Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Metro pod znakiem wielkiej historii

09-04-2025 20:19 | Autor: ztm.waw.pl
Dokładnie 30 lat temu, 7 kwietnia ze stacji Wilanowska, punktualnie o godz. 12:35, w stronę Kabat oraz Politechniki wyruszyły pierwsze warszawskie pociągi metra. To było 11 km, które na zawsze zmieniły komunikację miejską w stolicy. To właśnie ono sprawia, że Warszawa jest bardziej dostępna, wielofunkcyjna i kompaktowa.

To był długo wyczekiwany moment. Warszawa na swoją kolej podziemną czekała ponad pół wieku i choć metro pojawiało się w innych stolicach krajów demokracji ludowej, to w Polsce nie mogło się przebić. Plany budowy sieci metra w stolicy pojawiły się już dawno, ale na przeszkodzie stanęła wielka historia.

Pierwsze plany budowy metra w Warszawie powstały w latach 20. ubiegłego wieku. Zakładały powstanie dwóch krzyżujących się linii: z północy na południe, łączącej Muranów z Placem Unii Lubelskiej i biegnącej ze wschodu na zachód, łączącej Pragę z Wolą. Rozpoczęły się nawet wiercenia geologiczne, były plany połączenia dworca Warszawa Główna ze stacją metra. Magistrat negocjował z zachodnimi konsorcjami w sprawie ich udziału w budowie, bo sama Warszawa nie byłaby w stanie udźwignąć takiej inwestycji. Niestety, światową gospodarkę objął Wielki Kryzys i wtedy po raz pierwszy ambitne plany trzeba było odłożyć w czasie.

Wrócił do nich prezydent Stefan Starzyński, który „Warszawę widział wielką”. Stworzył Biuro Studiów Kolei Podziemnej, które zaktualizowało plany sprzed kilku lat. Powstał projekt sieci o łącznej długości 46 km, która miała być zrealizowana etapami przez 35 lat. Niestety prace przerwał wybuch II Wojny Światowej, a większość planów zaginęła podczas Powstania Warszawskiego.

Komunistyczne władze stolicy, odbudowujące zniszczone przez Niemców miasto, początkowo chciały budować w Warszawie podziemną kolej. Sieć szybkiej kolei miejskiej miała według planów połączyć północne i południowe dzielnice peryferyjne (czyli Młociny i Służew, bo Ursynowa jeszcze nie było) z centrum Warszawy, a na osi wschód – zachód biec z Woli, przez Śródmieście, do Gocławia i Wawra.

Pięć lat później władze stolicy zadecydowały o budowie metra głębokiego: względy militarne i geopolityka okazały się ważniejsze od potrzeb komunikacyjnych miasta (wybuchła wojna koreańska, a świat stał na krawędzi kolejnego konfliktu o zasięgu globalnym). W pierwszej kolejności rozpoczęto drążenie tunelu przechodzącego na dużej głębokości pod dnem Wisły. Trzy lata później budowę przerwano, bo okazała się zbyt trudna i zbyt kosztowna.

Na niemal trzydzieści lat projekt pod nazwą „metro w Warszawie” został zamrożony, a główny ciężar dowożenia mieszkańców stolicy w najdalsze zakątki miasta wzięły na siebie autobusy. Kryzys gospodarczy końca lat 70. i początku lat 80. i wprowadzenie stanu wojennego nie dawały zbyt wiele nadziei na powstanie podziemnej kolei w Warszawie.

Jednak do tej idei powrócił gen. Wojciech Jaruzelski, który w styczniu 1982 roku ogłosił w Sejmie decyzję o rozpoczęciu budowy I linii metra w Warszawie w następnym roku. I tak oto, po kilkudziesięciu latach starań, budowa rozpoczęła się. Pierwszy pal obudowy wykopu został wbity 15 kwietnia 1983 roku.

Do otwarcia pierwszego odcinka (fragmentu pierwszej linii) było jednak jeszcze daleko. Budowa toczyła się w latach postępującego kryzysu gospodarczego. Brakowało pieniędzy, materiałów i odpowiedniej technologii – wtedy tunel drążono z prędkością dwóch metrów na dobę (dla porównania, dziś są to dwa metry na godzinę). Już dwa lata po rozpoczęciu budowy trzeba było zrewidować harmonogram i oficjalnie przesunąć datę otwarcia. To jednak nie pomogło, bo pieniędzy ciągle brakowało. W związku z tym, trzeba było podjąć decyzję o zatrzymaniu budowy na północ od ul. Nowowiejskiej. Wszystkie siły skoncentrowano na ukończeniu I odcinka Kabaty – Politechnika. To dlatego, kiedy 7 kwietnia 1995 roku metro ruszało, nie dojeżdżało nawet do Pałacu Kultury i Nauki.

Kolejny – bardzo ważny krok, to pozyskanie taboru. Z obiecanych przez ZSRR 90. wagonów, które miały być przekazane w darze, dotarło tylko dziesięć (z prostego powodu – Związek Radziecki się rozpadł). Wagony ostatecznie zamówiono w Sankt Petersburgu, a wykonawca dostosował je do polskich wymagań. I chociaż metro jeździło na niepełnej trasie i rosyjskimi wagonami, to było powiewem Zachodu w zmieniającej się Warszawie.

Dziś nikt nie wyobraża sobie stolicy bez sprawnie działającej kolei podziemnej. Obecnie warszawska kolej podziemna to już 2 linie, liczące łącznie 41,5 km i 38 stacji. Metro Warszawskie codziennie przewozi blisko milion pasażerów. A to przecież nie koniec. Już za chwilę do użytku oddane zostaną ostatnie stacje bemowskiego odcinka drugiej nitki wraz z nową Stacją Techniczno-Postojową. Rozpoczęły się też już prace projektowe trzeciej i czwartej nitki. Wszystko po to, żeby jeszcze bardziej usprawnić komunikację miejską w stolicy.

Wróć