświadamiamy sobie, jak wiele zależy od tego, kogo spotkamy na swojej drodze, jakie ponosi się konsekwencje dokonywanych wyborów.

Konstruując postać, Lidka w pełni wykorzystuje swój kunszt aktorski, jest naturalna, potrafi należycie wyrazić swoje emocje, zmienne nastroje, namiętność, poczucie humoru, wątpliwości i rozterki, chwile szczęścia i zawód miłosny, mobilizację i moment załamania, depresję. A życie dla bohaterki nie było łaskawe i nie jest wcale usłane różami. Z jednej strony rzuca się w wir pracy i usiłuje spełniać swoje marzenia, z drugiej boryka się z wieloma przeciwnościami losu. Bez nachalnego moralizatorstwa udało się przemycić wiele życiowych prawd, że w gruncie rzeczy, chociaż zdarzają się przypadki i wydarzenia od nas niezależne, każdy jest kowalem swego losu, a życie polega na umiejętności dokonywania trafnego wyboru i jest ciągiem logicznych zdarzeń.

W zasadzie to by wystarczyło. Ale monodram przeplatany jest znakomitymi piosenkami, do których melodię skomponował niezawodny Sławek Wierzcholski z Nocnej Zmiany Bluesa. W wykonaniu Lidki, dysponującej mocnym, charyzmatycznym głosem i umiejętnością dobrej interpretacji są one wielkim atutem.

I jakby tego było mało, artystka na koniec przygotowała dla swoich miłośników niezwykły bonus w postaci książki (wydawnictwo Prószyński i S-ka), zawierającej ponad 200 anegdot o ludziach estrady, teatru i filmu z ilustracjami Jacka Frankowskiego. Autorka pisze w niej o kolegach z branży z ogromną sympatią, soczyście i dowcipnie.

Anegdoty Lidii Stanisławskiej - to jest dopiero lektura! I profesjonalizm.

Wróć