Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Jak poprzez zabawę pokazać świat natury i tradycji

05-05-2021 21:27 | Autor: Katarzyna Nowińska
O Farmie „Cztery Pory Roku” w Powsinie rozmawiamy z jej założycielką Moniką Pachlewską.

Już od dziewięciu lat w Powsinie istnieje niesamowite miejsce, w którym czas płynie inaczej, w swoim własnym niezmąconym miejskim hałasem i pośpiechem rytmie. Ogród warzywno-owocowy urzekający zapachem świeżego tymianku i mięty, otoczony krzewami smakowicie wyglądających jeżyn i malin, zagroda pełna hodowlanych zwierząt, szemrząca woda w stawie z karpiami koi i jesiotrami, chata pachnąca drewnem iglastym z trzaskającym w kominku ogniem, a wokół ukwiecone łąki i las.

To sielskie gospodarstwo rolno-hodowlane utrzymane w iście staropolskim klimacie prowadzi Pani Monika Pachlewska wraz mężem i swą rodziną. Odwiedzający to miejsce goście mają możliwość nie tylko kontemplowania piękna natury, ale też dowiedzenia się wielu niezwykle interesujących rzeczy na temat życia zwierząt czy uprawy różnych roślin. A do tego wszystkiego gospodarze zapraszają na przepyszne i zdrowe przekąski, domowe ciasta, warzywne koktajle i soki owocowe.

KATARZYNA NOWIŃSKA: W kwietniu minęło już dziewięć lat od dnia, gdy po raz pierwszy grupa podekscytowanych przedszkolaków zawitała na Farmę Cztery Pory Roku, aby wziąć udział w zajęciach edukacyjnych dotyczących zwierząt hodowlanych oraz warzyw, ziół i owoców uprawianych w polskich ogrodach i sadach. Jak zrodził się pomysł na tego typu miejsce i edukowanie najmłodszych na temat świata przyrody oraz różnych polskich tradycji?

MONIKA PACHLEWSKA: Ja i mój brat jesteśmy urodzeni i wychowani w tym miejscu. Gospodarstwo rolne, prowadzone przez naszych dziadków, funkcjonowało tutaj już od lat 60-tych XX wieku. Od wczesnego dzieciństwa pomagaliśmy rodzicom w opiece nad zwierzętami oraz w pracach na polu i w ogrodzie. Z chwilą rozpoczęcia studiów przeprowadziłam się do Warszawy i tam już po ukończeniu uczelni mieszkałam, przez kolejne 15 lat pracując w korporacji. Z biegiem lat coraz bardziej odczuwałam tęsknotę za codziennym kontaktem z naturą. Narastała we mnie jakaś pustka, której nie byłam na początku w stanie jasno określić i nazwać. Wiosną i latem brakowało mi porannego wyjścia w piżamie do ogrodu, chodzenia boso po zroszonej mżawką trawie. Zimą przypominałam sobie zapach drewna płonącego w kominku i wspólnego wypiekania pierników w naszym domu. Nocą coraz częściej tęskniłam za oglądaniem w ciszy i spokoju rozświetlonego gwiazdami nieba. Z nostalgią wspominałam jak rano budziło mnie pianie koguta, a później leżałam jeszcze w łóżku, wsłuchując się w ptasie koncerty. Coraz bardziej odczuwałam, że tylko żyjąc blisko natury, jestem w stanie w pełni cieszyć się moim życiem i kontemplować każdą jego chwilę.

Zbieg niekorzystnych wydarzeń sprawił, że mój mąż musiał zawiesić działalność swego sklepu internetowego, który przez kilka lat prowadził ze sporymi sukcesami. Wtedy właśnie oboje zaczęliśmy się zastanawiać nad wizją naszego dalszego życia i pracy. Pomysł zrodził się w głowie mojego męża i nagle wszystko wydało się oczywiste. Jednak realizacja naszych planów wcale nie okazała się taka prosta, jak się nam początkowo wydawało. Na szczęście, marzenia zawsze dodają energii i siły do ciężkiej pracy.

