Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Czy sędzia sam się wstydził wyroku?

28-04-2021 19:51 | Autor: Tadeusz Porębski
Czekałem na ogłoszenie wyroku w tym procesie z ogromnym zainteresowaniem. Skąd moje tak wielkie zainteresowanie akurat tym procesem? Primo, bo wyjątkowo cenię sobie osiągnięcia osoby oskarżonej jako urzędnika samorządowego wyższego szczebla. A monitoruję z pozycji dziennikarza samorządy funkcjonujące na terenie Warszawy płd. i obrzeżach od ponad ćwierć wieku, w tym także działalność oskarżonej. Secundo, bo nawet przez moment nie zwątpiłem i nadal nie wątpię w jej kryształową uczciwość. Tertio, bo chciałem się przekonać, jak stare porzekadło, że każdy dobry uczynek musi być surowo ukarany, ma się do dzisiejszej rzeczywistości. Odpowiedź na te pytania i niewiadome padła w miniony poniedziałek w sali nr 221 Sądu Okręgowego w Warszawie.

Maria Jolanta Batycka-Wąsik rządzi graniczącą z Ursynowem gminą Lesznowola od 1998 roku. Kolejne wybory wygrywa bez żadnego wysiłku już w pierwszej turze, osiągając poparcie rządu 80 procent. Tak ogromne poparcie społeczne to ewenement w skali kraju. Lesznowola od lat zaliczana jest do najbogatszych gmin w Polsce o statusie wiejskim. Przez ponad dwadzieścia lat rządów kobiety – wójta zabite dechami zadupie przekształciło się w jedno z najlepiej zarządzanych i najbardziej pożądanych na Mazowszu lokalizacji dla biznesu, co zaowocowało w 2020 r. wzrostem budżetu Lesznowoli do niebotycznej – jak na wiejską gminę – wysokości prawie ćwierć miliarda złotych.

Aliści w środę 10 lipca 2019 r. spokój w podwarszawskiej gminie został zaburzony. Tuż po godzinie 6 rano pięcioro uzbrojonych funkcjonariuszy CBA najechało dom wójt Batyckiej-Wąsik. Po przeszukaniu nieruchomości wójt została zatrzymana i przewieziona do swojego gabinetu w urzędzie gminy. Skrótowo sprawa miała potem następujący przebieg. Wójt została przewieziona w konwoju do prokuratury, która wystąpiła do sądu o zastosowanie aresztu tymczasowego. Jolanta Batycka-Wąsik miała oczekiwać na decyzję sądu w lochu komisariatu przy ul. Janowskiego na Ursynowie, gdzie spędziła na „twardym łożu” 48 godzin. Sąd nie wyraził zgody na areszt. Prokuratura była jednak w tej sprawie wyjątkowo nieustępliwa i zaskarżyła postanowienie sądu rejonowego do wyższej instancji. Chyba komuś musiało bardzo zależeć, by wójt Lesznowoli wylądowała w kryminale na dłużej. Nie udało się – sąd wyższej instancji utrzymał w mocy postanowienie sądu rejonowego.

Przez ten czas w Lesznowoli wrzało. Pojawiły się spiskowe teorie w rodzaju „nie mają szans wziąć władzy w gminie w demokratycznych wyborach, posuwają się do prowokacji, by zniszczyć naszą panią wójt”. Ci, którzy czytają moje publikacje i felietony w „Passie”, a będzie tego od 2004 roku na kilogramy, wiedzą, że nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów. Jednakowoż w tej sprawie od początku coś jest nie tak. Pod petycją wyrażającą pełne poparcie dla Jolanty Batyckiej-Wąsik podpisało się latem 2019 r. ponad 5 tysięcy osób, z kardynałem Kazimierzem Nyczem na czele. Ludzie po prostu nie wierzą, iż pani wójt, ten tytan pracy w sukience może mieć lepkie rączki. Co więc może być na rzeczy, że wójt Lesznowoli – zamiast być nagradzana – musi zasiąść na ławie oskarżonych? Na to pytanie nie ma odpowiedzi i trudno będzie ją znaleźć. Osobiście mam przekonanie graniczące z pewnością, że przyczyną może być pozyskany dla gminy przez wójt Lesznowoli majątek w postaci 83 ha nieruchomości po dawnym gospodarstwie rolniczym Mysiadło, których wartość przekracza 400 mln złotych.

W 2011 roku na mocy decyzji wojewody mazowieckiego, „wydeptanej” przez Jolantę Batycką-Wąsik, gmina Lesznowola otrzymała nieodpłatnie, na cele statutowe, około 83 ha atrakcyjnych terenów po obu stronach ulicy Puławskiej po dawnym KPGO Mysiadło. Kilka lat później ujawnili się spadkobiercy byłych właścicieli. Batalia sądowa zakończyła się dopiero w ubiegłym roku, kiedy udało się zawrzeć sądowe porozumienie, na mocy którego gmina przeniosła prawo własności do 9,4 ha spornego gruntu na rzecz spadkobierców. W ten sposób Lesznowola może już decydować o sposobie zagospodarowania w dowolny sposób pozostałych ponad 70 ha, które są warte fortunę. Są to frukta, o które naprawdę warto powalczyć.

W styczniu 2020 r. prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czwórce samorządowców Lesznowoli. Zarzuty wobec wójt Lesznowoli Jolanty Batyckiej -Wąsik dotyczyły m.in. karalnej niegospodarności i wyrządzenia zarządzanej przez nią gminie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach (ponad 1,3 mln zł) oraz przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez podmioty, na rzecz których wydawano niekorzystne z punktu widzenia interesów gminy decyzje podatkowe. W miniony poniedziałek zapadł długo oczekiwany wyrok. Sędzia Michał Piotrowski uznał Jolantę Batycką-Wąsik winną zarzucanych jej czynów i skazał ją na 1,5 roku pozbawienia wolności, warunkowo zawieszając karę na okres trzech lat. Dla wielu obserwatorów, w tym dla mnie, był to szok. Po raz pierwszy bowiem spotkałem się w sądzie z taką sytuacją – wpierw uznać oskarżoną za winną, by chwilę potem wychwalać jej dokonania i osiągnięcia.

Ogłoszenia wyroku można wysłuchać na stronie internetowej ITVPiaseczno.pl. Ograniczę się dzisiaj jedynie do zacytowania kilku zdań z mowy końcowej sędziego Michała Piotrowskiego, by Czytelnicy mogli sami wyciągnąć wnioski : „Sąd nie podzielił stanowiska prokuratury w zakresie wymierzenia oskarżonej Batyckiej -Wąsik kary bezwzględnego, długoterminowego pozbawienia wolności… Nie sposób bowiem pominąć w tej sprawie okoliczności, które dotyczą osoby oskarżonej… Przede wszystkim, to jest pewna paradoksalna sytuacja, jaka zaistniała w tej sprawie. Oskarżona Batycka-Wąsik, a przekonanie sądu opiera się na materiale dowodowym, to osoba o ogromnych zasługach dla gminy Lesznowola… To nie jest przypadek, że ta gmina wygrywała w rankingach magazynu „Forbes” dla najlepiej zarządzanej gminy wiejskiej w Polsce… Jest to samorządowiec z krwi i kości, osoba, która była kreatorem życia gospodarczego i społecznego w gminie i tak jak wcześniej powiedziałem, jest to pewna paradoksalna sytuacja, że osoba, która z jednej strony zapisała się w historii gminy Lesznowola i przyczyniła się do jej rozwoju w sposób spektakularny, tak to należy określić, a z drugiej strony nieprawomocne skazanie… Co jest istotne i wymaga podkreślenia. Oskarżona nie działała, tak jak najczęściej bywa w przypadku przestępstw urzędniczych, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla siebie samej. Nie osiągnęła żadnej korzyści i jakiekolwiek domniemania i sugestie nie znajdują żadnego oparcia w materiale dowodowym…”.

O co tu chodzi, bo nie potrafię wszystkiego ogarnąć? Winna czy niewinna? Nieudaczna wójt, nieradząca sobie z zarządzaniem gminą, czy – jak podkreślił sędzia – kryształowo uczciwy, wielokrotnie nagradzany samorządowiec z krwi i kości, kreatorka życia gospodarczego i społecznego, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii gminy Lesznowola? Patrzę na to wszystko, patrzę i widzę panów Obajtka, Szumowskiego, Sasina, rozwalonych w swoich luksusowych limuzynach, a z boku kadru wiotką kobietę o żelaznej woli, stojącą pokornie przed sędzią, który wpierw uznaje ją za winną, a następnie wygłasza prawie 10-minutowy pean na jej cześć. Nie kumam, nic z tego nie rozumiem. Wójt Batycka-Wąsik nie komentuje wyroku, ale uważa go za wysoce krzywdzący i zaskarży go do sądu apelacyjnego. Jeśli zajdzie taka potrzeba, złoży w Sądzie Najwyższym skargę kasacyjną, w ostateczności uruchomi procedurę odwoławczą w Europejskim Trybunale Praw Człowieka (sekcja czwarta) w Strasburgu. Poinformowała dziennikarzy, że będzie bronić swojego dobrego imienia do skutku.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA