Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Polska ziemia przeklęta przez Boga?

10-03-2021 20:34 | Autor: Tadeusz Porębski
Od kilkudziesięciu lat Polska atakowana jest przez żydowskie organizacje na całym świecie za rzekomy antysemityzm, a Polaków oskarża się o znaczący udział w Holokauście. Prawda historyczna jest inna. Ostatnio pojawiły się informacje, które rzucają nieco więcej światła na tło relacji polsko – żydowskich.

Przed II wojną światową w Polsce mieszkało około trzech milionów Żydów. Po 1945 r. największa liczba Żydów została odnotowana w lipcu 1946 r. i wynosiła około 220 tysięcy. Większość została zamordowana przez Niemców w obozach zagłady, ocalałe resztki wyemigrowały na Zachód. W latach 1933-45 istniały w Europie 1634 obozy koncentracyjne oraz ich filie i ponad 900 obozów pracy. Sześć z obozów koncentracyjnych zyskało ponure miano obozu zagłady. Wszystkie funkcjonowały na ziemiach polskich. Były to obozy KL Kulmhof w Chełmnie, Auschwitz w Oświęcimiu oraz w Treblince, Sobiborze, Majdanku i Bełżcu. Załoga tych obozów składała się z funkcjonariuszy gestapo oraz Sonderkommando SS, natomiast komendantami często byli Austriacy.

Pierwszym obozem zagłady był obóz w Chełmnie nad Nerem, który rozpoczął działalność 8 grudnia 1941 r. W następnym miesiącu uruchomiono obóz w Bełżcu, w którym zginęło około pół miliona Żydów. Największy i okryty ponurą międzynarodową sławą obóz zagłady KL Auschwitz założono w 1940 r., by więzić w nim Polaków. Natomiast KL Auschwitz II – Birkenau, w którym zgładzono co najmniej 1,1 miliona osób, głównie Żydów, powstał dwa lata później. W Treblince straciło życie nie mniej niż 800 tys. Żydów. Obozem kierowali Austriacy, nie Niemcy – kolejno SS-Untersturmführer Irmfried Eberl, a po nim wyjątkowy okrutnik SS-Hauptsturmführer Franz Stangl, zwany przez więźniów „Białą Śmiercią”. Wcześniej Stangl nadzorował mordowanie Żydów w Sobiborze. Bezpośredni przełożony Stangla SS-Gruppenführer Odilo Globocnik, również Austriak, wydał o nim jak najlepszą opinię nazywając „najlepszym komendantem obozów niemieckich w Polsce”.

Ludobójstwo dokonane w czasie II wojny światowej przez III Rzeszę i wspierane w różnym stopniu przez uzależnione od niej państwa sojusznicze, pochłonęło życie około 6 milionów europejskich Żydów. Jedną trzecią tej liczby, czyli około 2 miliony, stanowiły dzieci. Liczba polskich Żydów wśród ofiar Zagłady szacowana jest według różnych źródeł od 2,6 mln do 3,3 mln osób. Ziemie polskie stały się dla nich w latach 1941-45 miejscem kaźni. Czemu właśnie Polskę wybrano jako najlepsze miejsce w Europie do wybudowania większości obozów zagłady, co po dziś dzień jest wiszącym nad nami przekleństwem? Prawdopodobnie powody były trzy: mieliśmy w kraju aż 3 miliony Żydów, bliskość granic Rosji i Ukrainy, gdzie zamieszkiwały kolejne miliony oraz atrakcyjne dla Niemców mało zaludnione, ale dobrze skomunikowane tereny położone w dogodnej bliskości węzłów kolejowych i rozwidleń rzek (KL Auschwitz), umożliwiające odizolowanie obozów od świata zewnętrznego.

Należy wspomnieć, iż Żydów mordowano nie tylko w obozach zagłady. Na zapleczu frontu wschodniego operowały tzw. Einsatzgruppen, których zadaniem było zwalczanie elementów wrogich Rzeszy na tyłach walczących wojsk. W styczniu 1942 r. w willi przy Großer Wannsee 56/58 w Berlinie odbyła się narada, której celem było omówienie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, jak eufemistycznie określano rozpoczęte już ludobójstwo Żydów. Przewodniczył Reinhardt Heydrich, szef RSHA (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy), który na głównego koordynatora i wykonawcę planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej wyznaczył SS-Obersturmbannführera Adolfa Eichmanna, z pochodzenia Austriaka. Ten wybrał na swojego zastępcę ziomka z Austrii SS- Hauptsturmführera Aloisa Brunnera i żwawo zabrał się do pracy. Po zabiciu cztery miesiące później Heydricha przez czeski ruch oporu, Eichmann i Brunner kontynuowali zlecone im zadanie pod nadzorem nowego szefa RSHA, austriackiego prawnika SS-Obergruppenführera Ernsta Kaltenbrunnera. Jak widać, w historii Holokaustu wprost roi się od Austriaków.

Po konferencji w Wannsee w wyniku "reorientacji celu" głównym zadaniem Einsatzgruppen stała się eksterminacja Żydów na okupowanych terenach wschodnich. Liczące łącznie 3 tysiące funkcjonariuszy ugrupowanie podzielono na 4 grupy (A,B,C,D) powiązane z poszczególnymi armiami i działające na zapleczu frontu rozciągającego się od Bałtyku aż po Morze Czarne. Poszczególne grupy składały się z niemieckich policjantów i żandarmów niższego szczebla, dowódcami zaś byli młodzi niemieccy intelektualiści. Dowódca Einsatzgruppe "C" Otto Rasch miał dwa doktoraty, a dowódca grupy "D" Otton Ohlendorf trzy fakultety uniwersyteckie. Oprócz Ohlendorfa i Rascha tytuł doktora posiadali także dowódcy podległych im Einsatzkommando, między innymi Franz Six (filozofia), Walter Blume (prawo), Martin Sandberger (prawo), Werner Braune (prawo) i Eduard Strauch (prawo). Einsatzgruppen wymordowały na Wschodzie ponad 900 tys. Żydów. Historycy szacują, że korzystały podczas egzekucji z pomocy 33 tys. lokalnych ochotników.

W Lesie Ponarskim litewscy szaulisi, zwani też "ubojowcami", zamordowali 3700 Żydów. Niemcy tylko nadzorowali egzekucję i utrwalali jej przebieg aparatami fotograficznymi. Podczas likwidacji ponad 33 tys. Żydów w uroczysku Babi Jar Niemcy otrzymali mocne wsparcie żołnierzy ukraińskich batalionów dywersyjnych Rolland i Nachtigall. W likwidacji getta w Rydze łotewskie komando śmierci, dowodzone przez Viktorsa Arājsa, zlikwidowało w lesie Rumbula 25 tys. Żydów. Na początku sierpnia 1941 r. dwie kompanie konnego regimentu SS Franza Magilli, złożone z Ukraińców i Łotyszów, wymordowały w Pińsku całą populację Żydów – ponad 30 tys. osób. W grudniu 1941 r. dowodzeni przez płk. Modesta Isopescu rumuńscy policjanci wymordowali przez tydzień w obozie Bogdanovka ponad 50 tys. Żydów. Część spalono żywcem, resztę zlikwidowano granatami i ogniem z karabinów maszynowych. Jest to największy akt Holocaustu podczas II wojny światowej dokonany bez udziału Niemców. Agresywne w stosunku do Polski środowiska żydowskie milczą o tym akcie barbarzyństwa, ale uporczywie przywołują Jedwabne, gdzie pijany motłoch zamordował kilkuset wyznawców Jehowy.

W czerwcu 1940 r. blisko 2/3 powierzchni Francji znalazło się pod okupacją niemiecką. Na 1/3 terytorium powstało tzw. Państwo Francuskie z siedzibą w Vichy, którego rząd oficjalnie kolaborował z Niemcami. Po utworzeniu marionetkowego państwa przyjęto restrykcyjne ustawy antysemickie, a Xavier Vallat, komisarz generalny rządu Vichy ds. Żydów, powiedział: "Żydzi są inteligentni, więc musimy wyeliminować ich tam, gdzie mieliby wpływ na opinię publiczną. Francuzi to w 90 proc. rasa biała, a Żydzi to mieszanina typów murzyńskiego i mongolskiego”. W dniach 16 i 17 lipca 1942 r. funkcjonariusze milicji ludowej faszysty Paula Touviera wyłapali w okolicach Paryża prawie 20 tysięcy Żydów, zamknęli ich w tropikalnym upale bez wody i jedzenia na krytym kolarskim torze Vélodrome d’Hiver, a następnie wysłali do obozu w Drancy i stamtąd koleją do Auschwitz. Dzięki zaangażowaniu setek tysięcy Francuzów, w niemieckich obozach koncentracyjnych straciło życie kilkaset tysięcy francuskich i europejskich Żydów.

Austriacy to dzisiaj wybitni demokraci, w ogóle nie odnoszący się do swojej wojennej przeszłości. A przecież to w Austrii, nieopodal Linzu, mieścił się obóz koncentracyjny Mauthausen, pierwszy niemiecki obóz koncentracyjny utworzony poza granicami III Rzeszy. Czy ktokolwiek mówi dzisiaj o "austriackich obozach śmierci"? Czy ktokolwiek oskarża dzisiaj Austriaków o udział w Zagładzie? A ich udział w wymordowaniu milionów Żydów jest gigantyczny, podobnie jak Francuzów i Chorwatów. Obóz w chorwackim miasteczku Jasenovac zyskał sobie miano „Auschwitz Bałkanów” i był jedynym nazistowskim obozem zagłady założonym i zarządzanym przez państwo inne niż III Rzesza. Stał się on widownią największego okrucieństwa, jakie widział świat podczas II wojny światowej. Szacuje się, że w Jasenovacu chorwaccy ustasze w wyjątkowo bestialski sposób zamordowali ponad 100 tys. Żydów i około 300 tys. Serbów oraz Cyganów.

Włochy, Francja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Finlandia i tzw. Niezależne Państwo Chorwackie oficjalnie kolaborowały z Hitlerem na mocy podpisanych sojuszy. Narodowe formacje SS miały Słowacja, Rumunia, Ukraina, Belgia, Norwegia, Finlandia, Estonia, Węgry, Bośnia, Łotwa, Chorwacja, Holandia, a Francja sformowała aż dwie formacje esesmanów – brygadę Grenadierów SS–Charlemagne i Francuską Ochotniczą Brygadę Szturmową SS. Polska jest więc jednym z nielicznych państw w okupowanej Europie, które nie sformowało u siebie narodowego oddziału SS. Mieliśmy za to jedyną w Europie formalną organizację podziemną niosącą pomoc Żydom – Radę Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj o kryptonimie „Żegota”. Zachodnie media mają Polaków za antysemitów, zapominając o zbrodniczych poczynaniach przeciwko Żydom, jakich dopuściły się inne europejskie narody. Kolejne rocznice wyzwolenia niemieckiego obozu KL Auschwitz są doskonałą okazją, by Zachodowi nieco odświeżyć pamięć. Niestety, byłoby to niepoprawne politycznie.

Polacy nigdy z Hitlerem nie współpracowali i nie udzielali Niemcom pomocy na kolejnych etapach realizacji ludobójczego planu. Czemu więc jesteśmy tak wściekle atakowani przez organizacje żydowskie? Czy chodzi o utracone w wyniku Holokaustu majątki? Być może, ale jest to tylko jedna z przyczyn, chyba nie najważniejsza. W lipcu 2015 r. rewidenci z Nowego Jorku wezwali Polskę do przyjęcia ustawy ustalającej wysokość odszkodowań, które Polska powinna wypłacić Żydom za znacjonalizowane majątki. Autorzy listu powołali się na tzw. deklarację z Terezina przyjętą w 2009 r. przez ponad 40 krajów podczas konferencji "Holocaust Era Assets and Related Issues". Tymczasem kwestię odszkodowań konsumuje umowa indemnizacyjna z 16 lipca 1960 r. pomiędzy władzami amerykańskimi i rządem PRL. Na jej mocy adresatem żydowskich żądań powinien być rząd amerykański, ponieważ PRL zapłaciła Amerykanom wynegocjowaną przez obie strony kwotę w dolarach, w zamian za co władze USA przejęły na siebie zobowiązania wynikające z roszczeń, a także zapewniły w artykule IV tego porozumienia, że nie będą wysuwały, ani też popierały żadnych żądań obywateli amerykańskich kierowanych z tego tytułu w stosunku do Polski.

Ostatnio pojawiły się bardzo ciekawe informacje na temat pewnych ruchów podjętych tuż po wojnie przez ocalałego z Zagłady cadyka Salomona Halbersztama, który w 1947 r. osiedlił się w USA. Zamieszkał na Brooklynie w Borough Park, gdzie założył szkołę handlową dla chasydów, by umożliwić im rozpoczęcie nowego życia. Salomon Halbersztam skupił wokół siebie wiernych mu chasydów, założył też jesziwę (wyższa szkoła talmudyczna) i kontynuował nauki swojego ojca oraz dziadów. Pochodził z linii rabina Szlomo Halbersztama, uważanego przez Żydów za półboga i cudotwórcę, założyciela dynastii bobowskiej (od miasteczka Bobowa w Małopolsce). W okresie międzywojennym w Bobowej powstała słynna szkoła talmudyczna (jesziwa El Chaim), do miasteczka przyjeżdżały na święta tysiące chasydów z całego świata. Pośród skupisk chasydzkich działających na terenie nowojorskiej metropolii, jak również w Izraelu, „bobowe rebe” uznawany jest za jeden z największych autorytetów religijnych i moralnych.

To ponoć Salomon Halbersztam nazwał Polskę „ziemią przeklętą przez Boga”, a jego przesłanie do Żydów można porównać jedynie do bulli papieskiej katolików. Nienawiść Żydów do Polski może więc mieć podłoże stricte religijne, a nie materialne. Nigdy nie dowiemy się, czy takie przesłanie faktycznie miało miejsce, ale zaciekłość z jaką Polacy – naród nie biorący absolutnie udziału w Holokauście – są atakowani przez powiązane z rabinatami środowiska żydowskie daje wiele do myślenia. Dają także do myślenia wydarzenia, jakie miały miejsce w 2016 r. pod polskim konsulatem w Nowym Jorku. „Antysemityzm wysysacie z mlekiem matki” – darł się na Polaków rabin Zev Friedman. Towarzyszyła mu młodzież z amerykańskiego liceum Rambam Mesivta High School. Uczniowie trzymali w dłoniach plakaty z napisami “3 miliony Żydów zostało zamordowanych w Polsce” oraz “Jedwabne – nigdy nie zapomnimy”. Kiedy jednak dziennikarka próbowała przepytywać uczestników demonstracji z historii okazało się, że nie mają pojęcia w jakiej sprawie protestują. Niektórzy byli przekonani, że II wojna światowa trwała dwa lata. Nie mieli pojęcia, ilu Żydów zginęło w Jedwabnem. Wyglądało na to, że trzymali transparenty tylko dlatego, że tak kazał im rabin.

Jeśli w doniesieniach o rzuceniu przez cadyka Halbersztama klątwy na Polskę jest choć ziarno prawdy, długo przyjdzie nam czekać na normalizację stosunków z wielomilionową diasporą ortodoksyjnych, mocno religijnych i niebywale wpływowych Żydów zamieszkałych w USA.

Fot. pixabay

 

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA