Nad Zgorzałę przyjeżdżałem dosyć często by fotografować ptaki i napawać się pięknem przyrody. Gdy jednak po kilkumiesięcznej przerwie pojawiłem się tam tydzień temu, spotkałem widok dosłownie przerażający: jezioro było całkowicie wyschnięte! Pozostały zaledwie dwa kilkunastometrowej średnicy oczka wodne i kilka 2 – 3 metrowych kałuż, zawierających więcej błota niż wody. Dawne dno jeziora stało się wyschniętym popękanym terenem, na którym leżało mnóstwo pustych muszli po mięczakach. Trzciny w większości wyschły. Miejsca bardziej wilgotne porośnięte były trawą. To, co było jeszcze niedawno jeziorem, przypominało bardziej wydłużoną nieckę – miejscami półpustynną, miejscami półbagienną. Gdzie dotychczas było mnóstwo życia, pojawiła się martwa pustka.
Już nie perełka
Jeszcze stosunkowo niedawno – mniej niż przed stu laty – ursynowskie Jezioro Zgorzała było największym jeziorem warszawskim. Jego ówczesna powierzchnia o 1/3 przewyższała powierzchnię Jeziorka Czerniakowskiego. Zgorzała jest jeziorem wytopiskowym pochodzenia polodowcowego, powstałym po wytopieniu się w zagłębieniach terenu brył lodu, naniesionych przez lodowiec. Zasilana jest (a raczej była) przez cieki podziemne i powierzchniowe kanały odprowadzające wodę.
Współczesna misa jeziora obejmuje powierzchnię ok. 17 ha, jednak z powodu nadmiernego osuszenia oraz stałego obniżania się wód gruntowych, w okresie braku opadów, zasób wody redukuje się do dwóch oczek wodnych w południowo-wschodniej części dawnego obrysu zbiornika. Natomiast w części północno-zachodniej pozostałością są dwa małe stawy, łącznik pomiędzy nimi oraz tereny podmokłe. Jednak po wiosennych roztopach czy okresach intensywnych opadów, teren wypełnia się wodą, w pełni zasługując na nazwę jeziora. W ostatnich latach powierzchnia jeziora w szczytowych fazach nawodnienia szacowana była na ok. 3 ha.
Historia jeziora w latach ostatnich była bardzo dramatyczna. Po krótkowzrocznym zasypywaniu przed kilkunastu laty części jeziora gruzem i ziemią, skutkującym później częstymi podtopieniami pobliskich terenów, podjęto prace rekultywacyjne jeziora, ukończone w 2014 roku. Pobliskie tereny znów pokryły się zielenią, w wodzie pojawiły się ryby, stopniowo zaczęły wracać ptaki, których naliczono ponad 70 gatunków.
Pasmo szczęśliwych działań uzyskało swój szczyt w 2017 roku, gdy z inicjatywy społeczniczek Marzeny Zientary i Agnieszki Klein z Zielonego Ursynowa zostały przygotowane zwycięskie projekty, finansowane z ówczesnego Budżetu Partycypacyjnego : „Spacerkiem wokół Jeziora Zgorzała”, „Park i miejsce wypoczynku nad Jeziorem Zgorzała” oraz „Siłownia przy Jeziorze Zgorzała”. Jezioro po rekultywacji i zrealizowaniu zwycięskich projektów BP nabrało nowego blasku. Wybudowano kilka pomostów, na brzegu pojawiły się kosze, ławki, nowe nasadzenia roślinne. Okolice jeziora naprawdę wypiękniały. Korzystało i nadal korzysta z powstałej infrastruktury mnóstwo ludzi, przyjeżdżają zwłaszcza w weekendy całe rodziny z dziećmi, nawet z odległych dzielnic Warszawy. Niestety, to już jest przeszłość.
Jezioro z perspektywy Urzędu
Zarząd dzielnicy od szeregu lat podejmuje działania mające na celu rewitalizację i zachowanie jeziora, jednak na skutek uwarunkowań formalnych, efekty nie są zadowalające. O problemie rozmawiałem ostatnio z zastępcą burmistrza Dzielnicy Ursynów Cezarym Holdenmajerem.
– Od wielu lat jednym z największych wyzwań związanych z Jeziorem Zgorzała pozostają kwestie własnościowe – mówi wiceburmistrz Holdenmajer. – Działki wokół jeziora od dawna pozostają własnością prywatną i wywodzą się z dawnej wspólnoty wodno-gruntowej. Dzielnica jest otwarta na dialog i gotowa do współpracy. Jednak w praktyce potrzebny jest partner, który będzie mógł reprezentować interesy właścicieli i uczestniczyć w wypracowywaniu konkretnych rozwiązań. Musimy pamiętać, że większość terenów wokół Jeziora Zgorzała nie należy do miasta, zatem samorząd nie może dowolnie prowadzić tam inwestycji czy finansować prac ze środków publicznych. Ale nadal interesujemy się problemem. Prowadzimy działania przygotowawcze, analizy, poszukiwania rozwiązań organizacyjnych i prawnych, które w przyszłości pozwolą chronić jezioro – wyjaśnia wiceburmistrz.
