W chwili oddania do użytku był to jeden z największych i najnowocześniejszych obiektów wyścigowych w Europie. Powstał na obszarze przekraczającym 150 hektarów. Obejmował nowoczesne trybuny, budynki administracyjne, stajnie dla setek koni, zaplecze techniczne, mieszkania pracowników oraz rozbudowaną infrastrukturę gospodarczą.
Stolica potrzebowała nowego hipodromu
Budowa była odpowiedzią na problemy starego toru na Polu Mokotowskim. Obiekt funkcjonujący od XIX wieku przestawał odpowiadać potrzebom rozwijającej się stolicy. Już w latach trzydziestych wskazywano, że zajmuje cenne tereny w centrum miasta, a jego infrastruktura nie spełnia współczesnych wymagań.
W 1937 roku „Kurier Codzienny” pisał: „A więc dotychczasowy tor, istniejący przeszło 50 lat, nie odpowiada już swoim wymaganiom. Nie ma na nim torów treningowych, trybuny są w opłakanym stanie, stajnie pozostają daleko w tyle pod względem nowoczesnych urządzeń. A z drugiej strony olbrzymia połać gruntów, w samym sercu Warszawy, zajęta pod tor, nie pozwala na przeprowadzenie planów regulacji miasta”.
Po latach analiz wybrano Służewiec. Decydowało dogodne położenie, możliwość dalszej rozbudowy oraz dobre warunki terenowe.
Modernizm, beton i stal
Projekt nowego toru przygotowali architekci Zygmunt Plater-Zyberk i Juliusz Żórawski. Powstał obiekt uznawany dziś za jedno z najważniejszych dzieł polskiego modernizmu.
Skala inwestycji robiła ogromne wrażenie. Do budowy wykorzystano tysiące metrów sześciennych betonu i drewna oraz setki ton stali. Powstały stajnie mogące pomieścić około 800 koni. Kompleks posiadał własne zaplecze gospodarcze, sieć dróg oraz rozwiązania techniczne należące do najnowocześniejszych w Europie.
Tuż przed otwarciem prasa zachwycała się rozmachem przedsięwzięcia. „Polska Zbrojna” pisała: „Nowy tor, imponujące swą śmiałą konstrukcją trybuny, piękne budynki administracyjne, wygodne budynki stajen, słowem – nowoczesne miasto wyścigowe jest już gotowe”.
Nie był to jedynie obiekt sportowy. Dla władz II Rzeczypospolitej stanowił dowód, że Polska potrafi realizować inwestycje na europejskim poziomie.
Wielkie otwarcie – 3 czerwca 1939 roku
Uroczystość otwarcia zgromadziła przedstawicieli władz państwowych, wojskowych, środowisk hodowlanych oraz tysiące warszawiaków. Na trybunach pojawili się ministrowie, oficerowie Wojska Polskiego, ziemianie, przedsiębiorcy oraz przedstawiciele świata kultury. Atmosfera bardziej przypominała wielkie święto państwowe niż zwykłe zawody sportowe. Dla wielu mieszkańców stolicy była to pierwsza okazja do zobaczenia nowego obiektu.
Punktualnie o godzinie 15.30 rozpoczęto pierwszą gonitwę. W historii toru zapisał się koń Felsztyn dosiadany przez Stefana Michalczyka. To właśnie ten duet wygrał pierwszą gonitwę rozegraną na nowym obiekcie. Już wówczas funkcjonował zwyczaj rozpoczynania wyścigów sygnałem określanym przez bywalców jako „bomba w górę”. Atmosferę wyścigów dobrze oddaje popularna przed wojną piosenka wykonywana przez Jaremę Stępowskiego:
„Niech no tylko się Służewiec zazieleni,
ja natychmiast wtykam program do kieszeni,
pierś lorneta przyozdabia mi dostojnie...”
Wyścigi konne należały bowiem wówczas do najpopularniejszych rozrywek stolicy. W dni wyścigowe na tor przybywały tysiące mieszkańców Warszawy.
Trzy miesiące spokoju przed wojną
Entuzjazm związany z otwarciem nie trwał długo. W chwili gdy na Służewcu odbywały się pierwsze gonitwy, sytuacja międzynarodowa stawała się coraz bardziej napięta. Niemcy zajęły już Czechy, a Europa przygotowywała się do wojny. Mimo to, w czerwcu 1939 roku niewielu warszawiaków przypuszczało, że nowy tor będzie funkcjonował w normalnych warunkach zaledwie przez jeden sezon. Od uroczystego otwarcia do wybuchu wojny minęły niespełna trzy miesiące.
Po zajęciu Warszawy tor przejęły niemieckie władze okupacyjne. Nowoczesny kompleks szybko stał się obiektem o znaczeniu wojskowym. Na jego terenie działały magazyny, warsztaty i zaplecze dla jednostek wojskowych. W stajniach ulokowano szpital weterynaryjny dla koni wojskowych. Część obiektu wykorzystywano również do celów lotniczych.
Szczególnie interesującym epizodem była obecność oddziałów kawalerii SS. Tor stał się wówczas miejscem związanym z działalnością jednostek SS-Kavallerie. Jedną z kluczowych postaci był Hermann Fegelein. Przed wojną znany zawodnik jeździecki, podczas wojny oficer SS i bliski współpracownik Heinricha Himmlera. W kolejnych latach awansował do ścisłego otoczenia władz III Rzeszy. W 1945 roku został rozstrzelany z rozkazu Adolfa Hitlera po próbie opuszczenia oblężonego Berlina.
Z zachowanych dokumentów wynika, że personel toru starał się ograniczać zniszczenia powodowane przez okupanta. Jeden z protokołów Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni odnotowywał: „Przez trzy miesiące stacjonowania tych oddziałów cały wysiłek inspektora toru oraz personelu Towarzystwa zmierzał do ochrony terenów”.
Powstanie Warszawskie i lata powojenne
W 1944 roku okolice toru znalazły się na obszarze działań Powstania Warszawskiego. Niemcy wykorzystali obiekt jako punkt obronny. Toczyły się tutaj walki z oddziałami Armii Krajowej, której nie udało się zająć obiektu. Po zakończeniu wojny tor stosunkowo szybko wrócił do swojej pierwotnej funkcji. Dzięki ciągłości wykorzystania zachowała się znaczna część przedwojennej zabudowy.
Dziś Tor Służewiec pozostaje jednym z najcenniejszych zabytków architektury modernistycznej w Warszawie. Jest również jednym z nielicznych dużych obiektów sportowych II Rzeczypospolitej, które przetrwały w niemal niezmienionej formie. Warto odwiedzić ten wyjątkowy obiekt – szczególnie podczas gonitw.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe