Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

dzisiejsza pogoda

Sprawdź pogodę na 7 dni
-1°
-4°

„Rosyjska” Warszawa – kto to jeszcze może pamiętać?

24-04-2019 21:11 | Autor: Prof. dr hab. Lech Królikowski
Do 1990 r. przez kilkanaście lat pracowałem w Pałacu Staszica, w związku z czym prawie każdego dnia bywałem na Nowym Świecie. Niedawno wybrałem się tam na spacer i ze zdumieniem zauważyłem, że mam trudności z przypomnieniem sobie, co mieściło się wcześniej na parterach poszczególnych kamienic.

Piszę o tym, albowiem skoro możemy mieć trudności z określeniem miejsc, które widzieliśmy jeszcze niedawno, to łatwo wywnioskować, że nasza wiedza np. o Warszawie z przełomu XIX i XX w. jest raczej znikoma. Ta konstatacja zachęciła mnie do przygotowania tekstu o naszym mieście, nieco ponad sto lat temu, a więc wówczas, gdy byliśmy w niewoli, o czym staramy się nie pamiętać.

Warszawa na przełomie XIX i XX w. była poza Petersburgiem, jedynym miastem, gdzie stacjonowały pułki Leib-Gwardii, co było osobliwością i swoistym wyróżnikiem. Kadra oficerska tych pułków stanowiła o burzliwości życia towarzyskiego, a kolorowe mundury gwardzistów o obrazie ulic.

Wojska skoszarowane w Królestwie Polskim – podobnie jak wszystkie inne oddziały rosyjskie – nieustannie brały udział w ćwiczeniach i manewrach, które odbywały się na całym terytorium Warszawskiego Okręgu Wojennego, głównie jednak na tzw. polach wojennych, m. in. w obrębie obecnej Warszawy (Bielańskie Pole Wojenne, Powązkowskie Pole Wojenne, Mokotowskie Pole Wojenne). Artyleria ćwiczyła na jedynym w okręgu poligonie artyleryjskim w Rembertowie. W latach 1911-1914 naczelnikiem tego poligonu był płk Antoni Kaczyński (1874-1925), absolwent elitarnej, carskiej Akademii Artylerii.

Oprócz Rosjan w ich korpusie oficerskim byli także reprezentanci licznych narodów ujarzmionych przez carat (35% ludności Imperium). W historii Warszawy istotnym nazwiskiem z tej grupy jest Gustaf Mannerheim – w przyszłości przywódca Finlandii. W Warszawie przebywał w okresie od 1 stycznia 1911 r. do 24 grudnia 1913 r., pełniąc funkcję dowódcy Lejb-Gwardyjskiego Pułku Ułanów Jego Cesarskiej Mości, stacjonującego przy obecnej ulicy Szwoleżerów.

Dla prawosławnych w Warszawie (w 1912 r.) istniało 29 cerkwi (niektórzy doliczyli się nawet 40), w tym 13 cerkwi na terenach wojskowych. Urzędujący w latach 1883 – 1894 r. warszawski generał-gubernator Iosif Hurko utożsamiał „rosyjskość” z religią prawosławną, która z samodzierżawiem i narodnostiu stanowiła o istocie państwa rosyjskiego. Uważał, że uprzywilejowanie prawosławia stanowi manifestację rosyjskiej dominacji w Królestwie. W jego czasach podjęto decyzje o budowie w Polsce wielu świątyń prawosławnych, w tym także w Warszawie. W 1894 r. na Placu Saskim, a więc w fizycznym i politycznym centrum Warszawy, przystąpiono do wznoszenia monumentalnego (na 2,5 tys. wiernych) soboru św. Aleksandra Newskiego, którego autorem był wybitny petersburski architekt Leontij Benois (1856-1928). Kamień węgielny uroczyście wmurował 30 sierpnia 1894 r. Dzwonnica tej cerkwi miała wysokość 73 m (tj. 24 obecne kondygnacje) i przez ponad dwadzieścia lat dominowała w panoramie Warszawy. W górnej jej części znajdował się taras widokowy. Uroczyste poświęcenie soboru miało miejsce 20 maja 1912 r. Sobór na Placu Saskim rozbierany był w latach 1920- 1926 r.

Cywilni prawosławni mieli swój cmentarz w obrębie Reduty Wolskiej (istnieje do dzisiaj), natomiast wojskowi w pobliżu wielkich obozów powązkowskich, a był nim obecny Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Już w 1887 r. władze nabyły od Jana Wilhelma Lieberta grunt z zamiarem założenia cmentarza wojskowego. Cmentarz powstał jednak dopiero w 1912 r., a rozbudowany został w okresie I wojny światowej. Istniejąca niegdyś w jego sąsiedztwie drewniana cerkiew w 1920 r. przebudowana została na obecny kościół pod wezwaniem św. Józefata.

Rosjanie wystawili w Warszawie liczne pomniki swojej chwały. Najbardziej symbolicznym był pomnik Iwana Paskiewicza – zdobywcy Warszawy w 1831 r., wystawiony na Krakowskim Przedmieściu, przed obecnym Pałacem Prezydenckim. Odsłonięty został 21 czerwca 1870 r. w obecności cara Aleksandra II.

W 1846 r. stanęły też w Warszawie pomniki rosyjskiej chwały pod Olszynką Grochowską, a w 1847 r. na Woli pomnik zdobywców miasta w 1831 r. Pomniki były żeliwne. Pomnik na Woli (Czystem) stał niemalże w szczerym polu, toteż wzniesiono przy nim budynek dla straży. Pomimo tego w 1905 r. został uszkodzony od wybuchu bomby. Obydwa pomniki zostały rozebrane na początku lat dwudziestych XX wieku.

W 1841 r. na Placu Saskim został uroczyście odsłonięty pomnik (obelisk o wysokości 13 metrów) projektu Antonio Corazziego. Poświęcony był polskim dowódcom, którzy w Noc Listopadową nie poparli powstańców i zginęli z ich ręki. Na pomnik zużyto 55 ton żeliwa i 18 ton brązu pochodzącego ze zdobytych polskich armat. Budowę sfinansowano z budżetu Królestwa Polskiego. Po decyzji budowy (1894) w tym miejscu soboru Aleksandra Newskiego – pomnik przeniesiono na obecny Plac Jana Henryka Dąbrowskiego, gdzie w kwietniu 1917 r. został rozebrany.

Szacuje się, że w 1914 r. warszawska ludność prawosławna liczyła ok. 40 tysięcy. Rosyjska społeczność, składająca się w znacznym procencie z ludzi wykształconych, piastujących różne funkcje państwowe w wojsku, administracji, sądownictwie, a także wykładowców Uniwersytetu, Instytutu Politechnicznego, Instytutu Weterynarii oraz rosyjskich (państwowych) gimnazjów, miała wymagania kulturalne i towarzyskie. Ten aspekt w połączeniu z przynależnością do Cerkwi prawosławnej sprawiał, że rosyjska społeczność Warszawy uważała się za klasę wyższą intelektualnie i dominującą politycznie i kulturowo. Przynależność do prawosławia przekładała się tym samym na autoidentyfikację imperialnych elit w służbie Romanowów. Rosyjska diaspora w Warszawie miała poczucie izolacji, ale także wspólnoty interesów. Prawosławni, a więc Rosjanie (wg przyjętej klasyfikacji narodowościowej), skupiali się w kilku organizacjach, takich jak: „Russkoje sobranie w Warszawie”, „Russkoje obszczestwo w gorode Warszawie” czy „Russkoje błagotworitelnoje obszczestwo” oraz w licznych klubach środowiskowych i towarzyskich. Na Nowym Świecie róg Świętokrzyskiej funkcjonowała restauracja „Aleksandria”, ciesząca się wielkim powodzeniem wśród rosyjskich elit. Na pierwszym piętrze znajdowała się scena. Rosjanie wprowadzili, istniejący w Polsce do dnia dzisiejszego zwyczaj picia herbaty ze szklanek. Do Rosjan w 1913 r. należało w Warszawie 321 kamienic, zazwyczaj położonych w centrum miasta. Ich interesu broniło Stowarzyszenie Rosyjskich Właścicieli Domów Miasta Warszawy i Guberni Warszawskiej, z siedzibą przy ul Wilczej 76.

Niemiecki historyk Malte Rolf ustalił, że w latach 1888-1890 w Warszawskim Okręgu Wojennym na 1000 mieszkańców przypadało 43 żołnierzy (tj. 4,3%), co dawało najwyższą gęstość rozmieszczenia wojsk w całym Imperium. Jak świat światem, w miastach garnizonowych istniało ogromne zapotrzebowanie na usługi seksualne. Miasta Królestwa, a szczególnie Warszawa – nie były inne, a ze względu a elitarny charakter stacjonujących w Warszawie rosyjskich jednostek, wymagania były także szczególnie wysokie. To ogromny sektor działalności „gospodarczej”, ale ze względu na charakter – najczęściej nawet nie wspominany w poważnych opracowaniach.

Do końca panowania Rosjan w Królestwie Polskim szyldy na ulicach musiały być dwujęzyczne. Pod koniec XIX w. Rosjanie postanowili nadać miastu jeszcze bardziej rosyjski wygląd. W tym celu zaczęto przebudowywać bardziej reprezentacyjne budynki, nadając im cechy stylu „bizantyjsko-moskiewskiego”. Przykładem jest Pałac Staszica zamykający Krakowskie Przedmieście.

Kadry rosyjskiej administracji wojskowej i cywilnej w Warszawie, to w znacznym procencie wyżsi oficerowie i generałowie oraz dostojnicy państwowi. Ta – stosunkowo liczna – grupa Rosjan tworzyła popyt na luksusowe mieszkania w centrum Warszawy. Mieszkania o wysokim standardzie wymagały zaś m. in. większej przestrzeni i poprawnej urbanistyki, a także urządzonej zieleni, których elementem w Warszawie jest ciąg parków i ogrodów wzdłuż skarpy w południowej części miasta. Odpowiedzią inwestorów była budowa luksusowych kamienic, których znaczna liczba zachowała się do naszych dni w rejonie Południowego Śródmieścia, głównie w rejonie Mokotowskiej, Pięknej, Wilczej i Hożej. Popyt ten – przy prawie niezmiennych granicach miasta – znacznie podbijał ceny nieruchomości na terenie całej Warszawy, a więc był jedną z przyczyn „głodu mieszkaniowego” przed 1915 r., co przekładało się m. in. na dużą gęstość zaludnienia i niski standard budownictwa w dzielnicach północno-zachodnich i peryferyjnych.

Południowe Śródmieście preferowane było przez Rosjan, albowiem stacjonujące po sąsiedzku liczne formacje Lejb-Gwardii dawały poczucie bezpieczeństwa, a zamieszkali tam oficerowie mieli blisko do swoich macierzystych jednostek, a także licznych sztabów i dowództw, z których większość zlokalizowana była właśnie w tej okolicy. Tym sposobem ta część miasta stała się ośrodkiem „rosyjskiej Warszawy”, albowiem preferowali ją także inni „czynownicy” imperialni, czując się tu nie tylko bezpieczniej, ale także podkreślając miejscem zamieszkania, swoją dominującą rolę w naszym mieście.

Aby sprostać rosnącemu nieustannie zapotrzebowaniu na mieszkania, miasto było niezwykle intensywnie (gęsto) zabudowywane. W 1910 r. – statystycznie rzecz ujmując – w jednym domu czynszowym w Warszawie mieszkało 116 osób, natomiast w Petersburgu 52, a w Moskwie 38. Ceny placów osiągały astronomiczne kwoty. Około 1900 r. w pobliżu dworca Wiedeńskiego (okolice skrzyżowania ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich) za jeden metr kwadratowy gruntu budowlanego należało zapłacić równowartość prawie pół kilograma złota. Bardzo wysoka cena gruntu spowodowała presję na budowę coraz wyższych budynków. Jednym z najlepszych przykładów wykorzystania działki budowlanej jest ośmiopiętrowa kamienica przy ul. Marszałkowskiej 1 (pomiędzy Marszałkowską, pl. Unii Lubelskiej i Polną) wzniesiona w latach 1909-1913. Innym przykładem jest 13-piętrowy budynek przy ul. Zielnej 37 wzniesiony w latach 1904-1905 dla spółki telefonicznej „Cedergren”. Budynek ten uważany był za najwyższy w Imperium Rosyjskim. Budowa wzwyż była jedynym ratunkiem dla Warszawy, a nie dobrowolnym wyborem.

 

Powyższy tekst składa się z wybranych fragmentów książki Lecha Królikowskiego pod tytułem „Moskwa nad Wisłą”, której wydanie planowane jest na wiosnę bieżącego roku przez Oficynę Wydawniczą ASPRA-JR.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA