Do 3 maja w Muzeum Sztuki Nowoczesnej można zanurzyć się w kobiecą sztukę jak nigdy dotąd w tej placówce, a wszystko za sprawą dwóch obszernych wystaw poświęconych kobietom i składających się z prac kobiet – „Kwestia kobieca 1550 - 2025” i „Miasto kobiet”. Te dwie nietuzinkowe ekspozycje opowiadają nam o tym, jak przez wieki zmieniała się patriarchalna narracja w świecie sztuki i udowadniają, że kobiety-artystki tworzyły zawsze, bardzo często niestety jako twórcy anonimowi w obawie przed byciem napiętnowaną, a czasem nawet w obawie o swe życie. Zasadniczy problem tkwi w tym, że przez wieki twórczości kobiet nie dostrzegano, a może raczej po prostu ją ignorowano. Gdy w końcu zaczęto dostrzegać prace artystyczne kobiet, czyli mniej więcej od połowy XIX wieku, to ich dzieła nie były doceniane tak, jak na to zasługiwały. Coraz częściej słyszy się od krytyków i historyków sztuki, że gdyby, na przykład, Berthe Morisot (malarka francuska, czołowa przedstawicielka impresjonizmu żyjąca i tworząca w XIX wieku) była mężczyzną to jej dzieła byłyby wyceniane podobnie jak te, które wyszły spod pędzla takich gwiazd impresjonizmu jak August Renoir, Camille Pissarro, czy Edouard Manet, u którego zresztą przez pewien czas pobierała lekcje. Uważa się również, że gdyby Tamara Łempicka (wybitna polska malarka o światowej sławie, przedstawicielka stylu art deco) była mężczyzną jej obrazy były wyceniane dużo wyżej, choć wiemy, że delikatnie mówiąc do tanich nie należą.
Przede wszystkim jednak warto przypomnieć sobie, iż przez wieki kobiety nie mogły, tak jak mężczyźni studiować, w tym studiować sztuki. Oficjalnie w Polsce kobiety uzyskały pełne prawo do studiowania sztuki na uczelniach państwowych dopiero w 1919 roku, czyli tuż po odzyskaniu przez kraj niepodległości. Mimo że wcześniej Polki odnosiły sukcesy artystyczne (np. Olga Boznańska), oficjalna droga edukacji akademickiej była dla nich zamknięta. Oczywiście były pojedyncze uczelnie, które dopuściły kobiety do edukacji nieco wcześniej - krakowska Akademia Sztuk Pięknych uczyniła to około 1900 roku, a Uniwersytet Warszawski przyjmował kobiety jako uczniów od początku swego istnienia, czyli od 1915 roku. Do tego wszystkiego powinniśmy również uświadomić sobie, że kobiety-artystki miały również ograniczoną w porównaniu z mężczyznami możliwość czerpania inspiracji z otaczającego je świata, gdyż praktycznie aż do początków XX wieku, kobietom nie wolno było, albo nie wypadało chodzić i przebywać w różnych miejscach, do których mężczyźni mieli dostęp i chętnie w nich przesiadywali w poszukiwaniu natchnienia. Życie kobiet toczyło się głównie w domu i wokół spraw domowych, podczas gdy mężczyźni mieli różne rozrywki, uprawiali sporty, prowadzili interesy itd. Kobietom nie wypadało również poruszać wielu tematów w swych dziełach – przede wszystkim wątków erotycznych, które były przecież tak bardzo podziwiane w twórczości przedstawicieli płci męskiej.
Na dwóch ekspozycjach w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie podziwiać możemy prace 200 artystek z całego świata, od Artemisii Gentileschi i Angeliki Kauffmann przez Tamarę Łempicką, Fridę Kahlo i Evę Hesse, po Marlene Dumas, Tracey Emin, Leonor Antunes, Yoko Ono i Talę Madani. Ponad pięć wieków twórczości kobiet, pokaz zaangażowania oraz siły działań feministycznych.
Wystawa „Kwestia kobieca 1550 - 2025” to opowiedziana na nowo historia sztuki, która prowadzi do rewizji dotąd utartych kanonów i podważa przyjęty pogląd, że kobiety artystki przed XX wiekiem były rzadkimi przypadkami. Kuratorką wystawy jest amerykańska historyczka sztuki i pisarka Alison M. Gingeras, która wcześniej współorganizowała w MSN (w Muzeum nad Wisłą) głośną ekspozycję „Opowieści okrutne” malarki Aleksandry Waliszewskiej. „Kwestia kobieca 1550 - 2025” to monumentalna, obejmująca ponad pięć wieków panorama sztuki tworzonej przez kobiety i o kobietach. Pierwsza tak duża i przekrojowa tego typu prezentacja dzieł sztuki w Polsce.
Druga wystawa, czyli „Miasto kobiet” (tytuł wystawy jest nawiązaniem do filmu Federica Felliniego z 1980 roku), rozwija wątki poruszone w „Kwestii kobiecej 1550 - 2025”, tyle że z perspektywy współczesnych artystek, polskich i zagranicznych. Ekspozycja podzielona została na cztery części, z których każda ma inne kuratorki. Wystawa uświadamia nam wielość perspektyw, z których patrzeć należy na sztukę kobiet oraz w ogóle na funkcjonowanie kobiet w społeczeństwie. Mamy tu zderzenie wizji totalnie feministycznych z postulatami tradycjonalistek. Wiele zaprezentowanych dzieł ma charakter bardzo awangardowy i pewnie nie u każdego odbiorcy jest w stanie wzbudzić podziw, ale z pewnością zapadnie w pamięć i skłoni do refleksji, czasem smutnej.
Wejście na obie wystawy możliwe jest w godzinach pracy Muzeum Sztuki Nowoczesnej, czyli od wtorku do niedzieli w godzinach od 12 do 20. Ostatnie wejście do placówki jest możliwe na 30 minut przed jej zamknięciem. W poniedziałki muzeum nie jest dostępne dla odwiedzających.
Podziw na pewno za to wzbudzą wszystkie prace zebrane w Muzeum Narodowym na ekspozycji 30 wybranych dzieł Olgi Boznańskiej. W tym roku przypada 160-lecie urodzin i 85-lecie śmierci Olgi Boznańskiej (1865–1940), co było inspiracją dla przygotowania tej wystawy. W dowód uznania dla artystycznego dorobku Olgi Boznańskiej Sejm RP wybrał ją na jedną z patronek 2025 roku.
Urodzona i wychowana w Krakowie Boznańska dziś zaliczana jest do najwybitniejszych artystek europejskich. Już w dzieciństwie miała sposobność rozwijać swój artystyczny talent pod czujnym okiem matki – uzdolnionej rysowniczki. Swą edukację artystyczną rozpoczęła w rodzinnym mieście, a kontynuowała w Monachium, skąd w 1898 roku wyjechała do mekki artystów, czyli do Paryża, gdzie bez reszty oddała się sztuce. W czasach, gdy jak już przy opisie dwóch wystaw w MSN pisałam, kobiet absolutnie nie przyjmowano na wyższe uczelnie artystyczne, Boznańska kształcąc się na różnych kursach i w prywatnych pracowniach do perfekcji opanowała malarskie rzemiosło i wypracowała własny rozpoznawalny styl oraz bardzo aktywnie uczestniczyła w życiu wystawienniczym. Zdobyła powszechne uznanie jako portrecistka, z upodobaniem podejmowała także temat martwej natury. Była prawdziwą mistrzynią w używaniu kolorów, czego miała świadomość już w początkowych latach swej twórczości.
Pracownia Boznańskiej mieszcząca się na Montparnassie w Paryżu była legendarnym, wypełnionym dymem papierosowym miejscem spotkań różnych twórców (nie tylko malarzy) przez ponad 30 lat. Z relacji osób, które bywały w tym miejscu jasno wynika, że w pracowni zawsze panował swego rodzaju artystyczny nieład, było tam mnóstwo sztalug, szkiców, ale były i zwierzęta, które artystka kochała. W Paryżu Boznańska prowadziła również działalność dydaktyczną - od 1908 roku uczyła w prywatnej Academie de la Grande Chaumiere, udzielała także korekt malarskich w swej pracowni. Regularnie uczestniczyła w życiu wystawienniczym. Przez 32 lata brała udział w paryskim Salonie Societe nationale des beaux-arts.
Na trwającej do 5 lipca wystawie w Muzeum Narodowym podziwiać możemy takie prace Boznańskiwj jak m.in. „Dziewczyna z koszem jarzyn w ogrodzie”, Autoportret artystki z 1896 (olej), Autoportret artystki z 1906 (pastel), czy „Studium kobiety z dziewczynką”. Wystawę oglądać można w godzinach pracy muzeum, czyli od wtorku do czwartku od 10 do 18, w piątki od 10 do 20 (od 17 zniżka 50% na wszystkie bilety !) oraz w soboty i niedziele od 10 do 18. Kasy biletowe zamykane są na 45 min przed zamknięciem ekspozycji. W poniedziałki Muzeum Narodowe jest nieczynne.