Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Definicja recyklingu nie tak jasna, jak kiedyś

17-12-2025 21:34 | Autor: Andrzej Jaśkiewicz, prezes zarządu ERBIS SA
Dotychczasowa definicja recyklingu bezpośrednio wiązała się z odpadami. Przynajmniej tak to rozumiałem czytając definicję recyklingu w ustawie o odpadach: „Ilekroć w ustawie jest mowa o recyklingu – rozumie się przez to odzysk, w ramach którego odpady są ponownie przetwarzane na produkty, materiały lub substancje wykorzystywane w pierwotnym celu lub innych celach. Obejmuje to ponowne przetwarzanie materiału organicznego (recykling organiczny), ale nie obejmuje odzysku energii i ponownego przetwarzania na materiały, które mają być wykorzystane jako paliwa lub do celów wypełniania wyrobisk”.

No właśnie, dotychczasowa ścieżka była taka, że wytworzone odpady były kierowane poprzez zbierającego bezpośrednio do zakładu, który wytwarzał jakieś dobra. Następnie dobra te znajdowały zastosowanie w rozmaitych gałęziach gospodarki. Wynika z tego, że aby dokonać recyklingu musimy najpierw mieć odpady. Bez nich cytowana definicja nie działa. Zgodnie z ustawą, nie da się zrobić recyklingu materiałów lub substancji, które nie stały się odpadami. „Ilekroć w ustawie jest mowa o odpadach – rozumie się przez to każdą substancję lub przedmiot, których posiadacz pozbywa się, zamierza się pozbyć lub do których pozbycia się jest obowiązany”. Prześledźmy aktualną sytuację na przykładzie.

Mamy więc przedsiębiorcę – Pana Przedsiębiorczego, który w ramach swojej działalności produkuje i sprzedaje wodę demineralizowaną na potrzeby przemysłowe. Pan Przedsiębiorczy jest świadom zmieniających się czasów, doskonale wie, co to jest GOZ (Gospodarka o Obiegu Zamkniętym, ang. Circular Economy) i świetnie orientuje się, z czego wykonane są jego opakowania (butelki PET 0,5 L). Oferuje swoim klientom odbiór pustych opakowań po wodzie i organizuje całą logistykę ich odbierania. Aby wszystko odbywało się zgodnie z przepisami powołuje nową firmę, która będzie zajmować się recyklingiem tych opakowań i uzyskuje potrzebne zezwolenia. Wynajmuje teren, przygotowuje go pod kątem opakowań plastikowych, prace wykonuje zgodnie z operatem przeciwpożarowym, opłaca zabezpieczenie roszczeń.

I wszystko zaczyna działać. Na placu piętrzą się (zgodnie z przepisami) odpady ułożone (zgodnie z przepisami) w foremne stosy. Każdy stos, zgodnie z założeniami przeciwpożarowymi, jest oddalony od granicy działki przynajmniej 4 metry, a od obiektów i budynków 8 metrów. Oczywiście, przepisy te bardzo ograniczyły możliwości magazynowe Pana Przedsiębiorczego, ale wiadomo – przepisy i bezpieczeństwo są najważniejsze. Plac wyposażony jest w system kamer, do których WIOŚ (Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska) posiada dostęp. Jest także waga, by ważyć odpady i prawidłowo ewidencjonować transporty w systemie BDO (Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami).

Pan Przedsiębiorczy czuje się spełniony. Jego firma dzięki systemowi GOZ zyskuje popularność oraz nowych klientów. Cała branża chce być EKO i zamawia wodę demineralizowaną, przy każdej dostawie zwraca puste opakowania wystawiając w systemie BDO karty przekazania odpadów. Co sprytniejsi wspomagają się aplikacją do obsługi BDO na telefon. Pan Przedsiębiorczy ma z tym sporo pracy, ale kto jej dziś nie ma. Na szczęście umie delegować zadania, więc pozbył się problemu wprowadzania opakowań i zlecił temat organizacji odzysku opakowań. W swojej działalności ma nadwyżki w prowadzonym recyklingu, więc odsprzedaje je do współpracującej z nim organizacji odzysku opakowań. Można powiedzieć, że Pan Przedsiębiorczy naprawdę „ogarnia” i wyciska cytrynkę do ostatniej kropli.

Wszystko działa świetnie, ale jak to często bywa w beczce miodu może pojawić się łyżeczka dziegciu. W rodzinie Pana Przedsiębiorczego taką właśnie odrobiną goryczy jest działalność gospodarcza jego szwagra – Pana Sprytnego, który też idzie z duchem czasu i chce być bardziej EKO. Postanawia odbierać opakowania podlegające kaucji ze sklepów – dokładnie takie same, jak te, które Pan Przedsiębiorczy wykorzystuje w swoim biznesie. W tym celu wynajmuje magazyn tuż obok Pana Przedsiębiorczego, a następnie z okolicznych sklepów zaczyna zwozić opakowania po napojach podlegające kaucji. Wszystko działa świetnie, jego plac także zapełnia się butelkami PET. Gorycz tej historii polega na tym, że w przypadku Pana Sprytnego nie było mowy o decyzjach środowiskowych, kontroli straży pożarnej, czy WIOŚ. Szwagier Sprytny nie ma takiego obowiązku, ponieważ nie magazynuje odpadów, więc nie musi wystawiać kart w systemie BDO, składać sprawozdań i prowadzić ewidencji odpadów.

Dysproporcje wynikające z obowiązków, bądź ich braku, są przytłaczające dla Pana Przedsiębiorczego. Przecież on zapłacił za projekt wraz z decyzją środowiskową 150.000 zł, następnie kolejne 10.000 zł za opracowanie operatu przeciwpożarowego dla miejsc magazynowania odpadów i 15.000 zł za opracowanie decyzji na ich zbieranie. Następnie musiał poddać się kontroli Państwowej Straży Pożarnej i WIOŚ. Pan Przedsiębiorczy czuje się potraktowany niesprawiedliwie. Nie może zrozumieć, dlaczego zasady tak bardzo się różnią dla tych samych surowców i podobnych form działania?

Recyklerzy od 2020 roku muszą spełniać kosztowne i wyśrubowane obowiązki, tymczasem wprowadzony w 2025 roku system kaucyjny udowadnia, że można to samo robić taniej i prościej. Pytanie, dlaczego ułatwienia przewidziane dla opakowań kaucyjnych w 2025 roku nie zostały wprowadzone również dla innych opakowań podlegających recyklingowi? Czy opakowania kaucyjne nie realizują definicji recyklingu?

Wróć