Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Śpiewacy operowi zaczarowali Ursynów!

29-07-2026 20:28 | Autor: Katarzyna Nowińska
Młodzi i utalentowani artyści o świetnej prezencji scenicznej, z wielką pasją ożywili tak bardzo lubiany przez warszawiaków repertuar Mieczysława Fogga, nadając mu swoją własną, współczesną interpretację.

Już od pierwszych chwil występu było jasne, że nie będzie to jeden z wielu koncertów, których mamy możliwość wysłuchać podczas wakacji w ramach cyklu Muzyczne Lato na Ursynowie. Park im Jana Pawła II, gdzie koncert się odbywał, już na kilkanaście minut przed rozpoczęciem imprezy wypełnił się tłumem słuchaczy. Zajęte były nie tylko wszystkie leżaki i krzesła przygotowane przez organizatorów koncertu, ale też wszystkie ławki w sąsiadujących alejkach. Z każdą chwilą przybywało kolejnych słuchaczy, wielu z nich przysłuchiwało się koncertowi na stojąco lub siedząc na trawie. Były całe rodziny z dziećmi, seniorzy pamiętający czasy, gdy piosenki Fogga rozbrzmiewały z radioodbiorników, ale również ludzie młodzi – tacy, którzy pamiętają nostalgiczne utwory Fogga z wczesnych lat swego dzieciństwa oraz tacy, którzy odkrywali ten repertuar po raz pierwszy. Nad zgromadzoną publicznością unosiła się atmosfera skupienia, jakiej rzadko doświadcza się podczas letnich wydarzeń odbywających się pod gołym niebem. Wszyscy zdawali się słuchać nie tylko melodii, lecz także historii ukrytych między kolejnymi wersami.

Repertuar Mieczysława Fogga to wyjątkowe zjawisko w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Jego piosenki, wywodzące się z tradycji przedwojennego szlagieru, romansu, tanga i piosenki kawiarnianej, odznaczają się niezwykłą kulturą słowa, elegancją melodii i subtelnością emocji. Utwory te opowiadają przede wszystkim o miłości, tęsknocie, codziennym życiu i oczywiście o Warszawie, a czynią to z niezwykłą czułością i subtelnością. Podczas niedzielnego koncertu mieliśmy okazję przekonać się, że piosenki wykonywane niegdyś przez wielkiego mistrza nie zdezaktualizowały się mimo upływu lat. To muzyka dla słuchaczy, którzy cenią opowieść i piękno ukryte w prostocie i szczerość w wyrażaniu swych uczuć.

– Pan Mieczysław Fogg zachował się w naszej pamięci jako człowiek o szlachetnym charakterze i taka sama jest jego spuścizna muzyczna. Wydaje nam się ona właśnie szlachetna, prawdziwa i szczera. Kiedy słucham tej muzyki, porusza ona we mnie odczucie nostalgii za czymś prostym, dosłownym, bez drugiego dna. Myślę, że to jest siła tej muzyki. To też stanowi o jej ponadczasowości. Te uczucia są w nas także współcześnie, ale albo w ogóle o nich się boimy mówić, albo owijamy je w bawełnę. Taka szczerość to na pewno coś, za czym wiele osób dzisiaj tęskni – powiedział po koncercie śpiewak Michał Janicki, zapytany o sekret ponadczasowości piosenek Fogga.

– Jestem ogromną fanką Mieczysława Fogga i jego piosenek, więc ciężko mi wybrać tylko jedną ulubioną. „Jesienne róże” i „Ostatnia niedziela” mają w sobie coś wyjątkowego, ale każda z jego piosenek niesie ze sobą dramat i emocje. Można opowiedzieć historię, a każda interpretacja będzie inna, w zależności od tego jak je odczuwamy. Często czuję, że mam starą duszę, co sprawia, że te piosenki są mi szczególnie bliskie. Uważam, że warto pokazywać to młodemu pokoleniu. Ta muzyka ma w sobie niezwykłą głębię, która zasługuje na to, by być odkrywana na nowo – mówiła z kolei śpiewaczka Ksenia Tomkiewicz pytana o jej ulubione utwory Mieczysława Fogga.

Ksenia Tomkiewicz i Michał Janicki przy akompaniamencie znakomitego zespołu w składzie Anatol Taran, Kuba Kinsner, Marina Krysztoforska, Ludmiła Krukowska po mistrzowsku przywrócili blask utworom, które od dziesięcioleci stanowią muzyczny portret stolicy. Ze sceny emanowała doskonała energia, która udzielała się publiczności.

Utalentowani śpiewacy nie próbowali naśladować legendarnego pieśniarza. Zamiast kopiować jego styl, odczytali jego repertuar na nowo – z ogromnym szacunkiem dla tradycji, ale przez pryzmat własnej muzycznej osobowości. Uczynili to z ogromną swobodą i lekkością, ale każdy, kto zna się choć trochę na muzyce ma świadomość, że było to nie lada wyzwaniem wymagające dobrego przygotowania.

– Część repertuaru Pana Fogga już znałem. Miałem przyjemność wykonywać ją przede wszystkich w Mazowieckim Teatrze Muzycznym podczas spektaklu „Niezapomniany Fogg”, ale także podczas innych koncertów. Trudność polega na odnalezieniu w tych utworach, które każdy dobrze zna, czegoś swojego, swojej własnej interpretacji, swojego własnego koloru w głosie. Jest to o tyle trudne, że można się pokusić o łatwiejszą drogę, czyli naśladowanie mistrzowskich wykonań pana Mieczysława, ale z kolei zbytnie odejście od oryginału może razić słuchacza przyzwyczajonego do konkretnego brzmienia utworu. Dlatego znalezienie balansu między tym co znane, a tym co nowe uważam za największe wyzwanie w mierzeniu się z repertuarem Fogga – tłumaczył nam śpiewak Michał Janicki.

Nie sposób nie zauważyć, że na zgromadzonej na niedzielnym koncercie publiczności olbrzymie wrażenie zrobiły głosy występujących śpiewaków. Słuchacze zdawali się bardzo doceniać możliwość obcowania z artystami wywodzącymi się ze świata śpiewu klasycznego. Koncerty śpiewaków operowych w plenerze należą przecież do rzadkości, dlatego wydarzenie miało wyjątkowy charakter. Po kolejnych utworach rozlegały się gromkie, szczere i długie brawa, a po zakończeniu koncertu wielu słuchaczy jeszcze przez dłuższą chwilę pozostawało w parku komentując usłyszany recital. Wiele osób podchodziło do artystów dziękując im za występ i wyrażając swe wyrazy uznania. Przede wszystkim przewijały się opinie, że śpiewacy operowi dysponują kulturą wokalną, której coraz rzadziej doświadcza się podczas koncertów muzyki rozrywkowej. Nie były to głosy deprecjonujące współczesnych wykonawców, lecz wyraz uznania dla kunsztu, jaki niesie ze sobą wieloletnia praca nad klasyczną emisją głosu. Zapytani o wrażenia słuchacze zwracali uwagę na kulturę emisji głosu, dykcję i swobodę wykonawczą występujących tego wieczoru artystów podkreślając, że takie przygotowanie wokalne nadaje nawet dobrze znanym piosenkom zupełnie nowy charakter.

– Cieszę się, że publiczność była zachwycona naszym występem! To dla mnie ogromna radość słyszeć takie opinie. Na co dzień łączę różne style – śpiew klasyczny, musicalowy oraz rozrywkowy. To daje mi dużą swobodę artystyczną. Nie stosuję jakichś specjalnych ćwiczeń wokalnych, ale mam jedną główną zasadę: śpiewam sercem i duszą. Uważam, że autentyczność i emocje są kluczowe w każdym wykonaniu – powiedziała nam Ksenia Tomkiewicz.

Niewątpliwie jednak tego wieczoru jednym z najbardziej zachwyconych słuchaczy koncertu była kilkuletnia córeczka Kseni Tomkiewicz - Emilia, która pod opieką swego taty Rafała Tomkiewicza, również znanego i cenionego śpiewaka operowego, podziwiała mamę występującą na ursynowskiej scenie. Bardzo piękny i chwytający za serce był moment, gdy po zakończeniu koncertu kilkuletnia Emilia wbiegła na scenę ściskając mamę i wręczając jej bukiecik kwiatów. Ten prosty gest, nagrodzony ciepłymi uśmiechami publiczności, stał się pięknym symbolem przekazywania muzycznej wrażliwości między pokoleniami. Trudno było o bardziej wymowny obraz – oto pieśni sprzed kilkudziesięciu lat spotkały się z dziecięcym zachwytem, pokazując, że dobra muzyka nie ma wieku.

– Emilia od małego otacza się muzyką, ponieważ zarówno mój mąż Rafał, który też jest śpiewakiem operowym, jak i ja, zabieramy ją na nasze występy. W związku z tym rośnie w muzycznej rodzinie i nie ma wyboru – kocha muzykę tak samo jak my – mówiła o swej córeczce z wielką czułością w głosie Ksenia Tomkiewicz.

Głosie, który publiczność zgromadzoną na niedzielnym koncercie zachwycił swą aksamitną barwą, subtelnym i pełnym emocjonalnych niuansów brzmieniem. Interpretacje Tomkiewicz miały w sobie delikatność i klasę, każda fraza była przemyślana, każde słowo niosło znaczenie, a każda melodia stawała się opowieścią o mieście, którego obraz wciąż trwa w zbiorowej wyobraźni.

Michał Janicki oczarował nas z kolei swym głębokim, mocnym i ekspresyjnym głosem. Utwory Mieczysława Fogga w jego wykonaniu brzmiały bardzo elegancko, a naturalne ciepło jego szlachetnego głosu harmonijnie współgrało z repertuarem wywodzącym się z przedwojennej i powojennej kultury muzycznej. Artysta doskonale odnalazł się w świecie dawnych warszawskich piosenek, wydobywając z nich melancholię, jak i pogodę ducha jednocześnie.

Wieczór z ogromną klasą, jak zawsze, poprowadziła dobrze już znana i uwielbiana na Ursynowie Laura Łącz, która – jak podkreślali organizatorzy – specjalnie na tę okazję przerwała swój wakacyjny wypoczynek nad Bałtykiem i po raz kolejny spotkała się z ursynowską publicznością. Jej ciepłe, pełne anegdot zapowiedzi tworzyły naturalny pomost między kolejnymi utworami, przypominając o epoce, z której wyrosła twórczość Fogga, oraz o niezwykłej roli, jaką odegrał on w historii polskiej kultury.

Warszawa, która wyłania się z piosenek Mieczysława Fogga to miasto eleganckie, rozśpiewane i tętniące energią, ale romantyczne i melancholijne zarazem. Miasto pełne gwarnych kawiarni, teatrów, kabaretów, dancingów i ludzi wierzących, że muzyka potrafi ocalić od zapomnienia to, co najpiękniejsze. Niedzielny koncert na Ursynowie przypomniał, że ta Warszawa nie zniknęła bezpowrotnie. Nadal żyje w piosenkach, które – wykonywane z klasą i artystyczną wrażliwością – potrafią poruszyć zarówno tych, którzy pamiętają dawne lata, jak i młodsze pokolenie odkrywające je po raz pierwszy.

Muzyczne Lato na Ursynowie po raz kolejny udowodniło, że wakacyjne koncerty mogą być czymś znacznie więcej niż sezonową rozrywką. Mogą stać się spotkaniem z kulturą absolutnie najwyższej próby, przestrzenią budowania międzypokoleniowej pamięci i przypomnieniem, że prawdziwe piękno muzyki nie podlega modom. Ono po prostu trwa – tak jak trwa obraz Warszawy zapisany w piosenkach Mieczysława Fogga.

Wróć