Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Kleberczycy – czyn i pamięć

12-10-2016 21:12 | Autor: dr Stanisław Abramczyk
Opisane tu wydarzenia są rzadko dostrzegane przez media. A jeżeli się o nich mówi, to zwykle fragmentarycznie i zdawkowo. A przecież mają one - upamiętnioną trwale - nie tylko lokalną wymowę patriotyczno-edukacyjną, jako znaczący składnik pamięci narodowej.

Przeciw Niemcom z rosyjskim wsparciem

W Woli Gułowskiej /gmina Adamów w powiecie łukowskim/, która jawi się jako epicentrum przypomnianych tu szkicowo wydarzeń i ich upamiętnienia, rozegrały się dwie bitwy wojny obronnej 1939 r. Znaczna część ich ofiar spoczywa w kwaterze wojennej miejscowego cmentarza. Pierwsza miała miejsce 24 września. Starły się w niej: wycofujący się spod Dęblina w kierunku Lublina polski II Dywizjon 1.Pułku Artylerii Ciężkiej pod dowództwem kpt. Zbigniewa Mokrzyckiego z niemieckim II Batalionem 1. Pułku 7.Dywizji Spadochronowej. Jednakże kilkugodzinne, charakteryzujące się zaciętością i krwawymi ofiarami starcie tych dwóch przeciwników nie jest współmierne w stosunku do walk i ofiar rozegranej w tej okolicy w dniach 2-5 października ostatniej wielkiej bitwy wojny obronnej 1939 r.

Skapitulowały już po wyczerpujących walkach: Warszawa /28 IX/, Hel /2 X /. W stolicy powstała tajna wojskowa Służba Zwycięstwu Polski /29 IX /. Tymczasem w dniach 2-5 X 1939 r. trwały jeszcze wyczerpujące zmagania zbrojne – zorganizowanej i dowodzonej przez gen. bryg. Franciszka Kleeberga 1/  Samodzielnej Grupy Operacyjnej Wojska Polskiego "Polesie" z dwoma niemieckimi dywizjami zmotoryzowanymi o numerach 13 i 29. Działania te są znane, jako "bitwa pod Kockiem", chociaż rozegrały się one 20 km na północny zachód od tego miasteczka, w rejonie Serokomla - Adamów - Okrzeja - Radoryż, z epicentrum w Woli Gułowskiej.

W tej ostatniej wielkiej bitwie – o czym mówi tylko jedna publikacja książkowa 2/ – po stronie polskiej walczyli ochotniczo także Rosjanie. Była to grupa 50 jeńców radzieckich, wziętych do niewoli we wcześniejszych /29 IX/ starciach Armii Czerwonej z Dywizją "Kobryń", wchodzącą w skład SGO "Polesie". Biorąc pod uwagę – napisał dowódca tej jednostki polskiej płk Adam Epler – ich zapewnienia, że będą nam wierni i pójdą wszędzie za nami", jeńcy ci zostali włączeni do Dywizji "Kobryń". –Generał Kleeberg – zaznaczył płk Epler – nie przypuszczał nawet, że jego wojska wzmocniły się o kilkudziesięciu żołnierzy. Wcieliliśmy naszych jeńców do oddziałów. Bili się z nami do końca, byli wiernymi i oddanymi nam towarzyszami. Poszli z nami do niewoli niemieckiej i może dopiero wtedy rozpoczęła się ich tragedia."

W tej bitwie SGO "Polesie" pobiła i odrzuciła niemiecką 13.Dywizję Zmot. i 29.Dywizję Zmot. Ale – wobec podejścia do pola walki świeżych sił niemieckich oraz wyczerpania się amunicji i zaopatrzenia – była zmuszona do kapitulacji.

