Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Tie-break bez happy endu

20-01-2021 21:52 | Autor: Daria Mikołajczak
Kolejne derby stolicy, kolejny tie-break i choć przegrany przez siatkarzy KS Metro Warszawa, to zdecydowanie pełen emocji. Długi, emocjonujący i pełen walki pojedynek obfitował w liczne zwroty akcji, jednak ostatecznie zwycięsko wyszli z niego gospodarze – Legia Warszawa (25:20, 22:25, 25:18, 36:38, 15:10).

Mecz lepiej rozpoczął się dla podopiecznych trenera Mateusza Mielnika, którzy spokojną i konsekwentną grą dosyć szybko wypracowali kilka oczek przewagi – gdy skutecznym atakiem ze środka popisał się Patryk Akala, było już 12:8. W kolejnych minutach kapitan Legii, Arkadiusz Żakieta, zdobył dwa punkty bezpośrednio z zagrywki, co sprawiło, że dystans między drużynami jeszcze się powiększył – 17:10. To wystarczyło, by gospodarze bez większych problemów rozstrzygnęli losy premierowej partii na swoją korzyść. Zakończył ją nieudaną zagrywką środkowy gości, Maciej Ostaszyk.

Dwupunktowa zaliczka na otwarcie drugiej odsłony sprawiła, że w zawodników Metra wstąpiła nowa energia. W konsekwencji to oni wiedli prym w tym secie, tylko raz pozwalając rywalom na wyrównanie wyniku. Po budzącej wątpliwości decyzji sędziego, który po akcji z udziałem Rafała Berwalda wskazał boisko i punkt dla gospodarzy, był remis 8:8. Później mecz nabrał przyjemnego dla oka tempa, a konsekwentna postawa podopiecznych trenerów Lubiejewskiego i Walendzika sprawiła, że odzyskali oni prowadzenie w tym secie – 15:11. W końcówce miejscowi zdołali zmniejszyć straty (21:19, 23:21), ale Berwald kolejnym skutecznym wybiciem z wykorzystaniem rąk przeciwników przypieczętował wygraną w tej partii i pozwolił na wyrównanie stanu rywalizacji.

W kolejnej partii karta znów odwróciła się na korzyść zawodników Legii, którzy na całym dystansie utrzymywali kilka oczek przewagi. Duża w tym zasługa regularnie punktującego na skrzydle Żakiety. Przyjezdni, mimo różnych zabiegów sztabu trenerskiego, nawet przez moment nie byli w stanie zagrozić rywalom. Autorem ostatniego punktu w tym secie był Bartosz Stępień, który w tym spotkaniu odegrał rolę zmiennika i – co warto zaznaczyć – całkiem nieźle wywiązywał się z powierzonych mu zadań.

W czwartej odsłonie – najbardziej wyrównanej i emocjonującej – zawodnicy obu drużyn udowodnili, że nie brakuje im ani charakteru ani serca do walki. Siatkarze Metra rozpoczęli tę partię od prowadzenia 5:3, ale później przytrafił im się przestój. Tym samym legioniści konsekwentną grą wypracowali sobie przewagę, która momentami wynosiła nawet cztery punkty (10:6). Biorąc pod uwagę formę Legii w tym sezonie, mogło się wydawać, że mecz powoli zmierza do końca, jednak zawodnicy METRA jeszcze raz podjęli walkę w tym secie. Stopniowo odrabiali starty, aż w końcu zatrzymując atak środkiem, doprowadzili do remisu po 18. Był to tak naprawdę dopiero początek wielkich emocji w tym secie, bo od tego momentu trwała zacięta walka, a drużyny co kilka minut wymieniały się prowadzeniem. Ostatecznie, po długiej i wyczerpującej bitwie, przy stanie 36:37 Żakieta posłał piłkę na aut i doprowadził tym samym do tie-breaka.

Do decydującej partii miejscowi przystąpili niesamowicie zdeterminowani. W efekcie wojskowi, skrzętnie wykorzystując każdą kontrę, szybko odskoczyli na pięć punktów (7:2, 11:6), a siatkarze z Ursynowa – mimo poprawy postawy – już do końca meczu nie zdołali odrobić strat. Zaciętą batalię zakończył autowy serwis Mateusza Cackowskiego.

To ósma porażka siatkarzy KS Metro Warszawa, którzy z dorobkiem dziewiętnastu punktów zajmują obecnie piąte miejsce w ligowej tabeli grupy drugiej. Do plasującego się na trzeciej pozycji Campera Wyszków tracą zaledwie jedno oczko, w związku z czym udział w fazie play-off jest jak najbardziej sprawą otwartą. Z całą pewnością pocieszający jest fakt, że po kontuzji do normalnych treningów wraca Paweł Szczepaniak, który już w meczu z Legią znalazł się w wyjściowej czternastce. Zawodnicy Marcina Lubiejewskiego w sobotę zmierzą się na własnym boisku z ekipą Sparty Grodzisk Mazowiecki. Będzie to świetna okazja aby powiększyć swoją zdobyć punktową.

Fot: Anna Klepaczko

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA