Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Czy POW rozładuje korki?

20-01-2021 22:01 | Autor: Bogusław Lasocki
Prawie każda intensywnie eksploatowana warszawska arteria komunikacyjna posiada miejsca, gdzie w godzinach szczytu tworzą się korki. Sytuacja taka występuje również w przypadku ulic Puławskiej i Przyczółkowej, z ogromnym ruchem w kierunku północ - południe samochodów z południowych rejonów miasta.

Na Puławskiej korki były zawsze

Pomimo intensywnej rozbudowy i modernizacji sieci drogowej, korki były zawsze i chyba będą jeszcze długo. Przyczyn tego stanu jest wiele. Poczynając od gwałtownie wzrastającej liczby samochodów uczestniczących w ruchu drogowym, niedostatecznej szerokość jezdni lub liczby pasów, po niemożność zbilansowania przepustowości ze względu na istniejącą zabudowę. Intensywność ruchu przyrasta tak bardzo, że jedynym rozwiązaniem jest budowa nowych, odciążających szlaków komunikacyjnych. Takim szlakiem miała być Południowa Obwodnica Warszawy. Budowana głównie w celu usprawnienia ruchu tranzytowego przez stolicę, jednak również z uwzględnieniem możliwości odciążenia niektórych arterii miejskich, łączących dzielnice i rejony miasta rozdzielone Wisłą. Oczywiście, nikt nie oczekiwał, że droga szybkiego ruchu na osi wschód - zachód rozwiąże problemy komunikacyjne ulic prowadzących z północy na południe. Niemniej, w rozwiązaniach projektowych uwzględniono możliwość przeniesienia przez POW części ruchu na mniej obciążone odcinki. Takie rozwiązanie było szczególnie ważne w przypadku ulicy Puławskiej, łączącej dziesiątki tysięcy domostw południowej Warszawy z miejscami pracy bliżej centrum, i również w kierunku przeciwnym. Nawet poza godzinami szczytu występuje tam szereg newralgicznych miejsc. Wystarczy stłuczka czy awaria samochodu i w ciągu kilkunastu minut powstaje nawet kilometrowy korek. W okolicy skrzyżowania z Puławską, POW będzie wypełniać przy okazji właśnie taką funkcję wspomagającą.

Uruchomienie częściowe trasy S-2 do Puławskiej pogłębiło wszystkie dotychczasowe problemy. Ruch w godzinach szczytu to dominujący tranzyt samochodów chcących dotrzeć poza Wisłę wygodniejszym szlakiem, za wskazaniami samochodowych systemów GPS, optymalizujących szybkość i przejezdność trasy. Mimo problemów, to właśnie zjazd z POW przez Puławską okazuje się często najlepszy. Uruchomienie tunelu pod Ursynowem i estakad w kierunku ulicy Płaskowickiej oraz dalszych w kierunku Wilanowa spowoduje, że ruch z S-2 na Puławską ulegnie znaczącemu ograniczeniu. Co nie oznacza, że będzie wspaniale. Będzie po prostu trochę lepiej. Wrócą już "tylko" dawne problemy. W jakimś zakresie rozwiąże je planowana Puławska - bis. Kiedy? Kiedyś...

Za to obecnie – kierowcy korzystający z ronda na Puławskiej pod trasą S-2 muszą trzymać nerwy na postronkach . W godzinach szczytu przejazd jest koszmarem dla chcących skręcić od śródmieścia w POW, bo funkcjonuje tylko jedno pasmo dla skręcających. Dla korzystających z całkiem sympatycznej nowej "zawrotki" od zachodu S-2 do Puławskiej w kierunku centrum, skoro mimo trzech pasów zjazdowych, tuż dalej na Puławskiej lubi robić się korek uniemożliwiający zjazd. Dla zjeżdżających z POW do centrum przez rondo przeszkodą jest jego pojemność. Zwykle pozostaje tam część samochodów, które nie zdążyły skręcić w lewo i blokują one przejazd innym, chcącym na tym rondzie zawrócić. Oprócz specyfiki budowy rond, które są często stosowane, by ... ograniczyć czasową przepustowość, problem stanowi specyfika systemu regulacji świateł. Kierowcy powszechnie narzekają, że pewne kierunki są uprzywilejowane, a ten ich zbyt ograniczony. Jednak regulacja świateł realizowana jest w ramach konkretnego cyklu, stąd przedłużenie jednego z przejazdów wymusza skrócenie innego. Z kolei wydłużenie całego cyklu przedłuży czas oczekiwania na przejazd. Obecnie organizacyjnie nie da się tego rozwiązać. Trzeba czekać na uruchomienie POW pod Ursynowem.

Z Przyczółkową trochę lepiej

W przypadku węzła ulicy Przyczółkowej problem właściwie jest jeden. Obecnie jeden, bo nie jest jeszcze uruchomiony przejazd w kierunku Ursynowa. Kłopotliwy może być zjazd w godzinach szczytu z S-2 od wschodu w kierunku centrum i wjazd od północy na trasę. Jednak istota kłopotów leży w innym miejscu – to skrzyżowanie Przyczółkowej od zachodu z ulicą Branickiego i od wschodu z ulicą Vogla. Cykl świateł jest tam stosunkowo długi, ponieważ obsługuje intensywne przejazdy z Vogla i Branickiego we wszystkich kierunkach. Problem występuje w godzinach szczytu i intensywnych przejazdach trzypasmową Przyczółkową. Jadących od północy jest na tyle dużo, że nie mogą się zmieścić w ramach jednego cyklu, więc od północy korek narasta. Jadący od południa są w gorszej sytuacji, ponieważ znaczna część samochodów chce skręcać w kierunku Branickiego. Nie mieszcząc się w i tak długim wydzielonym pasie lewoskrętu, blokują jeden z pasów dla jadących wprost, tworząc dodatkowe zasilenie korka. Robi się tam często na tyle ciasno, że samochody jadące od strony Wisły w kierunku centrum nie mają możliwości zjechania na Przyczółkową. Powstaje kolejny korek. I znów, korektą cyklu świateł nic nie da się zmienić, bo "rozoptymalizowanie" czasowe cyklu tylko utrudni sytuację. Może jakimś doraźny rozwiązaniem dla tego kierunku byłoby dalsze przedłużenie lewoskrętu prowadzącego do ulicy Branickiego. Ubyłby jednak wówczas fragment pasa prowadzącego prosto, co z kolei zmniejszyłoby przepustowość tego kierunku. Ot, kwadratura koła. Może rzeczywiście pełne uruchomienie POW uzdrowi sytuację? Musimy jeszcze poczekać. Choć jak opowiadają dobrze poinformowani, znów dłużej, niż było ostatnio zapowiadane...

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA