Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Z Rosjanami „pa duszam”...

10-02-2021 21:02 | Autor: Tadeusz Porębski
Jak widzi relacje z Rosją, naszym największym sąsiadem i jednocześnie największym państwem na świecie, istniejące od 1982 r. Centrum Badania Opinii Publicznej (CBOS)? Według tego ośrodka, obecne oceny stosunków polsko - rosyjskich są najgorsze w historii prowadzonych przez CBOS badań. Zdecydowana większość Polaków (65 proc.) ocenia, że są one złe, 27 proc. określa je jako ani dobre, ani złe, a jedynie 3 proc ankietowanych uważa stosunki za dobre. Mimo że obecne stosunki między oboma krajami oceniane są źle, znaczna grupa badanych (46 proc.) uważa, iż przyjazne i partnerskie relacje pomiędzy naszymi państwami są możliwe. Także w sprawach międzynarodowych Polacy w większości (60 proc.) okazują się zdecydowanymi pragmatykami – uważają, że Polska powinna przede wszystkim dbać o własne interesy, nawet odstępując od obrony słusznych zasad.

Okazuje się, że Polacy częściej opowiadają się za utrzymywaniem dobrych stosunków z Rosją (38 proc.) niż za bliską współpracą z innymi krajami dawnego ZSRR, takimi jak Ukraina czy Gruzja (34 proc.). Od lat należę do tej grupy pragmatyków. Moim zdaniem, zaangażowanie Polski w spory terytorialne pomiędzy Rosją a Ukrainą jest zbyt silne i niewątpliwie ma negatywny wpływ na nasze relacje z Rosją. Należy zauważyć, że na przykład Estonia i Łotwa, państwa zrzeszone w UE, zachowują w tej kwestii wstrzemięźliwość. Podobnie jak rządy innych państw w naszym regionie – Litwy, Słowacji, Czech oraz Węgier. Nawiązanie dobrosąsiedzkich stosunków wszak nie jest równoznaczne z poddaniem się wpływom Rosji, wymienieni wyżej sąsiedzi dają nam przykład, że można żyć w zgodzie z rosyjskim niedźwiedziem, być obecnym na tamtejszym rynku, handlować i zarabiać bez obawy o utratę suwerenności. Potrzebne jest tylko wypracowanie bardziej elastycznej niż dotychczas polityki wschodniej.

Największy wpływ na relacje z Rosją mają uwarunkowania historyczne. Udział carskiej Rosji w rozbiorach Polski, podstępna napaść Sowietów wspólnie z hitlerowskimi Niemcami we wrześniu 1939 roku, likwidacja kilkunastu tysięcy polskich oficerów w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie i Twerze, w końcu podporządkowanie sobie naszego państwa politycznie, gospodarczo w ramach RWPG oraz militarnie w ramach Układu Warszawskiego odcisnęły na całe dekady swoje piętno na relacjach z Rosją. Ale w kwietniu 1990 r. ZSRR przyznał się wreszcie do Katynia, nazywając likwidację polskich oficerów "jedną z najcięższych zbrodni stalinizmu". Agencja TASS oficjalnie potwierdziła w 1990 r., że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 r. przez NKWD. Natomiast w maju 1992 r. Lech Wałęsa dogadał się z prezydentem Borysem Jelcynem w kwestii wycofania rosyjskich wojsk z terytorium Polski. Czyli, można było rozmawiać z Rosjanami z pozycji partnera, a nie poddanego.

Jednak dopiero zwycięstwo Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych w 2007 r. przyniosło większe otwarcie polskich władz na dialog z Rosją. Nasz rząd złagodził swoje stanowisko w sprawie negocjacji nowego porozumienia o strategicznym partnerstwie między Rosją a Unią Europejską, a służby weterynaryjne obu krajów doszły do porozumienia i Rosja zniosła embargo na polskie produkty. Pierwszego września 2009 r. Władimir Putin wziął udział w obchodach rozpoczęcia II wojny światowej zorganizowanych na Westerplatte. W swoim przemówieniu stwierdził expressis verbis, że II wojna światowa rozpoczęła się wraz z atakiem na Polskę hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji we wrześniu 1939 roku, co stanowiło przełom w rosyjskiej narracji historycznej. Było to czymś w rodzaju wyciągnięcia do nas ręki na zgodę. Przynajmniej ja tak odebrałem to historyczne przemówienie. Zapowiadało się zdecydowane ocieplenie stosunków dyplomatycznych i gospodarczych między sąsiadami.

Niestety, rozpoczęty dialog został gwałtownie przerwany 10 kwietnia 2010 r., kiedy w Smoleńsku rozbił się polski samolot rządowy z 96 prominentnymi politykami na pokładzie. W styczniu 2011 r. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy – badający wypadki w krajach byłego ZSRR – przypisał winę za spowodowanie katastrofy wyłącznie stronie polskiej. Odmówiono również przekazania wraka samolotu do Polski, co nasze społeczeństwo odebrało jako afront. Taki stan rzeczy trwa do dzisiaj i zapewne potrwa jeszcze kilka lat. Jarosław Kaczyński traktuje bowiem katastrofę smoleńską osobiście i nie ma szans, by uczynił jakikolwiek gest pojednania pod adresem Rosji. Ilekroć piszę, bądź dyskutuję o naszych relacjach z Rosją, tylekroć nasuwają mi się na myśl relacje japońsko – amerykańskie.

W grudniu 1941 r. flota cesarskiej Japonii – bez wypowiedzenia wojny – zdradziecko zaatakowała bazę morską Pearl Harbor, niszcząc ją doszczętnie i zatapiając trzon floty amerykańskiej. Wojna kosztowała oba kraje setki tysięcy ofiar i niewyobrażalne cierpienia ludności. Amerykanie po czterech latach krwawych walk rzucili w końcu Japonię na kolana. Cesarstwo było już pobite, kiedy w sierpniu 1945 r. Jankesi zrzucili na Hiroszimę i Nagasaki bomby atomowe, zrównując oba miasta z ziemią. Zginęły setki tysięcy Japończyków, część po prostu wyparowała do atmosfery, a mimo to oba narody potrafiły się pojednać, nawiązać współpracę gospodarczą i trwać w przyjaźni. Nas z Rosją nadal dzielą zabory, doły katyńskie oraz smoleńskie lotnisko. Nie potrafimy nawiązać poprawnych relacji na wzór Węgrów, którym Sowieci sprawili krwawą łaźnię w 1956 r., napadniętych w 1968 r. Czechów, czy wyzwolonych niedawno z rosyjskiego panowania Łotyszy i Estończyków.

Zapominamy, że Rosja to nie tylko NKWD, KGB, Wierchownyj Sowiet, gułag i Czerwony Terror. To także najlepsze na świecie sceny baletowe w teatrach Bolszoj i Maryjskim. Rosja to także Dostojewski, Tołstoj, Puszkin, Majakowski, Czechow, Gogol, Bułhakow – ich dzieła znajdują się w każdej szanującej się bibliotece jak świat długi i szeroki. Rosja to Czajkowski, Rachmaninow, Prokofiew, Szostakowicz; to cudowni, uwielbiani w Polsce bardowie Włodzimierz Wysocki i Bułat Okudżawa; to wybitni naukowcy jak Mendelejew, Ciołkowski, Łomonosow; lekarze jak prof. Fiodorow – twórca pierwszej na świecie techniki redukcji krótkowzroczności poprzez precyzyjne cięcie rogówki; wielcy konstruktorzy jak Kałasznikow, Antonow, Suchoj oraz Mikojan i Guriewicz – twórcy samolotów MiG, a w końcu wybitni uczeni Czełomiej oraz Koroliow – twórcy rosyjskiego programu kosmicznego, rakiet balistycznych oraz statków kosmicznych. To także jest twarz Rosji – ta piękniejsza. A że mają Rosjnie jako państwo imperialne ciągoty? Gdyby Polska rozciągała się od Bałtyku po Ocean Spokojny zapewne jej polityka zagraniczna również skażona byłaby pierwiastkiem imperializmu.

Zachód kompletnie nie zna i nie rozumie rosyjskiej duszy, nie ma bladego pojęcia o specyfice Rosjan oraz ich cechach charakterystycznych – melancholii, skłonności do zadumy i refleksji, ale także fantazji, otwartości na obcych i wyjątkowej gościnności. My znamy ich od wieków, a mimo to nie ma odpowiedzi na pytanie, dlaczego duszy rosyjskiej tak trudno pokochać duszę polską i dlaczego dusza polska z taką pogardą traktuje duszę rosyjską. Wszak powrót do dawnej zaborczej zależności od Rosji nie będzie już możliwy. Nie jestem rusofilem, ale szanuję i lubię Rosjan, byłem tam kilka razy, obcowałem z nimi i mam o nich jak najlepsze zdanie. Nie patrzę w ich kierunku przez pryzmat historii i polityki. Chyba czas najwyższy zacząć zasypywać podziały nie tylko krajowe, ale także między sąsiadami.

Fatalna polityka zagraniczna spowodowała, że dzisiejsza Polska to dryfujący okręt bez żagli, który może zawinąć do niewielu portów. Z Komisją Europejską trwały konflikt, z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej jeszcze ostrzejszy. Z Berlinem eskalacja napięcia – ponad 70 lat od zakończenia drugiej wojny światowej domagamy się miliardów odszkodowań wojennych. Niemcy zrujnowali i okradli całą Europę, ale tylko Polska domaga się dzisiaj zadośćuczynienia. Pozostałe państwa dogadały się z Niemcami i II wojnę światową oraz jej następstwa odesłano do archiwów. Z USA, dotychczas wielkiego przyjaciela, wieje chłodem po politycznym kleksie popełnionym przez Andrzeja Dudę. Wszystko wskazuje na to, że Joe Biden nie jest przyjacielem ekipy rządzącej naszym krajem, szczególnie po próbie skanalizowania przez PiS niezależnych mediów, poprzez obłożenie gigantycznymi podatkami emitowanych reklam. Trąbi o tym dzisiaj cały świat. Rosja – wróg śmiertelny, podobnie jak miliony Polaków myślących odmiennie niż oczekują tego rządzący. Może faktycznie powinienem rozważać ponowną emigrację?

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA