Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

dzisiejsza
pogoda

-1°
-4°

Podwodne napięcie

10-04-2019 21:07 | Autor: Michał Kaczoń
Dramaty, rozgrywające się na pokładzie łodzi podwodnych, są w ostatnich miesiącach w modzie. W zeszłym roku Duńczyk Thomas Vinterberg dał nam „Kursk”, bazujący na prawdziwej historii rosyjskich marynarzy, uwięzionych na pokładzie okrętu, a urodzony w RPA Donovan Marsh – „Ocean Ognia”, w którym chodziło o zapobiegnięcie wybuchowi III Wojny Światowej. Teraz, 5 kwietnia Francuz Abel Lanzac da nam „Wilcze Echa”, o bardzo zbliżonym pomyśle wyjściowym.

Francuska opowieść rozpoczyna się u wybrzeży Syrii, gdzie okręt podwodny „Tytan” ma przejąć grupę żołnierzy z terenu konfliktu. Misja nie idzie jednak zgodnie z planem. Gdy na sonarze pojawia się niezidentyfikowany obiekt pływający, umiejętnie maskujący swój sygnał dźwiękowy, marynarze będą musieli improwizować, by wydostać się z dramatycznej sytuacji, która całkowicie wymknęła się spod kontroli.

Podbijający napięcie początek jest jedynie preludium do właściwej części opowieści, która w zamierzeniu ma zjeżyć włos na głowie widza. Dość powiedzieć, że bohaterowie nawiedzani będą przez tajemniczy sygnał, zwiastujący katastrofę. „Ciągle słyszę ten dźwięk” – powie bohater, marynarz-akustyk o słuchu absolutnym, którego decyzja zaważyła na przebiegu misji.

Gdy niedługo potem Francja znajdzie się w stanie podwyższonego zagrożenia atakiem, rozpocznie się dramatyczna walka z czasem. Film umiejętnie operuje napięciem, starając się wycisnąć jak najwięcej emocji z przedstawionej na ekranie sytuacji.

Niestety, „Wilcze Echa” nie robią tego z taką finezją jak „Ocean Ognia”, przez co nie trzymają nas na krawędzi fotela tak mocno, jak podczas seansu tamtego dzieła. Przynajmniej unikają tandetnych zagrań, które tak drażniły w niektórych scenach   „Kurska”, zupełnie wybijając widza ze skrupulatnie budowanego napięcia. Francuski film na pewno zyskuje swoim zaskakującym finałem, unaoczniającym najważniejszą zasadę, którą kierują się żołnierze wszelkiej maści. Na przykładzie tych scen widać odmienne podejście reżyserów różnych nacji do podobnej tematyki.

Wszystko to sprawia, że „Wilcze Echa” to historia warta obejrzenia. Godna też dużego kinowego ekranu, a przede wszystkim – dobrego zestawu głośników, otaczających dźwiękiem z każdej strony. Dobrze, że Polacy będą mieli możliwość zobaczenia tej historii właśnie w takich warunkach. W USA na przykład film został kupiony przez platformę Netflix i trafi tylko do streamingowego obiegu.

Wróć

Inne artykuły

Koniec wysypiska na Surowieckiego Jednym z czołowych tematów naszej okolicy jest stan bieżący oraz niepewna przyszłość dawnego bazarku „za Megasamem”. Niestety, po opuszczeniu terenu przez kupców, popadł on w kompletną ruinę. Plac zaczął być wykorzystywany jako wysypisko, parking dla wraków samochodów lub strefa przeładunkowa dla śmieciarek.
Czas atrakcyjnych majówek Rozmawiamy z wiceburmistrzem Ursynowa Klaudiuszem Ostrowskim.
Dzielnica dba o boiska W zeszłym roku dzielnica wymieniła nawierzchnie na kilku ursynowskich boiskach, m. in. w parku Jana Pawła II. Sezon piłkarski (i nie tylko) zaczął się na dobre, a ratusz zapowiada prace na kolejnych obiektach.
W sobotę oddaj krew! W najbliższą sobotę, 27 kwietnia w godz. 9.00 – 14.00, odbędzie się kolejna zbiórka krwi pn. „Twoja decyzja, czyjeś życie”. Krwiobus będzie czekał na parkingu przy Urzędzie Dzielnicy Ursynów.