– Ale czy Urząd w ogóle planuje w bliskiej perspektywie jakieś działania ratunkowe? – dopytuję. – Sytuację monitorujemy na bieżąco – mówi Cezary Holdenmajer. – Coraz większej uwagi wymaga stan części infrastruktury znajdującej się wokół jeziora, bezpieczeństwo mieszkańców korzystających z tego terenu musi pozostać sprawą priorytetową. W przypadku stwierdzenia, że stan techniczny pomostów, kładek lub innych obiektów może stwarzać zagrożenie, konieczne będzie podjęcie działań mających na celu zabezpieczenie terenu oraz poinformowanie właściwych organów nadzoru budowlanego. Warto również pamiętać, że wyzwaniem staje się dziś nie tylko stan infrastruktury, ale również kondycja samego jeziora – wyjaśnia wiceburmistrz Ursynowa.
– Czy zatem są jakieś perspektywiczne plany zagospodarowania rejonu jeziora? – pytam ponownie. – Tak, ale jeżeli w przyszłości pojawią się odpowiednie warunki formalne – odpowiada wiceburmistrz Holdenmajer. – Chcielibyśmy, aby teren ten zachował swój przyrodniczy charakter, a jednocześnie był miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla mieszkańców. Infrastruktura wokół Jeziora Zgorzała powstała niespełna 10 lat temu dzięki środkom z Budżetu Partycypacyjnego. W tamtym czasie obowiązywały inne zasady realizacji takich projektów i możliwe było prowadzenie inwestycji również na terenach niebędących własnością miasta, pod warunkiem uzyskania odpowiednich zgód właścicieli. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców oraz środkom finansowym z Urzędu Dzielnicy Ursynów udało się stworzyć miejsce, które szybko stało się jedną z najbardziej rozpoznawalnych przestrzeni rekreacyjnych na Zielonym Ursynowie. Z perspektywy czasu okazało się jednak, że znacznie trudniejsze od samej realizacji inwestycji jest jej późniejsze utrzymanie, szczególnie w sytuacji, gdy infrastruktura znajduje się na gruntach prywatnych. Jezioro Zgorzała zasługuje na ochronę. Aby była ona skuteczna, potrzebne jest spojrzenie szersze niż tylko perspektywa jednej dzielnicy. Wspólnym celem powinno być znalezienie rozwiązania, które pozwoli zachować ten wyjątkowy teren dla przyszłych pokoleń mieszkańców Warszawy – mówił wiceburmistrz Cezary Holdenmajer.
Żeby oni chcieli chcieć
Choć ze strony Urzędu „jest wola” współdziałania, problemem często jest jednostronne spojrzenie właścicieli wspólnoty. Temat ten pojawiał się jakiś czas temu podczas dyskusji na fejsbuku Zielonego Ursynowa. Internauta Michał pisał: „Największym problemem jest brak woli wspólnoty wodno-gruntowej by porozumieć się z dzielnicą”. Dodatkowo w sytuacji deficytu wody, problem pogłębia niefrasobliwość niektórych mieszkańców. Pisała o tym internautka Anna: „Jedna z posesji obok stworzyła sobie zbiornik, metr może półtora metra poniżej poziomu Zgorzały. Inna posesja natomiast ma zainstalowaną pompę głębinowa i wyciąga wodę do zraszacza... Więc nic dziwnego, bo i to przyczynia sie do wysychania”. Może jakieś rozwiązania by się znalazły, na co zwraca uwagę internauta Michał: „Kilka lat temu wyschło tak (strona północno-wschodnia), że zaczęło trawą zarastać. Moim zdaniem ono jest zbyt płytkie. W trakcie rewitalizacji zbyt mało je pogłębiono, 1-1,5m i byłoby idealnie”.
Specyficzną pomysłowością wykazał się właściciel jednej z działek, posiadającą sztucznie usypaną plażę. Gdy ostatnio południowy zbiornik Zgorzały wysechł, w przybrzeżnej części dna jeziora wykopał sobie staw ok. 20 x 30 m. Widoczny poziom wody w tym stawie był ok. 30 cm poniżej wyschniętego dna jeziora, co wskazuje jak wielki jest poziom odwodnienia Zgorzały. Aby wyrównać ubytek wody tylko do poziomu dna, na każdy metr kwadratowy potrzeba by ok. 300 l deszczu, co odpowiada średniemu półrocznemu opadowi w Warszawie!
Historia Jeziora Zgorzała jest w pewnym sensie historią sukcesu, ale także ważną lekcją na przyszłość. Dzięki aktywności mieszkańców udało się stworzyć miejsce, które pokochały tysiące Warszawiaków. Dziś wszyscy chcielibyśmy, aby nadal służyło mieszkańcom i zachowało swoje walory przyrodnicze. I powtarzając za wiceburmistrzem Holdenmajerem jako przesłanie: „wspólnym celem powinno być znalezienie rozwiązania, które pozwoli zachować ten wyjątkowy teren dla przyszłych pokoleń mieszkańców Warszawy”. Nie pozwólmy umrzeć Zgorzale!