Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Kto spieprzył sprawę soli?

14-10-2015 23:26 | Autor: Agnieszka Pająk-Czech
Pod koniec sierpnia tego roku weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży.

Innymi słowy, chodzi o zakaz sprzedaży niezdrowej żywności w sklepikach szkolnych oraz dostosowanie stołówek do nowych wymogów przy doprawianiu potraw.

Nowe przepisy wciąż wywołują ogromne oburzenie wśród rodziców i dzieci. I nie chodzi tu o zakaz sprzedaży drożdżówek czy chipsów, ale o ograniczenia przy stosowaniu soli i cukru w stołówkach szkolnych czy przedszkolnych. Według nowych regulacji napoje typu herbata, kakao czy kompoty mogą być słodzone jedynie miodem naturalnym. Najbardziej jednak dotkliwe dla uczniów jest ograniczenie soli. Regulacja wyraźnie podkreśla, że w procesie przygotowania posiłku stosowana ma być sól o obniżonej zawartości sodu czyli sodowo – potasowa, zabronione jest używanie soli po procesie przygotowania posiłku, a w żywieniu zbiorowym należy uwzględnić, że dzienne spożycie soli powinno wynosić nie więcej niż 5 g – czyli niecała łyżeczka od herbaty.

Nie sposób tą ilością odpowiednio doprawić zup, ziemniaków czy mięsa. W rezultacie potrawy są po prostu niesłone i dzieciom nie smakują. Wszystkie zalecenia w rozporządzeniu mają pomóc w walce z otyłością wśród dzieci i młodzieży. Niestety, nakazy i zakazy nie zostały do końca przemyślane...

Okazuje się bowiem, że większość dzieci w szkołach nie chce teraz jeść obiadów, bo są niesmaczne. Rozporządzenie przyniosło zatem odmienny efekt od zamierzonego. Głodówka nie jest dobrym sposobem na otyłość. Wie o tym każdy dietetyk. Dzieci potrzebują odpowiedniej ilości pokarmu, by zdrowo rosły, a ich organizmy funkcjonowały prawidłowo. U głodnych dzieci często pojawiają się problemy z bólem brzucha, osłabieniem, bólem głowy czy brakiem koncentracji. Czy właśnie o to chodziło? Ponadto należy zwrócić uwagę na to, że nie wszystkie dzieci cierpią na otyłość. Wśród uczniów jest duża grupa – zwłaszcza dziewcząt – która cierpi na anoreksję. Po zmianach przepisów one także nie jedzą posiłków. Alarm dotyczący tego właśnie problemu podniosła jedna z naszych czytelniczek

– W mojej szkole jest duża grupa dziewcząt, które mają anoreksję. Jest ogromny problem bo dziewczynki od czasu zmiany przepisów w ogóle nie chcą jeść. To przyczynia się do pogłębienia ich problemów – mówi jedna z nauczycielek ursynowskiej szkoły, która pragnie zachować anonimowość.

Sami dyrektorzy szkół nie chcą się oficjalnie wypowiadać w tej kwestii. Jednak podczas prywatnych rozmów przyznają, że przepisy nie zostały przemyślane do końca.

– Narzucone normy nie spowodują niwelacji problemu z otyłością u dzieci. Jeżeli nie będą jadły zbilansowanych posiłków przez cały dzień i nie zapewni się im odpowiedniej dawki ruchu, to zmiany w przepisach nie pomogą – komentuje dyrektorka jednej z ursynowskich szkół.

Wśród masy problemów z nowymi przepisami wyłania się jeszcze jeden – tony zmarnowanej, wyrzucanej do kosza żywności. Wiemy, że intendenci nie radzą sobie z tym zagadnieniem. Swoje dokładają też rodzice, którzy uważają, że nie po to płacą co miesiąc za posiłki dzieci, by jedzenie lądowało w koszu, a ich pociechy chodziły głodne przez cały dzień. Kanapki do szkoły nie wystarczą, jeżeli dziecko przebywa w placówce od godziny 8:00 do 17:00. Nawet dorosły człowiek nie powinien mieć tak długiej przerwy między posiłkami. Dlatego niektórzy uczniowie noszą ze sobą do szkoły sól i cukier by poprawić smak stołówkowych dań.

Wniosek z całego zamieszania jest prosty: do szkół powinna wrócić sól, żeby dzieci jadły regularnie posiłki. Oczywiście nie zgadzamy się na powrót chipsów czy gazowanych napojów. Owoce, warzywa i zdrowe przekąski są jak najbardziej wskazane.

– Sama sól nie wywołuje otyłości i nie powoduje problemów ze zdrowiem pod warunkiem, że nie je się jej przysłowiowymi „kilogramami” – kwituje dietetyk Katarzyna Szaniawska.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA