Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Jak się dorobić w dalekiej Syberii

23-06-2021 20:45 | Autor: Prof. dr hab. Lech Królikowski
W „Passie” nr 17(1057) z 29 kwietnia 2021 r. – wspólnie z red. Tadeuszem Porębskim – zamieściłem obszerny tekst o Karolu Jaroszyńskim – najbogatszym Polaku w historii. Okazuje się, że naszych rodaków, którzy dorobili się fortuny w państwie carów było więcej. Jednym z nich był Alfons Koziełł-Poklewski. Innym, równie bogatym był Witold Zglenicki, który, np. w 63 procentach sfinansował słynną Kasę im. Mianowskiego, ale o nim innym razem.

Alfons Koziełł-Poklewski herbu Koziełł II urodził się w 1809 w majątku Bykowszczyzna (ok. 550 ha), w powiecie lepelskim, guberni witebskiej; zmarł 28 sierpnia 1890. Ostatnią jego wolą było spocząć w rodzinnej Bykowszczyźnie, w krypcie obok matki i wolę tę spełnili jego synowie. Był jednym z najbogatszych przedsiębiorców Syberii drugiej połowy XIX wieku.

Ukończył szkołę O.O. Pijarów w Połocku. Na studiach w Petersburgu (Wydział Prawa) przyjaźnił się z księciem Piotrem Gorczakowem, bratem ówczesnego rosyjskiego kanclerza. Gorczakow, kiedy został gubernatorem „Syberii Zachodniej”, zaopiekował się Poklewskim. W 1831 r. ściągnął go do Tobolska i mianował urzędnikiem do zadań specjalnych w Urzędzie Gubernialnym. Poklewski od 1838 sprawował nadzór nad zaopatrzeniem armii rosyjskiej na obszarze guberni. Był asesorem do spraw handlu produktami monopolowymi, a od 1843 był głównym urzędnikiem do spraw produktów monopolowych gubernatorstwa zachodnio-syberyjskiego.

Spowinowacony z Poklewskim Olgierd Missuna (1904-1977) – w swoich pamiętnikach (patrz: Missuna Olgierd, Wspomnienia, Wyd. „Bestprint”, Lublin 2009) – napisał na temat początków niezwykłej kariery naszego bohatera: „Poklewski przywiózł ze sobą pewna sumę pieniędzy w asygnatach, miał więc możliwość obracania nimi, a okazja nie dała na siebie długo czekać. Któregoś roku nastąpiła nagle niespodziewanie wiosenna zima, rzeki syberyjskie zamarzły i wielkie transporty zboża ugrzęzły na barkach skute lodem. Kupcy zbożowi przyjechali do Tobolska szukać kredytów lub sprzedać uwięzione transporty. Za niską cenę Poklewski skupił zboże na barkach, przeczekał do wiosny i na przednówku, gdy rzeki ruszyły, sprzedał to zboże z ogromnym zyskiem. Był to początek jego fortuny. Rzucił posadę i zajął się dostawami rządowymi zboża. Będąc niezwykle słowny i dokładnie wywiązując się ze swoich zobowiązań, a ponadto mając poważne poparcie zarówno generał-gubernatora, jak i ówczesnego gubernatora Tobolska, dalekiego krewnego Aleksandra Despot-Zenowicza (1828-1895), Polaka, w ciągu paru lat stał się monopolistą w handlu zbożem i z roku na rok rozszerzał zakres swoich interesów”.

Polskie parowce na Obie i Irtyszu

Tak więc Poklewski, jeszcze podczas pracy w urzędzie gubernialnym, rozpoczął prywatną działalność gospodarczą. Około 1845 uruchomił pierwszą w dziejach regularną żeglugę po rzekach Ob i Irtysz. Nieco później nabył parowy statek, celem holowania barek ze zbożem na Irtyszu. Był to pierwszy parowiec na Syberii i od tej chwili Poklewski stał się bezkonkurencyjny w zakresie szybkich dostaw zboża. Obsługiwał głównie transport zboża oraz państwowych produktów monopolowych (alkoholu, soli, tytoniu), których (wówczas jeszcze) dystrybucja podlegała jemu, z racji pracy w urzędzie gubernialnym. Rozbudował swoją flotyllę na Obie i Irtyszu do 3 parostatków i dziesiątków barek oraz łodzi wiosłowych, będąc do końca lat 50. XIX wieku liderem transportu rzecznego na obu rzekach.

W 1852 podał się do dymisji i całkowicie poświęcił działalności gospodarczej. Głównym źródłem jego bogactwa stało się pośrednictwo i produkcja na potrzeby zaopatrzenia armii (zwłaszcza zboża i mąki) oraz pośrednictwo w innych dostawach dla wojska. W 1866 r. zbudował nowoczesny, wielki młyn parowy o wydajności 1150 ton rocznie, dzięki czemu stał się największym producentem produktów mącznych w guberni tobolskiej. Założył pierwszą w Rosji fabrykę serów holenderskich w miejscowości Tiusza.

