Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

JEGO EKSCELENCJA SOŁTYS!

30-06-2021 21:58 | Autor: Wojciech Dąbrowski
.

Gdy los pewnego katabasa

Rzucił z pałacu do Bobrówki,

On tylko spytał: Jest tam kasa?

I łatwy dostęp do gotówki?

 

We wsi rozeszły się pogłoski,

Że mu się w Gdańsku pod d. pali,

Więc wrócił do rodzinnej wioski,

By na sołtysa go wybrali.

 

Wiejskie zebrało się konklawe.

Został sołtysem! Jest! Habemus!

Niezgodnie z kanonicznym prawem?

Lecz kto zabroni bogatemu?

 

Dla wsi to splendor! Leszek Sławoj!

Generał! Tyle ma orderów!

Swój człowiek! Wszyscy biją brawo.

Nietrudno na wsi o frajerów.

 

Habemus Sołtys! - głoszą światu.

Pierwszy na świecie arcybiskup!

To, że jest księdzem, to jest atut.

Przyzwyczajony jest do zysku.

 

To nic, że w szponach tkwi nałogu.

Cóż znaczy kara z Watykanu?

Krył pedofili? Służył Bogu!

Oddajmy hołd wielkiemu panu.

 

Wysłannik Boży równy księciu,

Wszystkim wyborcom stawia… flaszkę.

Cóż znaczy flaszka na dziewięciu?

Toż to zakrawa na igraszkę.

 

Lecz nie wylewa nikt za kołnierz,

Tym bardziej za swą koloratkę.

Każdy posłuszny jest jak żołnierz,

I księdza kocha jak swą matkę.

 

Oto nastała dobra zmiana.

Mamy trzy w jednym, Trójcę świętą:

Pana i wójta i plebana,

Rzecz w innych krajach niepojętą.

 

Od dziś nikogo nie ominie

Pokuta. Wiedzą to sąsiedzi.

Gdy coś załatwić zechcesz w gminie,

Musisz pójść najpierw do spowiedzi.

 

Jeżeli znajdziesz się w potrzebie,

Módl się! Modlitwa rośnie w cenie:

Ojcze nasz, który jesteś w niebie…

I nie głódź nas na pokuszenie…

 

Lecz mi wyborców wcale mi nie żal.

Skoro chcą księdza za sołtysa,

Ich strata. Współczuć nie zamierzam.

Mają co chcieli! Mnie to zwisa.

 

Tylko się martwię Polski losem.

Boję się, coś mi podpowiada,

Że zechcą teraz pójść za ciosem

I wszędzie czeka nas roszada.

 

Dziwisz się, dziwisz? Już niebawem

Pójdzie w ich ślady Raba Wyżna.

Każdy kto jest na bakier z prawem,

Czuje, że będzie miał się z pyszna.

 

Żeby ratować swoje tyłki,

Każdy kardynał, biskup, mniszka,

Unikną tu kościelnej zsyłki.

I tak przechytrzyć chcą Franciszka.

 

A potem pójdzie już jak z płatka.

Będą dociskać gaz do dechy,

Wszędzie gdzie ciepła jest posadka,

Rządy sprawować zaczną klechy.

 

Będzie religia na maturze,

A potem szybko już poleci:

Kadry na dole i na górze,

Zastąpią szkolni katecheci.

 

Czemu nas los doświadcza srodze?

Sami jesteśmy winni chyba,

Że kraj jest na najlepszej drodze,

Żeby zbudować Katoliban.

 

© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA