Po remoncie i przygotowaniu tras uruchomiono pierwsze dwie linie oznaczone literami A i B. Kursowały od Trębackiej przez Śródmieście w kierunku placu Unii Lubelskiej i Łazienkowskiej. Już dwa miesiące później pojawiła się linia C.
Ówczesna prasa pisała z entuzjazmem o „nowoczesnych, cichych pojazdach poruszających się bez dymu i spalin”, co w realiach powojennej Warszawy było nie lada nowinką. W 1948 roku wprowadzono system numeracji od 50 wzwyż, co komentował humorysta Stefan Wiechecki zauważając, że „warszawiacy weszli w wiek trolejbusowy”.
Rozbudowa i rozwój sieci
Jeszcze w latach czterdziestych sprowadzono pierwsze nowe pojazdy – francuskie trolejbusy Vétra. W kolejnych latach flotę wzmacniały maszyny czechosłowackiej Skody oraz wschodnioniemieckie LOWA. Z czasem dołączono do nich także pojazdy polskiej konstrukcji.
W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych sieć osiągnęła największy rozmiar. Funkcjonowało około dziesięciu linii, a w ruchu znajdowało się ponad sto pojazdów. Po Warszawie jeździły również prototypy przegubowe własnej konstrukcji, czteroosiowe, długie na dwadzieścia metrów, zdolne zabrać do 160 pasażerów.
Dla wielu mieszkańców była to codzienność. Trolejbusy uchodziły za wygodniejsze niż autobusy – nie dymiły, ruszały płynniej, a charakterystyczny świst pantografów towarzyszył codziennym podróżom do pracy i szkoły.
Decyzja o likwidacji
W połowie lat sześćdziesiątych zaczęto jednak dostrzegać wady systemu. Trolejbusy były mało zwrotne, ich sieć kolidowała z tramwajową i wymagała kosztownej konserwacji. W 1963 roku zapadła decyzja o stopniowej likwidacji.
Stopniowo zamykano kolejne linie, a w roku 1967 w ruchu pozostawały już tylko dwie. Atmosferę tamtych lat dobrze oddaje wspomnienie z prasy: „Na przystanku przy placu Unii czeka się coraz dłużej, trolejbusów ubywa, a zamiast nich pojawiają się autobusy, które łatwiej skierować na inną trasę”.
Ostatni pojazd starego systemu wyruszył na trasę linii 52 w nocy z 30 czerwca na 1 lipca 1973 roku. Był to kurs szczególny – tłum warszawiaków chciał pożegnać trolejbusy, a podróż odbywała się bez kasowania biletów. Kierowca wspominał później: „Jechałem powoli, ludzie śpiewali i robili zdjęcia. Wiedzieliśmy, że to koniec pewnej epoki”.
Powrót trolejbusów na Puławską
Niespełna dekadę później idea powróciła. W 1976 roku podjęto decyzję o budowie nowej trasy trolejbusowej wzdłuż ulicy Puławskiej, aż do Piaseczna. Pierwszy kurs odbył się 1 czerwca 1983 roku. Linia otrzymała numer 51, a do obsługi wykorzystano radzieckie trolejbusy typu ZIU-9.
„Nowa linia to odciążenie zatłoczonych autobusów. Podróż przebiega szybciej i ciszej” – relacjonowano w gazetach z okazji jej otwarcia. W kolejnych latach wprowadzono nowocześniejsze Jelcze PR110T oraz używane trolejbusy szwajcarskie z przyczepami. Przez kilkanaście lat linia 51 woziła mieszkańców Ursynowa i Piaseczna, a w latach dziewięćdziesiątych kursowała także linia nocna 651.
Koniec w sierpniu 1995 roku
Ostatni dzień warszawskich trolejbusów nadszedł 31 sierpnia 1995 roku. Już wcześniej wiadomo było, że system jest nierentowny – wymagał ogromnych nakładów na utrzymanie sieci trakcyjnej i przestarzałych pojazdów. Podawano, że miesięczne koszty sięgały kilkuset tysięcy złotych, a liczba pasażerów systematycznie spadała.
Ostatni kurs stał się wydarzeniem – mieszkańcy robili zdjęcia i żegnali pojazdy, które przez lata były charakterystycznym elementem Puławskiej. Kierowcy wspominali później: „Zjeżdżaliśmy wieczorem do zajezdni w Piasecznie. Ludzie bili brawo, ktoś rzucił kwiaty. Wiedzieliśmy, że to naprawdę koniec”.
W kolejnych latach trakcję rozebrano, a tabor sprzedano innym miastom lub kolekcjonerom. Słupy trakcyjne przy Puławskiej znikały stopniowo jeszcze do końca lat dziewięćdziesiątych.
Fot. NAC