Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Co każdy o szopkach wiedzieć powinien

04-01-2023 20:44 | Autor: Katarzyna Nowińska
Czas świąteczno-noworoczny sprzyjał spacerom. Najczęściej podziwialiśmy wymyślne iluminacje świetlne i pięknie ubrane choinki, ale niektórzy z nas lubią też w tym czasie oglądać szopki bożonarodzeniowe. Chciałabym Państwa dzisiaj zaprosić na taki wspólny spacer szlakiem szopek bożonarodzeniowych i to nie tylko tych warszawskich, czy tych polskich, ale na spacer po dziejach szopek bożonarodzeniowych na przestrzeni wieków.

Od IV wieku n.e.

Zwyczaj budowania i wystawiania szopek jest zakorzeniony w tradycji obchodów Świąt Bożego Narodzenia, która sięga IV wieku, kiedy to za sprawą edyktu mediolańskiego ustanawiającego wolność wyznania wiary w Cesarstwie Rzymskim chrześcijaństwo przestało być religią prześladowaną.

W latach 30-tych IV wieku cesarzowa Helena, której przypisuje się ufundowanie Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem, nakazała w betlejemskiej grocie zbudowanie marmurowego żłóbka, w którym narodził się Jezus. Kilkadziesiąt lat później z inicjatywy świętego Hieronima do tegoż żłóbka dołożone zostały figury Świętej Rodziny i pasterzy. Wieści o pięknej betlejemskiej szopce szybko rozeszły się w świecie za sprawą pielgrzymów licznie odwiedzających bazylikę. Wkrótce sława szopki dotarła do samego Rzymu, gdzie na jej wzór przy Bazylice Matki Bożej Większej została wzniesiona szopka, a papież odprawił przy niej pasterkę.

Kilka lat później święty Franciszek z Asyżu uzyskał zgodę papieża na stworzenie pierwszej w historii żywej szopki. Franciszkanie zainscenizowali taką właśnie szopkę po raz pierwszy w dniu 24 grudnia 1223 roku we włoskiej miejscowości Greccio, gdzie na wysokości 750 m n.p.m. mieścił się ich klasztor. Szopka stworzona przez franciszkanów przedstawiała wnętrze stajenki betlejemskiej w naturalnej skali wraz z osobami i żywymi zwierzętami. Zakonnicy zwołali mieszkańców okolicznych wiosek i przy stajence odprawili mszę świętą, a Franciszek odśpiewał Ewangelię.

Od tego czasu w różnych zakątkach Europy zaczęły się pojawiać szopki bożonarodzeniowe, które budowane były przede wszystkim przez franciszkanów oraz dominikanów. Największy rozkwit zwyczaju budowania szopek przypada na wiek XVIII. Na przestrzeni stuleci zmieniał się wygląd szopek, ale przez długi czas nie ingerowano w przedstawiane w nich postacie, które pozostawały niezmienne: Dzieciątko Jezus w żłóbku, czuwający nad nim Maria i Józef, przybywający ze wschodu Trzej Królowie z darami, kłaniający się pasterze oraz zwierzęta. W zależności od epoki zmieniał się ubiór postaci. Najczęściej tuż obok szopki zapalano świece, czasem dodawano też gwiazdę oraz postać anioła wskazującego miejsce narodzenia Chrystusa. Kanon ikonograficzny szopki ukształtował się przede wszystkim na podstawie Ewangelii św. Łukasza oraz św. Mateusza. Miejscem usytuowania szopki zwykle była grota lub stajenka, czasem pojawiały się antyczne ruiny.

W Krakowie zaczęli zaczęli franciszkanie

Początkowo szopki na całym świecie były do siebie bardzo podobne i skromne, ale z biegiem lat zaczynały nabierać lokalnego kolorytu – postaciom pojawiającym się w szopce nadawano cechy wyglądu charakterystyczne dla mieszkańców danego kraju. Oprawa szopki nawiązywała do lokalnej architektury i krajobrazu. W zależności od tego jaka warstwa społeczna dominowała na danym terenie szopka osadzana była w chłopskiej chacie, w pałacowych komnatach albo pośród palm czy górskich szczytów. Latynoskie szopki mieniły się ferią radosnych barw, zaś szopki afrykańskie były bardzo ascetyczne i ciemne.

Na ziemie polskie tradycja budowania szopek dotarła wraz z przybyciem zakonu franciszkanów w XIII wieku. Zwyczaj ten stał się szczególnie popularny w Krakowie, gdzie pierwszymi szopkarzami byli krakowscy franciszkanie, którzy budowali drewniane szopki prezentujące scenę narodzin Jezusa w stajence. Z czasem szopki zaczęli konstruować uczniowie parafialnych szkół, krakowscy studencki oraz rzemieślnicy. Z biegiem lat następowało odejście od formy skromnej stajenki i ukształtowała się szopka krakowska, którą znamy dzisiaj, czyli smukła budowla z symetrycznymi wieżami i wieloma kondygnacjami, w której wyraźnie widoczne są charakterystyczne elementy architektury krakowskiej. Poza postaciami związanymi z narodzeniem Chrystusa, elementami najczęściej pojawiającymi się we współczesnych szopkach krakowskich są smok wawelski, krakowski lajkonik, kobiety i mężczyźni w tradycyjnych strojach regionalnych i krakowskie kwiaciarki.

Począwszy od XIX wieku szopki zaczęto prezentować co roku w grudniu na krakowskim Rynku Głównym. W 1937 roku po raz pierwszy urządzono oficjalny konkurs szopek krakowskich. Druga wojna światowa przerwała ten zwyczaj, ale od momentu jej zakończenia aż po dzień dzisiejszy konkursy szopkarskie odbywają się regularnie w każdy pierwszy czwartek grudnia. Przyciągając one uwagę nie tylko mieszkańców Krakowa, ale także wielu turystów. W ten właśnie dzień szopkarze przynoszą swoje prace na Rynek Główny i ustawiają je na stopniach pomnika Adama Mickiewicza. Po hejnale krakowskim o godzinie 12 spod pomnika Mickiewicza wokół krakowskiego rynku wyrusza korowód szopek. Następnie dzieła są przenoszone przez swych twórców do Pałacu Krzysztofory, gdzie są oceniane przez Jury, składającego się głównie z historyków, etnografów, historyków sztuki, architektów i plastyków.

Ponadto co roku Muzeum Krakowa wspólnie z Krakowskim Biurem Festiwalowym rozmieszcza w przestrzeni miejskiej ponad dwadzieścia wybranych szopek krakowskich. Do końca stycznia można je podziwiać na krakowskich placach, w parkach, w witrynach sklepów, hoteli i restauracji oraz w galeriach handlowych. Przepiękne szopki w okresie świąteczno-noworocznym zobaczymy też, oczywiście, w krakowskich kościołach. Od lat największe zainteresowanie i zachwyt wzbudza szopka w kościele Bernardynów przy ulicy Bernardyńskiej 2. Imponuje rozmiarem oraz ilością tworzących ją figur, które są co roku uzupełniane, a wszystkie wykonywane są na zamówienie w Neapolu. Tłem szopki jest 15 metrowa panorama Ziemi Świętej namalowana w 1967 roku w Zabrzu. Na uwagę zasługują też szopki znajdujące się w kościele Kapucynów przy ulicy Loretańskie 11, w kościele Dominikanów przy ulicy Stolarskiej 12, w Katedrze Wawelskiej oraz w kościele Redemptorystów przy ulicy Zamojskiego 56. Ta ostatnia z pewnością ucieszy oczy dzieci, gdyż jest niezwykle barwna. Tworzące ją postacie to lalki w ślicznych kolorowych strojach. W szopce poza tradycyjną stajenką oraz osobami związanymi z narodzinami Chrystusa zobaczymy, między innymi, Jana Pawła II, tancerzy w krakowskich strojach, Krakowiaków i Krakowianki w tradycyjnych strojach regionalnych, samochody, pociągi i samoloty.

W 2018 roku krakowskie szopkarstwo zostało wpisane na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO, jako jedyna tego rodzaju tradycja na świecie.

W Warszawie - bernardyni

W naszym mieście, tradycja tworzenia szopek nie jest tak bogata, jak w Krakowie, ale również kwitła przez kilka wieków i miała swe wyraźne rysy regionalne, o czym świadczą pamiątki i wspomnienia mieszkańców dawnej Warszawy.

Pierwsze znane warszawskie szopki bożonarodzeniowe wystawiane były w kościele Bernardynów pod wezwaniem św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu. Natomiast najwięcej emocji budziła szopka w kościele św. Antoniego przy ulicy Senatorskiej. Można w niej było podziwiać całą galerię postaci – lalek na sprężynach, które przedstawiały sceny związane z przyjściem na świat Chrystusa. Wkrótce kolejne warszawskie kościoły zaczęły stawać w szranki rywalizacji prześcigając się w tworzeniu niezwykle bogatych, a czasem wręcz dziwacznych szopek przybierających coraz bardziej świeckiego charakteru. Pojawiały się w nich postacie szynkarek, dziewcząt dojących krowy, sceny tańców, pochody, kłótnie, a nawet i aranżacje scen miłosnych. Szopki te niejednokrotnie przekraczały granicę dobrego smaku, co w efekcie doprowadziło do tego, że w 1738 roku biskup Teodor Czartoryski zakazał wystawiania szopek w kościołach. Wtedy szopkarstwo przeniosło się pod strzechy domów i gospód. Wielką popularnością cieszyła się szopka w domu Państwa Zawadzkich na Pradze. Zobaczyć w niej można było około tysiąca figurek, a swą sławą przyciągała mieszkańców całej Warszawy. W XIX wieku powrócono do zwyczaju wystawiania szopek w kościołach. Pod koniec lat 40-tych XIX pojawiły się też szopki obnośne tworzone przez warszawskich żaków, którzy tworzyli je na wzór ulicznych teatrzyków przedstawiając w nich jasełka. Tradycja aranżowania obnośnych szopek stała się tak popularna wśród ludności Warszawy, że nawet znani pisarze chcieli dla ulicznych szopkarzy pisać teksty piosenek. W czasie II wojny światowej jako diabły przy betlejemskiej stajence przedstawiani byli niemieccy żołnierze, a w roli króla Heroda występował Hitler, Mussolini czy Goebbels, do którego Śmierć wołała: „Czem prędzej się wybierajcie, do piekiełka pospieszajcie, Lucyper czeka, Lucyper czeka!”.

Ruchoma szopka na Miodowej

Po wojnie szopki powróciły do swej wcześniejszej formy. W 1948 roku w kościele Przemienienia Pańskiego przy ulicy Miodowej z inicjatywy dwóch braci ze zgromadzenia Braci Mniejszych Kapucynów: Piusa Janowskiego i Konrada Wyczawskiego powstała najbardziej znana w stolicy szopka ruchoma. Kościół Przemienienia Pańskiego, znany powszechnie jako Kościół braci Kapucynów był pierwszym kościołem odbudowanym w Warszawie po zakończeniu II wojny światowej. Stanął pośrodku morza ruin. Piękna i oryginalna szopka stanowiła wtedy dla warszawiaków swego rodzaju znak nadziei na lepszą przyszłość. Początkowo szopka usytuowana była w górnym kościele, jednak ponieważ nie był on w stanie pomieścić tłumów ludzi, którzy przybywali, aby ją podziwiać, już w połowie lat 50-tych XX wieku na prośbę kardynała Wyszyńskiego przeniesiono ją do kościoła dolnego.

Niemalże od początku jej istnienia główny motywem szopki jest żłobek stojący pomiędzy Bazyliką Świętego Piotra w Rzymie a Kolumną Zygmunta i Pałacem Królewskim w Warszawie. Jednak co roku do szopki dodawana jest nowa postać (czasem element), które w znaczący sposób zapisały się na kartach historii Polski, Kościoła czy Warszawy. W szopce zobaczymy więc figurę księdza Jerzego Popiełuszki, błogosławionego Jana Pawła II, błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty, papieża Franciszka, księcia Mieszka I, króla Jana III Sobieskiego, Stefana Starzyńskiego, marszałka Piłsudskiego. Są też motywy nawiązujące do Powstania Warszawskiego. W 2010 roku po katastrofie w Smoleńsku w szopce pojawił się także ogon prezydenckiego samolotu Tu-154. W drugie Boże Narodzenie stanu wojennego figurę Matki Bożej ubrano w żałobną szatę przepasaną biało-czerwoną szarfą. Figurę Dzieciątka Jezus wyjęto ze żłóbka i umieszczono na bruku, wokół Dzieciątka porozrzucano polskie gazety, między innymi, "Trybunę Ludu" i "Solidarność". W wyniku tej zmienionej inscenizacji w kościele doszło do interwencji Służby Bezpieczeństwa.

Kwintesencją tradycyjnej szopki, którą możemy podziwiać w stolicy jest szopka w bazylice Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Co roku wygląda niemalże tak samo – zbita z desek stajenka, a w niej postacie Świętej Rodziny, Trzej Królowie oddający pokłon Dzieciątku Jezus i zwierzęta skubiące siano. Jednak zawsze w tej skromnej aranżacji pojawia się jakiś nowy akcent. W 2020 roku nad stajenką umieszczono baner z wizerunkiem dziecka nienarodzonego. Na banerze widniał fragment psalmu 139: "Dziękuję Ci Boże, żeś mnie tak cudownie stworzył". Podpis pod banerem głosił: "Jest to najbardziej czarujący obraz dziecka w łonie matki. W piątym miesiącu ssie swój paluszek. Ten mały łakomczuszek przygotowuje się, by w przyszłości móc ssać mleko matki". Baner ten był odpowiedzią na liczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego, które przetoczyły się przez całą Polskę w 2020 roku. Jedna z największych demonstracji odbyła się właśnie przed kościołem Świętego Krzyża.

Z kolei szopkę w bardzo nowoczesnej, a czasem wręcz dziwacznej aranżacji podziwiać możemy co roku w kościele akademickim Świętej Anny przy Zamku Królewskim. Kilka lat temu w szopce umieszczono postacie animowanych ludzi wyciętych z kartonu, a nad szopką rozwieszono podświetlony napis: „A Biedronka do której?”. Innym razem była makieta Warszawy spowitej w ciemnościach. W całym mieście oświetlony był tylko kościół. Nad makietą widniał napis: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką, nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło”. Jeszcze innym razem na sianku obok Dzieciątka Jezus umieszczono monitor komputera, telefon komórkowy i odkurzacz. Taka inscenizacja miała zapewne symbolizować wybór, przed którym staje na co dzień każdy z nas – pomiędzy Bogiem i życiem wiecznym a dobrami materialnymi i dostatnim życiem doczesnym. W pamięci odwiedzających zapewne pozostała też aranżacja przedstawiająca ludzi z głowami zwierząt, co miało według autorów przestrzegać, byśmy w naszym codziennym życiu nie zatracili tego co stanowi istotę człowieczeństwa.

Atrakcja szopek żywych

Co roku ogromną atrakcję w stolicy stanowią też żywe szopki. Jedną z najbardziej znanych jest ta, którą podziwiać możemy na Placu Krasińskich naprzeciwko Katedry Polowej Wojska Polskiego. Szopka jest niewielkich rozmiarów, ma kształt góralskiej chaty, we wnętrzu której znajduje się Święta Rodzina i żywe owce. Nad szopką co roku widnieje napis: „Radosnych Świąt Bożego Narodzenia życzy Wojsko Polskie”.

Począwszy od 2012 roku żywą szopkę zobaczymy też przed praską Katedrą Świętego Floriana przy ulicy Floriańskiej 3. Szopka jest maleńka, a zwierzęta – osiołki i owieczki, które co roku podjadają sianko przy figurach Świętej Rodziny są wypożyczane z warszawskiego ZOO.

Na Bielanach żywą szopkę od lat można podziwiać na terenie dawnego klasztoru kamedułów w kościele parafii pod wezwaniem Bł. Edwarda Detkensa przy ulicy Dewajtis 3. Szopka ta jest dziełem znanego artysty - Józefa Wilkonia. Przez lata gwiazdą szopki był sympatyczny osiołek Franio, później pojawiła się też oślica Klara i owieczki. Niestety, w 2020 roku Franio zmarł. Miejsce Frania przy żłóbku zajął muł Franciszek II. Ta, jak i wymienione wcześniej żywe szopki stanowią nie lada atrakcję przede wszystkim dla najmłodszych odwiedzających.

Jeśli ktoś po takim spacerze szlakiem warszawskich szopek wciąż będzie czuł niedosyt, zawsze może wyruszyć poza stolicę, bo w Polsce jest wiele szopek wartych zobaczenia.

Niezwykle bogata, misternie wykonana i kolorowa ruchoma szopka znajduje się w Olsztynie koło Częstochowy, a dokładnie w zabytkowej drewniano-murowanej chacie z XIX wieku wchodzącej w skład śląskiego Szlaku Architektury Drewnianej. Jest ona dziełem lokalnego artysty-rzeźbiarza Jana Wewióra. Artysta osobiście oprowadza odwiedzających i opowiada ciekawe anegdoty związane z regionem oraz z szopką. W tym miejscu warto dodać, że Pan Jan Wiewiór dzierży tytuł Mistrza Mowy Polskiej za rok 2007. Szopkę tworzy ponad 800 figur i elementów wykonanych z drewna lipowego, z czego prawie połowa jest ruchomych. Ciągle też twórca dzieła dodaje kolejne nowe akcenty. Poza scenami biblijnymi zobaczymy tu wiele aranżacji związanych z codziennym życiem ludzi - chłopi uprawiający ziemię czy pasący bydło, rzemieślnicy, tańcząca młoda para, paulini przy klasztornej furcie oraz postacie związane z historią Polski, takie jak Jan Paweł II. Tłem szopki są ruiny olsztyńskiego zamku. Wszędzie roi się od radosnych, kolorowych aniołów z instrumentami, oraz aniołków smukłych i poważnych ze skrzydłami ważki - te są symbolem Olsztyna.

Polska może się pochwalić największą szopką ołtarzową w Europie, a oglądać ją można w okresie od Świąt Bożego Narodzenia do początków lutego w bazylice św. Ludwika Króla i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w katowickiej dzielnicy Panewniki. Historia powstania tego działa sięga 1908 roku, kiedy to po konsekracji bazyliki przez kardynała Georga Koppa zakonnicy przygotowali pierwszą skromną stajenkę. Od tamtej pory co roku przed Świętami Bożego Narodzenia zakonnicy wraz z wiernymi rozstawiają szopkę. Na przestrzeni lat zmieniła się nie tylko jej lokalizacja w ramach świątyni, ale również rozmiar szopki i bogactwo figur i elementów ją tworzących. Cała konstrukcja zajmuje ołtarz główny i boczne nawy (powierzchnia 600 m kw). Szopka jest wysoka na 18 metrów i szeroka na około 32 metry. Tworzy ją około 350 elementów, wśród których najstarsze (kobieta z dzbanem oraz dwaj pastuszkowie) liczą około 130 lat. Poza scenami biblijnymi w szopce zobaczymy wypchane zwierzęta, wiatraki, choinki, młyn, studnię, szyb górniczy, domki i ogniska. Całość okala drewniane ogrodzenie i oświetla ponad sto żarówek.

Niewiele mniejsza szopka ołtarzowa wznoszona jest również co roku w Poznaniu w kościele Franciszkanów przy Placu Bernardyńskim. Ma ona 14 metrów wysokości i 27 metrów głębokości. Tworzy ją około 400 figur, a niektóre z nich są wielkości dorosłego człowieka. Dotyczy to przede wszystkim rzeźb przedstawiających Świętą Rodzinę – figura Świętego Józefa ma, na przykład, 180 centymetrów wysokości. Rzeźby Świętej Rodziny pochodzą z lat 50. XX wieku, czyli z okresu, gdy szopka po raz pierwszy została ustawiona w świątyni tuż po jej odbudowie ze zniszczeń wojennych.

Oglądać można cały rok!

Na koniec mam dobrą wiadomość dla tych, którym nie uda się w ciągu najbliższych dni wygospodarować czasu, aby nacieszyć oczy widokiem pięknych szopek bożonarodzeniowych. Są bowiem miejsca w Polsce, w których szopki bożonarodzeniowe można podziwiać przez cały rok. Takim miejscem jest, na przykład, Stara Wieś, gdzie w Jezuickim Muzeum zgromadzono ponad sto szopek z różnych krajów świata. Szopki zostały pozyskane do zbiorów muzealnych przez jezuickich misjonarzy, osoby świeckie oraz zakupione przez kustoszy. Najstarsze eksponaty mają ponad 100 lat. W szopce sprowadzonej z Niemiec figury pochodzą z przełomu XIX i XX wieku i zostały wykonane według grafiki Albrechta Dürera. Największe szopki pochodzą z włoskich miast - Neapolu i Gubbio. Betlejemską stajenkę wkomponowano w nich w miejski pejzaż. Kilkanaście szopek pochodzących z Afryki kontrastuje z szopkami europejskimi swą skromnością, prostotą i niewielką ilością barw. Wyjątek stanowi kolorowa szopka z Madagaskaru umieszczona we wnętrzu butelki. Na uwagę zasługują też oryginalne inscenizacje narodzin Dzieciątka Jezus w szopkach z Peru czy z Meksyku.

Przez cały rok można również podziwiać jedną z najbardziej znanych szopek w naszym kraju – ruchomą szopkę bożonarodzeniową w Wambierzycach, miejscowości, gdzie tradycja budowania szopek sięga XVII wieku i przekazywana była i jest z pokolenia na pokolenie. Słynna wambierzycka szopka jest najstarszą tego typu w całej Europie. Zbudował ją miejscowy zegarmistrz Longinus Wittig. Tworzenie szopki zajęło mu 28 lat, a swą pracę rozpoczął w 1882 roku. Po jego śmierci dzieło rozbudowywał jeden z jego synów – Hermann, dodając do szopki takie scenki jak: rzeź dzieci na rozkaz króla Heroda, Święta Rodzina przy pracy, 12-letni Jezus w świątyni, Ostatnia Wieczerza, Objawienie Matki Bożej w Lourdes, kopalnia węgla i scena przedstawiająca zabawę ludową. Szopkę tworzy aż 800 figurek, z czego 300 jest ruchomych i porusza się w rytm muzyki. Większość ruchomych elementów poruszana jest mechanizmem zegarowym uruchamianym za pomocą specjalnej korbki. Poza figurami i scenami typowymi dla szopek bożonarodzeniowych zobaczymy też wiele budowli, elementów krajobrazu i inscenizacji osadzonych w realiach Śląska – między innymi są tu górnicy, kopalnia, szyby kopalniane i wagoniki z węglem. Szopka od lat przyciąga do Wambierzyc rzesze turystów, bo rzeczywiście warta jest zobaczenia.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA