Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

dzisiejsza
pogoda

23°
11°

Za lub przeciw GMO

24-01-2018 21:16 | Autor: Mirosław Miroński
Niedawno byłem przypadkowym świadkiem następującego zdarzenia, które miało miejsce w jednym z warszawskich marketów, należących do popularnej zagranicznej sieci. Otóż dwie panie zajęte zakupami przeszły w pobliże półki z wystawionymi na niej kartonami mleka UHT. Jedna z klientek zauważyła na przedniej części mleka (nie jest istotne jakiego producenta) napis – „Nie zawiera GMO”.

– O nie! Żachnęła się odstawiając produkt na półkę.

– GMO – powtórzyła pytającym tonem, po czym zwróciła się do drugiej pani.

– Co to jest to całe GMO?

– Nawet nie wiem co to jest. Ale tu napisane jest, że nie zawiera – próbowała wyjaśnić jej rozmówczyni.

– Tym bardziej tego nie chcę – odparła wyraźnie zdegustowana klientka.

– Już sam ten napis zniechęca  – wyjaśniła odchodząc od półki z nieszczęsnym mlekiem.

Zdarzenie to wydało mi się zabawne. Przypomniał mi się dowcip sprzed kilku lub kilkunastu lat, w którym to podczas wizyty gospodarze podejmujący gości w pewnym momencie stwierdzili zaginięcie portfela. Portfel na szczęście się odnalazł, ale „niesmak pozostał” – opowiadali o całym zdarzeniu gospodarze, którzy do nieprzyjemnej sytuacji się przyczynili. Bogu ducha winni goście padli ofiarą zwykłego nieporozumienia.

Najprawdopodobniej zapomniałbym o dość komicznej scence z marketu, gdyby nie fakt, że niedługo potem zaczęły docierać do mnie informacje o jakiejś akcji społecznej dotyczącej właśnie GMO, a konkretnie o potrzebie informowania klientów o jego obecności w produktach sprzedawanych w naszym kraju. Zapewne większość z nas wie, co pod tym skrótem się kryje, ale scenka w markecie wskazuje, że o GMO nie wszyscy słyszeli. Tym, którzy tego terminu nie znają, wyjaśniam więc, że chodzi organizm zmodyfikowany genetycznie – GMO (od ang. Genetically Modified Organism). Mówiąc prościej, GMO oznacza organizm (roślinę lub zwierzę), którego genom został zmieniony metodami inżynierii genetycznej. Zabiegi tego rodzaju dokonywane są w celu uzyskania nowych cech fizjologicznych.

Pierwsze praktyczne zastosowania GMO mają swój początek w latach siedemdziesiątych poprzedniego stulecia. Modyfikowano między innymi tytoń. Kolejne dziesięciolecia zaowocowały wprowadzeniem na rynek (głównie amerykański) innych produktów pochodzących z genetycznie zmodyfikowanych upraw. Dziś z GMO możemy spotkać się również w naszych sklepach. Dotyczy to zarówno produktów roślinnych, jak i zwierzęcych. Polskie prawo dopuszcza wprowadzanie do handlu zmodyfikowanych genetycznie produktów, jednak jako społeczeństwo należymy raczej do ich  przeciwników, a nie entuzjastów. Prawdę mówiąc, kupujemy artykuły i produkty zmodyfikowane albo zawierające składniki GMO – nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Nawet jeśli chcielibyśmy ich unikać, to najczęściej większość z nas wrzuca produkty do koszyka bez szczegółowego czytania umieszczonych na nich etykiet.

Warto dodać, że GMO wzbudza na świecie wiele kontrowersji, także w Polsce. Głównie z tego powodu, że wciąż brak badań, czy jest ono bezpieczne dla konsumentów.

Dotychczasowe badania wskazują na możliwość negatywnych jego skutków, nie tylko dla ludzi i zwierząt, ale także dla środowiska. Pojawienie się organizmów zmodyfikowanych może zaburzyć naturalną różnorodność gatunków. Istnieje zagrożenie, że rośliny i zwierzęta zmodyfikowane zastąpią dotychczasowe, powstałe w drodze długotrwałej ewolucji.

Zwolennicy GMO podają wiele jego zalet. Jedną z nich jest możliwość uzyskiwania obfitszych zbiorów bez konieczności stosowania środków chemicznych, czy zwiększania upraw.

Ich zdaniem, produkty modyfikowane – m. in. owoce, zboża, mięso – mają inne lub zmienione cechy, dzięki czemu można walczyć z głodem, który w wielu krajach jest problemem.  Przeciwnicy wykazują szkodliwość GMO i znajdują na to wiele potwierdzających to wyników badań.

Niezależnie jednak od toczących się dyskusji i sporów wokół GMO, prowadzonych z jednej strony przez producentów i handel (zwłaszcza sklepy wielkopowierzchniowe), a z drugiej strony przez świadomych konsumentów – wydaje się konieczne, aby klient miał jasną i czytelną informację o GMO na produktach i towarach. Jednym z rozwiązań mogłoby być umieszczenie na nich dobrze widocznego ujednoliconego znaku graficznego. Tymczasem biorąc w do ręki twardy, włóknisty w środku i pozbawiony smaku pomidor, jabłko o smaku osłodzonej wody lub winogrona bezpestkowe zastanówmy się, czy przyczyną, że tak one wyglądają i smakują, nie jest przypadkiem GMO.

Wróć

Inne artykuły

Okradli kioski na 65 tysięcy złotych Trzej 18-latkowie i 23-letni Krystian Z. usłyszeli zarzuty czterech włamań do kiosków. Podejrzani nie zadowalali się drobiazgami, które z reguły znajdują się w asortymencie kiosków. Jednorazowo brali papierosy za kilkadziesiąt tysięcy i sprzedawali za połowę ceny.
Modernizacja Beli Bartoka Kolejna arteria na Ursynowie jest modernizowana. Na ul. Beli Bartoka już pojawiły się wysepki, które ułatwią bezpieczne przejście przez jezdnię.
Będą gorące Dni Ursynowa! Łukasz Ciołko, zastępca burmistrza Ursynowa:wystąpią Kult, Ira, Cleo, Afromental, Mesajah, Lao Che...
„Żonkilowe żniwa” W poniedziałek, 16 kwietnia, wychowankowie przedszkola nr 52 oraz studenci SGGW wraz z burmistrzem Dzielnicy Robertem Kempą i zastępcą burmistrza Łukaszem Ciołko ścinali żonkile zasadzone w zeszłym roku przed siedzibą Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w ramach akcji Pola Nadziei.