Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Czy polscy emeryci szybko zejdą na dziady?

13-10-2021 21:06 | Autor: Tadeusz Porębski
Od 1 marca 2021 roku najniższa emerytura w Polsce została podwyższona z kwoty 1200 zł do 1250,88 zł. Ta informacja to fikcja. Emeryt rekordzista otrzymuje z ZUS świadczenie w wysokości… 2 groszy miesięcznie.

Liczba ubogich emerytów rośnie z roku na rok. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłaca głodowe emerytury poniżej ustawowego minimum już ponad 300 tys. uprawnionym. Skąd biorą się zastraszająco niskie świadczenia? Niestety, nie jest to błąd systemu. Osoby, które otrzymują tak niewielkie świadczenia, były przez całe, bądź większość życia bierne zawodowo. Stawia się pytanie, jak to możliwe, że utrzymywały się w dorosłym życiu bez legalnych dochodów z pracy. Odpowiedź nie jest trudna. Obok przysłowiowych wałkoni, nierobów i „błękitnych ptaków” niskie świadczenie dotyka także tysiące matek, które poświęciły się wychowywaniu dzieci w domu i pewnego dnia stały się biednymi niczym kościelna mysz wdowami lub rozwódkami. Najniższa emerytura w wysokości 1250,88 zł, owszem, jest faktem, ale otrzymują je tylko ci mężczyźni, którzy mogą wykazać przynajmniej 25-letni okres składkowy oraz kobiety z 20-letnim stażem pracy.

Rosnąca z roku na rok liczba osób z głodowymi emeryturami jest efektem niedoskonałości rodzimego rynku pracy oraz chybionych zasad opodatkowania i oskładkowania osób z najniższymi zarobkami, co zachęcało i zachęca do ucieczki w różnego rodzaju kombinacje kosztem składek emerytalnych. Analitycy alarmują, że rozwiązania zaproponowane w Polskim Ładzie jeszcze pogłębią problem. Podwyżka składki zdrowotnej podniesie bowiem koszt zatrudnienia pracowników, jednakowoż bez wpływu na wysokość przyszłych emerytur. Będzie to zachęta do przechodzenia na działalność gospodarczą, co w związku z licznymi ulgami w składkach na starcie jeszcze obniży kwotę, od której będą liczone świadczenia dla tych osób. Z najnowszego raportu ZUS o najniższych emeryturach wypłacanych z nowego systemu emerytalnego wynika, że wysokość świadczeń zależy od sumy wpłaconych składek.

Raport ZUS jest co najmniej alarmujący. Mówi on bowiem o ponad 310 tys. osobach otrzymujących świadczenie poniżej minimalnej emerytury. Najgorsze jest to, że liczba głodowych emerytów gwałtownie rośnie. Jeszcze dziesięć lat temu było ich tylko 23 tys. Największy przyrost groszowych emerytur nastąpił na przełomie 2016 i 2017 r., kiedy rząd PiS obniżył wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Od tego czasu co roku świadczenie poniżej ustawowego minimum otrzymuje po raz pierwszy około 50 tys. osób rocznie. Są to świadczenia rzędu kilkuset złotych. Biorąc pod uwagę fakt, że ZUS przyznał w 2020 r. z nowego systemu około 290 tys. emerytur, można założyć, że co szóste świadczenie jest poniżej ustawowego minimum. Z raportu wynika, że rekordzista dostaje 2 gr świadczenia, bo w trakcie całego dorosłego życia był ubezpieczony w ZUS dokładnie jeden dzień, za który wpłynęła składka na emeryturę.

Większość emerytów pobierających świadczenie poniżej najniższego, to ofiary transformacji ustrojowej, które po zmianach nie podjęły legalnego zatrudnienia. Jedyną nadzieją dla nich jest udowadnianie, że pracowali przed nielegalnie, by w ten sposób powiększyć kapitał emerytalny lub też wydłużyć do 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn staż ubezpieczeniowy uprawniający do otrzymania gwarantowanej najniższej emerytury. „(E)meritus" to po łacinie zasłużony, więc wydaje się, że ci, którzy przez całe życie lawirowali z zatrudnieniem nie powinni mieć prawa nawet do najniższego świadczenia emerytalnego, ale co zrobić ze wspomnianą wyżej całą rzeszą kobiet, które poświęciły się wychowaniu dzieci w domu i nie są w stanie wykazać stosownego stażu pracy? To poważny problem społeczny, którym powinien zająć się rząd. Dzisiaj, by nabyć prawo do emerytury konieczne jest osiągnięcie wieku emerytalnego oraz posiadanie chociażby śladowej wpłaty do systemu. Wystarczy, że dana osoba przepracuje legalnie jeden dzień i opłaci składkę, a może liczyć na świadczenie. Ale w jakiej wysokości?

W nowym systemie zdefiniowanej składki nasza emerytura zależy przede wszystkim od tego, ile uzbieraliśmy składek przez cały okres aktywności zawodowej. Dlatego ważne jest, by pracować legalnie opłacając składki. To glossa do młodych oraz… artystów, którzy zarabiają duże pieniądze, ale żyją na wysokiej stopie oszczędzając na składce i na starość biadolą, że otrzymują głodowe świadczenie. Naprawdę warto myśleć o emeryturze od początku kariery zawodowej. Ważne jest również to, że nowy system premiuje osoby, które pracują dłużej. Nawet rok dłuższego zatrudnienia może podwyższyć emeryturę o 15 proc., a dodatkowych 5 do 6 lat daje efekt w postaci podwojenia wysokości świadczenia. Rekordzistą jak idzie o wysokość emerytury jest mieszkaniec województwa mazowieckiego, który wypracował sobie emeryturę w wysokości… ponad 29 tys. zł. Ale jego staż pracy to 59 lat, a wiek przejścia na emeryturę 86 lat.

Wszystko wskazuje na to, że liczba groszowych emerytów będzie rosła – mówi dr Tomasz Lasocki z Katedry Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim. Dodaje, że coraz więcej osób pracuje na różnego rodzaju kontraktach, od których opłaca się znacznie niższe składki niż od zatrudnienia na etacie i pełnego ubezpieczenia. Wydaje się, że rząd nie bierze tego pod uwagę, bo w ostatnich latach zachęca do zakładania działalności gospodarczej poprzez obniżanie składek na ubezpieczenia. W ten sposób przyzwyczaja coraz większe grupy najaktywniejszych Polaków do niepłacenia składek na ich własne ubezpieczenie emerytalne – podsumowuje swoją wypowiedź. Nic dodać, nic ująć.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA