Byłem w Stanach. Dwa tygodnie. Już wróciłem,
Pełen wrażeń, bo przeżycia były miłe,
Ale z żalem muszę wyznać w naszym gronie:
Trump mnie olał. Nie zatrudnił w Pentagonie.
Nie powitał na czerwonym mnie dywanie,
W Waszyngtonie nie zaprosił na śniadanie.
Mało tego! Komu się poskarżyć, komu?
Nie ugościł na obiedzie w Białym Domu!
Lecz pocieszam się, że słuszną drogą idę.
Był w tym czasie w Ameryce nasz Prezydent,
Więc niczego nie żałuję, ani centa,
Lecz naszego naśladuję Prezydenta.
Chociaż z nim się nie modliłem na Greenpoincie,
I dolarów żadnych nie mam już na koncie,
Też z Polonią w Nowym Yorku się spotkałem,
I piosenki mistrza Fogga zaśpiewałem.
Ileż wspomnień, ileż wzruszeń, wciąż szum w głowie.
Już za tydzień wszystko w „Passie” wam opowiem.
© MKWD (Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego)