Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

dzisiejsza
pogoda

0°
-4°

Pionierzy Wysokiego Ursynowa opowiedzieli o sobie w sąsiedzkich wspomnieniach

29-05-2018 23:27 | Autor: Maciej Petruczenko
Z lekkim poślizgiem świętowane w ubiegłym roku 40-lecie „wysokiego” osiedla Ursynów, przez pewien czas samodzielnej gminy, a teraz dzielnicy Warszawy – doczekało się kolejnej książki, na którą złożyły się wspomnienia pierwszych mieszkańców. Ten zbiór reminiscencji, wydany przez Dzielnicowy Ośrodek Kultury przy Kajakowej, sprawia, że przy lekturze wielu osobom łezka się w oku kręci.

Tak się złożyło, że – chcąc nie chcąc – właśnie na Ursynowie zamieszkał w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku kwiat warszawskiej inteligencji mojego pokolenia i wiele osób, z którymi kupowało się wtedy wódkę na melinie w słynnym Czerwoniaku albo śpiewało po nocach antypaństwowe piosenki – spotykam teraz w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Francji, Australii. Za sąsiadów przy ulicy Nutki miałem przeuroczą parę małżeńską, jaką tworzyli Ewa Dałkowska i Tomasz Miernowski. Oboje barwne ptaki świata artystycznego. Mieszkający w tej samej klatce szef wytwórni filmowej TVP Zbyszek Pepliński przywoził do swojego lokum najładniejsze dziewczyny w mieście, których wszyscy mu zazdrościli. On zaś zazdrościł mi w 1978 kolorowego telewizora Raduga produkcji białoruskiej i przybiegał oglądać u mnie transmisje z piłkarskich mistrzostw świata w Argentynie.

Bogiem a prawdą jednak – w tamtych czasach nie było czego sąsiadom zazdrościć, bowiem wszyscyśmy pozostawali w cywilizacyjnym i technicznym standardzie epoki PRL, skazani na tandetę wyposażenia mieszkań, wieczną usterkowość ujeżdżanych przez nas fiatów i polonezów oraz na uganianie się za kawałkiem mięsa, kroplą benzyny albo talonem na cukier lub... buty. W sklepie przy Końskim Jarze dochodziło niekiedy do bójek, gdy stawało się jasne, że jakiejś chabaniny dla wszystkich nie starczy. W 1979 sklep ten miał przez kilka miesięcy w mięsnej ofercie jedynie dosyć okropną rybę – kargulenę.

Mimo wszystko radziliśmy sobie na miarę możliwości. Przez pewien czas można było na przykład uprawiać warzywa na żyznych polach, gdzie dopiero w 1982 zaczęto stawiać stawiać bloki spółdzielni Techniczna. Z awariami Fiata 125p radziłem sobie dzięki nieocenionej pomocy zaprzyjaźnionego inżyniera Artura Długosza, będącego chlubą wydziału samochodowego Politechniki Warszawskiej. Gdy mi coś w fiacie nawaliło, Artur zadawał pytanie retoryczne: – A czy bez tej zepsutej części da się jeździć? Machinalnie odpowiadałem, że tak, więc zamiast reperować, wymontowywał z mojego 125p różne elementy po kolei. No i miał rację, mimo ich braku, auto jeździło bez najmniejszego kłopotu, jednocześnie zaś człowiek miał pewność, że raz uszkodzona i od razu wyrzucona część już na pewno się nie zepsuje. Nic dziwnego, że Arturowi dano na Polibudzie naukowy tytuł doktora, bo to był po prostu geniusz techniki o wysoce filozoficznym podejściu do życia.

Obecna wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Ewa Cygańska, przez przyjaciół po prostu Cyganką zwana, jeszcze dziś zanosi się ze śmiechu, gdy sobie przypomni, jak pewien pan będący pod wpływem niekoniecznie herbaty pomylił swoje mieszkania przy ulicy Puszczyka z mieszkaniem sąsiadów, o co nie było trudno, bo wszędzie królował standard meblowy kupowany w „Emilce”. Facet wszedł do cudzego domu i rozgościł się jak u siebie za stołem, żądając napoju i jadła i dopiero gospodarz tamtego lokum wyprowadził go najpierw z błędu, a potem ze swego mieszkania. Oto do czego prowadziła standaryzacja umeblowania.

Będący jednym z autorów wspomnień zawartych w zbiorze „Jesteśmy z Ursynowa” – bohater wspaniałego ruchu „Solidarność” Andrzej Celiński pamięta, jak i jego, i innych przeciwstawiających się peerelowskim wzorom spiskowców policja ścigała właśnie na ulicy Nutki. Tomasz Miernowski – dla odmiany – odsłania kulisy przyrządzania bimbru. Zosia Chodorowska opowiada po latach, jak sobie dawała radę z gromadą małych dzieci i co przeżywał jej mąż, znakomity rysownik Antoni Chodorowski, z którym wiele razy bankietowaliśmy w Cafe Pasmo przy Dereniowej, zawsze przy tej okazji przegrywając z Antkiem pojedynki na rękę.

Radiowy prezenter muzyki i najlepszy kronikarz polskiego mocnego uderzenia Marek Gaszyński wzrusza się urokami zacisznej uliczki Tukana na skraju Lasu Kabackiego niedaleko Puławskiej. A niemal wszyscy wspominają bodaj pierwszy lokal gastronomiczny na Ursynowie z ujmującym klimatem, czyli Cafe Metro przy ZWM, gdzie w przedwojennym stylu cudnie przygrywał na pianinie Robert Filiński. Właśnie w tym lokalu urządziliśmy wielki bal z okazji pięciolecia „Passy”, na którym nawet najdostojniejsze damy tańcowały frywolnego kankana. No cóż, teraz wielką sensacją ma być w Pałacu Kultury i Nauki impreza rozrywkowa połączona z uprawianiem seksu zbiorowego. A przecież już kilkanaście lat temu właśnie w lokalu gminy Ursynów zorganizowano targi erotyczne i pierwszą (udaną) próbę ustanowienia seksualnego rekordu świata, co „Passa” z kronikarskiego obowiązku szczegółowo opisała, zbierając od niektórych baty jeszcze gorsze niż „Hustler”.

Diabli wiedzą, na co jeszcze pozwoli sobie społeczność ursynowska w swoim drugim 40-leciu, ale Andrzej Rosiewicz, też pionier Ursynowa, obiecał, że piosenkę „Czterdzieśi lat minęło...” zaśpiewa nam również przy drugiej czterdziestce. Andrzej, szanuj zatem głos!

Oni byli obecni na spotkaniu promującym książkę „Jesteśmy z Ursynowa”

Robert Kempa,

Lech Królikowski

Zbigniew Adamczyk

Barbara Benczkowska

Zofia Borzyszkowska

Marek Budzyński

Andrzej Bukowiecki

Andrzej Celiński

Zofia Chodorowska

Tomasz Miernowski (mąż Ewy Dałkowskiej)

Marek Drozdowski

Nina Dziemidowicz Krystyna Krasińska Krystyna Przybysz   

Stanisław Faliński 

Marek Garlicki

Stanisław Grabowski

Jacek Krawczyk

Henryk Kuźniak zona

Franciszek Maśluszczak

Krzysztof Miklas

Krystyna Pluta

synowa w imieniu Aliny Płaza,

Andrzej Rogiński

Lidia Stanisławska

Marek Wiernik

Ks. Prałat Tadeusz Wojdat

Anna Wolska

Maria Wróbel

Wróć

Inne artykuły

Jak nazywać ulice Warszawy? Ostatnie lata przyniosły tak liczne zmiany nazw ulic i placów Warszawy, że jej długoletni mieszkańcy zaczęli się gubić. Sam miałem tego przykład w minionym tygodniu, gdy wyznaczono mi wizytę w LuxMedzie przy ul. Komitetu Obrony Robotników, domyślnie zaznaczając od razu, ze chodzi o ulicę noszącą przez lat wiele nazwę – 17 Stycznia.
Inteligent w centrum buntu robotniczego Z legendą opozycji PRL Andrzejem Celińskim o stanie wojennym i nie tylko...
Ul. Rosoła już przejezdna W środę (12 grudnia) o godzinie 20.00 spółka Fal-Bruk w porozumieniu z właściwymi służbami miejskimi i w obecności pracowników Urzędu Dzielnicy Ursynów wprowadziła nową organizację ruchu na ul. Rosoła. Obecnie ruch jest możliwy dwoma jezdniami, również w kierunku Centrum na nowej jezdni (2 pasami).
Choinka w urzędzie i przed urzędem W czwartek (6 grudnia), w Mikołajki, przy Urzędzie Dzielnicy Ursynów od strony Al. KEN rozbłysła wielka, jedenastometrowa choinka oświetlona diodami LED.