Dzierżawił prawo propinacji na terenie Zachodniej Syberii (guberni tobolskiej?). Będąc dzierżawcą, a od 1860 właścicielem większości dużych (przemysłowych) gorzelni, praktycznie zmonopolizował produkcję i dystrybucję wódki w większości okręgów. W chwili śmierci w 1890 r. posiadał, m.in. 5 przemysłowych gorzelni oraz browar z dużym własnym taborem wagonów-chłodni. Często określany mianem "wódczanego króla Uralu", władał siecią sklepów i szynków sprzedających alkohol. Produkował też znaczne ilości drożdży piwowarskich (w Talicy i Omsku), piwa, wina i innych napojów alkoholowych. Duże ilości alkoholu sprzedawał także do Petersburga i Rosji europejskiej.

Miał znaczny udział w rozwoju syberyjskiego przemysłu. Uruchomił m.in. fabrykę kwasu siarkowego na Uralu, hutę szkła (dającą 50% całej produkcji szyb i naczyń w Syberii Zachodniej), fabrykę porcelany, pierwszą w Rosji fabrykę fosforu, dziewięć fabryk wyrobów metalowych, w tym w Chołunicy na rzece Wiatka w guberni wiatskiej – dwie duże huty żelaza, zatrudniające przeszło 6 tys. robotników.

Kopalnie złota i srebra na Uralu

W tym czasie był największym prywatnym przedsiębiorcą górniczym na Uralu, właścicielem kilku kopalń, m.in. złota i srebra. W okresie 1878-1882 dzierżawił jedną z największych w Rosji kopalń szmaragdów na Uralu. Był też właścicielem kopalń azbestu i miedzi.

Nalezał do głównych akcjonariuszy Syberyjskiego Banku Handlowego oraz budowy linii kolejowej Tiumeń -Jekaterynburg. Rozwinął też sieć sklepów i magazynów, ale także otworzył dwa duże domy towarowe w Tobolsku i Tiumeni.

Poklewski był właścicielem również terenów leśnych, których powierzchnię oceniano na 350 tysięcy dziesięcin (dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha). Zorganizował bardzo sprawną administrację swoich rozlicznych interesów. Ciekawostką jest to, że w administracji tej zatrudniał wyłącznie Polaków, których ogromne fale napływały po kolejnych polskich powstaniach. Wielu Polaków zatrudniał w swoich zakładach produkcyjnych, ale także do prowadzenia finansowanych przez siebie akcji charytatywnych. Sfinansował budowę kilku kościołów, w tym, m.in. p.w. św. Anny w Jekaterynburgu (1882) oraz w Omsku (1867). Był głównym fundatorem kościołów katolickich w Tobolsku, Permie (1875) i Tomsku. Pod koniec życia (1890) ufundował prawosławną świątynię we wsi Demarino koło Czelabińska. Zakładał szkoły, szpitale, ochronki, żłobki i jadłodajnie, m.in. bezpłatną jadłodajnię dla ubogich w Tobolsku (1868). Opiekował się wielką liczbą polskich rodzin i gdzie mógł niósł pomoc zesłańcom, m.in. wykupując ich od cięższych robót.

Główną siedzibą i miejscem zamieszkania Koziełł-Poklewskiego był pałac w miasteczku Talica (w guberni permskiej) na Uralu (kilka kilometrów od stacji kolejowej Paklewskaja na linii do Jekaterinburga). Miejscowość ta stanowiła centrum wszelkich interesów Poklewskich. Mieściły się tam biura zarządu, duża fabryka drożdży, ogromna gorzelnia, rektyfikacja i browar z własnym taborem 30 wagonów-chłodni. Całe miasteczko z kilkoma tysiącami mieszkańców – to wyłącznie robotnicy, urzędnicy i funkcjonariusze Poklewskich. Była tam własna elektrownia, kino orkiestra, ogród publiczny. Pałac Poklewskich to piętrowy budynek o 34 pokojach, położony w rozległym parku. Był też kort tenisowy oraz plac do krokieta. W kompleksie zabudowań znajdowała się także stajnia dla przeszło 100 koni. Obok rezydencji stały trzy domy zamieszkałe przez wyższych urzędników. Poklewscy mieli wiele rezydencji, m.in. w Jekaterenburgu, w którym obecnie mieści się obwodowe muzeum krajoznawcze. „Pamiątki po rodzinie Poklewskich zajmują jedną gablotę. A w niej – dyplomy, etykiety, kilka reklam fabryk, butelki i kieliszek z herbem Koziełłów. Jest kilka zdjęć Alfonsa Fomicza – mocno już starszego pana, oraz trzech jego synów: Wincentego, Stanisława i Jana” (informacja za Anną Koniecką).

Uciec przed czerwonymi...

Alfons Poklewski-Koziełł (bo i w takiej wersji podawano jego nazwisko) mieszkał w Talicy z żoną Anielą z Rymszów, z którą miał sześcioro dzieci: Wincentego (ur. 14.01.1853 w Omsku, zm. 19.08.1929 w Warszawie; pochowany na warszawskich Powązkach, kw. 51-5-1), Jana, Alfonsa, Józefa, Stanisława i Annę, która wyszła za mąż za gen. Antoniego barona Riesenkampfa – potomka Rejtana, właściciela majątku Serwecz na Grodzieńszczyźnie. Syn Wincenty objął całość interesów rodziny i kierował nimi do chwili wybuchu rewolucji. W carskiej Rosji kontynuował charytatywną działalność ojca, ale także udzielał się politycznie – zasiadał w Radzie Państwa Imperium Rosyjskiego, a w 1906 r. mianowany został wiceministrem spraw zagranicznych Rosji. Wincenty był właścicielem pałacu przy ówczesnej ulicy Nowoisakijewskiej w Petersburgu (odchodziła od Placu Isakijewskiego). Przytoczone dane biograficzne pochodzą głównie ze „Wspomnień” Olgierda Missuny, który nie tylko był spowinowacony z Poklewskimi, ale gdy mieszkał w Petersburgu, jego rodzice utrzymywali bardzo bliski kontakt z Wincentostwem Poklewskimi – którzy także tam mieszkali, a wakacje 1916 r. spędził w posiadłości Poklewskich w Talicy. Missuna był więc świadkiem wielu wydarzeń związanych z Koziełł-Poklewskimi, a także posiadał wiadomości pochodzące bezpośrednio od członków tej rodziny. Piszę o tym, albowiem w informacjach z Internetu wiele faktów jest całkowicie innych. Przykładem jest informacja o studiach Alfonsa Poklewskiego. Według danych z Internetu studiował on na Uniwersytecie Wileńskim, natomiast rodzina podaje, że studiował na Uniwersytecie Petersburskim, itd., itd. Bardzo nieprecyzyjne są także dane odnoszące się do spraw administracyjnych na terenie „Syberii Zachodniej”. Pod tym pojęciem należy raczej rozumieć gubernię tobolską (1 385 tys. km kw.) ze stolicą w Tobolsku, chociaż interesy Poklewskich obejmowały także znaczną część guberni permskiej (332 tys. km kw.) ze stolicą w Permie oraz licznymi miastami, m.in. Jekaterynburgiem, a także część guberni wiatskiej.

Do 1916, a w zasadzie do 1917 roku los Polaków w Rosji był w miarę stabilny. Jego „jakość” zależała głównie od zasobów finansowych i miejsca w imperialnych bądź lokalnych elitach. Rewolucja bolszewicka wywróciła wszystko do góry nogami. Mało kto uratował cokolwiek. Nielicznym udało się ocalić resztki fortuny. Byli to ci, którzy jak np. Karol Jaroszyński, zdołali ewakuować się z „Białymi” przez Odessę lub jak Wincenty Koziełł-Poklewski przez Władywostok. Warto w tym miejscu zauważyć, że obaj finansowi magnaci carskiej Rosji zmarli w Warszawie w 1929 r., jeden 19 sierpnia, a drugi 8 września i obaj pochowani są na Powązkach.

Podczas rewolucji 1917 r. i tuż po niej, ratowanie życia było najważniejsze. Tym niemniej, różnymi sposobami starano się uratować przynajmniej część majątku. Opowiadał mi kiedyś jeden ze znajomych historię człowieka, z którym zetknął się w młodości. Był to Polak, który na Syberii miał fabryczkę wyrobów metalowych, w której produkował, m.in. gwoździe. Gdy po wojnie 1920 roku pojawiła się szansa repatriacji do Polski, spieniężył resztkę majątku, a za uzyskane środku kupił platynę. Z metalu tego, samodzielnie, w swojej byłej fabryce, wyprodukował gwoździe. Zbił nimi z nieheblowanych desek prymitywny kufer, z którym wyruszył do Polski. Podróżując przez kilka tygodni, przeżył niezliczone kontrole bolszewickich komisarzy, którzy zabrali mu prawie wszystko, za każdym razem z pogardą kopiąc prymitywny kufer, który pogruchotany dotarł z właścicielem do Polski, zapewniając mu całkiem dostatnie życie w okresie międzywojennym. Nie każdy był jednak właścicielem fabryki gwoździ, toteż repatriacja tysięcy naszych rodaków, była drogą przez mękę, na której bardzo wielu „poległo”, o czym obecnie mało kto pamięta.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA