Czwartek, 10 września 2026
Nadal w Kanadzie. Wciąż tyle przeżyć!
U stóp mam widok z najwyższej wieży!
Pół kilometra wzwyż! CN Tower.
Mógłbym w Toronto zostać na stałe.
Wieczorem miłe spotkanie z Marią.
Potem zobaczyć chciałem Ontario,
Lecz już takiego nie ma jeziora!
Trump zmienił nazwę! Fora ze dwora!
W Kanadzie za to się odegrano:
Nie będzie kawy Americano!
A ja wam jeszcze wyznam swą winę:
Smaczne żeberka zjadłem... z putinem!
Piątek, 11 września 2026
Piątek. Kolejny dzień pełen wrażeń.
Wybieram statkiem rejs po Niagarze.
Zawsze to było moim marzeniem,
By z wodospadów czerpać natchnienie.
Co za widoki! Niezwykłe chwile.
Woda się zmienia w barwne motyle.
Tylko prawaków musi to dręczyć,
Że wszędzie widać kolory tęczy.
Sobota, 12 września 2026
Michigan. Słynne jezioro w Stanach.
Warto odpocząć. Relaks od rana.
Jak nad Bałtykiem. Piaszczyste plaże,
Wydmy i mewy też wam pokażę.
Niedziela, 13 września 2026
Wreszcie Chicago. To niedaleko.
Wejście na taras, potem rejs rzeką.
W Parku Millenium, gdy czas pozwoli,
Cloud Gate ze słynnym wnętrzem Fasoli.
Poniedziałek, 14 września 2026
To już ostatni dzień w Nowym Yorku.
Chętnie bym tutaj został do wtorku.
Jeszcze raz poszedł do Central Parku,
Do wszystkich zajrzał tam zakamarków.
Pożegnał z Rockym oraz Godzillą,
Bo jak nie cieszyć się każdą chwilą.
Zaczyna padać. Nowy York płacze.
Kiedy, ach! kiedy znów cię zobaczę?
Żal, że się kończy moja wyprawa.
Wracam. Już czeka na mnie Warszawa!
Za tydzień w „Passie” wszystko opowiem.
Do zobaczenia na Ursynowie!