Dwa rozkazy i konspiracja pokleeberowska

Gen. Franciszek Kleeberg – w obliczu tej sytuacji oraz w trosce o żołnierzy i przyszłość Kraju – wydał przed udaniem się do niewoli dwa rozkazy. W jednym /jawnym/ podkreślił, iż mimo sukcesów dotychczasowych – "dalsza walka nie rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może". Dziękując za męstwo i karność, zaznaczył: "wiem, że staniecie, gdy będzie trzeba". Ażeby mogły spełnić się te, zrozumiałe tylko dla wtajemniczonych, słowa, dowódca SGO "Polesie" wydał wcześniej dla wybranych specjalistów wywiadu i kontrwywiadu tajny rozkaz ustny, którego założeniem było zorganizowanie antyhitlerowskiej konspiracji w oparciu o zamieszkałych w rejonie działań jego Grupy Operacyjnej żołnierzy rezerwy i działaczy społeczno-politycznych. Sprawiło to, że już na początku października 1939 r. rozwinęła się tam sieć zbrojnego podziemia, która później zasiliła znacznie zwłaszcza Służbę Zwycięstwu Polski/ Armię Krajową i Bataliony Chłopskie.

Część kleebergowskich organizatorów przeniknęła również na tereny bardziej odległe /Wilno, Nowogródek, Białystok/. 3/ W pobliskich wsiach Wola Gułowska i Lipiny, tuż po ustaniu działań militarnych, gromadzeniem i ukrywaniem broni, amunicji i sprzętu po kleeberczykach zajęli się chłopi skupieni wokół plut. rez. Wojska Polskiego Wacława Suski syna Antoniego, zamieszkałego w Woli Gułowskiej. Wspomagał ich wydatnie, zwłaszcza w zakresie instruktażu niezbędnego w pracy konspiracyjnej, występujący już po cywilnemu oficer-kleeberczyk, wyznaczony do tych zadań – wymienionym już – tajnym rozkazem swojego dowódcy. Kontakt z Wacławem Suską nawiązał on za  pośrednictwem proboszcza, przeora miejscowego klasztoru karmelitów, Bartłomieja Czosnka. Było to cztery dni po kapitulacji SGO "Polesie". Oficer ten czynił już wcześniej próby porozumienia się w tej sprawie z kimś wpływowym spośród miejscowych rezerwistów. Nie ufano mu jednak, domniemując przezornie, że może to być niemiecka prowokacja. Obawy zostały rozwiane po wyczerpujących rozmowach w układzie osobowym: Wacław Suska - ks. Czosnek - kleeberczyk. Wtedy przystąpiono zdecydowanie do tworzenia /na razie bez nazwy/ patriotycznej organizacji konspiracyjnej, która później stała się zaczynem dla formowania V Regionu ZWZ/AK w powiecie łukowskim.

W Adamowie, w mieszkaniu jednego z tutejszych ludowców, już 6 X 1939 r., czyli w czasie kapitulacji SGO "Polesie", odbyła się narada dwóch występujących po cywilnemu oficerów-kleeberczyków z wybranymi miejscowymi "wiciarzami". Byli to: Stanisław Tuchowski oraz Bolesław i Stanisław Dzidowie, synowie Wojciecha. W wyniku analizy sytuacji polityczno-militarnej, zebrani doszli do wniosku, że wojna obronna narodu polskiego, mimo doznanej klęski w działaniach zbrojnych, jeszcze się nie skończyła. Zatem walka musi być kontynuowana innymi niż dotychczas sposobami, możliwymi w warunkach okupacji. Dlatego postanowili odszukać w pobliskim gułowskim lesie i ukryć niezbędną, pozostawioną przez kleeberczyków broń, amunicję i sprzęt. Tuchowski i Dzidowie – mimo że Adamów i okolica pełne były wtedy wojska niemieckiego – udali się więc potajemnie do lasu. Znaleźli tam 12 karabinów ręcznych, dwa nagany oraz kilkaset sztuk amunicji karabinowej i pistoletowej, które skrzętnie ukryli. Postanowili także przystąpić niezwłocznie do działalności wywierającej patriotyczno-samoobronny wpływ na miejscową społeczność. "Należało – stwierdził po latach Stanisław Dzido – podtrzymać społeczeństwo na duchu i przypomnieć, że Polska żyje i będzie walczyć aż do zwycięstwa".

Na bazie ludowego ruchu wiciarskiego powołali wkrótce organizację konspiracyjną "Znicz Wolności" /nazwę wzięli od tytułu wydawanej już przez siebie na powielaczu gazetki/.

Tutejsi ludowcy – pod przewodnictwem Stanisława Dzido, występującego pod ps. "Pierwszy Adam" – wnieśli wkrótce istotny wkład w tworzenie i działalność IV Rejonu Batalionów Chłopskich w powiecie łukowskim. Wymienieni tu ludowcy po wyzwoleniu przyczynili się wybitnie do odbudowy Adamowa i rozwoju całej gminy. Trwałym tego wyrazem są działające w Adamowie: Zespół Szkół im. F. Kamińskiego /okupacyjnego Komendanta Głównego BCh/ i Liceum Ogólnokształcącego im. Batalionów Chłopskich.

Pamięć żywa i trwała o generale Kleebergu

Franciszek Kleeberg /1888-1941/, od maja 1915 r. służył w II Brygadzie Legionów Polskich, od 1918 r. w Wojsku Polskim, m. in. w randze gen. bryg., jako dowódca dywizji piechoty /13, 29/, dowódca Okręgów Korpusu /VII Poznań, III Grodno, IX Brześć/. W wojnie obronnej 1939 r. zorganizował Samodzielną Grupę Operacyjną Wojska Polskiego "Polesie", która w marszu ku Warszawie stoczyła szereg bitew z wojskami niemieckimi, a ich finałem stała się wielka bitwa pod Kockiem w dniach 2-5 X. Złożył broń, jako ostatni polski generał. Zmarł 15 IV 1943 r. w niemieckiej niewoli w Weisser Hirsch. Prezydent RP, na wniosek Naczelnego Wodza, mianował go pośmiertnie generałem dywizji. W 1969 r. jego prochy przewieziono do Polski i 6 X złożono na cmentarzu wojskowym w Kocku.

Patriotyczne zaangażowanie wielu ludzi sprawiło, że czyn zbrojny kleeberczyków znalazł postacie godne upamiętnienia już podczas okupacji /m. in. w Woli Gułowskiej, Serokomli, Adamowie, Helenowie, Kocku/. A po wyzwoleniu, zwłaszcza w latach 1970-1989, zaowocował wzniesieniem pomnika gen. Kleeberga w Kocku i tak oryginalną formą, jak Dom Kultury - Pomnik Czynu Bojowego Kleeberczyków w Woli Gułowskiej, wybudowany czynem społecznym i otwarty w  50. rocznicę ostatniej wielkiej bitwy wojny obronnej.

Jest to budowla w kształcie polskiego dworku o łącznej powierzchni 1500 m kw. Mieści Muzeum Czynu Bojowego Kleeberczyków, Galerię Rzeźby Ludowej, Izbę Tradycji Regionalnych, bibliotekę, kawiarnię, salę kinową i konferencyjną, pomieszczenia dla kół i sekcji zainteresowań. Ma tu swoją siedzibę Stowarzyszenie Pamięci Czynu Bojowego Kleeberczyków. Wśród pomieszczeń znajduje się także mieszkanie dla dyrektora.

Ten oryginalny Dom Kultury sprawuje opiekę nad miejscami pamięci w rozległym regionie, organizuje imprezy rocznicowe, prowadzi działalność wystawienniczą, artystyczną, szkoleniową.

Tradycje ostatniej bitwy wojny obronnej 1939 r. oraz - szerzej – patriotyczno-niepodległościowe i kulturalne – kultywuje także Zespół Szkół im. gen. F. Kleeberga w Woli Gułowskiej.

W składzie Komitetu Budowy Domu Kultury - Pomnika Czynu Bojowego Kleeberczyków działali: Ryszard Markowski - przewodniczący, kierownik Ośrodka Zdrowia w Woli Gułowskiej, Zenon Wolski, wiceprzewodniczący, dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego, Stefania Cąkała - sekretarz, nauczycielka, Daniel Biaduń - skarbnik, samorządowiec. Istotny wkład wnieśli: Stanisław Abramczyk - publicysta, działacz społeczny /ogólna koncepcja pomnika, popularyzacja jego budowy/, zespół projektantów pod kierunkiem inż. arch. Jadwigi Jamiłowskiej z Lublina, gen. Roman Paszkowski - przewodniczący Rady Głównej Pamięci Walk i Męczeństwa.

Tradycje patriotyczne, gospodarcze i kulturalne regionu, na którym rozegrała się ostatnia wielka bitwa wojny obronnej 1939 r., sięgają jednak znacznie głębiej w historię Polski. Szkoda więc, że dotychczas nie pojawiła się – zgodnie z ówczesnymi założeniami – publikacja książkowa ukazująca i te aspekty jego dziejów oraz związki łączące z nim wybitne postacie historyczne. Takie, jak ks. Marek Jandołowicz, wyniesiony przez mistrzów pióra epoki romantyzmu do roli duchowego przywódcy konfederacji barskiej /vide m.in. poemat "Ksiądz Marek" Juliusza Słowackiego/, Joachim Lelewel, Henryk Sienkiewicz /urodzony w pobliskiej Woli Okrzejskiej i spędzający tu twórczą młodość/, gen. Roman Paszkowski. Godne utrwalenia w pamięci pokoleń są także sylwetki wielu okolicznych działaczy patriotyczno-niepodległościowych, w tej liczbie także działaczy ludowych. Czyżby wypromowanie takiej publikacji było poza zasięgiem obecnych samorządowców i aktywistów?

1. Od nazwiska gen. Kleeberga przyjęła się w odniesieniu do żołnierzy SGO "Polesie" nazwa "kleeberczycy". Po wyzwoleniu funkcjonowało w Warszawie liczne środowisko kleeberczyków. Jego animatorami byli oficerowie rezerwy: płk Tadeusz Grzeszkiewicz - szef sztabu operacyjnego SGO "Polesie", por. Marek Sadzewicz - redaktor naczelny Tygodnika "Stolica", płk Jan Zaborowski, ppłk Henryk Pakuła, płk Władysław Matecki.

2. A. Epler, "Ostatni żołnierz polski kampani 1939 roku", Sekcja Oświaty i Kultury WWPSW, Tel-Awiw 1942,

3. Zaistniałą sytuację wykorzystał także znajdujący się wśród oficerów SGO "Polesie" kpt. S. Witkowski, inspirowany - jak okazało się później - przez wywiad brytyjski. Utworzył on wtedy tajną organizację "Muszkieterowie", dzuiałającą głównie z pozycji warszawskich.

Miała z nią duże kłopoty KG ZWZ/AK, gdyż Witkowski usiłował działać niezależnie od tej oficjalnej polskiej organizacji wojskowej, a nawet uzurpował sobie kontrolną nadrzędność, Ostatecznie szef "Muszkieterów" został wyrokiem sądu specjalnego Polski Walczącej skazany na śmierć /i rozstrzelany 18 IV 1942 r./ za kontakty z wywiadem niemieckim i inne przestępstwa, a jego organizacja rozwiązana, zaś niektórzy jej członkowie - po skrupulatnej weryfikacji - włączeni do AK.

Od redakcji: Od opisanych tu wydarzeń ostatniej bitwy obronnej 1939 r. minęło 75 lat. Czyn patriotyczno-bojowy kleeberczyków znalazł godny i oryginalny wyraz upamiętnienia dzięki skutecznemu zaangażowaniu społeczników, których wiodące grono wymieniono w powyższym tekście. Warto więc chyba zastanowić się nad ich /wielce spóźnionym/ uhonorowaniem odznaczeniami państwowymi. Myśl tę formułujemy ku rozwadze władzom woj. lubelskiego i władzom gminy Adamów, na których terenie funkcjonuje Dom Kultury - Pomnik Czynu Bojowego Kleeberczyków.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA