Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Niedzielne życie ratuszowego parkingu

01-09-2021 21:58 | Autor: Bogusław Lasocki
W ostatnią niedzielę sierpnia parking przy Urzędzie Dzielnicy – tradycyjne miejsce ursynowskich garażówek i targów zdrowej żywności – znów odżył. Po długiej przerwie wreszcie odbyły się oczekiwane imprezy handlowe, lubiane przez ursynowian. Ograniczona przez Urząd do 100 liczba zarejestrowanych miejsc handlowych na pewno została przekroczona, ponieważ sprzedawcy usadowili się również na okolicznych chodnikach poza parkingiem.

– Wyprzedaż garażowa to propozycja dla tych, którzy szukają przedmiotów z duszą i historią, a także dla tych, którzy chcą dać drugie życie przeróżnym rzeczom. Wydarzeniem towarzyszącym jest Targ Zdrowej Żywności, podczas którego mieszkańcy będą mogli kupić zdrową i smaczną żywność. Zachęcam do udziału w tych wydarzeniach – mówił burmistrz Robert Kempa. Ursynowianie i tym razem nie zawiedli, przychodząc tłumnie na obydwa wydarzenia.

Garażówka trochę inaczej

Pierwsza ursynowska "wyprzedaż garażowa" jako wydarzenie cykliczne odbyła się w październiku 2017 roku. Do czasu pandemii impreza odbywała się z pominięciem wakacji co miesiąc. Potem nastąpiła długa przerwa i ze względów bezpieczeństwa impreza musiała przenieść się na powierzchnię, choć stara nazwa "garażowa" pozostała. Dzięki temu zrobiło się nieco luźniej i nie było tak wielkiego tłoku jak podczas poprzednich imprez.

Z założenia akcja ma umożliwić "czyszczenie" szaf, ułatwiając wyzbycie się zbędnych rzeczy. Rzeczy jeszcze dobrych, niezniszczonych, ale już niepotrzebnych. Rozumując zdroworozsądkowo – szkoda to wyrzucać, bo stan wielu rzeczy jest jeszcze bardzo dobry i jeszcze długo będą mogły służyć innym użytkownikom.

Widok na parking "handlowy" od strony ulicy Gandhi przypominał gigantyczne targowisko, sięgające nawet poza obręb parkingu, wzdłuż wszystkich alejek aż do domów przy ulicach Wasilkowskiego i Warchałowskiego. Dominowały kocyki i stoliki z zabawkami, stojaki z przeróżną odzieżą i innymi ciuchami, było sporo kosmetyków i książek. Większość uczestników stanowiły rodziny z dziećmi, sprzedając swoje przedmioty za kilka lub kilkanaście złotych, by następnie kupić coś za zarobione pieniądze na sąsiadujących stoiskach.

Na kocyku należącym do pani w średnim wieku są głównie ubranka dziecięce, trochę zabawek i dwa obrazy.

– To wszystko z domu, teraz już niepotrzebne – mówi pani Anna. – Oprócz ubranek przyniosłam jeszcze te dwa obrazy, to są akwarele. Obydwa malował przed kilkudziesięciu laty wujek mojego męża. Jest ich w domu bardzo dużo i musimy się części wyzbyć – opowiada sprzedająca. Stojąca tuż obok pani Lidia zainteresowała się kolorowym misiaczkiem za 20 złotych. – To dla wnuczka, który ma trzy latka – stwierdza babcia. – Drugi wnuczek jest w drodze, będzie dopiero w grudniu. Dla tego młodszego kupiłam już dużo rzeczy. Mam koszulkę, śpioszki i takie śmieszne kapciuszki z pomponikami – opowiada uśmiechnięta babcia Lidia.

Pomiędzy kocykami i stolikami przewija się bardzo wiele osób. Czasem wyraźnie starzy bywalcy, czasem tacy, col przyszli pierwszy czy drugi raz, by kupić coś dla wnuczka, dla córeczki. Zazwyczaj coś ciekawego udaje się znaleźć, asortyment jest bogaty. Impreza daje również możliwość pozbycia się jakichś niechcianych prezentów, z którymi nie ma co zrobić czy całkiem dobrych i funkcjonalnych rzeczy, które się już znudziły, ale dla innych mogą być atrakcyjne. Niektóre stoiska wyglądają całkiem "poważnie" – już nie na kocyku na podłodze, ale na stolikach turystycznych lub sporych blatach. I posiadają szerszy asortyment – jakaś ceramika, szklane naczynia, ciuchy też, ale można wypatrzeć także sprzęt elektroniczny, aparaty fotograficzne.

Wśród stoisk rzucało się w oczy sporo stanowisk z zabawkami, przy których sprzedającymi były dzieci. Oczywiście, w pobliżu była mama lub tata, ale głównymi sprzedawcami były ich latorośle.

Pani Ewa z Natolina przyjechała z dwoma synkami – starszym Filipem i Dawidem . – To są nasze rzeczy. Zabawki, trochę ubranek, no i ciasteczka własnej, domowej produkcji. Chłopaki zbierają na traktory i może coś innego, nowego. A te zabawki które są wybawione, niech idą gdzieś dalej, uszczęśliwiać inne dzieci – opowiadała pani Ewa. W tym czasie Filip aktywnie przekonywał do czegoś dwie dziewczynki oglądające wystawione zabawki. Jednak po chwili potencjalne klientki odeszły. – Nie chciały kupić i poszły sobie... – stwierdził niezadowolony Filip. – Nie jest tak źle. Filip sprzedał dzisiaj już jakieś zabawki i sporo ciasteczek – dodała z uśmiechem mama Ewa. W odpowiedzi pojawił się szeroki uśmiech na twarzy chłopca. No i tak rosną młodzi biznesmeni.

Prawie wszyscy w domu mamy jakieś rzeczy, z których nie korzystamy i po jakimś czasie lądują w śmietniku. Może jednak przed wyrzuceniem warto zastanowić się, czy nie pójść z tym na taką giełdę. Wyrzucanie dobrych rzeczy jest zwykłym marnotrawstwem. Można coś sprzedać tanio, aby potem coś innego kupić – również tanio. A przy okazji to świetna nauka dla młodszego pokolenia, pomagająca zrozumieć, że zdobycie pieniędzy nie polega na wyciągnięciu ręki do matki czy ojca. Ostatecznie bogactwo tak zwanego Zachodu nie wzięło się z rozrzutności, ale z rozsądnego wydawania pieniędzy, a dzieci w wielu rodzinach, nawet bogatych, uczone są nie tylko przedsiębiorczości, ale i pracowitości.

Zdrowo dla każdego

Równocześnie z "garażówką", bliżej budynku Ratusza, odbywał się Targ Zdrowej Żywności. Podczas ursynowskiego Targu niekoniecznie trzeba coś kupić, ale można tylko spróbować, a sprzedający podziękuje z uśmiechem. Wystawców było mniej niż w poprzednich edycjach, jednak różnorodność asortymentu wzbudzała duże zainteresowanie.

Przy wejściu do alejki żywnościowej witało okazałe, ale nietypowe stanowisko. To "Pora na Pola". Wystawcy przybyli, by pokazać produkty, dać popróbować i wypromować, ale bez możliwości kupienia, bo zakupy tylko przez Internet. – Chcemy mieszkańcom Ursynowa pokazać nasze rzemieślnicze produkty, żeby mogli poznać ich smak – mówiła pani Aleksandra. – Nasi dostawcy są z całej Polski. Większość produktów ma certyfikat "eko", a pozostałe to również tylko produkty naturalne. Mamy bardzo duży asortyment serów, zarówno dłużej dojrzewające i ostrzejsze w smaku, jak i mniej dojrzałe, całkiem naturalne z kozieradką, certyfikowane oscypki od bacy, również sery twarde. Oferujemy też sery typu włoskiego, produkowane przez włoskiego serowara, który wykorzystuje znane tylko sobie oryginalne receptury. Do tego różnorodne pieczywa z małych rzemieślniczych piekarni i masa innych produktów – z dumą opowiadała pani Aleksandra.

Po przeciwnej stronie usadowiła się "Orzechownia", oferująca w torebkach urozmaicony asortyment orzechów – laskowych, włoskich, piniowych, brazylijskich, pistacjowych, arachidowych, kokosowych... i wielu innych. A w słoiczkach również pasty z różnorodnych prażonych orzechów rozbitych na miazgę. Tych smakowitości można było również spróbować. Tuż obok funkcjonowało stoisko z regionalnym kurpiowskim pieczywem, dalej wędliny i inne wyroby masarskie, potem miody, owoce ekologiczne – do wyboru, do koloru.

Kawałek dalej zmiana nastroju konsumpcyjnego. Pojawiają się sery i ... wymalowana kozia głowa.

– Mamy produkcję ekologiczną, w pełni certyfikowaną – mówi pan Tomasz z "Koziej Zagrody". Wiele naszych produktów powstaje z koziego mleka. Jak wiadomo, kozie mleko jest bardzo zdrowe, a kozie sery to zdrowie dodatkowo skondensowane. Oferujemy kozie sery naturalne bez przypraw, wędzone, na ostro z papryką, z czosnkiem niedźwiedzim, z orzechem włoskim, z ziołami oregano. Do tego sery typu feta i ricotta, sery twarogowe, mleko jogurt. Wszystkie produkty pochodzą z naszego gospodarstwa ekologicznego z czystego, zdrowego regionu za Białą Podlaską – chwali się pan Tomasz.

Na Targu można było znaleźć właściwie wszystkie produkty krajowe, wykorzystywane w kuchni i na stole, posiadające jednocześnie walory ekologiczne. Spożywcze przetwory ekologiczne coraz bardziej przebijają się przed inne produkty i zaczynają być poszukiwane. Warto korzystać ze zdrowej żywności, najlepiej "eko", póki jeszcze sezon na to pozwala.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA