Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dziś tylko konie są zadowolone

14-10-2015 23:09 | Autor: Tadeusz Porębski
Rozpoczęła się procedura naboru kandydatów na funkcję prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. Jednak na oficjalnej stronie polskiego jockey clubu nie ma na ten arcyważny dla wyścigów konnych temat nawet małej wzmianki. Powód obstrukcji wprost jeży włosy na głowie.

Wybrana we wrześniu ubiegłego roku prezeską Agnieszka Marczak została ostatnio odwołana przez Radę PKWK. Jej los ostatecznie leży w rękach ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który z mocy ustawy sprawuje nadzór nad działalnością klubu. Szef resortu czeka z wręczeniem Marczak dymisji do momentu wyboru nowego prezesa. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Rada PKWK rozpoczęła nabór kandydatów na tę funkcję. Pierwszym krokiem było opracowanie stosownego ogłoszenia - komunikatu o naborze. Niestety, z niewiadomych powodów prośba przewodniczącego Rady PKWK Tomasza Chalimoniuka o jego zamieszczenie na oficjalnej stronie internetowej jockey clubu nie została przez Marczak spełniona. Pani prezes po prostu zignorowała prośbę i w ogóle się do niej nie odniosła. Dlatego o powodach obstrukcji można wyłącznie spekulować posługując się terminami  "ponoć", "prawdopodobnie", "wydaje się", "można domniemywać". Tak czy owak, sytuacja na dzisiaj jest kuriozalna i nadaje się do zgłoszenia dziwoląga do księgi rekordów Guinnessa. Mający bowiem status państwowej osoby prawnej PKWK, który dofinansowywany jest m. in. z budżetu państwa, oficjalnie i zgodnie z zapisem ustawy wybiera nowego prezesa, a na oficjalnej stronie internetowej klubu nie ma o tym wyjątkowo ważnym wydarzeniu nawet jednego słowa, ponieważ nie zgodziła się na to odwołana prezeska!

Ponoć głównym hamulcowym jest nie sama pani prezes, lecz jej totumfacki Pan Mecenas, który za cichą zgodą Marczak niepodzielnie rządzi dzisiaj klubem. Ponoć ten wybitny prawnik, usunięty na 10 lat z palestry za donosicielstwo i kapowanie w czasach PRL na rzecz komunistycznej bezpieki, uznał odwołanie prezeski przez Radę PKWK za niezgodne z prawem, stąd blokada strony jockey clubu dla niewygodnego ogłoszenia - komunikatu. Wybitny znawca prawa zapomina, że przywilej rozstrzygania niezgodności i zgodności z przepisami prawa posiada wyłącznie niezawisły sąd, a nie  zatrudniony w PKWK najemny pracownik. Trudno znaleźć podobny przykład przekształcenia państwowej osoby prawnej w prywatny folwark. Bo opisane wyżej, ocierające się o skandal wydarzenie, to tylko jeden z elementów samodzierżawia uprawianego przez jeszcze urzędującą prezeskę PKWK i jej zausznika – doradcę.

Donosy na organizatora gonitw słane do centrali Totalizatora Sportowego, powierzenie funkcji handikapera dyletantowi posługującemu się w swojej pracy matematycznymi algorytmami i kwestionującemu ponadstuletnią metodę opracowywania handikapów koni w ojczyźnie wyścigów konnych, jaką jest Anglia, finansowanie z kasy klubu pokazowych, rozgrywanych na głębokiej prowincji i niemających nic wspólnego z wyścigami konnymi biegów małych koni dla dzieci oraz koni półkrwi, traktowanie Rady PKWK niczym ubogiego krewnego, który międląc czapkę w dłoniach musi uniżenie prosić JWP Prezes o zamieszczenie uchwalonego przez radnych i mającego kluczowe znaczenie dla jockey clubu ogłoszenia, utworzenie w łonie klubu instytucji tzw. szarej eminencji, próby nielegalnego zdobycia poparcia radnych poprzez obietnicę dofinansowania im wycieczki na gonitwę Łuk Triumfalny w Paryżu, brak nadzoru nad mocno kontrowersyjnymi – w wielu przepadkach – orzeczeniami komisji technicznej i odwoławczej, w końcu skłócenie wyścigowego środowiska – to w dużym skrócie pokłosie rocznych rządów prezes Agnieszki Marczak. Nic dziwnego więc, że w tej zaognionej i zabagnionej sytuacji większość środowiska wyścigowego wygląda nowego prezesa niczym przysłowiowa kania dżdżu.

Na wyścigowej giełdzie przewija się kilka nazwisk osób zainteresowanych ponoć objęciem posady prezesa PKWK. Jednak oficjalnego potwierdzenia z ich strony nie ma. Senator Łukasz Abgarowicz (PO), któremu za kilka dni kończy się kadencja, był kilkakrotnie widziany w siedzibie PKWK, gdzie prowadził długie rozmowy. Z kim konkretnie – nie wiadomo. Abgarowicz poszedł w politykę prosto ze służewieckiej stajni, bo przez lata był trenerem koni wyścigowych, ale w parlamencie jakby zapomniał o Służewcu. Dzisiejsze zainteresowanie senatora dawnym miejscem pracy można więc odbierać w różnoraki sposób, być może jest to po prostu poszukiwanie tzw. miękkiego lądowania po ewentualnie przegranych wyborach. Natomiast poseł Michał Szczerba (PO) dbał przez całe 4 lata pełnienia mandatu o polskie wyścigi konne. Przydałby się jako prezes PKWK, bo jest to rozsądny, wyważony, pracowity i pokojowo do wszystkich nastawiony młody człowiek. Niestety, odmówił, podobnie jak znana sportsmenka i posłanka na Sejm Jagna Marczułajtis (PO) oraz wyścigowi trenerzy – Michał Romanowski i Andrzej Wójtowicz. Ten drugi stwierdził, że mógłby rozważyć kandydowanie, ale wyłącznie w sytuacji absolutnie kryzysowej.

Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że posadą prezesa zainteresowany jest również Jerzy Sawka, dyrektor wrocławskiego toru Partynice. Mój komentarz w odniesieniu do tej kandydatury nie może zostać opublikowany, byłby bowiem zbyt drastyczny. W ostatnim czasie na nieoficjalnej giełdzie pojawiło się nazwisko Magdaleny Rutkowskiej, szefowej hipodromu w Sopocie. Ta kandydatura wydaje się bardzo interesująca. Niewiele wiedziałem o działalności tej pani, ale zajrzałem do Internetu. A tam miłe zaskoczenie. Okazuje się, że pod rządami Magdaleny Rutkowskiej Centrum Jeździectwa Hipodrom Sopot kwitnie. Powstała między innymi hala zwana "Pomarańczową" o kubaturze 70.091 metrów sześciennych, pełnowymiarowa płyta konkursowa z podłożem najwyższej klasy, systemem nawadniania podłoża oraz w pełni multimedialnym wyposażeniem, widownią na blisko 400 miejsc siedzących, restauracją, zapleczem biurowym i salą konferencyjną. Są pokoje noclegowe na 25 osób oraz pomieszczenia dla sędziów. Na obiekcie powstały również stajnie dla 112 koni oraz stajnie rekreacyjne z boksami dla 74 koni z siodlarniami, myjkami, węzłami sanitarnymi i rekreacyjną halą ujeżdżalni (17x48 m). Biorąc pod uwagę powyższe, należy ściskać kciuki, aby nieoficjalna informacja o zgodzie Magdaleny Rutkowskiej na kandydowanie znalazła potwierdzenie.

Termin składania ofert na funkcję prezesa PKWK upływa w dniu 16.10. Lista osób, które złożyły pełną ofertę, zostanie podana do wiadomości publicznej w dniu 19 października 2015 r. do godziny 12.00.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA