Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

W Wielkiej Warszawskiej triumfował bity faworyt

30-09-2015 20:31 | Autor: Tadeusz Porębski
Va Bank już się zapisał złotymi zgłoskami w historii polskich wyścigów konnych jako niepokonany koń pełnej krwi angielskiej w wieku dwóch i trzech lat. Spektakularny triumf ogiera w niedzielnej Wielkiej Warszawskiej dodaje mu dodatkowego splendoru.

Dosiadany przez szwedzkiego internacjonała Per-Andersa Graberga irlandzkiej hodowli Va Bank był czujnie prowadzony w czubie początkowo wolnego wyścigu. Jeśli rywale liczyli, że taka taktyka przyniesie jakikolwiek efekt, srodze się zawiedli. Po wyjściu na końcową prostą podopieczny trenera Macieja Janikowskiego bez najmniejszego trudu odjechał rywalom, wygrywają łatwo aż o ponad 6 długości. Drugie miejsce wywalczył trenowany przez Andrzeja Walickiego Tantal, trzecie nieoczekiwanie Dogmat, znakomicie przygotowany do wyścigu przez stawiającą dopiero pierwsze kroki w trenerskim fachu Annę Zielińską. Była to spora niespodzianka, ponieważ ogier miał w tym sezonie na koncie tylko jeden start w gonitwie grupowej. Dogmat zapowiada się na klasowego wyścigowca. Gonitwy nie ukończył Espadon, który złamał nogę i musiał zostać zgładzony. Zwycięskiego Va Banka dekorowała na padoku honorowa patronka gonitwy, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Trener Maciej Janikowski nie posiadał się z radości: – Jestem bardzo szczęśliwy, że Va Bank tak pięknie uczcił mój jubileusz 50-lecia pracy na torze. Mówimy na Służewcu, że to koń czyni człowieka wielkim, a nie odwrotnie. Moim pierwszym wielkim koniem był Czerkies, który w 1974 r. zdobył "trzy korony", czyli  Rulera, Derby i St. Leger, ale w Wielkiej Warszawskiej nie wystartował. Marzenie, aby mój koń wygrał wszystkie najważniejsze gonitwy w wieku dwóch i trzech lat spełnił dopiero po 41 latach Va Bank. Trenerowi wtórowała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz: – W tym roku jestem na wyścigach po raz drugi. W maju byłam tu na imprezie, w której uczestniczyło kilka tysięcy słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku. To dobrze, że podczas takich mityngów jak Jesienna Gala publiczność ma możliwość emocjonowania się nie tylko samymi wyścigami koni, ale może również podziwiać pokazy szwoleżerów, czy obejrzeć wystawę starych samochodów. Widzę duże postępy w rewitalizacji zabytkowego obiektu, krok po kroku odzyskuje on dawną świetność. Prezydent stolicy towarzyszyli podczas dekoracji jej zastępca Jarosław Jóźwiak, prezes zarządu spółki Totalizator Sportowy Wojciech Szpil oraz posłowie na Sejm Joanna Fabisiak i Michał Szczerba.

Jesienną Galę obserwowało tysiące widzów. Kilka gonitw wyzwoliło duże emocje. W nagrodzie Mosznej (1600 m) klacz Straight Away nieoczekiwanie ograła stawkę faworytów, ze swoim kolegą ze stajni ogierem Kokshe na czele. Trenowany przez Józefa Siwonię ogierek Keep Smiling sensacyjnie wygrał prestiżową dla dwulatków nagrodę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (1400 m). W gonitwie o Nagrodę Cardei (1200 m) triumfowała podopieczna trener Małgorzaty Fabiańskiej, dwuletnia klaczka Choupette. Natomiast płotową gonitwę o Nagrodę Hubala (2800 m) wygrał aż o 21 długości debiutujący w tej konkurencji, dosiadany przez Andrija Chopyka klasowy Predator ze stajni Andrzeja i Ryszarda Zielińskich. Ogiera trenuje Anna Zielińska.

Niestety, w beczce miodu, jaką była udana pod każdym względem Jesienna Gala, znalazła się także łyżka dziegciu. Trzy konie odniosły tak poważne kontuzje, że musiały zostać na miejscu poddane eutanazji. Podczas gonitwy płotowej o Nagrodę Hubala trenowana we Wrocławiu Habana została tak niefortunnie naprowadzona przez jeźdźca na płot, że potknęła się i upadła uszkadzając kręgosłup. W tej samej gonitwie 4-letnia Kora została mocno poturbowana podczas upadku i dyżurny weterynarz nie miał innego wyjścia, jak tylko skrócić męki konia. W Wielkiej Warszawskiej opisany wyżej ogier Espadon złamał nogę przed wyjściem na końcową  prostą. I on musiał zostać uśpiony.

Smutne wydarzenia komentuje Sylwester Puczen, rzecznik prasowy Totalizatora Sportowego: – Mamy za sobą w tym sezonie 40 dni wyścigowych, czyli około 400 gonitw. Do tak tragicznych wypadków dochodzi bardzo rzadko. Niestety, tak się złożyło, że trzy wypadki zdarzyły się jednego dnia. Zarząd spółki rozważa zastąpienie na Służewcu gonitw płotowych wyścigami kłusaków, przynajmniej podczas dużych gal, na przykład Derby, Dnia Arabskiego, czy Wielkiej Warszawskiej. Nie chcemy bowiem dopuścić do tego, aby tysiące widzów były w przyszłości świadkami podobnych tragedii. Rozważa się również rozpoczęcie negocjacji z władzami wrocławskiego toru na Partynicach, aby to właśnie tam odbywały się wszystkie najważniejsze gonitwy płotowe i przeszkodowe. Wrocław specjalizuje się bowiem w organizowaniu tego typu wyścigów, czego dowodem są wysoko dotowana Wielka Wrocławska, czy Wielka Partynicka.

Gonitwy płotowe i przeszkodowe są dla koni najbardziej niebezpieczne. Wiele zależy jednak od umiejętności jeźdźca w tej bardzo trudnej dyscyplinie sportu. Koni w tego typu wyścigach powinni dosiadać wyłącznie jeźdźcy wyspecjalizowani, odpowiednio przeszkoleni i posiadający doświadczenie w ściganiu się na wewnętrznej bieżni. Czy Polski Klub Wyścigów Konnych organizuje kursy szkolące i przygotowujące jeźdźców do gonitw w płotach i w przeszkodach? Czy wysyła ich się na szkolenia zagraniczne, choćby do mających wielkie tradycje w tej konkurencji sąsiednich Pardubic? O to należałoby zapytać władze polskiego jockey clubu. Wydaje się, że jedno jest pewne: w rozgrywanych w Polsce gonitwach płotowych dochodzi do zbyt wielu przypadków spadania jeźdźców z koni, czy przewracania się razem z końmi. Na Służewcu jest bezpośredni przekaz z gonitw rozgrywanych na terenie Francji. Tam tego rodzaju przypadki zdarzają się sporadycznie, ale jednak także mają miejsce. Wniosek: każda dyscyplina, której podstawą jest wydolność organizmu i wzajemna rywalizacja, niesie ze sobą ryzyko poważnych kontuzji, a nawet zgonów (jakże częstych w biegach maratońskich). Umierają też na boisku piłkarze, na ringu bokserzy, kierowcy na wyścigowych torach i podczas rajdów. W wyścigach koni można jedynie ryzyko ograniczyć, poprzez m. in. stałe podnoszenie umiejętności jeźdźców.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA