Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Po 50 latach tramwaj wróci na Sielce i Wilanów

20-05-2020 21:38 | Autor: Piotr Celej
Tramwaj, który pokonuje ponad 20 metrów różnicy poziomów, to nawet w XXI wieku kosztowna inwestycja. Już wkrótce na Sielcach znowu będzie można usłyszeć pisk kół wagonów elektrycznych.

Nachylenie przyszłego toru wyniesie 3,5%. Na skrzyżowaniu z Belwederską część tramwajów pojedzie prosto po Gagarina, kończąc za chwilę swoje trasy. Wielu mieszkańców Mokotowa nie zdaje sobie jednak sprawy, iż podejście do tramwaju na Wilanów jest dokonywane już po raz... trzeci.

Do trzech razy sztuka

W latach 1957 – 1973 tramwaje jeździły do Wilanowa przez Goworka i Spacerową. W 1973 roku były to numery 2, 14 i 36. Dwójka i czternastka po Czerniakowskiej i Powsińskiej docierały do Wilanowa, linia 36 zawracała na Sadybie. Drogi w utrzymaniu, "wspinający" się tramwaj jednak nie znalazł uznania ówczesnych planistów. Wbrew zdrowemu rozsądkowi w 1973 roku tory opustoszały.

Tak naprawdę historię docierania do Wilanowie na szynach należy notować znacznie wcześniej. W latach 30. przed II wojną światową z placu Unii Lubelskiej do Wilanowa i dalej przez Konstancin do Piaseczna można było dojechać koleją wąskotorową.

Założycielem kolei, której odcinek do Wilanowa otwarto w 1891 roku, był na zlecenie posiadacza części dóbr wilanowskich Wiktora Magnusa – Henryk Huss, oświadczony inżynier kolejnictwa pracujący wcześniej przy budowie kolei warszawsko-wiedeńskiej

Z początku jednak był to tramwaj konny, bowiem używano zwierząt jeszcze do transportu. Kolej, korzystająca później z parowozów, brała początek przy rogatkach belwederskich, mieszczących się między dzisiejszym terenem ambasady rosyjskiej a hotelem Hyatt. Dalej dochodziła do Chełmskiej, w którą skręcała, a następnie prowadziła Czerniakowską ku Wilanowowi. Kolej Wilanowska okazała się olbrzymim sukcesem. W samym tylko roku inauguracji przewiozła 119 282 pasażerów.

Linia wilanowska służyła przede wszystkim wyjazdom wycieczkowym i dowozowi mleka oraz warzyw do miasta. W późniejszym czasie pomagała także w transporcie cegły, dzięki której Warszawa mogła się rozbudowywać. Tory wydłużono do Konstancina, a potem do Piaseczna, montując bocznice ku trzem dużym cegielniom i jedną do papierni w Jeziornie. Wraz z wprowadzeniem cięższych składów konieczna była wówczas modernizacja linii. W tym czasie pieszczotliwie nazywano ją "Paragwajem". Niestety, linia była mocno zniszczona i stopniowo, wraz z pojawieniem się pierwszego tramwaju, była wygaszana. W latach 70. przestarzałą kolejkę całkowicie zlikwidowano. Jednym z powodów miało być... bezpieczeństwo i spokój towarzysza Edwarda Gierka, który upodobał sobie rezydencję w pobliskim Klarysewie.

Powrót w nowoczesnej szacie

5 maja 2020 r. zawarto kontrakt na zaprojektowanie oraz wykonanie kolektora ściekowego w ul. Gagarina. Nad nowym kanałem powstanie także linia tramwajowa. Usprawnienie transportu ścieków oraz zwiększenie możliwości retencyjnych układu pozwoli na ograniczanie ryzyka powstawania zalewisk i podtopień w trakcie intensywnych opadów deszczu. Obie inwestycje – kolektor i linia tramwajowa wymagają skoordynowania robót naziemnych i podziemnych. Właśnie dlatego zdecydowano się na wspólną realizację.

Kto zaprojektuje i zbuduje nowe tory? Zadanie wykona konsorcjum firm – Inżynieria Rzeszów i Balzola za nieco ponad 190 mln zł brutto. Całe zadanie będzie wykonane w ciągu 34 miesięcy. W tym samym czasie, czyli w 2023 roku,postanowiono zaprojektować i zbudować trasę do Wilanowa, która połączy się z torami na Gagarina. Dzięki temu z Wilanowa do centrum pasażerowie dojadą tramwajem w około 30 minut.

Tory na Gagarina to część większego projektu związanego z budową trasy tramwajem do Wilanowa. Trasa ta, o łącznej długości ok. 20 km, docelowo połączy Wolę, Ochotę, Mokotów i Wilanów. Całe zadanie zostało podzielone na kilka etapów. Projekt jest dofinansowany z środków unijnych na lata 2014 – 2020. Kwota dofinansowania wraz z tramwajami to 555 milionów złotych. Cały koszt inwestycji szacowany jest na niemal 1,2 miliarda złotych.

– Zadanie podzieliliśmy na sześć odcinków. Każdy z nich może funkcjonować oddzielnie i połączy szynami punkty stolicy, które takiego połączenia nie miały – powiedział mediom Maciej Dutkiewicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich. Innymi słowy, inwestycja została pomyślana tak, że nawet jej częściowa realizacja ma sens komunikacyjny. Etapowanie ułatwia też jej realizację i finansowanie. – Mamy już gotowe koncepcje wszystkich odcinków. A trzy kluczowe otrzymają dofinansowanie z funduszy UE, które muszą być wykorzystane i rozliczone z upływem 2023 roku – kończy Dutkiewicz.

Wróć

Interesuje Cię współpraca?
Napisz do nas! wspolpraca@passa.pl
Copyright 2015 - Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: MEETMEDIA