Farmę projektowaliśmy i urządzaliśmy właściwie własnymi siłami wraz z mężem oraz moim bratem i jego partnerką. Wspaniałe było to, że każde z nas czworga posiadało zupełnie inne umiejętności i kompetencje. Ja realizowałam się w roli projektantki, dekoratorki i specjalistki od organizacji imprez okolicznościowych. Mój mąż wziął na siebie opracowane strategii działania i promocji. Jednocześnie spełniał się wyśmienicie w roli stolarza i cieśli, wykonując samodzielnie, między innymi, wszystkie stoły i ławy, które znajdują się na farmie. Brat, pasjonat gotowania z doświadczeniem zdobytym w pracy w dobrych warszawskich restauracjach i firmach organizujących duże imprezy, był odpowiedzialny od początku za ofertę gastronomiczną. Jako dobry gawędziarz okazał się także fantastycznym animatorem. Od partnerki brata, świetnego pedagoga, uczyliśmy się jak pracować z dziećmi. Dzięki jej wiedzy i doświadczeniu mogliśmy także opracować interesujący program edukacyjny.

Naszym celem było stworzenie miejsca dającego odwiedzającym je gościom możliwość bliskiego kontaktu z naturą, doświadczenia tej natury, a jednocześnie miejsca bardzo klimatycznie urządzonego. Staraliśmy się „dopieścić” każdy najdrobniejszy szczegół wystroju gospodarstwa, stąd też wiele starych przedmiotów i wiejskich narzędzi wewnątrz naszej chaty. Nie mogło także zabraknąć starych, rodzinnych zdjęć. Kluczowe było dla nas również zakorzenienie zarówno samego wystroju farmy, jak i oferty szkoleń i imprez w polskiej kulturze i tradycji.

A skąd nazwa „Cztery pory roku”?

Nazwa jest nawiązaniem do cyklu, w którym funkcjonuje natura i w który my wszyscy jesteśmy przecież również wpisani. O każdej porze roku farma wygląda inaczej, pachnie inaczej, inaczej śpiewają ptaki, inaczej zachowują się zwierzęta. O każdej porze roku na polu i w sadzie wykonuje się inne prace i to wszystko znajduje odzwierciedlenie w programie prowadzonych przez nas zajęć. Wiosną pokazujemy dzieciom budzącą się do życia przyrodę, pierwsze pąki na drzewach, pierwsze kwiaty nieśmiało wychylające swe główki z ziemi, słuchamy śpiewu ptaków, wspólnie siejemy warzywa w ogródku. Latem z kolei zbieramy owoce, takiej jak truskawki, maliny, borówki czy jeżyny. Uczymy jak przygotować z tych plonów ziemi zdrowe posiłki, soki i koktajle, które dzieciaki mają możliwość skosztować podczas pobytu na farmie. Jesienią kopiemy razem ziemniaki, zbieramy jabłka i gruszki. Wtedy prowadzimy też warsztaty z przygotowywania różnych przetworów na zimę, takich jak pickle z warzyw czy marmolady i dżemy oraz uczymy jak prawidłowo ukisić kapustę. Uczestnicy warsztatów – po ich zakończeniu – otrzymują od nas w prezencie wspólnie zrobione przetwory. Zimą koncentrujemy się przede wszystkim na tematyce Świąt Bożego Narodzenia i różnych polskich tradycjach, związanych z całym świątecznym i przedświątecznym okresem. Zajęcia urozmaicamy wspólnym przygotowywaniem dekoracji świątecznych i pieczeniem pierniczków korzennych. A wszystko to odbywa się w wypełnionej świerkowym zapachem starej drewnianej stodole przy akompaniamencie piosenek świątecznych i kolęd i przy migotaniu świec cynamonowych. O tej porze roku pokazujemy też dzieciakom jak przyroda zapada w zimowy sen, głównie jak zwierzęta przygotowują się na ten czas, czyli na przykład jak wygląda wtedy wełna owiec czy jak ryby zapadają w zimowy letarg.

Jakie inne zwierzęta oprócz wspomnianych przez Panią przed chwilą ryb oraz owiec żyją na farmie i które spośród nich wzbudzają największe zainteresowanie dzieci?

Na farmie mamy kucyki, stadko kóz, w tym kozy miniaturki, z których najmłodsza skończyła dopiero co dwa miesiące. Od samego początku hodujemy mnóstwo ptactwa, czyli gęsi, indyki, różne gatunki kaczek, kury nioski, kury ozdobne – m.in. kochiny, kury jedwabiste, gołoszyjki, zielononóżki i hamburgi. Od niedawna mamy też jednego z ulubieńców naszych gości – Pana Boczka – przedstawiciela gatunku świń getyńskich. Niewątpliwie wielką atrakcją dla dzieci są króliki oraz świnki morskie. Naszych młodych gości ogromnie cieszy możliwość pogłaskanie tych małych zwierzątek, aczkolwiek bywały u nas dzieciaki, dla których największą frajdę stanowiła możliwość karmienia kur czy kaczek. Trudno ewidentnie wskazać jedno, jedyne zwierzę, które wzbudza największy entuzjazm, ale z pewnością mogę powiedzieć, że generalnie możliwość głaskania zwierząt i obserwowania ich zachowań daje dzieciom wielką radość. Bywają u nas dzieci, które nigdy nie widziały z bliska kury czy gęsi. W szczególności dzieci, które całe swe dotychczasowe życie spędziły na dużych warszawskich osiedlach bardzo emocjonalnie przeżywają zajęcia na farmie i z wielką radością odkrywają, jaką doskonałą zabawę można mieć w takim miejscu.

Wiem, że podczas zajęć opowiadają Państwo w bardzo interesujący sposób o życiu zwierząt, o ich zwyczajach i różnych ciekawostkach z ich życia. A czy wspominają Państwo również o owadach i ich ogromnym znaczeniu w świecie natury?

Uczymy naszych gości o niezwykle istotnej roli, jaką w świecie natury odgrywają owady. Na warsztatach dla przedszkoli i szkół mamy program o owadach „Co w trawie piszczy”. Mówimy też o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą zjawisko wymierania pszczół. W ofercie naszych imprez są też spotkania prowadzone przez pasjonatów pszczelarstwa, którzy przynoszą ze sobą barć w przeszklonym pniu lub przeszkolony plaster miodu z pszczołami w środku. Podczas takich zajęć obserwować można pszczoły podczas ich pracy, a pszczelarz opowiada o życiu i zwyczajach tych pożytecznych owadów. Wszystko to połączone jest z degustacją miodów o różnych smakach. Zajęcia dotyczące pszczół cieszą się też sporym zainteresowaniem wśród osób dorosłych.

A jakie jeszcze zajęcia i imprezy dla dorosłych organizowali Państwo przed początkiem pandemii?

Były to głównie tematyczne imprezy firmowe, przygotowywane na określone zamówienia. Sporym zainteresowanie cieszyły się, na przykład, oferowane przez nas „Imprezy szlacheckie” z menu tematycznym i pokazami rekonstrukcji rycerskich. Często prowadziliśmy też warsztaty z garncarstwa. Organizowaliśmy ponadto imprezy rocznicowe czy imieninowe na specjalne zamówienia klientów. Teraz, oczywiście, w związku z pandemią zawiesiliśmy tę część naszej działalności.

Jakiego typu aktywności oferują Państwo odwiedzającym farmę gościom teraz – w czasie pandemii i obowiązujących w związku z nią obostrzeń?

W związku z pandemią dzieci z placówek edukacyjnych nie mogły wyjeżdżać na wycieczki, co dla nas wiązało się z dużymi stratami. Obecnie niecierpliwie czekamy na powrót do normalności. Aktualnie farma otwarta jest dla gości indywidualnych w weekendy. Odwiedzają nas głównie rodziny z dziećmi. Naszych gości oprowadzamy po farmie i oferujemy im możliwość odpoczynku w bliskim kontakcie z naturą. Dane kontaktowe można znaleźć na naszej oficjalnej stronie internetowej www. czterypory.edu.pl oraz na Facebook’u gospodarstwa. Wszystkich serdecznie zapraszamy, tym barddziej, że zawitała do nas w końcu długo wyczekiwana w tym roku wiosna. Wszędzie pojawiły się już kolorowe, pachnące pąki i pierwsze kwiaty na drzewach, a zwierzęta nareszcie na dobre wybudziły się po długim chłodnym okresie zimy i przedwiośnia i z utęsknieniem wypatrują naszych miłych gości, którzy zechcą je pogłaskać i z nimi porozmawiać.

Pani Moniko serdecznie dziękuję za przemiłą rozmowę o Państwa wspaniałej farmie i ciekawej propozycji spędzenia wolnego czasu w Państwa gościnie.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA