Okazuje się, że problemy inwestorów mieszkaniowych w Skierniewicach i w Warszawie są tożsame. Głównymi są wszechobecne w naszym kraju protesty sąsiadów i aktywistów oraz opieszała procedura wydawania decyzji administracyjnych przez wydziały architektury, geodezji i katastru, czy ochrony środowiska. Liczące prawie 50 tys. mieszkańców Skierniewice praktycznie położone są w połowie drogi między Warszawą a Łodzią. Pierwsze wzmianki o Skierniewicach pojawiły się już w 1359 r., a sto lat później dawny przysiółek otrzymał prawa miejskie. Położenie pomiędzy Łodzią a Warszawą sprawia, że Skierniewice stały się atrakcyjnym wyborem dla osób pracujących w obu dużych miastach, m.in. ze względu na niższe koszty nieruchomości, ale przede wszystkim ze względu na doskonałe połączenie kolejowe (PKP Intercity/ŁKA) umożliwiające szybki dojazd do pracy w Warszawie i w Łodzi. Dodatkowym bonusem jest dogodna bliskość do realizowanego przez państwo „Portu Polska”, strategicznej inwestycji, której celem jest stworzenie nowoczesnego systemu integrującego transport lotniczy, kolejowy i drogowy.
W ramach programu „Port Polska”, w odległości zaledwie około 40 km od Skierniewic, powstanie nowoczesne centralne lotnisko oraz system Kolei Dużych Prędkości, co przyczyni się do powstania tysięcy nowych miejsc pracy. W samej tylko części lotniskowej zatrudnienie znajdzie ponad 35 tys. osób, a Koleje Dużych Prędkości zapewnią pracę około 2 tys. pracownikom. Aby sprostać zapotrzebowaniu spółka Centralny Port Komunikacyjny już dziś prowadzi szeroko zakrojone działania edukacyjne na różnych poziomach. Władze Skierniewic dostrzegły dobrą koniunkturę. Aktywnie uczestniczą w rozmowach i działaniach związanych z realizacją projektu „Port Polska”, nadto wprowadzono w szkołach ponadpodstawowych kierunki kolejowe, a także kierunek „technika eksploatacji portów i terminali”. Miasto posiada wyższą uczelnię – Akademię Nauk Stosowanych Stefana Batorego (ANSB) oferującą studia licencjackie, inżynierskie i magisterskie, co pozwoli lepiej przygotować młodych mieszkańców Skierniewic na przyszłe potrzeby rynku pracy związane z realizacją „Portu Polska”.
Gigantyczna inwestycja w pobliżu, oferująca dziesiątki tysięcy miejsc pracy, dogodna infrastruktura drogowa i kolejowa, jak również mnóstwo terenów zielonych, sprawia, że Skierniewice wkrótce mogą stać się bardzo pożądanym miejscem do zamieszkania przez mieszkańców Warszawy i Łodzi, zmęczonych wielkomiejskim gwarem, tempem życia i wieloma innymi niedogodnościami. To miasto jest łakomym kąskiem dla amatorów spokojnego wygodnego życia. Jak przystało na stolicę polskiego ogrodnictwa, władze bardzo dbają o zieleń miejską nasadzając co roku nowe drzewa, krzewy i kwiaty. Zaledwie 300 metrów od skierniewickiego rynku znajduje się ogromny, 40-hektarowy zrewitalizowany Park Miejski, wielokrotnie wyróżniany przez ekspertów. Bulwar Przyjaźni Polsko – Francuskiej oraz rekreacyjne serce miasta – Zalew Zadębie, dodatkowo sprawiają, że mieszkańcy nie mają problemu ze znalezieniem miejsc na wypoczynek, rekreację i obcowanie z naturą.
Natomiast oferta mieszkaniowa jest dosyć skromna, na portalu OTODOM znaleźliśmy zaledwie kilkadziesiąt interesujących ofert, w większości bez wind. Trudno się dziwić, większość wielorodzinnej zabudowy Skierniewic to budynki pięciokondygnacyjne pozbawione dźwigów osobowych, spadek po realnym socjalizmie. W Warszawie mamy ponad tysiąc kilkupiętrowych budynków bez wind. Dzisiaj jest to problem, ponieważ społeczeństwo się starzeje. Czy Skierniewice gotowe są na mieszkaniowy boom, którego należy się spodziewać już za sześć lat, po oddaniu do użytkowania „Portu Polska”? Z pobieżnego podglądu wynika, że nie bardzo. Kilku deweloperów prowadzi inwestycje, ale jest ich niewiele. Jednakowoż każdy z nowych budynków nadaje Skierniewicom nowoczesny charakter – wygodne mieszkania, podziemne garaże, eleganckie elewacje z solidnych materiałów, ciekawe projekty architektoniczne, ucywilizowane, uporządkowane otoczenie z elementami zieleni, no i windy, których szczególnie starsi wiekiem mieszkańcy wyglądają niczym kania dżdżu.
W mieście znajduje się 18 budynków mieszkalnych 11-piętrowych oraz kilka 7- i 8-piętrowych. To niewiele. Spora część populacji zamieszkuje na dziesięciu osiedlach domów jednorodzinnych oraz po części w dzielnicy Rawka. Społeczeństwo polskie szybko się starzeje i właściciele większych mieszkań – dotknięci niepełnosprawnością lub zaawansowani wiekowo – chętnie sprzedaliby je, by kupić mniejsze, ale z windą. Niestety, w Skierniewicach tego rodzaju lokale są na wagę złota. Przy ul. Wagnera, na obecnie zaniedbanej i odwiedzanej przez element działce, RK Investment planował budowę kilkukondygnacyjnego budynku, ale zderzył się z ludzką nieżyczliwością, ocierającą się o pieniactwo. To typowe zjawisko w naszym kraju, polegające na często bezzasadnym inicjowaniu postępowań sądowych lub administracyjnych, wynikające z osobowości konfliktowej, bądź z chęci walki o własną rację, lub... o pieniądze. Obciąża sądy i blokuje inwestycje prowadząc do przewlekłości postępowań.
Podjechaliśmy obejrzeć teren przyszłej inwestycji, widok nie jest budujący. Okoliczna mieszkanka bawiła się z harcującym labradorem, na nasz widok przepraszała za wtargnięcie na cudzą nieruchomość. W trakcie rozmowy zostaliśmy poinformowani, że nowy budynek w tym dzisiaj nieprzyjaznym miejscu jest przez większość lokalnej społeczności oczekiwany. To myślenie pozytywne, kolejna inwestycja zadałaby kolejnego szyku miejscowym, jak również samemu miastu. Niestety, niewytłumaczalny upór właściciela jednego z kilku segmentów, konsekwentnie składającego kolejne pisma i odwołania podważające parametry inwestycji drogowej zrealizowanej przez dewelopera w celu ułatwienia mieszkańcom komunikacji na czas budowy, powoduje, że budowa kilkukondygnacyjnego budynku z podziemnymi garażami i usługami w parterze opóźnia się. Właściciel segmentu został uznany przez urząd za stronę w postępowaniu administracyjnym, co może dziwić, ponieważ nie jest bezpośrednim sąsiadem planowanej inwestycji.
Aby zostać stroną w postępowaniu należy przede wszystkim wykazać interes prawny. Przysługuje on wyłącznie właścicielowi działek bezpośrednio sąsiadujących z planowaną inwestycją. Z wizji lokalnej wynika, że działka właściciela segmentu nie sąsiaduje bezpośrednio z planowaną inwestycją. Rodzi się zatem pytanie, czy decyzja o uznaniu za stronę właściciela działki – nie sąsiadującej z inwestycją – ma podstawy. Wytrącenie z ręki właścicielowi segmentu narzędzia umożliwiającego złośliwe ingerowanie w prowadzone postępowanie administracyjne mogłoby zakończyć bezsensowny, nie służący nikomu, poza jedną rodziną, społeczny konflikt. Może inwestor powinien podjąć próbę wzruszenia decyzji o przyznaniu prawa strony sąsiadowi nie graniczącemu bezpośrednio z jego inwestycją? Może powinien wnieść do prezydenta miasta stosowne, poparte konkretnymi argumentami prawnymi odwołanie? W świetle art. 133 k.p.a. organ administracji publicznej, który wydał decyzję, obowiązany jest przesłać odwołanie wraz z aktami sprawy do SKO, a od orzeczenia SKO można odwołać się do WSA w Łodzi.
Skoro próby polubownego załatwienia sprawy pro publico bono zawodzą należałoby uruchomić środki prawne. Powyższy konflikt wywołany przez jednego „niezadowolonego” wpisuje się w ogólnopolską tendencję oprotestowywania powstających inwestycji na zasadzie „nie, bo nie”, która mocno irytuje lokalne społeczne aktywa. W każdym mieście, miasteczku i wsi znajdzie się osobnik, któremu dana inwestycja nie odpowiada, nawet w sytuacji, kiedy może ona dobrze służyć ogółowi. Przez prawie 30 lat funkcjonowania naszej gazety na południu Warszawy praktycznie nie było inwestycji na tym terenie, która nie została oprotestowana. Jeden kwestionuje linijkę słońca, inny ostrą granicę w zabudowie, jeszcze inny przepadek ławeczki, na której od lat siadywał, bądź placyku, na który wyprowadzał psa, kolejnemu nie podoba się wysokość inwestycji, bądź jej kształt.
W przypadku inwestycji przy ul. Wagnera (Nowe Widoki 3.0) w Skierniewicach atrybutem właściciela segmentu, użytym w celu blokowania nowej inwestycji, są m.in. wyprodukowane na okoliczność kwestie komunikacyjne. Kupując działkę przy u. Wagnera RK Investment wszedł w sam środek sporu pomiędzy mieszkańcami budynków wielorodzinnych a właścicielami pobliskich segmentów. W celu zażegnania konfliktu inwestor wybudował na własny koszt utwardzony dojazd od ulicy Wańkowicza, przeznaczony wyłącznie dla właścicieli segmentów. Wydawało się, że jest to rozwiązanie idealne. A jednak właściciel ostatniego segmentu od dłuższego czasu ma, zdaniem dewelopera, bezpodstawnie kwestionować legalizację tej drogi, co utrudnia zakończenie postępowania. Droga jest nieprzejezdna, ponieważ właściciel segmentu odmawia przekazania dla dobra publicznego… 1 (jednego) metra swojej działki blokującego dojazd do kolejnych segmentów. Za ogrodzeniem parkuje dwa samochody.
Nie, bo nie. Klasyczny kwerulant uporczywie realizujący własny interes i pogląd. Wstyd. Tego rodzaju postępowanie godne jest prymitywnego chłopa z Dziadowej Kłody, czy innego wiejskiego zaścianka, gdzie kosy idą w ruch o centymetry miedzy, a nie właściciela eleganckiego segmentu w sporym mieście. Czyjego interesu ten człowiek broni? Wyłącznie własnego. Na czym polega prywata? Na tym, że jeśli odblokuje drogę sąsiedzi będą dojeżdżać do swoich posesji „pod jego oknami”, ponieważ jego posesja stałaby się pierwsza w rzędzie. Natomiast jeśli zdoła utrzymać status quo, to on dojeżdża do własnej nieruchomości „pod oknami sąsiadów”, bo obecnie jest ona ostatnia w rzędzie. W ten sposób atrakcyjna działka budowlana RK Investment stoi zanieczyszczona śmieciami, nawiedzana przez amatorów napojów wyskokowych lubiących napić się „pod chmurką”.
Trwa urzędowy ping – pong. Urząd miejski w Skierniewicach dopatrzył się nieścisłości we wniosku i nieoczekiwanie odmówił inwestorowi wydania decyzji o pozwoleniu na budowę. Inwestor odwołał się do wojewody, który stanął po jego stronie i skierował wniosek do ponownego rozpatrzenia, ze wskazaniem możliwości realizacji inwestycji na danym terenie. Korzystając ze statusu strony w postępowaniu wspomniany właściciel segmentu – kwerulant zaskarżył korzystną dla inwestora decyzję wojewody do WSA w Łodzi, który jednak skargę odrzucił uznając ją za bezzasadną. Strony czekają na uzasadnienie z WSA, a cenny czas ucieka. RK Investment zrealizował w Skierniewicach dwie inwestycje przy ulicach Nowobielańskiej i Szarych Szeregów, które nadały okolicy wielkomiejski charakter – nowoczesne bryły budynków, eleganckie elewacje z trwałych i przyjaznych naturze materiałów, zadbane chodniki i parkingi, usługi i sklepy w parterach godne miasta zrzeszonego w UE. Ideą zespołu RK Investment jest budowa takich realizacji, w których sami chcieliby zamieszkać.
Przez niezrozumiały upór jednego sąsiada mieszkańcy ulic Wagnera i sąsiedniej Wańkowicza zamiast cieszyć oczy owocami technologicznego postępu mogą jeszcze długo mieć pod oknami siermięgę rodem z PRL. RK Investment wiąże swoje inwestycje z szeregiem działań rewitalizacyjnych w najbliższym otoczeniu. Dwie wcześniejsze inwestycje pokazały, że deweloper może być partnerem miasta w poprawie jakości przestrzeni publicznej. W rewitalizację wpisują się m.in. wymiana nawierzchni asfaltowej pomiędzy segmentami i nowym budynkiem, budowa dodatkowego przejścia dla pieszych, usunięcie zaniedbanych samosiejek i posadzenie nowych drzew zgodnie z miejskimi wytycznymi, czy usprawnienie komunikacji wewnątrz osiedlowej. Inwestycja przy ul. Szarych Szeregów to m.in. rewitalizacja parkingu, różnorakie działania podnoszące estetykę przestrzeni prywatnej i półpublicznej, w tym prace remontowe oraz porządkowe w sąsiadujących ogrodach. W kolejce czeka rewitalizacja komunikacji osiedlowej, m.in. urządzenie oświetlenia solarnego, które poprawi bezpieczeństwo po zmroku.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że władze Skierniewic działają dosyć prężnie, uczestnicząc na przykład w rozmowach i działaniach związanych z realizacją projektu „Port Polska”, czy wprowadzając w szkołach ponadpodstawowych kierunki kolejowe i kierunek „technika eksploatacji portów i terminali”. Nowe inwestycje mieszkaniowe wpływają pozytywnie na budżety miast, infrastrukturę, lokalną gospodarkę, strukturę społeczną, zwiększają atrakcyjność miasta oraz poprawiają jakość życia mieszkańców. Nowe budynki i osiedla oznaczają większą liczbę mieszkańców, co przekłada się na wyższe wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), który jest kluczowym źródłem dochodów gmin. Dodatkowo, inwestycje zwiększają wpływy z podatku od nieruchomości. Deweloperzy często zobowiązani są do partycypacji w kosztach infrastruktury, modernizacji dróg, sieci wodno-kanalizacyjnych, czy oświetlenia.
Nowe inwestycje często powstają na terenach poprzemysłowych, tak jest w przypadku inwestycji RK Investment. To nadaje im nową funkcję i podnosi estetykę okolicy, co określane jest jako „odmładzanie” dzielnic. Zwiększenie podaży mieszkań na rynku pierwotnym odpowiada natomiast na rosnące potrzeby mieszkaniowe, co może łagodzić wzrost cen nieruchomości i zapobiegać wyludnianiu się mniejszych miast. Prywata, rozumiana jako przedkładanie interesów osobistych, rodzinnych nad dobro publiczne, jest zjawiskiem w Polsce historycznie uwarunkowanym i silnie zakorzenionym w kulturze społecznej. Warszawa powoli uwalnia się od tej plagi.
Obchodząca w tym roku 35-lecia istnienia Spółdzielnia Mieszkaniowa „Służew nad Dolinką” kończy obecnie potężną inwestycję u zbiegu ulic Puławskiej i Wałbrzyskiej. To siódma z kolei inwestycja mieszkaniowa realizowana przez tę spółdzielnię. Poprzednie przyniosły mieszkańcom tak dużo korzyści, że obyło się bez protestów. W miastach mniejszych plaga prywaty nadal ma się dobrze. Przypadek inwestycji przy ul. Wagnera w Skierniewicach jest na to najlepszym dowodem. Wykorzenienie tego antyspołecznego, w sumie wstydliwego dla Polaków, zjawiska jest wyjątkowo trudne. Nikt nikomu nie zabrania prawa do protestowania, to przywilej, który daje nam wolność. Należy jednak odróżnić protest społeczny od prywaty. Protest społeczny można zdefiniować jako zorganizowaną formę wyrażania sprzeciwu wobec określonego projektu, decyzji czy polityki, które budzą obawy, bądź niezadowolenie grup społecznych. Zwracamy uwagę na użyty w zdaniu plural (liczba mnoga). Dlatego uporczywe blokowanie inwestycji przy ul. Wagnera w Skierniewicach nie można nazwać uzasadnionym protestem społecznym.