Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Susza na horyzoncie, co powinniśmy zrobić?

06-05-2020 21:39 | Autor: Piotr Celej
Hydrolodzy od lat alarmują o wysychaniu Polski. W tym roku czekają nas rekordowe susze. Pożary wysuszonego Biebrzańskiego Parku Narodowego obserwowała z zapartym tchem cała Polska. Niestety, tego typu zdarzenia będą występowały coraz częściej. 3,5 mln metrów sześciennych wody na dobę mniej płynie obecnie w rzece Biebrzy w porównaniu do innych lat – jak wynika z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

– Jeśli nie pojawią się regularne opady deszczu, to latem czeka nas jedna z największych susz w historii Polski – alarmuje hydrolog, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk prof. Paweł Rowiński. Do takiej sytuacji przyczyniły się niskie opady spowodowane zmianami klimatu i nieodpowiednie zarządzanie dostępnymi, ograniczonymi zasobami wody.

Polska pustynnieje

Brak wody w Skierniewicach podczas zeszłorocznych upałów był tylko "wersją demo" tego co może stać się w kolejnych latach. To jednak 2020 może okazać się prawdziwie czarnym scenariuszem.

"Konsekwencją ciepłej zimy jest szybko rozpoczynający się w tym roku sezon rolniczy" – wyjaśnia prof. Paweł Rowiński. Wraz z początkiem sezonu, od drugiej dekady marca synoptycy nie odnotowali w Polsce praktycznie ani kropli deszczu.

Obecnie bardzo niskie stany wody odnotowujemy już teraz, a sezon dopiero się rozpoczyna. Zdaniem hydrologa przez trzy miesiące z rzędu musiałby padać regularny deszcz, który dostatecznie zasiliłby zasoby wodne, zarówno te powierzchniowe, jak i ziemne.

"Aby sytuacja się poprawiła, normy deszczowe musiałyby zostać przekroczone o 200-250 proc., a to jest praktycznie niemożliwe" – wyjaśnia wiceprezes PAN.

Co to będzie oznaczało w perspektywie kilku-kilkunastu lat? W związku ze zmianami klimatu coraz częściej zdarzać się będą zjawiska ekstremalne, wśród nich susze, ale też bardzo gwałtowne opady i inne nietypowe zjawiska atmosferyczne. Aby sytuacja hydrologiczna uległa poprawie, niezbędne są regularne opady. Polska jest bowiem bardzo uboga w naturalne zasoby wody powierzchniowej, pozostając trzecim od końca państwem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ilość wody przypadającej rocznie na mieszkańca (jest to prawie trzy razy mniej niż wynosi średnia w UE). Problem suszy u nas dodatkowo się pogłębia. Taka sytuacja wynika z naturalnego, geologicznego ukształtowania terenu i niekorzystnych warunków klimatycznych.

Należy więc się spodziewać coraz częstszych susz, które będą niosły za sobą podwyżki cen żywności. Mogą również występować przerwy w "produkcji", czyli uzdatnianiu wody, które mogą wpłynąć na jej dostępność w kranie. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski już teraz apeluje do mieszkańców o rozsądne gospodarowanie wodą. Na południu Polski sieje się afrykańskie sorgo, zaś klimat województwa dolośląskiego odpowiada słynącemu z win regionowi Tokaj w 2000 roku!

Retencja i dzieło bobrze

Rozwiązaniem ma być retencja wody. Na przełomie 2020 i 2021 r. przyjęty ma zostać Program Rozwoju Retencji (PRR) w Polsce w latach 2021–2027. Priorytety są trzy: budowa zintegrowanego systemu naturalnej i sztucznej retencji wodnej, stworzenie warunków do zrównoważonego wykorzystania zasobów wodnych oraz wzmocnienie świadomości społecznej w zakresie potrzeby retencjonowania i oszczędzania wody. PRR zostanie opracowany dla całego kraju, z uwzględnieniem podziału na obszary dorzeczy i regiony wodne.

Obecnie w zbiornikach retencyjnych magazynujemy około 4 mld metrów sześciennych wody, czyli około 6,5% objętości średniorocznego odpływu rzecznego. Tymczasem warunki fizyczne i geograficzne Polski umożliwiają retencjonowanie wód na poziomie około 15%. Jak tłumaczy Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, nie w każdym miejscu można wybudować zbiornik retencyjny. Duże znaczenie ma ukształtowanie i budowa geologiczna, umożliwiające magazynowanie wody oraz lokalne warunki gruntowo-wodne. Dlatego najlepsze warunki są w górach, gdzie można stosować wyższe piętrzenia wody, a zarazem rozmiar zbiorników nie jest rozległy. Ważne są również czynniki wpływające na późniejsze koszty utrzymania, np. w zakresie konieczności odmulania i umacniania brzegów. Ustawy decydujące, jak będzie wyglądać Program Rozwoju Retencji, są w opracowaniu i warto by organizacje pozarządowe oraz obywatele aktywnie uczestniczyli w konsultacjach. Ważne jest to chociażby ze względu na możliwość wykorzystania złych rozwiązań technicznych – część zbiorników przy autostradach nie ma bowiem możliwości zatrzymywania grodzi i wypuszczania wody podczas suszy.

Wodę można zatrzymywać również w miastach. Mowa tu o "miastach-gąbkach", czyli takim modelu miast, gdzie jest mało betonu, a dużo zieleni i drzew, które na dłużej zatrzymują wodę, zamiast odprowadzać ją na zewnątrz. Innym sposobem na zatrzymanie wody w przyrodzie jest utrzymywanie mokradeł, łąk oraz trzęsawisk.

Należy podkreślić, że obszary podmokłe mają ogromne znaczenie w kwestiach ważnych dla zachowania różnorodności biologicznej, krajobrazu, bilansu wodnego, a naturalne ekosystemy podtrzymują życie na naszej planecie. W sytuacji, gdy Polska cierpi na pogłębiający się deficyt wodny, a planecie zagraża niedobór wód słodkich, ochrona obszarów wodno-błotnych to jedno z najważniejszych zadań dla całej ludzkości. Ponad połowa obszarów podmokłych w skali światowej zanikła lub została trwale zdegradowana w ciągu ostatniego stulecia. Przy obecnej świadomości utrzymywanie tego trendu wydaje się niedorzecznością. Podobnie ważną rolę w przyrodzie pełnią bobry, które zatrzymują wodę, spiętrzają ją i kierują na łąki.

Walcz o wodę

Rozwiązania systemowe to tylko jedna strona medalu. Ważne jest też oszczędzanie wody i żywności. Na jednego mieszkańca Polski przypada średnio ok. 1,56 mln litrów na rok, podczas gdy średnia dla Europy jest niemal 3-krotnie większa (4,56 mln litrów na rok) – informują przedstawiciele projektu Klimada 2.0.

Warto pamiętać o tzw. śladzie wodnym, będącym wskaźnikiem zużycia wody niezbędnej do wytworzenia danego produktu. I tak np. ślad wodny 1 kg ogórków wynosi 353 litry, 250 ml herbaty to 27 litrów, kilograma sera żółtego to 3 178 litrów, zaś kilograma czekolady i wołowiny to odpowiednio aż 17 196 i 15 415 litrów.

Szacuje się, że w samej Polsce wynik wyrzucanej rocznie na osobę żywności to aż 235 kg na osobę. Do kosza najczęściej trafia aż 50 proc. kupionego pieczywa oraz jedna trzecia warzyw i wędlin. Produkcja żywności stanowi obciążenie dla środowiska, między innymi poprzez nakłady wody i energii, które są marnotrawione wraz z wyrzuconą żywnością. Wyrzucenie do kosza 1 kg wieprzowiny wiąże się ze zmarnowaniem ok. 6 tys. litrów wody użytej do jej wyprodukowania, a 1 kg wyrzuconego chleba to 1,6 tys. litrów.

By uchronić Polskę od suszy, zaleca się korzystanie z prysznica zamiast kąpieli, zbieranie wody deszczowej do pielęgnacji roślin i stosowanie innych metod oszczędzania wody wodociągowej.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA