Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Dowiedz się więcej o ciasteczkach cookie klikając tutaj

Passa za oceanem

30-09-2026 21:01 | Autor: Wojciech Dąbrowski
Obiecałem po powrocie ze Stanów podzielić się wrażeniami z czytelnikami „Passy” i spróbuję się z tej obietnicy wywiązać, choć wybór jest niesłychanie trudny, bo przeżyć i wspomnień mam bez liku. Przejechałem samochodem ponad 4 tysiące kilometrów, odwiedziłem pieszo wiele słynnych miejsc historycznych i turystycznych atrakcji, a także zrobiłem kilkaset pamiątkowych zdjęć. Miałem okazję zobaczyć Nowy York, New Jersey, Waszyngton, Filadelfię, Chicago, Niagarę, a nawet zajrzeć do Toronto w Kanadzie.

Włóczyłem się po Manhattanie, Broadwayu i Central Parku, zobaczyłem w teatrze słynny musical Chicago, przepłynąłem statkiem pod Statuą Wolności, a także pod wodospadami Niagary i po rzece w Chicago, podziwiałem widoki z najwyższej wieży (prawie pół tysiąca metrów wysokości) w Toronto, obiekty i muzea w Filadelfii i Waszyngtonie (Pentagon, Biały Dom), a także miejsca związane z Polską (pomniki Jagiełły, Kościuszki, Pułaskiego i upamiętniające Katyń).

Tę podróż zawdzięczam swojemu synowi Piotrowi, który od ćwierć wieku jest przewodnikiem wycieczek zagranicznych i sam odwiedził już ponad 100 krajów od Antarktydy po Alaskę, Argentynę, Australię i Nową Zelandię, a w Ameryce był już kilkakrotnie i zna ją jak własną kieszeń. Moją turystyczną eskapadę połączył z małym tournée z piosenkami retro, organizując dla Polonii amerykańskiej koncerty w ramach XXIII Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki im. Mieczysława Fogga. Ten Festiwal, który organizuję od ćwierć wieku, a który w tym roku nabrał szczególnego znaczenia z racji 125 rocznicy urodzin Mieczysława Fogga i ogłoszeniem przez Sejm Roku 2026 Rokiem Mieczysława Fogga właśnie się zakończył. A ja postanowiłem uczcić tę rocznicę wędrując szlakiem patrona, choć jego wyczyn jest niemożliwy do powtórzenia, jako że Mieczysław Fogg z chórem Dana, a po wojnie sam jako solista przebywał w Stanach kilkakrotnie i za każdym razem koncertował przez kilkanaście miesięcy. Tym niemniej kilka moich spotkań z Polonią i występów z piosenkami retro sprawiło mi wielką przyjemność i przyniosło ogromną satysfakcję.

Załączam kilka zdjęć z mojej wędrówki.

Wróć